Dorota Gąsiorowska ,,Obietnica Łucji"


Data wydania: 04.03.2015
Wydawnictwo: Między Słowami
Stron: 432


Czterdziestoletnia Łucja postanawia radykalnie zmienić swoje życie. Rozwodzi się z mężem i porzuca wygodne mieszkanie w wielkim mieście. Postanawia przenieść się na maleńką wioskę i zacząć pracę w szkole, ponieważ ma wykształcenie pedagogiczne. Jej uwagę zwraca mała dziewczynka Ania, która odstaje od rówieśników i mieszka z chorą mamą na odludziu. Mama Ani prosi Łucję, by gdy ona odejdzie, odnalazła jej ojca i powierzyła mu opiekę nad dziewczynką. Tomasz okazuję się znanym muzykiem, a sprawy coraz bardziej się komplikują...

Nie będe ukrywać, że wybrałam tę książkę ze względu na piękną okładkę - nigdy chyba nie przestanę tego robić, a to nie zawsze jest dobra droga, bo książki z pieknymi okładkami często okazują się denne. :)
Zobaczyłam nazwisko polskiej autorki i sprawa została przesądzona. 

Powiem tak: ta książka jest tak przesłodzona, że mnie mdli. Słodka jak herbata posłodzona dziesięcioma łyżkami cukru i miodem lipowym. Ale o herbacie to będzie za chwilę. 
Słodka jak ta okładka, która jest piekna, ale nie wiem, co ma wspólnego z książką. Główna bohaterka to ciemnowłosa czterdziestoletnia kobieta, ale dobra, dobra tutaj już za bardzo się czepiam - cieszmy oko!

Duży plus - akcja nie pędzi na złamanie karku, rozwija się powoli, wątki zgrabnie łączą się ze sobą, a nawet pojawiają się zaskakujące zwroty. Książka ma specyficzny klimat, a strony przerzuca się szybko i nie czuję się, że to ponad 400 stron. Fabuła jest dopracowana i szczegółowa. Ale całkowicie oderwana od rzeczywistości.


Główna bohaterka - wszyscy ją lubią i patrzą na nią ze współczuciem, ale we mnie nie wzbudziła wielkiej sympatii. Ma wielkie serce, ale jest wycofana i trudna. Potrafi być niemiła i nie mówi za wiele, poza rzeczami oczywistymi. O wiele bardziej polubiłam Anię, małą dziewczynkę, ale naprawdę trudno byłoby mi ocenić jej wiek, bo czasami zachowywała się jak sześciolatka, a czasami jak starsza kobieta. Trochę za dużo tych sprzeczności. Rozumiem, że nie było jej łatwo, ale dziecko to dziecko.
Reszta bohaterów dzieli się na tych dobrych i antagonistów. Jedynie postać Izy (partnerka Tomasza) przechodzi metamorfozę, ale autorka nie poświęciła temu wątkowi zbyt wiele miejsca, a szkoda.

Styl autorki jest poprawny, czasami aż za bardzo starała się w jednych miejscach unikać powtórzeń, ale za to... bohaterki ciąglę piją herbatę. Herbata tu, herbata tam - nie tknę jej przez to prędko. Wiem, że to głupie, ale strasznie mnie to irytowało nie wiem dlaczego. 
No i druga rzecz Tomasz stał i nic nie mówił, Łucja nic nie mówiła bohaterom zbyt często zdarzało się zaniemówić  :)

Słodycz wylewa się z tej powieści - mamy rajskie miejsce, cudownego Tomasza. Łucja, mimo że nie uczyła przez wiele lat, jest najlepszą, najcudowniejszą nauczycielką, mamy cudowną legendę... wszystko jest przez to trochę sztuczne. CUDOWNE

Polecam kobietom, które lubią takie słodkie i bajkowe klimaty. Wiem, że wielu czytelnikom się spodobała, ale ja spodziewałam się  czegoś więcej.


Little Black


1 komentarz :

  1. Ciekawa jestem tej książki, ale ta słodycz i sztuczność trochę mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka