czwartek, 14 lutego 2019

Agata Przybyłek "Grzechu warta"


Agata Przybyłek "Grzechu warta"
Cykl: Nie zmienił się tylko blond t.3
Wydawnictwo Czwarta Strona
Stron: 374
Rok wydania: 2016

Agata, córka Iwonki – bohaterki znanej z „Nie zmienił się tylko blond” i wnuczka Haliny z książki „Nieszczęścia chodzą stadami” – wraca do rodzinnego domu na wakacje. Niestety szybko okazuje się, że nie ma tam ani odrobiny prywatności. Postanawia więc zamieszkać u dziadków, by w spokoju rozkoszować się urokami lata. Nic jednak nie idzie tak, jak zaplanowała… Dokąd zaprowadzi Agatę nadmierna kontrola babci Halinki? I gdzie w tym wszystkim miejsce na miłość?
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/310938/grzechu-warta



Coraz chętniej sięgam po polskich autorów, bo chciałabym nadrobić zaległości w naszej rodzimej literaturze. Tym razem postawiłam na książkę nieznanej mi do tej pory autorki. Nie czytałam wcześniejszych części. Skusiły mnie wysokie oceny i entuzjastyczne recenzje. Nastawiłam się na lekką lekturę, która mnie rozśmieszy a może i wzruszy? Z takim nastawieniem sięgnęłam po tę książkę, jednak po skończonej lekturze mam mocno mieszane uczucia....



Ostrzegam że w dalszej części tekstu będą spojlery, bo postanowiłam podając po prostu przykłady wyjaśnić co mi tutaj nie zagrało. Jeśli nie chcecie znać fabuły dalej po prostu nie czytajcie :)



Jak pisałam wyżej z daną serią spotkałam się po raz pierwszy. "Grzechu warta" to trzecia część cyklu, ale myślę, że z powodzeniem można czytać każdą część osobno. 

Już wiem, że po inne książki z danego cyklu na pewno nie sięgnę. Kompletnie nie zrozumiałam jaki gatunek właściwie ta lektura reprezentuje. Czy jest to romans? No chyba nie do końca. Nie została zbudowana tutaj żadna głębsza relacja czy więź tak, bym mogła zaliczyć ją do romansu. Relacja Agaty z jej chłopakiem jest przedstawiona bardzo powierzchownie. Relacja z jej pracodawcą - to jeszcze płytszy temat. Więc nie...oczekuje od romansu chociaż krzty emocji. Czy jest to komedia romantyczna? Moim zdaniem nie... ta książka kompletnie mnie nie śmieszyła. Raczej przeraziła.
Kompletny misz masz, to lektura o której po tygodniu już się nie pamięta. Nie mam nic do lekkich, zabawnych książek na jeden wieczór - uwielbiam takie lekkie czytadła, ale tutaj jest wszystko  kompletnie przemieszane i właściwie nie wiem do czego całość miała zmierzać.



Zacznijmy od tego, że główna bohaterka to dziewczyna kompletnie bez wyrazu. Niby wiemy że jest piękna, wiemy że jest bystra, ale to tylko pusty opis. Kompletnie nie potrafię sobie jej wyobrazić, a jej zachowanie, wielkie ego i wątpliwe pojęcie moralności drażniły mnie okropnie. 

Słuchajcie, dziewczyna robi awanturę z byle powodu. Zagracony pokój, gdy wraca na wakacje jest dla niej jakąś katastrofą życiową. Zamiast zakasać rękawy i wszystko posprzątać, powiedzieć mamie "sorry ale wróciłam, przenieś swój składzik gdzieś indziej" robi z tego wielką dramę i wyprowadza się z domu. Zatrudnia się w korporacji. Czy może agencji? Dostaje zlecenie by uwieść swojego szefa, zniszczyć mu karierę i życie - i nie, nie ma z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Ani odrobiny, nawet przez chwilę (zakończenia nie liczę, bo nawet nie chce mi się o nim pisać, jest absurdalne). Ona robi to na złość nadopiekuńczej babci, a no i nudzi jej się w wakacje. Jest usprawiedliwiona. Niszczysz człowiekowi życie i nie masz wyrzutów sumienia? No pięknie. Oszukuje swojego faceta, flirtuje otwarcie z innym, ale gdy jej chłopak ją zdradza o mało co nie wydrapuje mu oczu.



Gdyby można było zaliczyć tę książkę do komedii i wszystkie wydarzenia miałyby absurdalny, komediowy charakter - spoko, nie miałabym żadnych zarzutów. Wiedziałabym jak się odnieść do tej lektury, rozumiałabym jej przekaz. Jednak tutaj sprawy naprawdę poważne, istotne życiowo są przedstawione wybiórczo. 

Niszczenie facetowi dorobku jego życia - spoko, nic się nie dzieje, mam taki kaprys. 
Troska rodziny  - drama ! No może babcia jest trochę szalona, ale chyba nie od dzisiaj ma taki charakter? Zwykle bardzo dobrze znamy wszystkich członków swojej rodziny, więc wiemy czego się po nich spodziewać, a nawet jak ich ułagodzić.
 Oszukiwanie swojego faceta, który w desperacji zdradza główną bohaterkę - no dramat! Dla wyjaśnienia: jego zdrada to dramat, jej podwójne życie to tylko miła odskocznia wakacyjna. 
Nie jestem zadowolona z tej lektury. Jestem skołowana i być może za bardzo się przejęłam, ale wolę jak fabuła książki ma jakiś wytyczony tor, a nie jest misz maszem.

Zapewne jednak jeszcze przeczytam jakąś inną książke autorki, jeśli jakaś wpadnie mi w łapki. To że ta mi się nie podobała nie znaczy, że nie warto się zapoznać z innymi. Zrobię to jednak z pewna obawą...






piątek, 18 stycznia 2019

Magdalena Knedler "Nie całkiem białe Boże Narodzenie"



Magdalena Knedler "Nie całkiem Białe Boże Narodzenie"
Wydawnictwo: Novae Res
Stron: 434
Rok wydania: 2017

Zagubiony w lesie pensjonat Mścigniew tuż przed świętami Bożego Narodzenia wypełnia się z pozoru zwyczajnymi gośćmi, z których każdy ma niebagatelne powody, by spędzić ten czas właśnie tam – w spokoju i w oddaleniu od zgiełku codzienności. Kiedy więc pewnego poranka amatorka nordic walkingu, Olga Mierzwińska, przed wyjściem na trening odkrywa w wannie trupa, nikt nie jest zadowolony, a najmniej właściciel, który staje na głowie, by zatrzymać gości w pensjonacie. Policja początkowo uznaje sprawę za wypadek. Jednak kiedy ta sama dziewczyna znajduje podczas spaceru kolejne zwłoki, sytuacja staje się poważna i do akcji postanawia wkroczyć detektyw Romanowski – amator krówek ciągutek i ekstrawaganckich krawatów.
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4803442/nie-calkiem-biale-boze-narodzenie

O tej autorce słyszałam dość dużo i wiele się nie zastanawiając kupiłam ebooka. Planowałam książkę przeczytać w Boże Narodzenie, ale jako że walczę z niemocą czytelniczą, czytanie trochę się przeciągnęło.
Boże Narodzenie - większość z nas z utęsknieniem czeka na ten czas i pragnie go przeżyć w spokoju. Spokoju również przyjechali szukać do pensjonatu na odludziu bohaterowie omawianej książki. Świąteczne piosenki, choinkowe światełka i...trup w wannie. Zaraz...trup?
Przyznam że jestem ogromnie zaskoczona tym co Magdalena Knedler przedstawiła w "Nie całkiem Bożym Narodzeniu". Zaskoczyła mnie zabawa konwencją, lekkie pióro i wnikliwe przedstawienie każdego gościa tego pensjonatu na odludziu.
Ta powieść detektywistyczna przypominała mi trochę książki Joanny Chmielewskiej, bo to jej książki są mi najbardziej znane w danym gatunku, nie Agathy Christie (nie czytałam książek królowej kryminału, nad czym bardzo ubolewam).

Trupa w wannie znajduje Olga, która również jest gościem pensjonatu, jedna z głównych bohaterek książki. Dochodzenie prowadzi  miejscowy policjant Grzegorz Romanowski, który wciąga w cały ten ambaras swojego najlepszego przyjaciela i prywatnego detektywa Wojtka Suzina. Jestem zaskoczona w jak wspaniały sposób ta trójka się uzupełnia, chociaż tak bardzo się od siebie różnią. Olga to marząca o karierze piosenkarka, którą dotknęła bolesna porażka, podinspektor Romanowicz to poukładany, spokojny facet, miłośnik krówek ciągutek, Suzin za to, to sławny w swoich kręgach detektyw, miłośnik drogich gadżetów.

Doskonale zostali przedstawieni bohaterowie drugiego planu - goście nieszczęsnego pensjonatu. Autorka w bardzo ciekawy sposób opisała każdego z nich, a ich prywatne problemy, ciemne sprawki i grzechy przeszłości wychodzące stopniowo na wierzch tak plątają fabułę, że finał jest dla czytelnika kompletnie zaskakujący. Nie domyśliłam się tego kto jest mordercą aż do końcowych scen. Trudno byłoby przechytrzyć autorkę, bo wymyślona przez nią historia jest kompletnie zaskakująca, mimo że przez całą książkę były podsuwane czytelnikowi tropy.

Humor przedstawiony w tej powieści nieodłącznie kojarzy mi się z tym prezentowanym przez Chmielewską. Zabawne, nieraz zupełnie absurdalne, ale i kryjące drugie dno przekomarzania bohaterów sprawiają, że książka jest doskonałą rozrywką, mimo niezbyt wesołego głównego tematu, czyli morderstwa, a nawet dwóch morderstw. Bawiłam się przy tej lekturze bardzo dobrze, z zainteresowaniem śledziłam rozwój fabuły, a na mojej liście podejrzanych coraz pojawiały się kolejne osoby.

Największą zaletą "Nie całkiem białego Bożego Narodzenia" jest zdecydowanie trójka głównych bohaterów, która niestrudzenie, ale i z wdziękiem prowadzi śledztwo. Nawet Olga, która jest kompletnym laikiem wykazuje niespodziewany instynkt detektywistyczny i w niczym nie ustępuję "starym wyjadaczom" - Romanowskiemu i Suzinowi. Korowód barwnych postaci, sprawia że powieść jest niezwykle wciągająca. W fabule nie zauważyłam żadnych luk, wszystko poprowadzone jest koncertowo. Całość jest zamknięta, ponieważ mamy tutaj wąski krąg bohaterów. Nie znajdziemy w niej szaleńczych pościgów i nagłych zwrotów akcji. Z każdą stroną podrzucany jest jakiś trop, który ma za zadanie "zakręcić" czytelnikiem. Jest dużo odwołań do popkultury i tego co jest obecnie popularne.

Ostatnie zdania dają nadzieję, że ta osobliwa trójka być może pojawi się jeszcze w jakiejś książce autorki - jestem jak najbardziej na tak i z przyjemnością ponownie usiadłabym do lektury.
Bawiłam się przednio, niemoc czytelnicza chyba została u mnie przełamana. Pani Magdaleno dziękuję.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Agata Czykierda - Grabowska "Adam"


Agata Czykierda - Grabowska "Adam"
Wydawnictwo: OMGBooks
Stron: 440

Adam nie zaznał w życiu szczęścia. Po trudnym dzieciństwie i tragicznej śmierci matki trafił do domu tymczasowego, żeby doczekać osiemnastych urodzin. Później miał być zdany sam na siebie, sam stawiać czoła swoim lękom, koszmarom i niebezpieczeństwu, od którego nikt nie mógł go uchronić. 
Nie spodziewał się, że los postawi na jego drodze dziewczynę o zielonych oczach i wielkim sercu, które czuje zbyt mocno. Nie wiedział, że ona także skrywa bolesną tajemnicę, której dotychczas nikomu nie wyjawiła. Nie mógł przewidzieć, że zrodzi się między nimi miłość – czysta i młodzieńcza, ale też namiętna i obezwładniająca. 
Miłość, która uratuje ich na tysiąc różnych sposobów.


"Adam" to książka o której swego czasu było dość głośno. Trzeba przyznać wydawcy, że potrafi zrobić szum. No i ta przepiękna okładka... mam jedynie ebooka, ale wyobrażam sobie jak pięknie musi wyglądać książka papierowa.
Przez ten rozgłos miałam ogromne obawy, bo już kilka razy się sparzyłam....wszyscy pieją z zachwytu, a książka okazuje się co najwyżej przeciętna. Obawiałam się to kolejna przechwalona, rozreklamowana młodzieżówka z naiwną historią, jednak na szczęście bardzo się pomyliłam.

Bardzo poruszyła mnie historia przedstawiona w tej powieści i to nie tylko historia Adama, ale też głównej bohaterki, której imienia nigdy nie poznajemy, co czyni ją jeszcze bardziej interesującą postacią. I to ta dziewczyna najbardziej zawładnęła moim serduchem.
Muszę przyznać, że autorka w bardzo interesujący sposób związała tę dwójkę. Powoli rozwijająca się relacja, sprawia że z zapartym tchem i  narastającym napięciem czytelnik oczekuje na to, co wydarzy się dalej. Aura tajemniczości która otacza Adama dodaje mu niezwykłości, a chęć poznania jego tajemnic rośnie z każdą stroną. 
Mam jedynie małe zastrzeżenie co do dialogów - moim zdaniem troszkę płaskich, momentami zbyt tkliwych. Za to opowieści które snuje główna bohaterka mają jednak swój specyficzny klimat baśni, co jest piękne.

Cóż mogę powiedzieć o tej historii - jest na pewno smutna i jestem zła za otwarte zakończenie. Spodziewałam się jakiegoś zwrotu akcji, tragedii albo rozczulającej sceny, ale nie takiego czegoś... doceniam jednak że zakończenie jest nietypowe. Jednak wiecie - jestem fanką konkretnych zakończeń :)
Podoba mi się sposób prowadzenia narracji i to że książka z każdą stroną zyskuje. Nie jest przegadana, główni bohaterowie są dobrze sportretowani, chociaż troszkę zabrakło mi jakiegoś głębszego dialogu między główną bohaterką, a jej rodzicami. Nie do końca satysfakcjonuje mnie to co otrzymałam. Nie miałabym nic przeciwko kilku stronom więcej i dokładniejszego wytłumaczenia, dlaczego coś jest takie a nie inne.
Muszę przyznać że jestem pozytywnie zaskoczona. To książka na pewno zapadająca w pamięć, wciągająca. Książka o nadziei, różnych rodzajach miłości i mniejszym złu.
Na pewno warta Waszego czasu.