Gail McHugh ,,Pulse"

źr.



Jakiś czas temu, gdy dowiedziałam się, kiedy będzie premiera drugiej części cyklu Collide - ucieszyłam się jak głupia. Po lekturze tej pierwszej i przeczytaniu kilku wstępnych stron Pulse jako zapowiedzi, byłam bardzo, bardzo ciekawa jak potoczy się dalej historia Gavina i Emily. Trzymałam za nich kciuki i nie mogłam doczekać się Pulse! Po przeczytaniu mój entuzjazm nieco osłabł.

To może zacznę od tych słabych stron, żeby mieć to z głowy. Ja proszę... nie, błagam autorkę, by przestała wzorować się na E. L James... 
Wszyscy wiemy jak to jest z tym Greyem - fenomen, bestseller, kobiety oszalały na pukcie tej serii. E. L James odniosła przeogromny sukces, ale bądźmy szczerzy, Grey jest okropny pod względem językowym i stylistycznym. Okropny. 
Widać, że McHugh wzoruje się na niej przy pisaniu scen erotycznych. Ja nie rozumiem - co jest podniecającego w tym, że facet w łóżku cały czas gada: Powiedz to jeszcze raz, powiedz to, powiedz że mnie kochasz i inne tego typu żądania poproś, a może najlepiej błagaj. Albo gadki w stylu jesteś moja, tylko moja. Ja od razu wysłałabym go do psychoanalityka. To strasznie irytujące, a nie podniecające. Dobra, dominacja faceta jest bardzo podniecająca, ale takie zachowanie... jest dla mnie dziwaczne.
Naprawdę nie da się opisać inaczej też tego, co czuje kobieta niż tylko to, że rozpada się na kawałki  i ma jeden orgazm za drugim, chociaż on ledwo ją dotknął? 
Gavin to taki fajny facet, ale te sceny łóżkowe są tragicznie napisane, pojawiają się liczne powtórzenia, za dużo tego. Nie potrafię sobie wyobrazić tych scen, a co dopiero się nimi ekscytować. 
Coś takiego kompletnie nie pasuje mi do tego bohatera. To psuje mi obraz książki, która byłaby naprawdę wspaniała, gdyby autorka popracowała nad tymi scenami.

Dobra to teraz mocne strony.
Ta historia pochłania czytelnika od pierwszego zdania. Po prostu musisz wiedzieć, co będzie dalej! Podziwiam McHugh, że stworzyła księca z bajki i skrzywdzoną księżniczkę, którzy wydają się tak samo nierealni jak realni. Wydaję się, że takich ludzi możesz spotkać w prawdziwym życiu.
Ta książka jest pełna emocji! I jak napisałam nie chodzi o sceny łóżkowe. Tyle się dzieje, że można dostać zawrotu głowy. Autorka od pewnego momentu naprawdę się rozkręciła i po prostu nie mogłam, nie mogłam jej odłożyć! Niektóre sceny mnie rozczulały i wzruszały, inne złościły i przygnębiały. Przez jeden rozdział niemało dostałam ataku serca! Kto czytał już Pulse ten wie, o co chodzi.

Ta książka porusza problem przemocy, opisuje w jaki sposób sadysta przejmuje kontrolę nad ofiarą, co się dzieje w umyśle ofiary, bo schemat jest zwykle ten sam i jak trudno jest wyrwać się z tego koszmaru i zacząć normalnie żyć, bez lęku. 
Pokazuje jak wielką moc ma prawdziwa miłość, jaką daje siłę, oraz jak poradzić sobie z naprawdę trudnymi sytuacjami, które wydają się bez wyjścia.

Bardzo, bardzo mi się to podobało. Przywiązałam się do bohaterów, cieszę się, że ich poznałam i mogłam doświadczyć dzięki tej książce tyle różnorodnych uczuć.



-----------------------------------------
Gail McHugh ,,Pulse"
Data wydania: 07.10.2015
Wydawnictwo: Akurat
Stron: 400
Przekład: Ewa Skórska



7 komentarzy :

  1. "Naprawdę nie da się opisać inaczej też tego, co czuje kobieta niż tylko, że rozpada się na kawałki i ma jeden orgazm za drugim, chociaż on ledwo ją dotknął?" Normalnie padam za śmiechu, haha :D! Ja ogólnie co do tej serii nie jestem przekonana, ale... kto wie. I masz plusa u mnie za to, że uważasz Greya za katastrofę stylistyczno-techniczną. Bo naprawdę nią jest i nie mogę zrozumieć, jak komuś może się to podobać. Wyjątkowo.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również całkiem rozbawiły cytaty, którymi posłużyła się autorka recenzji. Zdecydowanie książki erotyczne mają w sobie ogromną zawartość takich potworków, które podczas czytania sprawiają, że nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Ale książkę chciałabym przeczytać, chociażby po to, by móc później się o niej wypowiadać nieco konkretniej. ;)

      Usuń
  2. O nie, nie. Nigdy w życiu po nią nie sięgnę. Po Twojej recenzji już wiem, że nie jest dla mnie ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tymi dziwnymi zwrotami podczas scen erotycznych, zgadzam się jak najbardziej, też mnie to denerwuje, ale akurat w "Pulse" cała reszta na tyle mi to przyćmiła, że i tak jest to jedna z moich ulubionych książek :)
    Ostatnio czytałam za to powieść, która mimo, że była naprawdę świetna, to dosłownie co chwilę podczas scen erotycznych pojawiały się w niej zwroty "och jesteś taka wąska" itp. na co potem przewracałam oczami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim razie cieszę się bardzo, że wszystkie trzy części czekają na półce. :) Z pewnością będą świetną odskocznią od powieści o niełatwej tematyce.

    OdpowiedzUsuń
  5. A już myślałam, że gniot w stylu Greya to zjawisko, które nie znajdzie swoich naśladowców. Cóż, widać dziwaczna egzaltacja stylu i mierna fabuła to to, co obecnie staje się gwarantem poczytności... Tym bardziej czekam na nowego Umberto Eco i możliwość przeczytania książki naprawdę wysokiego lotu. Dzięki za przestrogę przed stratą czasu ;) Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesli się wzoruje na E.L. James to chyba odpuszczę :]

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka