K.A. Tucker ,,Dziesięć płytkich oddechów" + kilka słów na temat New Adult

źr.
Najpierw zauroczyła mnie okładka. Jest piękna prawda? Po przeczytaniu książki stwierdzam, że idealnie ilustruje przedstawioną w niej historię.
Zachęciły mnie również wysokie oceny na portalu Lubimy Czytać.
Przeczytałam i... miałam wrażenie, że po raz trzeci czytam to samo, tylko w innej otoczce.
O co chodzi? O New Adult.

Nie jestem absolutnie żadną znawczynią, piszę tylko to co sama zauważyłam :)
New Adult to gatunek, który zyskał ogromną popularność. Książki należące do tej grupy, mnożą się jak grzyby po deszczu. Są to tak zwane książki dla Młodych Dorosłych czyli osób w wieku od osiemnastu do około dwudziestu pięciu lat (tak, ja jeszcze mieszczę się w tym przedziale).

Gatunek ten cechuje schematyczność:
- dwójka bohaterów w przeszłości przeżyła jakąś traumę
- faceci są: nieziemsko przystojni, czuli, mają wady, ale przyćmiewają je ogromne zalety, więc tak naprawdę nie mają wad, mają tatuaże
- oczywiście bohaterowie zakochują się w sobie na amen
- przez jakiś czas trwa sielanka
- przeszłość jednak w którymś momencie powraca
- awantura i rozstanie 
- zmierzenie się z przeszłością
- happy end
Zarówno Hopeless, Powód by oddychać i Dziesięć płytkich oddechów to książki, wpisujące się w ten schemat.

Co o tym myślę? Wszystkie je oceniłam jako dobre lub bardzo dobre. Hopeless skradła moje serce, jednak czuję się już zmęczona i na razie planuję sobie odpuścić tego typu książki. New Adult ma mnóstwo fanów (nie tylko w tym przedziale wiekowym), ponieważ te powieści wywołują emocję, dotykają tematów bardzo trudnych i po kilku stronach pochłaniają bez reszty. Czyta się je ekspresowo i dobrze. Przeczytałam gdzieś w necie wypowiedź jakiejś kobiety, chyba po trzydziestce: Za czasów mojej młodości nie było takich książek, więc nadrabiam zaległości. Cytat zapisałam, ale stronę z której pochodzi już nie - mam nadzieję, że nikt się nie obrazi za jego wykorzystanie. Więc wszystko jasne - książka ma dawać radość, wywoływać emocję. Wszystko się zgadza.

Dobra to teraz kilka słów o książce K.A. Tucker :)
Kacey Cleary przeżyła straszny wypadek samochodowy, który spowodował pijany kierowca. W jego wyniku zginęli jej rodzice, przyjaciółka oraz chłopak. Dziewczyna jest zdruzgotana i nie potrafi się z tym pogodzić. Wspiera ją młodsza siostra, która szczęśliwym zrządzeniem losu nie siedziała w tym samochodzie. Siostry przygarnia wujostwo, jednak po pewnym incydencie, Kacey postanawia zabrać Livie i przeprowadzić do innego stanu. Zacząć wszystko od nowa. Okazuję się, że w sąsiedztwie mieszka tajemniczy Trent Emerson. Początkowo  Kacey nie chce się do niego zbliżyć, ale Trent w końcu zdobywa jej serce.

Mimo schematyczności to dobra książka. Opowiada o tragicznych przeżyciach, o bólu po stracie bliskich osób, o przebaczeniu. 
Siostry zupełnie inaczej zareagowały na tę tragedię. Kacey, która brała udział w wypadku cierpi na zespół stresu pourazowego (autorka bardzo profesjonalnie podeszła do tego tematu, co jest dużym plusem). Jest jak pusta skorupa. Livie (jej siostra) również bardzo cierpi (co oczywiste) ale ze wszystkich sił stara się wyciągnąć siostrę z mroku. Wie, że pozostała jej tylko ona i tak naprawdę to Livie  opiekuje się Kacey.

Zaskoczyła mnie duża dawka erotyzmu. Ta książka jest... seksowna. Nie ma tu słodkich buziaczków jak w Hopeless. Jest pewna siebie główna bohaterka, która gdy słyszy słowo seks nie rumieni się i nie spuszcza wzroku. To napięcie między bohaterami jest niemal namacalne. 
Wreszcie to powieść o prawdziwej przyjaźni. Storm, która początkowo wydaje się płytką lalką Barbie to świetna dziewczyna, wspaniała przyjaciółka i mama. 

Co zaskoczyło mnie najbardziej - w połowie książki wydawało mi się, że zgadłam zakończenie, potem zaczęłam w to wątpić, a koniec całkowicie mnie rozbroił.




Książka bierze udział w wyzwaniu:

źr.

--------------------------------------------------------------------------
K.A. Tucker Dziesięć płytkich oddechów
Cykl: Ten Tiny Breaths tom 1
Data wydania: 2014
Wydawnictwo: Filia

12 komentarzy :

  1. Na tę książkę mam ogromną ochotę! Nie mogę się już doczekać kiedy ją poznam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, że NA są do siebie podobne, ale ja akurat bardzo lubie ten gatunek i nie odpuszczę :P
    A "10 oddechów" uważam za jedną z najlepszych w tym gatunku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na jakieś przełamanie schematów, więc chyba jednak nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy nie jest to dla mnie za poważna książka (po prostu nie w moim stylu), ale przecież zawsze można się otworzyć na coś nowego, prawda? A po Twojej recenzji naprawdę mam na to ochotę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja New Adult nie czytam, uważam, że to zwykłe, oklepane młodzieżówki... Ale tę książkę, obok Hopeless, które mnie zachwycilo, muszę przeczytać, muszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. okładka bardzo ładna, ale czuje, że mnie by lektura zmęczyła. Nie lubię tego gatunku poza drobnymi wyjątkami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię New Adult.... Byle nie za często!

    OdpowiedzUsuń
  8. No i znowu mnie zachęciłaś :) Ogólnie nie czytam za dużo New Adult raczej, chyba w ogóle... Więc chętnie siegnę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka rzeczywiście bardzo piękna, no i zgadzam się, że New Adult może w pewnym momencie zmęczyć, ale tak chyba jest ze wszystkim - co za dużo to nie zdrowo ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam tę książkę, ale jakoś jeszcze jej nie przeczytałam. Muszę to zmienić. Szczególnie, że zakończenie jest rozbrajające.

    OdpowiedzUsuń
  11. też bym ją wrzuciła do Okładkowe Love :) okładka aż krzyczy - uwielbiaj mnie :)
    niestety wciąż nie czytałam...

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka