Czytelnicze podsumowanie 2015 roku

Witajcie!
Jest koniec roku więc czas go podsumować. Jestem w trakcie lektury Sedinum Leszka Hermana, ale recenzja ukaże się już w Nowym Roku, by nie robić zamieszania, zwłaszcza, że książka jest bardzo obszerna :)
Mam nadzieję, że święta minęły Wam przyjemnie, przed nami Sylwester i jestem strasznie ciekawa co przyniesie 2016. Będę musiała znowu Was opuścić na kilka miesięcy, bo planuję wyjazd - niestety w Polsce godnej wypłaty nie ma, ale to dopiero plany... jeszcze nie wiem co i jak. W moim życiu trochę się zmieniło, w mikołajki zaręczyłam się i musimy powoli składać wszystko do kupki, by nowy etap rozpocząć bez stresów, kredytów i innych wariacji. Tyle prywaty czas przejść do meritum. W tym roku przeczytałam 44 książki. Głównie są to romanse (?) nie wiedziałam, że tyle tego wyszło. Jestem dumna z tej liczby, zwłaszcza że przez 5 miesięcy, było mi ciężko znaleźć czas na czytanie.

 A tak wygląda zestawienie: 



W tym roku blog obchodził pierwsze urodziny i traktuję go jako jedną z najważniejszych dla mnie rzeczy, mimo że ostatnio tu pusto, ale postaram się częściej pisać nie tylko o książkach. Widzę dużą poprawę, piszę coraz lepiej i na pewno będę Was jeszcze długo zamęczać :) Chętnie mnie odwiedzacie, poznałam w tym roku kilku nowych blogerów do których zaglądam regularnie, wziełam udział w wyzwaniach i wymiance świątecznej. Postawiłam też na polskich autorów (a raczej autorki) i naprawdę mamy czym się pochwalić. Założenie bloga to najlepszy pomysł na jaki wpadłam!

Moja książka roku:


Nie mogło być inaczej! Wciągająca, ekscytująca, wspaniale napisana. Czekam na więcej!






Little Black

Wesołych Świąt!

Dziś Wigilia, czeka nas kilka dni świąt i odpoczynku.
Chciałabym Wam złożyć życzenia: zdrowych, spokojnych, radosnych świąt! Cieszcie się obecnością bliskich, niech wokół nas będzie duuużo miłości. 








Veronica Roth ,,Wierna"





Zbliżają się święta, gorączkowy czas i przez to zupełnie odeszła mi ochota na czytanie. Jest za duże zamieszanie w domu i takie są skutki. 

Bardzo chciałam jednak skończyć tę trylogię jeszcze w tym roku, więc wczoraj zabrałam się za ,,Wierną". Moje wrażenia?
Autorka poszła w inny świat. W ostatniej części akcja dzieje się za ogrodzeniem, dowiadujemy się więcej o świecie w jakim przyszło żyć bohaterom. No ale w końcu zrozumiałam o co chodziło w zakończeniu poprzedniej części, tyle że dalej uważam, że Roth podeszła do wszystkiego zbyt powierzchownie, naiwnie, niedociągnięć jest całe mnóstwo. Akcja zapchana jest obmyślaniem rebeli, nowymi bohaterami i zbyt naukowymi przemowami. Nie, nie, nie tego jest za dużo, a ta powierzchowność psuje mi cały obraz serii. 
Co do zakończenia...fakt jest bardzo zaskakujące, ale ta najważniejsza scena jest moim zdaniem napisana kompletnie bez emocji. Takie zakończenia nie zdarzają się często i mimo, że byłam zaskoczona to sposób przedstawienia sytuacji był tak płaski, że brak słów. Zostało to jakby wciśnięte w masę innych wydarzeń... 

Co do bohaterów... pisałam już, że Tris jest według mnie najmocniejszą stroną tej serii i dalej tak uważam. W tym tomie zdobyła jeszcze bardziej moje serce ale też cieszę się, że autorka rozwinęła trochę postać Tobiasa, oddając mu narracje. Wreszcie przestałam go postrzegać jako niezniszczalnego herosa. Tobias też ma wątpliwości, boi się, jest wewnętrznie rozdarty. 

Bohaterowie Roth wyszli, ale cała reszta jest strasznie niedopracowana. Tu coś zaczęte, tam nieskończone. Podejście do tematu DNA kompletnie luźne.


--------------------------------
Veronica Roth ,,Wierna"
Niezgodna tom 3
Data wydania: 29.04.2014
Wydawnictwo Amber
Stron: 384

Świąteczna wymianka u Fenko

Długo zastanawiałam się czy wziąć udział w świątecznej wymiance organizowanej przez Fenko. Nigdy nie brałam w czymś takim udziału, nie wiem kto siedzi po drugiej stronie monitora, kompletnie nie miałam pomysłu na prezent. Ale jak już napisałam Królowej, że biorę udział, pomysły pojawiły się same. Zaświeciły jak lampki na choince :) 
Bawiłam się świetnie robiąc paczkę i wiem, że Aga jest zadowolona, co mnie bardzo, bardzo cieszy :). Sama również stałam się czyjąś ,,ofiarą", a prezent sprawił mi mnóstwo radości! Od początku wiedziałam, że nie ma szans, bym wytrzymała do świąt - to nie ja :D chociaż marne próby podjełam :)


Oto moja paczucha. Nie cała, bo były też słodycze, a jakże! Tylko że Little Black od razu je zjadła... czekolada to moja najlepsza przyjaciółka, no i musiałam się nią nacieszyć ;)



Prezent był bardzo ładnie zapakowany. Dostałam cudne gadżety! Aniołki będą wisieć wkrótce na choince, mikołajek, który jest pudełeczkiem na pierścionek/kolczyki (które były w środku) skradł moje serce, jestem też posiadaczką ślicznej bransoletki! 
Oprócz tego dostałam duuużo zakładek. Kocham zakładki i na pewno się przydadzą. W paczce były również dwie książki. Co prawda Kasi Pisarskiej już miałam, ale dla swojej znalazłam nowy dom, a tę od Julity przeczytałam, już zrecenzowałam i jest na mojej półce. ,,Garść pierników, szczypta miłości" to książka, którą planowałam sobie kupić, ale moja Mikołajka wiedziała co mi dać i już jestem jej szczęśliwą posiadaczką :) Będę czytać w święta!

Bardzo bardzo dziękuję Julicie i uwielbiam swój prezent!
Fenko w święta zrobi podsumowanie, więc będzie co oglądać. Super akcja, mam nadzieję, że powtórzymy ją za rok!



A na koniec pochwalę Wam się moją zdobyczą. Brat przywiózł mi mojego wymarzonego, wyśnionego Nikona! Ale zanim nauczę się robić nim zdjęcia, minie sporo czasu... czeka mnie przyjemna nauka :)



Little Black

Laurelin Paige ,,Uwikłani.Pokusa"



Wiecie, nie bardzo lubię pisać o erotykach.  Wydaje mi się, że jeśli ktoś je lubi, to żadna pochlebna czy objazdowa recenzja go ani nie zachęci, ani nie zniechęci (dobitny przykład Greya - książka objechana ze wszystkich stron, a czytają ją miliony).
Przeczytałam trzy cykle, które zaliczają się do erotyków - Grey, Crossfire, Collide (chociaż to bardziej romans). Na blogu pojawiło się tylko Collide

W tym przypadku podziałał na mnie chwyt marketingowy. Zachwalana, ma dobre opinię, więc pomyślałam sobie a co tam! Może to będzie coś innego. Nic z tego...
Ogólny zarys książki - on bogacz młody biznesmen z problemami, ona młoda dziewczyna z problemami. Idą na układ, że będzie łączyć ich tylko seks i mają nieco dziwną umowę. 

No i co? Już wiecie jak to się zacznie i jak skończy? 
Nic mnie w tej książce nie zaskoczyło. Kompletnie. Po paru rozdziałach wiedziałam, co wydarzy się po kolei. Każdą sytuację przedstawioną w książce już czytałam, z innymi bohaterami w trzech cyklach, które wspomniałam wcześniej. Zmieniły się tylko imiona i miejsca, rozegranie jest bardzo, bardzo podobne. Nie chcę walić spoilerami, ale naprawdę... rozczarowałam się. Czekałam na coś nowego, świeżego. Po raz kolejny jestem pełna podziwu dla E.L James. Na niej wzoruje się mnóstwo ludzi.  
Co jeszcze... Hudson Pearce czyli książkowy młody bóg. Nie potrafię sobie go wyobrazić. No po prostu go nie widzę. Biała plama. Greya sobie wyobraziłam. Chociaż po przeczytaniu kilku rozdziałów z jego perspektywy, moja ,,miłość" się skończyła. Myślałam, że oślepne, coś strasznego. Gideona Crossa też widzę w wyobraźni. Nie znosiłam go w pierwszej części, ale w drugiej go pokochałam. A tu nic. Może moja wyobraźnia się skończyła... a może tego nie wytrzymała. Tylu przystojnych biznesmenów... no nie wiadomo gdzie oczy podziać. Nawet w wyobraźni.
Co do głównej bohaterki Alayny to na początku mnie wkurzała, ale potem ją polubiłam. Tak ją akurat ,,widzę". To nie jest grzeczna dziewczynka, ma pazurki. Podejrzewam, że rozkręci się w kolejnych częściach.

Język... książka nie jest źle napisana, czyta się ją dobrze. Wulgaryzmów jest niewiele (Crossfire jest dużo bardziej wulgarne). Opisać seks w naszym języku jest trudno. Nie mamy neutralnych słów jeśli chodzi np. o nazwanie narządów płciowych. Albo są wulgarne, albo medyczne, więc jest jak jest. 

Wielbicielkom erotyków książka spodoba się na pewno. Jest w niej namiętność, pożądanie, pokręcona miłość, mnóstwo gorących scen. 
Ja wielką wielbicielką nie jestem, więc mogę ponarzekać. Po prostu chciałam czegoś więcej... Może gdyby to była  moja pierwsza lektura tego typu to oceniłabym ją inaczej. 
Czy przeczytam kontynuację? Być może. 


------------------------------------------
Laurelin Paige ,,Uwikłani.Pokusa"
Cykl: Uwikłani t.1
Data wydania: 20.11.2015
Wydawnictwo Kobiece
Stron: 360
Przekład: Monika Pianowska



Kasia Pisarska ,,Wiedziałam, że tak będzie"


Data wydania: 18.11.2015
Wydawnictwo: Muza SA
Stron: 271


Co byście zrobili, gdyby nagle okazało się że wygraliście w totka parę milionów? Pochwalilibyście się tym czy zachowali tę wiadomość dla siebie? Co zrobić z takimi pięniędzmi, jak nie dać się zwariować? Weronika podczas wyjazdu do Włoch, gdzie pojechała w ślad za niewiernym mężem, postanowiła puścić kupon na loterii. Wygrana kompletnie ją oszałamia. Sekretem dzieli się z najlepszą przyjaciółką Laurą. Obie kobiety wyruszają w podróż do Włoch po wygraną i... by spełnić swoje marzenia.

To lekka i krótka powieść  w sam raz na nudny wieczór. Jak na debiut to niezła książka, a perypetie dwóch czterdziestoletnich i szalonych kobiet wywołują wielki uśmiech na twarzy. Przywiązałam się do bohaterek, kibicowałam im i przyjemnie spędziłam czas. Brakowało mi tylko... mężczyzn. Bo chociaż w książce odgrywają dużą rolę, to są to postacie zupełnie spłaszczone, bez wyrazu, bez polotu. Szkoda, że autorka bardziej ich nie scharakteryzowała. Za to kobiety są wspaniałe! Pomysłowe, inteligetne, rozstrzepane, mają mnóstwo uroku! 
Wielka wygrana i co dalej? To książka wskazówka, by spełniać swoje pasje, dążyć do spełniania marzeń. To książka o kobietach, ale nie lekkomyślnych nastolatkach tylko o prawdziwych kobietach. Do tego włoskie krajobrazy, jedzenie, włoska życzliwość. 
Nigdy nie ciągnęło mnie do Włoch, marzę o tym, by zobaczyć Nowy Jork, czy zwiedzić Hiszpanię, ale Włochy są równie wspaniałe i z przyjemnością je sobie wyobrażałam podczas czytania. Autorka jest wielbicielką czworonogów, co przebija się w książce. Kocham psy i bardzo podoba mi się akcja, którą Pisarska wymyśliła. Książkę polecam. Miła lektura, a koniec chyba zapowiada ciąg dalszy. Sprytne, bardzo sprytne ;)



Za możliwość przeczytania dziękuję Business & Culture i wydawnictwu Muza.



Brooke Davis ,,Zgubiono, znaleziono"


Data wydania: 07.10.2015
Wydawnictwo: Czarna Owca
Stron: 280
Przekład: Robert Sudół


Odkąd przeczytałam recenzję tej książki na jednym z blogów (za nic nie mogę sobie przypomnieć u kogo) nie dawała mi spokoju. Wołała do mnie: Przeczytaj mnie! Więc uległam i kupiłam ebook. Jestem zszokowana, wzruszona i nie żałuję lektury, która zajeła mi cały dzisiejszy dzień. Piękna książka, chociaż nietypowa i uprzedzam, że nie każdemu może przypaść do gustu. 

Troje bohaterów: Millie Bird to siedmioletnia dziewczynka, bardzo oryginalna, którą interesuje... śmierć. Prowadzi Księgę Nieżyłków w której zapisuje wszystkie trupy jakie widziała. Ludzi, zwierzęta. Nieoczekiwanie do tej księgi trafia jej tata. Jest to dla niej szok, wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Zostaje sierotą. Gdzie jest jej mama? Tego musicie dowiedzieć się z książki, ale uprzedzam, że to okropnie smutna historia. Ściskało mi się serce. Łzy stały w oczach.
Karl Maszynopiszący ma prawie dziewięćdziesiąt lat. Umiera jego żona. Nie potrafi pogodzić się z jej śmiercią, a syn oddaje go do domu opieki i znika.
Agatha Pantha to również starsza kobieta, która popada w odrętwienie po śmierci męża i zamyka się w domu. Miejscowi uważają ją za wariatkę. Odpycha od siebie wszystkich i na swój sposób przeżywa żałobę.

Jak widać głównym tematem książki jest śmierć. Taka, która przychodzi znienacka, zmienia wszystko, sprawia, że świat rozpada się na kawałki. Śmierć, która jest częścią życia. Los łączy tę trójkę w nieoczekiwany sposób. Przeżywają wspólnie niesamowitą przygodę, dzięki której odkrywają sens życia na nowo. Odkrywają siebie na nowo.
Sytuacje przedstawione w książce są tak absurdalne, że budzą skrajne emocje. Od zniesmaczenia po wielkie zaskoczenie, a także wywołują śmiech. Autorka ma niesamowitą wyobraźnie, jest oszczędna w słowach, ale przyciąga czytelnika i wiąże go z bohaterami w pokręcony i zadziwiający sposób. Narracja jest podzielona na trzech bohaterów, jest w trzeciej osobie, ale każda pozwala spojrzeć na świat inaczej, z trzech różnych perspektyw. Nie mam pojęcia jak nazwać uczucia towarzyszące mi podczas czytania. To była prawdziwa karuzela i jestem oszołomiona, jakby ktoś porządnie mi przyłożył.
To książka o samotności w wielkim świecie. O starości, która nie musi oznaczać końca wszystkiego i zmuszać do litości. O małżeństwie i miłości. Wyciąga różne dziwactwa człowieka, jego słabości, zdolność do okrucieństwa i tą najlepszą stronę.
Taki dobór bohaterów i sytuacja w jakiej się znaleźli musi przynieść coś nieoczekiwanego. Kłaniam się Davis, jest niesamowita. Obudziła we mnie nowe uczucia, dała powód do refleksji. Jestem po prostu oszołomiona. 




Veronica Roth ,,Zbuntowana"




Kontynuuję swoją przygodę z serią ,,Niezgodna", bo nie lubię zostawiać niedokończonych cyklów. Niestety ta książka to jeszcze większe rozczarowanie i ciężko mi będzie zabrać się za ,,Wierną".

Tris po zatrzymaniu ataku symualcji ucieka wraz z przyjaciółmi i ukrywa się w siedzibie Serdeczności. Wspólnie usiłują ustalić jakiś plan działania i powstrzymać bezwzględną Jeanine Matthews. Dziewczyne zżerają wyrzuty sumienia z powodu tego co się stało, nie może pogodzić się ze śmiercią wielu ludzi. Jednocześnie buntuje się przeciwko dyktaturze bezwzględnej Erudytki. 

Kompletnie nie zrozumiałam zakończenia. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, mimo że czytałam tekst kilka razy. Naprawdę. Może jestem jakaś ułomna, ale nie rozumiem, co autorka miała na myśli i kropka. O co chodzi z tą wielką tajemnicą? Bo dla mnie końcowa przemowa, to jakiś bełkot. Jeśli ktoś byłby mi w stanie to wytłumaczyć to bardzo proszę, bo jestem zdezorientowana. Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego. Mam nadzieję, że podczas lektury ,,Wiernej" to się zmieni, bo sprawy przybrały niezrozumiały dla mnie obrót...

To zupełnie inna książka niż ,,Niezgodna". W pierwszej części Tris przygotowuje się do bycia Nieustraszoną, pokonuje własne lęki, przygotowuje się fizycznie. Tutaj mamy do czynienia już z otwartą wojną, czyli strzelaniny, lekkomyślne zachowania, intrygi, mnóstwo śmierci. Nie powiem dzieje się, akcja jest dynamiczna, ale jej finał to dla mnie jakiś absurd. Autorka znowu nie przyłożyła się, by fabułę dopracować. W różne miejsca można za łatwo wejść, dialogi to znowu jakieś skróty myślowe. Nic nie zostało poprawione, a wręcz jest jeszcze gorzej.

,,Zbuntowana" - tytuł idealnie oddaje podejście Tris w tej części. Jest Zbuntowana. Jest wściekła, kłótliwa i zrezygnowana. Czytałam w innych recenzjach, że niektórym przeszkadzało jej użalanie się nad sobą, ale ja akurat do tej bohaterki nic nie mam. Uważam, że jest najmocniejszą stroną tego cyklu. Podoba mi się to, że autorka dodała wiele różnorodnych postaci drugoplanowych... to cały wachlarz ciekawych osobowości i moim zdaniem, Roth ma talent do tworzenia postaci.

Obejrzałam film. Pierwsza część jest bardzo wierna książce, ale druga ma niewiele z nią wspólnego. Z książki wzięto tylko ogólny zarys, a scenariusz napisano po swojemu. Trochę szkoda, bo kilka sytuacji chciałabym zobaczyć na ekranie...


źr.



---------------------------------
Niezgodna tom 2
Data premiery: 02.10.2012
Wydawnictwo: Wydawnictwo Amber
Stron: 368

Podsumowanie listopada



Przełamałam swoją klątwę 5 książek :)
Jutro już grudzień, robi się świątecznie i coraz zimniej. Jakie macie plany na grudzień? Może znacie jakieś fajne świąteczne książki, bo zastanawiam się co czytać w nadchodzącym miesiącu...

Z niecierpliwością czekam na świąteczną wymiankę! Ja swój prezent dla Agnieszki prawie skompletowałam, 7 grudnia czeka mnie egzamin na prawko, a święta zapowiadają się też dosyć ciekawie. Grudzień jest fajny prawda? :)

Podsumowanie wyjątkowo skromne, bo wszystko co chciałam napisać napisałam w postach :) czekam na Wasze!

Little Black

Veronica Roth ,,Niezgodna"




Zwykle trzymam się jednej zasady - najpierw czytam, później oglądam. Czasami jednak ją łamię, jeśli film na podstawie książki wzbudza ogromne zainteresowanie, a ja nie planuję w najbliższym czasie czytać książki, bo mam stosy innych. Tak było w tym przypadku, bo ,,Niezgodną" oglądałam wiosną i obiecałam sobie, że kiedyś przeczytam powieść. Ekranizacja zrobiła na mnie duże wrażenie, historia wydawała mi się bardzo interesująca, film jest widowiskowy ze świetną obsadą. Po przeczytaniu książki uważam, że jest lepszy od literackiego pierwowzoru, a to nie zdarza się często.

Po wojnie, która zniszczyła świat, w ruinach Chicago żyje społeczeństwo, które jest podzielone na pięć frakcji - Altruizm, Erudycja, Serdeczność, Prawość i Nieustraszoność. Każda frakcja ma swoje zasady i wyznaje inne wartości. Beatrice Prior i jej rodzina pochodzą z Altruizmu, który ponad wszystko ceni bezinteresowność i niesie pomoc innym. Tris jednak nie czuje się dobrze wśród Altruistów. Gdy kończy 16 lat ona i jej brat przechodzą test przynależności, który ma im wskazać, gdzie chcą dalej żyć. Czy zostaną w swojej frakcji, czy może mają inne predyspozycje? Wynik Tris jest niejednoznaczy, co niesie za sobą niebezpieczeństwo. 
Decyduję się ona przyłączyć do Nieustraszonych, których zawsze podziwiała. Czy przystosuje się do nowych zasad? Jak poradzi sobie ze swoimi lękami? I czy uda jej się dochować tajemnicy, która może przynieść jej śmierć?

źr.

Po sukcesie ,,Igrzysk Śmierci" dystopie przeżyły wielki bum i literatura została zalana powieściami z tego gatunku. Ja osobiście jestem ich wielką fanką. Przedstawiane w nich czarne wizje przyszłości  działają na moją wyobraźnie, wywołują u mnie dreszczyk emocji. Poza tym jestem pełna podziwu dla autorów, którzy je tworzą. 
Ciężko mi wydać jednoznaczny osąd o ,,Niezgodnej". Bardzo podoba mi się pomysł - społeczeństwo podzielone na frakcje, dziewczyna, która nie potrafi się odnaleźć w narzuconych schematach. Czytałam różne opinię, że pomysł z frakcjami jest głupi, bo człowiek jest nieprzewidywalny i nie da się przyczepić mu określonej etykietki i kazać tak funkcjonować. Jasne że nie i ta książka to pokazuje. Jaka jest Tris? Niezgodna, nie pasuje do żadnej frakcji, podobnie jak wielu innych bohaterów, przez co powoli rodzi się bunt. A czy nam też w realnym życiu nie próbuje się przyczepiać różnych etykietek? 

Jednak Roth ma bardzo kiepski styl. Rozumiem, że był to jej debiut, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie. Wystarczy przeczytać ,,Imperium ognia" też debiut, ale jak doskonały warsztat autorki, tam każde zdanie ma znaczenie, wszystko jest dopracowane, tu niestety nie. Urywane zdania, często nie rozumiałam ich kontekstu, momentami kiepskie dialogi. Tak jakby autorka stosowała jakieś skróty myślowe. Gdyby to poprawić, to byłoby to naprawdę niezłe dzieło. Tak naprawdę niewiele wiemy o pozostałych frakcjach, chciałabym by autorka bardziej zgłębiła temat, bo fabuła jest trochę powierzchowna. Mniej okrucieństwa, więcej szczegółów. Walka o władzę to jeden z głównych tematów książki, jednak moim zdaniem również niedopracowany. 
Co do bohaterów. Czytałam w recenzjach, że Tris jest bardzo sztampowa, beznadziejnie dobra, a przez to trochę nudna. Ja się z tym nie zgadzam. Ona w powieści dorasta, zmienia się, staje się samodzielna i silna i nie jest beznadziejnie dobra. Targają nią różne sprzeczności, dokonuje różnych wyborów. Jednak bardziej interesująca jest postać Cztery - intruktora, chłopaka, który potrafi zadbać o siebie i znaleźć wyjście z każdej trudnej sytuacji. Początkowo wydaję się kolejnym brutalnym Nieustraszonym, zameczając nowych rekrutów, jednak docenia mocne strony innych, docenia każdy akt odwagi, chroni Tris. Tak, między tą dwójką rodzi się uczucie, ale nie stoi ono na pierwszym planie. Bohaterowie nie rzucają się sobie w ramiona po dziesięciu stronach. Stopniowo się poznają i odkrywają przed sobą swoje lęki i mocne strony. 



Zakończenie pierwszej części jest moim zdaniem beznadziejne. Kolejna rzecz, którą autorka skopała. Kompletnie nierealistyczne, biorąc pod uwagę zasady panujące w tym wymyślonym świecie, za łatwe, przewidywalne.
No i jak tu ocenić tę książkę? Sami widzicie, że ma mocne jak i bardzo słabe strony.


------------------------------
Niezgodna tom 1
Data wydania: 20.03.2012
Wydawnictwo: Wydawnictwo Amber
Stron: 352

Paula Hawkins ,,Dziewczyna z pociągu"




Wielkie zamieszanie towarzyszące tej książce, atakujące mnie na każdym kroku reklamy zrobiły swoje i kupiłam ,,Dziewczynę z pociągu" nr 1 w nowościach Empiku i nie tylko. Zresztą rekomendacja Kinga też dużo pomogła. Co więcej prześledziłam ją na Instagramie i jak głosi reklama - naprawdę czyta ją cały świat. Cieszę się, że mamy podobną okładkę jak w wielu innych wydaniach międzynarodowych, ale odradzam tą ze skrzydełkami - każdy odcisk palca się na niej odbija, co wygląda strasznie nieestetycznie.

Dobra skoro już ponarzekałam na reklamy i okładki czas przejść do sedna sprawy.
Jest to debiut Hawkins i trzeba przyznać, że odniosła ogromny sukces, czego pewnie się nie spodziewała, a może i tak, bo to bardzo dobra książka. Czy jednak aż tak dobra? Myślę, że jest wiele równie dobrych thrillerów. Nie jest to najlepsza książka z tego gatunku jaką przeczytałam, ale i nie mam się do czego przyczepić.

Rachel Watson dwa razy dziennie przemierza pociągiem drogę do Londynu. Uwielbia pociągi. Nie rozmawia z innymi pasażerami, nie czyta podczas podróży tylko obserwuję, co się dzieje za oknem. Szczególnie upodobała sobie jeden dom i codziennie obserwuje jego mieszkańców. Jej fascynacja jest tak wielka, że wyobraża sobie ich życie, nadaje im imiona i jest święcie przekonana, że są doskonali i bardzo szczęśliwi. Wypełnia w ten sposób pustkę w swoim życiu, gdzie zmaga się z depresją i wieloma problemami. Pewnego dnia zauważa jednak coś, co burzy ten obraz. Czy jej się przywidziało? Jak to możliwe? Nieoczekiwanie życie mieszkańców tego domu, przewraca jej świat do góry nogami.

Myślę, że książka osiągneła taki sukces, bo historia w niej przedstawiona jest nietypowa. Rachel jest nietypowa, ale też irytująca do granic możliwości. Strasznie mnie denerwowała, momentami miałam ochotę potrząsnąć bohaterką i kazać pilnować jej własnego nosa. Nie mogę bardziej jej scharakteryzować, bo nie chciałabym nikomu odbierać przyjemności czytania. Jest denerwująca, ale jednocześnie kibicowałam jej i chciałam, by wyszła na prostą. Jednak nie tylko Rachel jest narratorką. Oprócz niej są to dwie inne kobiety, które odgrywają ważną rolę w jej życiu, przez co powieść staje się dużo ciekawsza. 
Mnożą się poszlaki, podejrzenia, dziwne sytuacje. Książka nie jest gruba, przeczytałam ją błyskawicznie, a mimo to fabuła jest świetnie skonstruowana, momentami szokująca i bardzo ciekawa. 
Zgadywałam zakończenie, ale ostatnie wydarzenia w książce mnie zaskoczyły, więc warto było je poznać. Cały czas myślę o tej historii.

Oceniam ją na bardzo dobry, myślę że Hawkins ma duży potencjał i jeszcze nas zaskoczy. Jeśli szukacie dobrego psychologicznego thrillera, to książka dla Was, ale czy zasługuje na aż taki szum - moim zdaniem na ,,aż taki" nie.
:)

--------------------------------------------------------------
Paula Hawkins ,,Dziewczyna z pociągu"
Przekład: Jan Kraśko
Data wydania: 21.10.2015
Wydawnictwo: Świat Książki
Stron: 328

Colleen Hoover ,,Maybe Someday"


Co za książka! Nawet nie wiecie jak żałuję, że tak długo czekała na półce, bo ciągle odkładałam jej przeczytanie. Pełna emocji... aż jęknełam, gdy przewróciłam ostatnią kartkę i zobaczyłam, że to koniec i następne są podziękowania autorki. Bomba emocjonalna - tak mogę ją opisać.

Sydney wbrew woli ojca porzuca studia prawnicze i przenosi się na kierunek, który najbardziej ją interesuję - wychowanie muzyczne. Kocha muzykę, a jej największą pasją jest pisanie tekstów. Ma chłopaka, wynajmuje mieszkanie z przyjaciółką, jej życie wydaje się poukładane. Co wieczór wychodzi na balkon, by posłuchać jak tajemniczy, przystojny chłopak z naprzeciwka gra na gitarze. Sama układa teksty do jego utworów i je śpiewa. Pewnego dnia zauważa, że daje jej on sygnały ze swojego balkonu po czym prosi ją, by przesłała mu teksty, które układa. Zawstydzona dziewczyna zgadza się. W tym samym czasie zaczyna podejrzewać, że jej facet coś przed nią ukrywa. W jednej chwili zawala się jej cały świat, a Ridge, chłopak z gitarą proponuje jej pomoc w zamian za wspólną pracę przy piosenkach. Powoli zaczyna łączyć ich fascynująca więź...

Podziwiam autorkę, że podjeła się tak trudnego zadania, ponieważ stworzyła bohatera, który jest... głuchy. Ridge od dziecka nie słyszy, a mimo to uwielbia grać na gitarze i jego odczuwanie muzyki jest dużo głębsze, zupełnie inne. To bohater, którego nie da się nie lubić od pierwszej strony. Niezwykle utalentowany, wykształcony, wrażliwy. To trudne zadanie, opisać jak taki człowiek odbiera świat, jak bardzo wysotrzone są jego bodźce dotykowe, wzrokowe, węch. Jak głuchy człowiek może tworzyć muzykę, której nie słyszy? Przecież istnieją naprawdę tacy ludzie.  To dodatkowy plus tej książki. Niektóre sytuacje sprawiały, że ściskało mi się serce, a emocje aż wylewały się ze stron.
Podoba mi się również główna bohaterka, Sydney. To dziewczyna, która jak się wkurzy potrafi nieźle przywalić, jak ma doła to płacze bez końca, ale też kocha bardzo mocno i jest szczera do bólu. Zupełnie nie daje odczuć Ridgowi, że jego niepełnosprawność jej przeszkadza czy ją zawstydza. Wręcz przeciwnie - podziwia go i szanuje.

Relacja Sydney i Ridga nie układa się łatwo. Czy można kochać jednocześnie dwie osoby? Jak już pisałam ta książka to bomba emocjonalna, pełna pięknych, ale też dramatycznych chwil. Co jeszcze w niej znajdzemy? Złamane serca, poczucie obowiązku, które dusi, mnóstwo niepewności i wyrzutów sumienia. Z jednej strony kibicujemy bohaterom, a z drugiej stąpają oni po bardzo cienkim lodzie. Czy miłość może przynosić aż takie cierpienie? Czy można jej kibicować, a jednocześnie ją potępiać? Czy ,,może kiedyś" ma szansę przemienić się w ,,teraz" ? Zainteresowałam Was? Jeśli tak, to musicie ją przeczytać!

Skoro jest to książka m.in. o muzyce to nie mogło jej zabraknąć! Wspólnie z Griffinem Petersonem autorka stworzyła soundtrack do wszystkich utworów, które się w niej pojawiły. To było niesamowite przeżycie - czytać i jednocześnie słuchać piosenek stworzonych przez bohaterów! Ja jako wielka fanka muzyki jestem pod ogromnym wrażeniem.
Soundtrack można znaleźć pod tym linkiem http://www.maybesomedaysoundtrack.com/
A moje ulubione utwory?  








Ostatniej mogę słuchać bez końca! 


----------------------------------------------
Colleen Hoover ,,Maybe Someday"
Data premiery: 13.05.2015
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Stron: 360

Muzyczny listopad

Zupełnie zrezygnowałam z muzycznych postów, chyba dlatego że słucham jej obecnie mało przez brak czasu, a  przecież kiedyś nie wyobrażałam sobie dnia bez muzyki! Chyba muszę coś z tym zrobić. A czego słucham w listopadzie? Krótkie zestawienie, może coś Wam przypadnie do gustu z mojej listy:


Królowa wróciła i zrobiła niezłe zamieszanie! Osobiście kocham Adele jak miliony ludzi i nawet, gdyby nagrała jakiś zupełny gniot (co jej na pewno się nie zdarzy) byłby on hitem. Czekamy na płytę!




Zbliża się również premiera nowej płyty Coldplay (4 grudnia). Coldplay brzmi tu trochę jak... Maroon 5, ale aksamitnego głosu Chrisa Martina nikt nie podrobi.



Ostanio zasłuchuję się w tej starej piosence O.N.A. To numer ponadczasowy!



Beznadziejny teledysk do tak pięknej piosenki. Kompletnie mi tu nie pasuje, ja odbieram ją zupełnie inaczej.


Znacie? Lubicie?

Little Black

Wyniki konkursu urodzinowego

Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności, ale powiem, że miałam strasznie, strasznie ciężkie zadanie... naprawdę zastanawiałam się bardzo długo.
Chcę wszystkim podziękować za udział, to była przyjemność czytać Wasze wpisy! Dziękuję za zaangażowanie i mam nadzieję, że nowi przybysze zostaną ze mną na dłużej. 
A teraz nie przedłużając:

Hopeless Hoover trafia do: Ani K
Która napisała proste, ale piękne zdanie:

Książka o uczuciach trafia do Ciebie!




Najdłuższa podróż Sparksa trafia do: Pani Lecter
która jest chyba romantyczką, więc książka powinna jej się spodobać :)



Gratuluję i
czekam na odpowiedzi na maila, którego zaraz wyślę.




Little Black

Stephen King ,,Lśnienie"

źr.


Moje kolejne spotkanie z mistrzem grozy.
Książkę zaczęłam czytać w halloweenową noc. Dość długo nad nią siedziałam, ale to wcale nie oznacza, że jest to książka zła, wręcz przeciwnie. Tak już mam z Kingiem, nie potrafię szybko przerzucać stron, tylko dokładnie czytam każde zdanie, a to trochę trwa.

Jest to klasyk jeśli chodzi o horrory i bardzo chciałam ją poznać. 
Zauważyłam pewien schemat w twórczości Kinga. Narrator od początku sugeruje zakończenie, a mimo wszystko, ja za każdym razem mam nadzieję, że jednak coś się odwróci, bo przecież to nie może tak się skończyć... Początkowo niewyobrażalne zakończenie, staje się z czasem oczywiste i tak było też w tym przypadku. Jednak wcale nie odbiera to przyjemności czytania! I to jest właśnie coś niesamowitego.

Mamy tutaj stary hotel nawiedzany przez duchy. Znamy to prawda? Z książek i filmów, ale King jest znakomitym pisarzem! To stopniowanie napięcia, pokazanie jak hotel zaczyna wpływać na bohaterów, dbałość o każdy szczegół, to jest coś wartego uwagi.
Bohaterowie - znakomite portrety psychologiczne. Czytelnik ma możliwość wnikliwej obserwacji ich zachowań, poznaje ich sekrety, przeszłość, która ma istotny wpływ na teraźniejszość. Przemiana Jacka Torrance'a i cała kreacja bohatera zasługuje na duże uznanie.
Przez cały czas czytelnikowi towarzyszy dreszczyk grozy, poszczególne sytuacje coraz bardziej przerażają, oddziałowują na wyobraźnię. Są duchy, jest krew i niewyjaśnione zjawiska. 
Dla fanów horrorów to pozycja obowiązkowa. 
Tak, wiem że zarzuca się Kingowi przegadanie i przydługie opisy, ale one nadają właśnie cały klimat powieści.

Adaptacji nie oglądałam, mam w planach, chociaż czytałam, że King nie zgadzał się z wizją Kubricka. Samo nazwisko tego szalonego i genialnego reżysera zachęca jednak, do obejrzenia jego obrazu.


------------------------------------------
Stephen King ,,Lśnienie"
Data wydania: 13.10. 2009
Wydawnictwo: Prószyński i S-Ka
Stron: 520

CourtshipBookTag

Hej, jako że obecnie czytam ,,Lśnienie" Kinga, a właściwie już kończę (Kinga zawsze sobie długo dawkuje), postanowiłam zrobić mały tag. Taki post zapychacz  :)
Znalazłam go na blogu Michaliny i mam nadzieję, że  przypadnie Wam do gustu.




1. Zauważenie - książka, którą kupiłeś ze względu na okładkę.
Chyba każdy kupił jakąś książkę z tego powodu, ale nie zawsze piękny wygląd oznacza dobrą treść. Ostatnio takim moim zakupem była ta książka, która czeka na przeczytanie.











2. Pierwsze wrażenie - książka którą kupiłeś ze względu na opis.
Tę książkę kupiłam chyba ze względu na dobry marketing i opis też!











3. Słodkie rozmówki - książka z niesamowitym sposobem pisania.
Hmmmm... taką książką jest chyba ta Emmy Chase - umierałam ze śmiechu! Facet jako narrator w romansie? To musi być dobre!










4. Pierwsza randka - pierwszy tom serii, który sprawił, że od razu chciałam sięgnąć po kolejny.
Pamiętam, że po przeczytaniu pierwszej części Igrzysk, od razu otworzyłam drugi tom! Kurcze to było równo rok temu i czekam z niecierpliwością na ostatnią część filmową.









5. Nocne rozmowy telefoniczne - książka przy której przetrwałam noc.
Całej nocy nie, ale nie mogłam oderwać się do późnych nocnych godzin od tej książki Grossmana. Świetny thriller!









6. Zawsze w myślach - książka o której nie mogę przestać myśleć.
Tahir wpędziła mnie w największy kac książkowy w życiu! Do tej pory nie mogę się otrząsnąć!











7. Kontakt fizyczny - książka, którą kocham za towarzyszące mi przy niej uczucia.
Mało znana, ale jakże piękna! Cudownie napisana, wywołała we mnie całą masę emocji.









8. Spotkanie z rodzicami - książka, któą mogę polecić rodzinie i znajomym.
Zdecydowanie ta pozycja. Książka o przebaczeniu, którą powienien przeczytać każdy.










9. Myślenie o przyszłości - książka, którą będę czytać jeszcze wiele razy w przyszłości.
Najlepsza książka Ahern, która cholernie mnie wzruszyła. Na pewno jeszcze do niej wrócę.









10. Dzielmy się miłością - kogo taguję?
Każdy kto ma ochotę zrobić ten tag - niech korzysta ! :)



Little Black

Katarzyna Michalak ,,Sekretnik, czyli przepis na szczęście"

Data wydania: 04.11.2015
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Stron: 216

Macie marzenia prawda? Każdy je ma. Chcielibyście by się spełniły? Oczywiście, że tak! Ale los bywa przewrotny i rzuca nam kłody pod nogi... czy można zaprojektować swoje szczęście? Dzięki tej książce uwierzyłam, że tak! 

Powiem to na wstępie - nie przepadam za poradnikami. Moim zdaniem nie ma dokładnego przepisu ,,na coś". Każdy człowiek jest inny i nie da się nas wpisać w jakiś schemat, co cały czas udowadnia nauka i nie odkryte tajemnice naszego mózgu. 
Przyznam się jeszcze do czegoś - do wybrania tej książki zachęciła mnie okładka. Tak wiem, niewybaczalny błąd, bo nie raz już przejechałam się na tej metodzie. Kurczę! Poradnik nie, okładka może zmylić, a jednak coś mnie popchneło do jej przeczytania - i dzięki za to niebiosom! To moje pierwsze spotkanie z Katarzyną Michalak, chociaż nazwisko jest mi znane i na pewno nie ostatnie! Polubiłysmy się, to znaczy ja polubiłam Panią Katarzynę i na pewno sięgnę po jej inne książki.

Może ktoś z Was czytał książkę ,,Potęga podświadomości" Murphy'ego? W moje łapki wpadła, gdybyłam bardzo młoda i nie rozumiałam dokładnie, co autor ma na myśli, chociaż podane przez niego przykłady sprawiły, że włos mi się zjeżył na karku. 
Katarzyna Michalak w tym poradniku pisze właśnie o podświadości.
Co to jest podświadomość? Może przytoczę Wam definicję słownikową, bo nie chcę popełnić jakiejś gafy:

,,warstwa psychiki, w której tkwią treści nieuświadamiane aktualnie przez człowieka"
SJP


To poradnik o tym, że jeśli się o czymś marzy to można, a nawet trzeba to marzenie spełnić! 
Ale uważaj o czym marzysz!
Ta książka dodała mi skrzydeł. Nie znajdziecie w niej zupełnie gotowego przepisu na szczęście (bach! i już się spełniło), tylko wskazówki jak je ,,planować". Przeczytacie w niej wiele osobistych historii Michalak, cennych wskazówek i ostrzeżeń. 

Skoro można osiągnąć sukces dzięki podświadomości, którą każdy z nas ma, to dlaczego na świecie nie ma samych szczęśliwych ludzi? Sprawa nie jest taka prosta, co ciagle przypomina autorka. Podświadomość to nie jest ,,dobra wróżka". Trzeba się z nią obchodzić bardzo ostrożnie i umiejętnie.
Nie rozumiem tych niskich ocen ,,Sekretnika" na różnych portalach. Po pierwsze ludzie nie mają za grosz humoru i humorystyczne anegdoty, żarty i przykłady Michalak traktują zbyt poważnie, jeśli nie dosłownie... nie będę tego komentować. ,,Sekretnik" jest napisany z humorem, który mnie ujął. Dzięki temu przeczytałam go błyskawicznie, nieraz wybuchając śmiechem. Podoba mi się styl autorki i czuję, że dogadałybyśmy się ,,w realu". 

Przyznam się Wam, że ja aktualnie mam... trzy marzenia, które za nic nie chcą się spełnić... to znaczy ciągle coś staje mi na przeszkodzie i dzięki tej lekturze dowiedziałam się, że to JA stoję im na przeszkodzie, bo po prostu się ich boję, mimo że bardzo pragnę, by się spełniły.
,,Sekretnik" dał mi bardzo, bardzo dużo do myślenia i od dzisiaj, mam zamiar odważnie wziąć się za realizację swoich celów i marzeń. 
Dodatkowo to wydanie jest przepiękne i przykuwa wzrok.


Little Black


Za możliwość przeczytania ebooka bardzo dziękuję:


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka