Cecelia Ahern ,,Love, Rosie"



Zobowiązuję się oficjalnie: w tym roku przeczytam wszystkie książki Ceceli Ahern. Żadnego odkładania. To kolejna książka tej autorki, która wywołała u mnie kilka razy atak śmiechu, wkurzyła mnie, wzruszyła i z żalem zamknęłam ostatnią stronę. 


Co za opowieść. Przez pięćdziesiąt lat towarzyszymy Rosie i Alexowi i jesteśmy świadkami niezwykłej przyjaźni i ...miłości, która stale gdzieś umyka. 
Książka jest napisana bardzo ciekawie: składa się z listów, liścików,e-maili, kartek świątecznych, rachunków, a nawet pojawił się artykuł z gazety (pokładałam się ze śmiechu przy tym fragmencie :D ). Mimo, że brakowało mi troszkę zwykłych dialogów, to uważam, że to świetny pomysł i jak najbardziej udany. 
Super! Jestem naprawdę zachwycona. Wszystkie listy i e-maile pozwalają poznać bohaterów lepiej, niż znienawidzona ostatnio przeze mnie narracja pierwszoosobowa. Nie musiałam czytać: ,,w jego oczach coś dostrzegłam, a może tylko mi się wydawało" itd. itp. bzdury. Bleee mam tego naprawdę dosyć. 

źr.
Rosie i Alex znają się od piątego roku życia. Siedzieli razem w ławce, widzieli siebie nawzajem w najbardziej żenujących sytuacjach. Byli zawieszani w szkole, razem się upijali i uciekali. Planowali przyszłość w USA. Niestety po raz pierwszy złośliwy los rozdziela ich, gdy Alex musi sam wyjechać do USA rok wcześniej z powodu awansu ojca. Rosie zostaje w Irlandii i... zachodzi w ciąże po pijackiej nocy. Wszystkie jej plany na przyszłość trafia szlag. Zaczyna się prawdziwa rzeczywistość: płacz, pranie pieluch, wizyty u lekarza, brak pracy i życie na łasce rodziców. Ale jest mała Katie. Rosie kocha ją całym sercem. Tymczasem Alex pnie się po szczeblach kariery i to Ameryka powoli staje się jego domem. Oboje zdają sobie jednak sprawę, że czują do siebie coś więcej, ale boją się do tego przyznać.

No i zaczyna się: niedomówienia, złe wybory, strach. Są tak blisko siebie, a jednak tak daleko. 
źr.
Aaaa ile razy miała ochotę rzucić książką o ścianę. Wydaje się, że któreś z nich pójdzie wreszcie po rozum do głowy, a tu znowu wyrasta kolejna przeszkoda. Ta książka zszarpała mi nerwy, ale mimo to uważam, że jest fantastyczna. I przezabawna. To najbardziej lubię w powieściach Ahern.!
Mamy też prawdziwą prozę życia: niezapłacone rachunki, wkurzający szef, choroby, samotność, tęsknotę.

Ta książka pokazuje, że nie można bać się swoich uczuć! Nie można, życie jest za krótkie.
Bardzo polubiłam Rosie - mamy wiele wspólnych cech. 

Film również mi się podobał, chociaż jest w nim pokazany tylko ogólny zarys książki. Wiele rzeczy jest zmienionych. 
Bardzo lubię też Lily Collins i Sama Claflina. Spisali się na medal. 
Polecam jako jej dopełnienie :)


--------------------------------------------------------------
Cecelia Ahern Love, Rosie
Tytuł oryginalny: Where Rainbows End
Wydawnictwo Akurat
Data wydania: 03.12.2014

20 komentarzy :

  1. Muszę sięgnąć po książkę :)
    Obejrzałam film w dniu premiery, byłam w kinie razem z przyjaciółką. Jest naprawdę świetny, słodko-gorzki, a obsada jest po prostu perfekcyjna. Mdlałyśmy słysząc brytyjski akcent Sama Claffina :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. I taka jest też książka :)
    Ooo tak.. ja też się rozpływałam :)
    Pozdrawiam również!

    OdpowiedzUsuń
  3. o, widzę, że nie tylko Ty z jej twórczością się zmierzysz.
    Póki co,miałam jedynie przyjemność przeczytać P.S. Kocham Cię. Książka nieźle mnie wstrząsnęła. Ta również na taką zapowiada się.. Wszystko po kolei. W najbliższym zestawieniu mam książki Anity Shreve, Ericy Spender, Sarah-Kate Lynch oraz Jodi Picoult. Jeśli chodzi o Sparksa, ciągle się z nim mijam. Widać, że najpoczytniejszy!:)
    W ogóle miło jest przeczytać u Ciebie recenzje pozycji, na którą poluje, dla mnie taka dodatkowa motywacja i reklama powieści w jednym:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam książki, nie widziałam filmu i właśnie sobie uzmysłowiłam jak bardzo w tyle jestem z nowościami bo reklamy widziałam. I nawet miałam ochotę obejrzeć, ale jak zwykle kino za daleko, a dziećmi to raczej nie da rady :) Mam nadzieję, że książkę przeczytam zanim film wyjdzie na dvd. Chyba, że już wyszedł? ;) No, ale ja najpierw muszę sięgnąć po książkę, taką mam zasadę. Zachęciłaś mnie i do książki i do filmu. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się!
      Film jest już na DVD :)

      Usuń
    2. Aaa, to jestem bardzo w tyle z nowościami, jak widzę :) Dzięki za info. Uściski :)

      Usuń
  5. Właśnie czytam i bardzo mi się podoba, myślałam że brak dialogów będzie mi bardziej przeszkadzał, a tu czyta mi się naprawdę dobrze! Jedyne co momentami mi doskwiera to sytuacje kiedy nagle nie wiadomo kiedy bohaterowie mają już np. dwa lata więcej, ale pewnie gdyby nie to, książka musiałaby mieć z 800 stron ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda te przeskoki mnie też czasami myliły. I tak jest obszerna, ale czyta się błyskawicznie :)

      Usuń
  6. Tak bardzo chcę przeczytać tę książkę, a nawet nie wiedziałam kto jest jej autorką :o

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie oglądałam jeszcze filmu, ale jestem niesamowicie ciekawa. Co do samej książki, chyba wiesz jak bardzo mnie wciągnęła. Ciekawie napisana, chociaż 50 lat czekania na miłość to szmat czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle mijali się - to było wkurzające :)

      Usuń
  8. Dlaczego mnie do niej nie ciągnie ? Nie mam pojęcia, ale żadna, nawet najbardziej zachwalająca recenzja nie może mnie zachęcić :) Za to, dla odmiany, mam ochotę na film :D

    OdpowiedzUsuń
  9. oglądałam film i bardzo mi się spodobał, mam nadzieję, że z książką będzie tak samo:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znoszę tej powieści :P Podczas czytania tylko się irytowałam, do tego forma jest według mnie tragiczna...

    OdpowiedzUsuń
  11. Film jest cudowny, ale książka jeszcze bardziej! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam powieści, które wywołują TAKIE emocje! Cieszę się, że "Love, Rosie" czeka na półce. Zaraz po jej przeczytaniu muszę sięgnąć po "P.S. Kocham Cię", bo mam ją już ze trzy lata, a nadal leży nieczytana...

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się, że film Ci się podobał, ponieważ jutro mam zamiar go oglądnę. A co do książki, to również czasami działała mi na nerwy.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka