Matthew Quick "Niezbędnik obserwatorów gwiazd"







Miałam okazję przeczytać jedną książkę tego autora - jak łatwo zgadnąć Poradnik pozytywnego myślenia . Po przeczytaniu tej pierwszej pomyślałam - przede wszystkim za dużo sportu :)
Po zobaczeniu kilku pozytywnych opinii na temat Niezbędnika... postanowiłam, że dam autorowi jeszcze jedną szansę zwłaszcza, że książka nie jest długa. Moje wrażenia?

Znowu sport - tym razem koszykówka, ale ta książka jest o wiele lepsza! Chwyta za serce.

Osiemnastoletni Finley mieszka w opanowanym przez mafię Belmont, niebezpiecznym mieście, w którym króluje przemoc i narkotyki. Jest małomównym i nieśmiałym chłopakiem.
Jego sytuacja rodzinna też jest nieciekawa: tata ma mało płatną pracę, dziadek, który stracił obie nogi upija się co wieczór, a mama zginęła w tajemniczych okolicznościach. Finley jest jednak bardzo przywiązany do ojca i dziadka. Oprócz nich, jego jedyną przyjaciółką jest jego dziewczyna Erin, którą zna od podstawówki. Oboje uwielbiają grać w kosza i cały czas trenują, by osiągnąć jak najwyższą formę i wygrać stanowe międzyszkolne rozgrywki.
 Pewnego dnia w domu Finleya zjawia się jego trener z nietypową prośbą. Chce, by chłopak zaprzyjaźnił się z Russelem, ciemnoskórym chłopakiem, którego rodzice zginęli niedawno w wypadku. Chłopak jest świetnym graczem, ale po wypadku nie chce słyszeć o koszykówce. Nazywa siebie Numerem 21 i plecie ciągle niestworzone historie o kosmosie. Czy uda im się zaprzyjaźnić? I co z tej znajomości wyniknie?

Quick chyba uwielbia tworzyć niekonwencjonalne postacie, które są odrobinę szalone, ale mimo to wzbudzają sympatię u czytelnika takie jak Pat czy Russel. Nie są to bohaterowie jednoznaczni, tylko tacy, których się odkrywa wraz z rozwijającą się akcją. Bardzo ciekawe.

Jest to ciepła, pełna przyjaźni książka. Uświadamia czytelnikom jak kruche jest ludzkie życie i jak niewiele trzeba, by przewróciło się do góry nogami. 
Pokazuje odpowiednie proporcje - są w życiu ważniejsze rzeczy niż zwycięstwa i sława.
Przyjaźń Finleya i Russela jest przykładem tego, jak jest ważna obecność drugiego człowieka w trudnych chwilach, że niepotrzebna jest czasami głupia paplanina, tylko obecność i chwila wspólnego milczenia, która działa cuda.
Po tej książce aż chciałabym sama wejść na dach i patrzeć na gwiazdy przez całą noc z kimś bliskim.
Powieść napisana lekko, ale ma w sobie coś co wzrusza i oczarowuje. Serdecznie polecam. Chyba nie chce pisać niczego więcej, by nie zdradzać fabuły. Mogę tylko zachęcić do przeczytania.


----------------------------------------
Matthew Quick Niezbędnik obserwatorów gwiazd
Tytuł oryginalny: Boy 21
Data wydania: 2014
Wydawnictwo Otwarte
Stron: 320




9 komentarzy :

  1. Też po przeczytaniu książki, chciałam wejść na dach i podziwiać gwiazdy. Niestety, okazało się, że to nie takie proste. Cieszę się, że i Tobie się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna recenzja:). Krótka, zwięzła i na temat! Już nie mogę się doczekać tych pięknych, wolnych dni, bym mogła się wreszcie wziąć na czytanie!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach tę książkę, ale jeszcze nie wiem, kiedy znajdę na nią czas.

    OdpowiedzUsuń
  4. brzmi sympatycznie i tak ciepło jakoś:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze nic tego autora, ale najwyższy czas to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzisz, a mnie bardziej podobał się "Poradnik..." - przeczytałam jednym tchem i po prostu się zachwyciłam. Tutaj natomiast bardzo sie wynudziłam i zupełnie nie wiem, dokąd miała prowadzić ta opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie przeczytam ta ksiązkę, tym bardziej, ze mam już za sobą "Wybacz mi Leonardzie" tego autora i wiem jak bardzo potrafi on zmienić choć kawałek ludzkiego życia ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba za stara jestem na tę książkę... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam trochę mieszane uczucia. Temat obserwacji gwiazd jest zachęcający, ale kwestia sportu już mniej:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka