wtorek, 17 lipca 2018

Lidia Jasińska ''Ty i teraz. Aforyzmy"




Lidia Jasińska ''Ty i teraz. Aforyzmy"
Wydawnictwo: Imprint Media
Rok wydania: 2017
Stron: 239

Bardzo rzadko sięgam po tego typu literaturę, chociaż jak już znajdę na nią czas, zatracam się w niej bez reszty. Nazwisko autorki nie jest  mi obce i cieszę się, że miałam możliwość przeczytania obszerniejszego zbioru jej myśli.
''Ty i teraz" to zbiór prawie 700 aforyzmów, czyli krótkich sentencji, gdzie w jednym zdaniu możemy znaleźć jakąś prawdę życiową, obraz rzeczywistości. Zawsze podziwiałam autorów potrafiących w tak krótki i jasny sposób trafić do duszy człowieka, skłaniając go do chwili refleksji.
Lidia Jasińska w swoim tomiku porusza temat głównie miłości, ale też małżeństwa, marzeń i tęsknot za czymś wyidealizowanym. 
Znajdziemy tu zabawne, rozczulające, ale też i bolesne przemyślenia na temat życia i miłości, na temat dwojga ludzi, którym wydaje się, że miłość to piękny kolorowy ptak, a potem przychodzi rzeczywistość, otrzeźwienie i dojrzałość. 


Autorka jest świetną obserwatorką ludzkich zachowań, ale jej aforyzmy, nawet te dotyczące ponurej rzeczywistości, są przedstawione w pięknych słowach. Lidia Jasińska cudownie, umiejętnie operuje językiem. W tej książce przebija się dojrzałość, wyważenie, spokój. Myślę, że rozmowa z autorką byłaby dla mnie niesamowitym przeżyciem.
Książka jest przepięknie wydana, świetnie sprawdzi się jako prezent dla kogoś bliskiego.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu ❤

niedziela, 15 lipca 2018

Wyszłam za mąż - zaraz wracam ❤

Kochani!
Jestem z Wami już tak długo, że nie mogłabym nie podzielić się z Wami radosną nowiną. 
Od 07.07 jestem żoną faceta którego kocham nad życie, który jest moją pierwszą miłością, który nie jest idealny, ale jego czułość, troskliwość i spokój są dla mnie największymi darami od losu. Ostatnio byłam kompletnie oderwana od blogowego życia przez organizację ślubu i wesela. Niby w tych czasach zamawiamy i wszystko mamy gotowe, a jednak okazuje się, że jest masa rzeczy do dogrania. Nie mam pojęcia ile kilometrów przemierzyliśmy, zwłaszcza w ostatnim tygodniu, ale było warto.
To był najlepszy dzień mojego życia, mimo że przeżyliśmy chwilę grozy z powodu wypadku teściów w drodze na błogosławieństwo. Na szczęście nic nikomu się nie stało i mimo nerwowego początku, dalej było już po prostu pięknie. W kościele byliśmy oboje kompletnie wyluzowani i z uśmiechem złożyliśmy przysięgę. Może dlatego że znamy się wiele lat i nie było to dla nas w ogóle stresujące przeżycie. Miałam przepięknie ubrany kościół za naprawdę niewielkie pieniądze (spotkałam cudowną Panią dekorator zupełnie przypadkiem). Weronika cudownie zaśpiewała, ksiądz nie przedłużał i wygłosił piękne kazanie. Wesele minęło nam w mgnieniu oka. Nie mieliśmy wyuczonego pierwszego tańca ani nic na pokaz. Kompletny spontan. Było skromnie, ale niczego nie brakowało. Bawiło się z nami około 100 osób z czego 70% to była młodzieżówka, która dała czadu. Goście mówią, że są zadowoleni, MY jesteśmy również zadowoleni. Świadkowie spisali się na medal. Teraz czekamy na to co dalej przyniesie nam los...





A ja wracam już do Was i nadrabiam ogrooomne zaległości....

wtorek, 26 czerwca 2018

Elżbieta Rodzeń ''Przyciąganie"



Elżbieta Rodzeń ''Przyciąganie"
Wydawnictwo: Zysk i S-Ka
Rok wydania: 2018
Stron: 454

Nadia jest zmuszona zacząć wszystko od nowa. Silną niegdyś kobietę zastąpiła osoba ze strachem oglądająca się za siebie. Kiedy znajduje pracę w charakterze opiekunki, wydaje jej się, że to szansa na spokój, którego tak bardzo potrzebuje.

Garrett miał absolutnie wszystko. Piękną dziewczynę, sukcesy w sporcie. Nie przypuszczał, że tak łatwo zostanie mu odebrane to, kim był. Teraz młody, ekscentryczny prawnik każdego dnia próbuje udowodnić, że niepełnosprawność to tylko minimalna przeszkoda na drodze do życia pełną piersią. Kiedy jego rodzice zatrudniają dla niego pielęgniarkę, postanawia zrobić wszystko, aby się jej pozbyć...
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4844004/przyciaganie

Elzbieta Rodzeń jest moim odkryciem zeszłego roku, uważam że jest bardzo ciekawą postacią polskiej literatury, jednak przyznam na wstępie - ''Przyciąganie" to moim zdaniem jej najsłabsza książka.
Miałam trochę wątpliwości czytając opis  z tyłu okładki. Zaleciało mi mocno słynnym ''Zanim się pojawiłeś" i chociaż ta książka z książką Moyes - oprócz oczywistych podobieństw, jak główny bohater na wózku niewiele miała wspólnego, to jednak wolę ciepłą, nieco zabawną, wzruszającą historię Moyes. ''Przyciąganie" było po prostu słabe. Do tego nawiązanie do Greyowskich klimatów, kompletnie odebrało mi w pewnym momencie na nią ochotę. Wymęczyłam i tyle. Jestem zaskoczona, kompletnie nic mi tu nie zagrało. Bohaterowie moim zdaniem są bardzo słabo wykreowani. Nadia jest nudną postacią, nie ma w niej nic niezwykłego. O taka sobie dziewczyna, może i nie miała lekko w życiu, ale jakoś mnie to nie wzruszyło. Psychologia tej postaci jest bardzo słaba. Garrett jest albo słodki, opiekuńczy do bólu, albo strasznie irytujący. Do tego to Greyowskie nawiązanie wywołało u mnie zniesmaczenie. Jak się zresztą okazało, ten wątek nie został rozwinięty. Nie wiem co to miało być. Było to niepotrzebne.

Elżbieta Rodzeń w swoich poprzednich książkach zachwyciła mnie tym jak potrafi fajnie, realistycznie przedstawić historię bohaterów. Wzruszająca ''Dziewczyna o kruchym sercu", po prostu fenomenalna ''Zimowa miłość" - te książki są mocno osadzone w polskich realiach, świetnie napisane, z interesującymi bohaterami - w opisywanej tutaj książce to wszystko po prostu leży. On książę z bajki w wieku 29 lat ma kasy jak lodu, ona ucieka z jedną torbą, trafia do domu obcych ludzi i właściwie za nic dostaje wynagrodzenie i wszystko co chce. 

Zakończenie moim zdaniem jest najsłabszą częścią książki. Czytałam podobne rzeczy w nieco bardziej dopracowanych harlequinach. Strasznie mi żal, że tak tę książkę zjechałam, ale jestem tak strasznie zawiedziona.... kocham Elżbietę Rodzeń i to małe potknięcie z łatwością jej wybaczę, ale proszę by nie korzystała już z  pomysłów napisanych wcześniej fenomenów wątpliwej jakości, ale by pisała dalej ciekawe, niebanalne historie o pięknej miłości. Doceniam fakt, że w książce w mocny sposób został poruszony wątek przemocy w związku, ale ważny temat nie przyćmi pewnej niedbałości fabularnej i po prostu nierealnych, przerysowanych i słabych sytuacji i bohaterów.