Lucy Maud Montgomery - seria o Ani z Zielonego Wzgórza

Chyba nie ma osoby, która nie słyszałaby o tej rudowłosej bohaterce. Moje pierwsze spotkanie z Anią miało miejsce w podstawówce, gdzie była to lektura szkolna (mam nadzieję, że nie znikneła). Nie miałam wtedy pojęcia, że powstała cała seria! Jakie było moje zdziwienie, gdy pewnego razu natknęłam się w bibliotece na całą półkę i zorientowałam się, że mogę przeczytać jej dalsze losy!  Wypożyczyłam od razu 3 części i pobiegłam do domu. Całą serię czytałam niezliczoną ilość razy i do dzisiaj darzę ją ogromnym sentymentem, a Ania jest moją najukochańszą bohaterką literacką...


Największą sympatią darzę powyższe okładki wydawnictwa Nasza Księgarnia z lat 80. Pewnie dlatego, że w takiej oprawie czytałam je po raz pierwszy. Moim zdaniem są najpiękniejsze i najbardziej odpowiadają moim wyobrażeniom, podobnie jak rysunki w środku.

Historia powstania
Pierwsza część powstała w 1904 -1905 roku. Pisarka wysłała swój rękopis do kilku wydawnictw, ale został on wielkokrotnie odrzucony. O mały włos książki nie ujrzałby świat, bo Montgomery zniechęcona schowała powieść do starego pudła i o nim zapomniała! Na szczęście po jakimś czasie przy okazji porządków znalazła go i postanowiła spróbować jeszcze raz po dokonaniu poprawek. Udało się, znalazł się zainteresowany wydawca i pierwsza część została wydana w czerwcu 1908 roku. Szybko stała się bestsellerem, co bardzo zdziwiło pisarkę, bo nie do końca wierzyła, że uda jej się osiagnąć jakiś sukces. Następnie pod wpływem nacisków ze strony czytelników napisała następną część Ania z Avonlea. W 1915 roku powstała Ania na uniwersytecie. Kolejne części Lucy nie pisała już chronologicznie. Kolejno powstały: Wymarzony dom Ani, Dolina Tęczy, Rilla ze Złotego Brzegu, Ania z Szumiących Topoli, Ania ze Złotego Brzegu. Autorka tworzyła pod wpływem dużych nacisków ze strony wydawców i była rozdrażniona tym, że opinię publiczną zaczęło interesować jej życie prywatne. Przez to nie czuła się szczęśliwa.
Inspiracją do stworzenia historii był artykuł w gazecie, gdzie opisywano jak przez omyłkę pewna para zaadoptowała dziewczynkę zamiast chłopca. Wszyscy wiemy, że tak zaczęła się historia Ani Shirley. Samą Montgomery wychowywali dziadkowie, więc wiedziała, co czuje dziecko które tęskni za rodzicami. Miejscem akcji w powieściach jest Wyspa Księcia Edwarda, gdzie sama mieszkała.
Opisując główną bohaterkę, pisarka inspirowała się wyglądem modelki Evelyn Nesbit:

źr.


Wielki sukces
Cała seria jest międzynarodowym bestsellerem i do dziś jest niezwykle popularna. Obchodzone było stulecie powieści.
Co jest niezwykłego w tej serii? Moim zdaniem to, że w ogóle nie traci na aktualności. Opisane w niej ludzkie przywary są tak samo aktualne dzisiaj jak i sto lat temu. Montgomery pisała w niepowtarzalny sposób, była doskonałym obserwatorem i miała bardzo bogatą wyobraźnię. Sytuacje opisane w jej książkach bawią, wzruszają, smucą. Ania jest wspaniałym dzieckiem, które później wyrasta na niezwykłą kobietę, pełną życia. Każdy bohater, którego stworzyła jest niepowtarzalny, tak jak ludzie są niepowtarzalni, a jednocześnie niesamowicie autentyczni. Każdy z nas przeżywa radości i smutki. Ze stworzonymi postaciami możemy się utożsamiać, a jednocześnie przeżywać z nimi ich przygody jakże pospolite i bliskie nam samym. Do takiego pisarstwa trzeba mieć wrodzony talent i Montgomery go miała. 
Zachecam Was do poznania dalszych losów Ani. Jak potoczyło sie jej życie po ukończeniu seminarium? Czy odnalazła się w roli nauczycielki? Zdradzę Wam, że łatwo nie było, ale dała radę :) A co z Gilbertem? Ich relacja była trudna, ale koniec końców oboje byli szczęśliwi.
Moja ulubiona część? Hmmmm... chyba Ania na uniwersytecie z powodu bliskiego mi okresu studiów i czasu trudnych wyborów, które przeżywałam razem z główną bohaterką. Najsłabsza jest dla mnie Dolina Tęczy, gdzie po prostu brakowało mi Ani! Ta część skupia się na jej dzieciach i ich perypetiach, ale warto ją poznać. Natomiast Rilla jest okropnie smutna. Bohaterów dotyka Pierwsza Wojna Światowa, która wdziera się niespodziewanie do ich życia.

Ekranizacja
Powstała ekranizacja, reżyserem był Kevin Sullivan moim zdaniem bardzo udana, ale tylko pierwsza część z 1985 roku. Jest w miarę wierna książce. Kolejne oglądałam, ale niewiele mają wspólnego z literackim pierwowzorem. Jedynie kilka scen, reszta to wymysł scenarzysty, więc może dlatego za nimi nie przepadam.
Megan Follows jest fantastyczna w roli Ani, mimo że w wyobraźni widzę ją trochę inaczej. Podobnie nieżyjący już Jonathan Crombie jako Gilbert. Jednak to Collen Dewhurst jako Maryla, była ucieleśnieniem tej bohaterki. Wspaniała!

Kadr z filmu


Kadr z filmu źr.


Megan Follows
źr.

Ulubione cytaty

Jutro jest zawsze czyste, nieskalane żadnym błędem.

Nigdy nie jest się biednym, jeśli ma się coś do kochania.



Little Black

7 komentarzy :

  1. Bardzo lubię Anię i jej historię :-) Nie jest to może moja ulubiona książka, ale wspominam ją bardzo miło :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kto nie lubi Ani niech się schowa w kącie...Ja nie miałam okazji zajrzeć do wszystkich części, ale moja siostra wręcz ubóstwia tę serię. Trzeba przyznać, że zwariowane przygody rudej dziewczynki długo utrzymują się w pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam Ani. Nie oglądałam Ani. Chyba muszę schować się w kącie:) ale pamiętam, że jakimś cudem dostałam 6 ze znajomości lektury. hym..

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu kocham Anię. :-) To zdecydowanie moja ulubiona bohaterka literacka. Podobnie jak Ty, też mam sentyment do serii z lat 80., bo w tym właśnie wydaniu po raz pierwszy czytałam "Anię". Niestety, miałam na półce tylko kilka tytułów z tej serii i potem, po latach, kiedy nie było jej już w księgarniach, ciężko mi było skompletować całość. Dlatego, kiedy Wydawnictwo Literackie wznowiło serię w 100-lecie pierwszego wydania, nie zastanawiałam się wcale i zamówiłam od razu całą "Kolekcję z Zielonego Wzgórza" wydając wszystkie urodzinowe pieniądze. :-) Ale warto było. :-) Mam teraz całą serię na półce i czytam od czasu do czasu. :-) To, co piszesz o powstaniu powieści jest bardzo ciekawe, ale i... motywujące. :-) Bo skoro wydawcy odrzucili pierwszą wersję takiego dzieła, to znaczy, że nigdy nie warto się poddawać i przejmować pierwszymi porażkami. :-) A co do ekranizacji - aktorzy odtwarzający Anię i Gilberta byli dobrani wprost idealnie. Ehh, zebrało mi się na sentymenty. Teraz takich książek już nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj ja jak byłam dzieckiem wszystkie części przeczytałam to była cudowna podróż :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka