środa, 20 marca 2019

Kristen Roupenian "Kociarz"



Miałam okazję przeczytać krótkie opowiadanie Kristen Roupenian "Kociarz" które jest częścią zbioru o tym samym tytule. Opowiadanie zostało przeczytane na stronach "New Yorkera" ponad dwa miliony razy. Mówi się również, że wpisuję się w głośny i jakże ważny głos w debacie publicznej oznaczanej hashtagiem #metoo
Jest to krótkie, minimalistyczne opowiadanie, które porusza problem relacji międzyludzkich, niespełnionych wyobrażeń, oraz pewnego zobowiązania, wbrew rozsądkowi. To historia o pewnej randce opowiedziana z perspektywy młodej dziewczyny. Margot przypadkowo poznaję w pracy Roberta. Po kilkutygodniowej wymianie smsowych wiadomości, para spotyka się i pewne wyobrażenia zderzają się z rzeczywistością.
Jest to krótkie opowiadanie które zrobiło na mnie wrażenie taką surowością. Autorka nie owija w bawełnę i całą sytuację przedstawia w surowy, mocny, autentyczny sposób. Świetnie przedstawione są tutaj uczucia młodej dziewczyny, ta gonitwa jej mysli, jej obawy i nadzieję. Myślę że większość kobiet mogłaby  przedstawioną historię porównać do własnych doświadczeń. Może nie całą tę sytuację ale po części na pewno. To było ciekawe literackie doświadczenie. Jestem ciekawa kolejnych historii z tego zbioru, ta krótka zapowiedź utwierdziła mnie w przekonaniu, że autorka jest dobrym obserwatorem i potrafi swoje obserwacje i odczucia przelać na papier. Ta historia na pewno daje pretekst do dyskusji o relacjach damsko męskich.
Premiera książki 24 kwietnia.

niedziela, 10 marca 2019

Christina Dalcher "Vox"



Christina Dalcher "Vox"
Tłumaczenie: Radosław Madejski
Wydawnictwo Muza
Stron: 414
Rok wydania: 2019


Co zrobiłyby kobiety, gdyby nagle liczba słów, które wypowiadają każdego dnia, uległa drastycznemu ograniczeniu?
Feministyczna dystopia o świecie rządzonym przez mężczyzn, w którym kobiety mogą wypowiedzieć tylko 100 słów dziennie. Mocna, wzbudzająca emocje książka, ważny głos w epoce ruchu #MeToo i w świetle ogólnoświatowych dyskusji o prawach kobiet.
Czarna bransoletka zaciśnięta na nadgarstku. Cyfrowe znaczki układają się w liczbę 15. Liczba wypowiedzianych słów nie może przekroczyć 100, każde kolejne słowo oznacza coraz silniejszy ładunek elektryczny. Licznik zresetuje się o północy.
Zasady są proste: najlepiej usunąć wszystkie językowe ozdobniki, ograniczyć pytania do tych, na które wystarczy odpowiedzieć „tak” lub „nie”. Nie pytać dzieci, jak poszło w szkole. Nie rozmawiać z mężem, nie wdawać się w dyskusje. Ważyć każde słowo.
Neurolingwistka dr Jean McClellan wciąż nie potrafi powiedzieć, jak się znalazła w tej utopistycznej rzeczywistości, gdzie rola wszystkich kobiet została ograniczona do milczącej obecności, do zapewniania rodzinie ciepłego posiłku na stole i czystego lokum. Jak do tego doszło? Kiedy, dosłownie i w przenośni, kobiety zostały zakute w kajdany?
Źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4874973/

Dwa dni temu ochodziłyśmy dzień kobiet. Były kwiaty, życzenia, żarty, babskie wieczory i niekończące się rozmowy. 
Wyobraźcie sobie teraz rzeczywistość którą przedstawiła autorka w powyższej książce: opaski na rękach które pozwalają wypowiedzieć tylko sto słów dziennie, jeśli przekroczycie limit bedziecie porażone prądem. Kobiety pozbawione pracy, przyjaźni, wolności. Życia. Malutkie dziewczynki które nigdy nie nauczyły się mówić. Porażające i przerażające, ale czy niemożliwe? Wiele razy w historii świata ludzie mówili że coś jest niemożliwe, ale wojny szybko to weryfikowały. 

Po przeczytaniu tej książki, dystopijnej historii, czuję w sobie wolę walki. Zdecydowanie już nigdy nie będę bierna w walce o prawa kobiet. Mamy prawo walczyć o swoje, decydować o sobie i swoim ciele. 
"Vox" to książka świetnie napisana. Wartka akcja, przerażająca, ciekawa historia sprawia,  że czyta się ją błyskawicznie. Główna bohaterka to kobieta dojrzała, bystra, uparta. 
To co doprowadziło do przedstawionej sytuacji społecznej jest dobrze zobrazowane, psychologiczne zagrywki przyprawiły mnie o dreszcze. Jest to jednak książka niosąca nadzieję. Nie oczerniająca mężczyzn, absolutnie. To książka która ma uzmysłowić kobietom że musimy o siebie walczyć,  dbać, nie pozostawać bierne. To mi się spodobało najbardziej. Bardzo mądre podejście do tematu. 

Dziewczyny powiedzmy STOP PRZEMOCY. Nikt nie ma prawa nikogo krzywdzić. Powiedzmy głośne NIE oprawcom. Mamy prawo być szczęśliwe, spełnione. Wybierajmy mądrze życiowych partnerów, nie mówmy "on się zmieni". Kochanie nie zmieni się, jeśli zapaliła ci się czerwona lampka - walcz o siebie. Nie milczmy. Nie warto. Nie chodzi jedynie o przemoc fizyczną, bo także o psychiczną, seksualną,  finansową. Tylko ty możesz zmienić swoje życie.
 Bądź odważna, życie masz je tylko jedno. Masz głos, używaj go. 

czwartek, 14 lutego 2019

Agata Przybyłek "Grzechu warta"


Agata Przybyłek "Grzechu warta"
Cykl: Nie zmienił się tylko blond t.3
Wydawnictwo Czwarta Strona
Stron: 374
Rok wydania: 2016

Agata, córka Iwonki – bohaterki znanej z „Nie zmienił się tylko blond” i wnuczka Haliny z książki „Nieszczęścia chodzą stadami” – wraca do rodzinnego domu na wakacje. Niestety szybko okazuje się, że nie ma tam ani odrobiny prywatności. Postanawia więc zamieszkać u dziadków, by w spokoju rozkoszować się urokami lata. Nic jednak nie idzie tak, jak zaplanowała… Dokąd zaprowadzi Agatę nadmierna kontrola babci Halinki? I gdzie w tym wszystkim miejsce na miłość?
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/310938/grzechu-warta



Coraz chętniej sięgam po polskich autorów, bo chciałabym nadrobić zaległości w naszej rodzimej literaturze. Tym razem postawiłam na książkę nieznanej mi do tej pory autorki. Nie czytałam wcześniejszych części. Skusiły mnie wysokie oceny i entuzjastyczne recenzje. Nastawiłam się na lekką lekturę, która mnie rozśmieszy a może i wzruszy? Z takim nastawieniem sięgnęłam po tę książkę, jednak po skończonej lekturze mam mocno mieszane uczucia....



Ostrzegam że w dalszej części tekstu będą spojlery, bo postanowiłam podając po prostu przykłady wyjaśnić co mi tutaj nie zagrało. Jeśli nie chcecie znać fabuły dalej po prostu nie czytajcie :)



Jak pisałam wyżej z daną serią spotkałam się po raz pierwszy. "Grzechu warta" to trzecia część cyklu, ale myślę, że z powodzeniem można czytać każdą część osobno. 

Już wiem, że po inne książki z danego cyklu na pewno nie sięgnę. Kompletnie nie zrozumiałam jaki gatunek właściwie ta lektura reprezentuje. Czy jest to romans? No chyba nie do końca. Nie została zbudowana tutaj żadna głębsza relacja czy więź tak, bym mogła zaliczyć ją do romansu. Relacja Agaty z jej chłopakiem jest przedstawiona bardzo powierzchownie. Relacja z jej pracodawcą - to jeszcze płytszy temat. Więc nie...oczekuje od romansu chociaż krzty emocji. Czy jest to komedia romantyczna? Moim zdaniem nie... ta książka kompletnie mnie nie śmieszyła. Raczej przeraziła.
Kompletny misz masz, to lektura o której po tygodniu już się nie pamięta. Nie mam nic do lekkich, zabawnych książek na jeden wieczór - uwielbiam takie lekkie czytadła, ale tutaj jest wszystko  kompletnie przemieszane i właściwie nie wiem do czego całość miała zmierzać.



Zacznijmy od tego, że główna bohaterka to dziewczyna kompletnie bez wyrazu. Niby wiemy że jest piękna, wiemy że jest bystra, ale to tylko pusty opis. Kompletnie nie potrafię sobie jej wyobrazić, a jej zachowanie, wielkie ego i wątpliwe pojęcie moralności drażniły mnie okropnie. 

Słuchajcie, dziewczyna robi awanturę z byle powodu. Zagracony pokój, gdy wraca na wakacje jest dla niej jakąś katastrofą życiową. Zamiast zakasać rękawy i wszystko posprzątać, powiedzieć mamie "sorry ale wróciłam, przenieś swój składzik gdzieś indziej" robi z tego wielką dramę i wyprowadza się z domu. Zatrudnia się w korporacji. Czy może agencji? Dostaje zlecenie by uwieść swojego szefa, zniszczyć mu karierę i życie - i nie, nie ma z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Ani odrobiny, nawet przez chwilę (zakończenia nie liczę, bo nawet nie chce mi się o nim pisać, jest absurdalne). Ona robi to na złość nadopiekuńczej babci, a no i nudzi jej się w wakacje. Jest usprawiedliwiona. Niszczysz człowiekowi życie i nie masz wyrzutów sumienia? No pięknie. Oszukuje swojego faceta, flirtuje otwarcie z innym, ale gdy jej chłopak ją zdradza o mało co nie wydrapuje mu oczu.



Gdyby można było zaliczyć tę książkę do komedii i wszystkie wydarzenia miałyby absurdalny, komediowy charakter - spoko, nie miałabym żadnych zarzutów. Wiedziałabym jak się odnieść do tej lektury, rozumiałabym jej przekaz. Jednak tutaj sprawy naprawdę poważne, istotne życiowo są przedstawione wybiórczo. 

Niszczenie facetowi dorobku jego życia - spoko, nic się nie dzieje, mam taki kaprys. 
Troska rodziny  - drama ! No może babcia jest trochę szalona, ale chyba nie od dzisiaj ma taki charakter? Zwykle bardzo dobrze znamy wszystkich członków swojej rodziny, więc wiemy czego się po nich spodziewać, a nawet jak ich ułagodzić.
 Oszukiwanie swojego faceta, który w desperacji zdradza główną bohaterkę - no dramat! Dla wyjaśnienia: jego zdrada to dramat, jej podwójne życie to tylko miła odskocznia wakacyjna. 
Nie jestem zadowolona z tej lektury. Jestem skołowana i być może za bardzo się przejęłam, ale wolę jak fabuła książki ma jakiś wytyczony tor, a nie jest misz maszem.

Zapewne jednak jeszcze przeczytam jakąś inną książke autorki, jeśli jakaś wpadnie mi w łapki. To że ta mi się nie podobała nie znaczy, że nie warto się zapoznać z innymi. Zrobię to jednak z pewna obawą...