Podsumowanie listopada



Przełamałam swoją klątwę 5 książek :)
Jutro już grudzień, robi się świątecznie i coraz zimniej. Jakie macie plany na grudzień? Może znacie jakieś fajne świąteczne książki, bo zastanawiam się co czytać w nadchodzącym miesiącu...

Z niecierpliwością czekam na świąteczną wymiankę! Ja swój prezent dla Agnieszki prawie skompletowałam, 7 grudnia czeka mnie egzamin na prawko, a święta zapowiadają się też dosyć ciekawie. Grudzień jest fajny prawda? :)

Podsumowanie wyjątkowo skromne, bo wszystko co chciałam napisać napisałam w postach :) czekam na Wasze!

Little Black

Veronica Roth ,,Niezgodna"




Zwykle trzymam się jednej zasady - najpierw czytam, później oglądam. Czasami jednak ją łamię, jeśli film na podstawie książki wzbudza ogromne zainteresowanie, a ja nie planuję w najbliższym czasie czytać książki, bo mam stosy innych. Tak było w tym przypadku, bo ,,Niezgodną" oglądałam wiosną i obiecałam sobie, że kiedyś przeczytam powieść. Ekranizacja zrobiła na mnie duże wrażenie, historia wydawała mi się bardzo interesująca, film jest widowiskowy ze świetną obsadą. Po przeczytaniu książki uważam, że jest lepszy od literackiego pierwowzoru, a to nie zdarza się często.

Po wojnie, która zniszczyła świat, w ruinach Chicago żyje społeczeństwo, które jest podzielone na pięć frakcji - Altruizm, Erudycja, Serdeczność, Prawość i Nieustraszoność. Każda frakcja ma swoje zasady i wyznaje inne wartości. Beatrice Prior i jej rodzina pochodzą z Altruizmu, który ponad wszystko ceni bezinteresowność i niesie pomoc innym. Tris jednak nie czuje się dobrze wśród Altruistów. Gdy kończy 16 lat ona i jej brat przechodzą test przynależności, który ma im wskazać, gdzie chcą dalej żyć. Czy zostaną w swojej frakcji, czy może mają inne predyspozycje? Wynik Tris jest niejednoznaczy, co niesie za sobą niebezpieczeństwo. 
Decyduję się ona przyłączyć do Nieustraszonych, których zawsze podziwiała. Czy przystosuje się do nowych zasad? Jak poradzi sobie ze swoimi lękami? I czy uda jej się dochować tajemnicy, która może przynieść jej śmierć?

źr.

Po sukcesie ,,Igrzysk Śmierci" dystopie przeżyły wielki bum i literatura została zalana powieściami z tego gatunku. Ja osobiście jestem ich wielką fanką. Przedstawiane w nich czarne wizje przyszłości  działają na moją wyobraźnie, wywołują u mnie dreszczyk emocji. Poza tym jestem pełna podziwu dla autorów, którzy je tworzą. 
Ciężko mi wydać jednoznaczny osąd o ,,Niezgodnej". Bardzo podoba mi się pomysł - społeczeństwo podzielone na frakcje, dziewczyna, która nie potrafi się odnaleźć w narzuconych schematach. Czytałam różne opinię, że pomysł z frakcjami jest głupi, bo człowiek jest nieprzewidywalny i nie da się przyczepić mu określonej etykietki i kazać tak funkcjonować. Jasne że nie i ta książka to pokazuje. Jaka jest Tris? Niezgodna, nie pasuje do żadnej frakcji, podobnie jak wielu innych bohaterów, przez co powoli rodzi się bunt. A czy nam też w realnym życiu nie próbuje się przyczepiać różnych etykietek? 

Jednak Roth ma bardzo kiepski styl. Rozumiem, że był to jej debiut, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie. Wystarczy przeczytać ,,Imperium ognia" też debiut, ale jak doskonały warsztat autorki, tam każde zdanie ma znaczenie, wszystko jest dopracowane, tu niestety nie. Urywane zdania, często nie rozumiałam ich kontekstu, momentami kiepskie dialogi. Tak jakby autorka stosowała jakieś skróty myślowe. Gdyby to poprawić, to byłoby to naprawdę niezłe dzieło. Tak naprawdę niewiele wiemy o pozostałych frakcjach, chciałabym by autorka bardziej zgłębiła temat, bo fabuła jest trochę powierzchowna. Mniej okrucieństwa, więcej szczegółów. Walka o władzę to jeden z głównych tematów książki, jednak moim zdaniem również niedopracowany. 
Co do bohaterów. Czytałam w recenzjach, że Tris jest bardzo sztampowa, beznadziejnie dobra, a przez to trochę nudna. Ja się z tym nie zgadzam. Ona w powieści dorasta, zmienia się, staje się samodzielna i silna i nie jest beznadziejnie dobra. Targają nią różne sprzeczności, dokonuje różnych wyborów. Jednak bardziej interesująca jest postać Cztery - intruktora, chłopaka, który potrafi zadbać o siebie i znaleźć wyjście z każdej trudnej sytuacji. Początkowo wydaję się kolejnym brutalnym Nieustraszonym, zameczając nowych rekrutów, jednak docenia mocne strony innych, docenia każdy akt odwagi, chroni Tris. Tak, między tą dwójką rodzi się uczucie, ale nie stoi ono na pierwszym planie. Bohaterowie nie rzucają się sobie w ramiona po dziesięciu stronach. Stopniowo się poznają i odkrywają przed sobą swoje lęki i mocne strony. 



Zakończenie pierwszej części jest moim zdaniem beznadziejne. Kolejna rzecz, którą autorka skopała. Kompletnie nierealistyczne, biorąc pod uwagę zasady panujące w tym wymyślonym świecie, za łatwe, przewidywalne.
No i jak tu ocenić tę książkę? Sami widzicie, że ma mocne jak i bardzo słabe strony.


------------------------------
Niezgodna tom 1
Data wydania: 20.03.2012
Wydawnictwo: Wydawnictwo Amber
Stron: 352

Paula Hawkins ,,Dziewczyna z pociągu"




Wielkie zamieszanie towarzyszące tej książce, atakujące mnie na każdym kroku reklamy zrobiły swoje i kupiłam ,,Dziewczynę z pociągu" nr 1 w nowościach Empiku i nie tylko. Zresztą rekomendacja Kinga też dużo pomogła. Co więcej prześledziłam ją na Instagramie i jak głosi reklama - naprawdę czyta ją cały świat. Cieszę się, że mamy podobną okładkę jak w wielu innych wydaniach międzynarodowych, ale odradzam tą ze skrzydełkami - każdy odcisk palca się na niej odbija, co wygląda strasznie nieestetycznie.

Dobra skoro już ponarzekałam na reklamy i okładki czas przejść do sedna sprawy.
Jest to debiut Hawkins i trzeba przyznać, że odniosła ogromny sukces, czego pewnie się nie spodziewała, a może i tak, bo to bardzo dobra książka. Czy jednak aż tak dobra? Myślę, że jest wiele równie dobrych thrillerów. Nie jest to najlepsza książka z tego gatunku jaką przeczytałam, ale i nie mam się do czego przyczepić.

Rachel Watson dwa razy dziennie przemierza pociągiem drogę do Londynu. Uwielbia pociągi. Nie rozmawia z innymi pasażerami, nie czyta podczas podróży tylko obserwuję, co się dzieje za oknem. Szczególnie upodobała sobie jeden dom i codziennie obserwuje jego mieszkańców. Jej fascynacja jest tak wielka, że wyobraża sobie ich życie, nadaje im imiona i jest święcie przekonana, że są doskonali i bardzo szczęśliwi. Wypełnia w ten sposób pustkę w swoim życiu, gdzie zmaga się z depresją i wieloma problemami. Pewnego dnia zauważa jednak coś, co burzy ten obraz. Czy jej się przywidziało? Jak to możliwe? Nieoczekiwanie życie mieszkańców tego domu, przewraca jej świat do góry nogami.

Myślę, że książka osiągneła taki sukces, bo historia w niej przedstawiona jest nietypowa. Rachel jest nietypowa, ale też irytująca do granic możliwości. Strasznie mnie denerwowała, momentami miałam ochotę potrząsnąć bohaterką i kazać pilnować jej własnego nosa. Nie mogę bardziej jej scharakteryzować, bo nie chciałabym nikomu odbierać przyjemności czytania. Jest denerwująca, ale jednocześnie kibicowałam jej i chciałam, by wyszła na prostą. Jednak nie tylko Rachel jest narratorką. Oprócz niej są to dwie inne kobiety, które odgrywają ważną rolę w jej życiu, przez co powieść staje się dużo ciekawsza. 
Mnożą się poszlaki, podejrzenia, dziwne sytuacje. Książka nie jest gruba, przeczytałam ją błyskawicznie, a mimo to fabuła jest świetnie skonstruowana, momentami szokująca i bardzo ciekawa. 
Zgadywałam zakończenie, ale ostatnie wydarzenia w książce mnie zaskoczyły, więc warto było je poznać. Cały czas myślę o tej historii.

Oceniam ją na bardzo dobry, myślę że Hawkins ma duży potencjał i jeszcze nas zaskoczy. Jeśli szukacie dobrego psychologicznego thrillera, to książka dla Was, ale czy zasługuje na aż taki szum - moim zdaniem na ,,aż taki" nie.
:)

--------------------------------------------------------------
Paula Hawkins ,,Dziewczyna z pociągu"
Przekład: Jan Kraśko
Data wydania: 21.10.2015
Wydawnictwo: Świat Książki
Stron: 328

Colleen Hoover ,,Maybe Someday"


Co za książka! Nawet nie wiecie jak żałuję, że tak długo czekała na półce, bo ciągle odkładałam jej przeczytanie. Pełna emocji... aż jęknełam, gdy przewróciłam ostatnią kartkę i zobaczyłam, że to koniec i następne są podziękowania autorki. Bomba emocjonalna - tak mogę ją opisać.

Sydney wbrew woli ojca porzuca studia prawnicze i przenosi się na kierunek, który najbardziej ją interesuję - wychowanie muzyczne. Kocha muzykę, a jej największą pasją jest pisanie tekstów. Ma chłopaka, wynajmuje mieszkanie z przyjaciółką, jej życie wydaje się poukładane. Co wieczór wychodzi na balkon, by posłuchać jak tajemniczy, przystojny chłopak z naprzeciwka gra na gitarze. Sama układa teksty do jego utworów i je śpiewa. Pewnego dnia zauważa, że daje jej on sygnały ze swojego balkonu po czym prosi ją, by przesłała mu teksty, które układa. Zawstydzona dziewczyna zgadza się. W tym samym czasie zaczyna podejrzewać, że jej facet coś przed nią ukrywa. W jednej chwili zawala się jej cały świat, a Ridge, chłopak z gitarą proponuje jej pomoc w zamian za wspólną pracę przy piosenkach. Powoli zaczyna łączyć ich fascynująca więź...

Podziwiam autorkę, że podjeła się tak trudnego zadania, ponieważ stworzyła bohatera, który jest... głuchy. Ridge od dziecka nie słyszy, a mimo to uwielbia grać na gitarze i jego odczuwanie muzyki jest dużo głębsze, zupełnie inne. To bohater, którego nie da się nie lubić od pierwszej strony. Niezwykle utalentowany, wykształcony, wrażliwy. To trudne zadanie, opisać jak taki człowiek odbiera świat, jak bardzo wysotrzone są jego bodźce dotykowe, wzrokowe, węch. Jak głuchy człowiek może tworzyć muzykę, której nie słyszy? Przecież istnieją naprawdę tacy ludzie.  To dodatkowy plus tej książki. Niektóre sytuacje sprawiały, że ściskało mi się serce, a emocje aż wylewały się ze stron.
Podoba mi się również główna bohaterka, Sydney. To dziewczyna, która jak się wkurzy potrafi nieźle przywalić, jak ma doła to płacze bez końca, ale też kocha bardzo mocno i jest szczera do bólu. Zupełnie nie daje odczuć Ridgowi, że jego niepełnosprawność jej przeszkadza czy ją zawstydza. Wręcz przeciwnie - podziwia go i szanuje.

Relacja Sydney i Ridga nie układa się łatwo. Czy można kochać jednocześnie dwie osoby? Jak już pisałam ta książka to bomba emocjonalna, pełna pięknych, ale też dramatycznych chwil. Co jeszcze w niej znajdzemy? Złamane serca, poczucie obowiązku, które dusi, mnóstwo niepewności i wyrzutów sumienia. Z jednej strony kibicujemy bohaterom, a z drugiej stąpają oni po bardzo cienkim lodzie. Czy miłość może przynosić aż takie cierpienie? Czy można jej kibicować, a jednocześnie ją potępiać? Czy ,,może kiedyś" ma szansę przemienić się w ,,teraz" ? Zainteresowałam Was? Jeśli tak, to musicie ją przeczytać!

Skoro jest to książka m.in. o muzyce to nie mogło jej zabraknąć! Wspólnie z Griffinem Petersonem autorka stworzyła soundtrack do wszystkich utworów, które się w niej pojawiły. To było niesamowite przeżycie - czytać i jednocześnie słuchać piosenek stworzonych przez bohaterów! Ja jako wielka fanka muzyki jestem pod ogromnym wrażeniem.
Soundtrack można znaleźć pod tym linkiem http://www.maybesomedaysoundtrack.com/
A moje ulubione utwory?  








Ostatniej mogę słuchać bez końca! 


----------------------------------------------
Colleen Hoover ,,Maybe Someday"
Data premiery: 13.05.2015
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Stron: 360

Muzyczny listopad

Zupełnie zrezygnowałam z muzycznych postów, chyba dlatego że słucham jej obecnie mało przez brak czasu, a  przecież kiedyś nie wyobrażałam sobie dnia bez muzyki! Chyba muszę coś z tym zrobić. A czego słucham w listopadzie? Krótkie zestawienie, może coś Wam przypadnie do gustu z mojej listy:


Królowa wróciła i zrobiła niezłe zamieszanie! Osobiście kocham Adele jak miliony ludzi i nawet, gdyby nagrała jakiś zupełny gniot (co jej na pewno się nie zdarzy) byłby on hitem. Czekamy na płytę!




Zbliża się również premiera nowej płyty Coldplay (4 grudnia). Coldplay brzmi tu trochę jak... Maroon 5, ale aksamitnego głosu Chrisa Martina nikt nie podrobi.



Ostanio zasłuchuję się w tej starej piosence O.N.A. To numer ponadczasowy!



Beznadziejny teledysk do tak pięknej piosenki. Kompletnie mi tu nie pasuje, ja odbieram ją zupełnie inaczej.


Znacie? Lubicie?

Little Black

Wyniki konkursu urodzinowego

Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności, ale powiem, że miałam strasznie, strasznie ciężkie zadanie... naprawdę zastanawiałam się bardzo długo.
Chcę wszystkim podziękować za udział, to była przyjemność czytać Wasze wpisy! Dziękuję za zaangażowanie i mam nadzieję, że nowi przybysze zostaną ze mną na dłużej. 
A teraz nie przedłużając:

Hopeless Hoover trafia do: Ani K
Która napisała proste, ale piękne zdanie:

Książka o uczuciach trafia do Ciebie!




Najdłuższa podróż Sparksa trafia do: Pani Lecter
która jest chyba romantyczką, więc książka powinna jej się spodobać :)



Gratuluję i
czekam na odpowiedzi na maila, którego zaraz wyślę.




Little Black

Stephen King ,,Lśnienie"

źr.


Moje kolejne spotkanie z mistrzem grozy.
Książkę zaczęłam czytać w halloweenową noc. Dość długo nad nią siedziałam, ale to wcale nie oznacza, że jest to książka zła, wręcz przeciwnie. Tak już mam z Kingiem, nie potrafię szybko przerzucać stron, tylko dokładnie czytam każde zdanie, a to trochę trwa.

Jest to klasyk jeśli chodzi o horrory i bardzo chciałam ją poznać. 
Zauważyłam pewien schemat w twórczości Kinga. Narrator od początku sugeruje zakończenie, a mimo wszystko, ja za każdym razem mam nadzieję, że jednak coś się odwróci, bo przecież to nie może tak się skończyć... Początkowo niewyobrażalne zakończenie, staje się z czasem oczywiste i tak było też w tym przypadku. Jednak wcale nie odbiera to przyjemności czytania! I to jest właśnie coś niesamowitego.

Mamy tutaj stary hotel nawiedzany przez duchy. Znamy to prawda? Z książek i filmów, ale King jest znakomitym pisarzem! To stopniowanie napięcia, pokazanie jak hotel zaczyna wpływać na bohaterów, dbałość o każdy szczegół, to jest coś wartego uwagi.
Bohaterowie - znakomite portrety psychologiczne. Czytelnik ma możliwość wnikliwej obserwacji ich zachowań, poznaje ich sekrety, przeszłość, która ma istotny wpływ na teraźniejszość. Przemiana Jacka Torrance'a i cała kreacja bohatera zasługuje na duże uznanie.
Przez cały czas czytelnikowi towarzyszy dreszczyk grozy, poszczególne sytuacje coraz bardziej przerażają, oddziałowują na wyobraźnię. Są duchy, jest krew i niewyjaśnione zjawiska. 
Dla fanów horrorów to pozycja obowiązkowa. 
Tak, wiem że zarzuca się Kingowi przegadanie i przydługie opisy, ale one nadają właśnie cały klimat powieści.

Adaptacji nie oglądałam, mam w planach, chociaż czytałam, że King nie zgadzał się z wizją Kubricka. Samo nazwisko tego szalonego i genialnego reżysera zachęca jednak, do obejrzenia jego obrazu.


------------------------------------------
Stephen King ,,Lśnienie"
Data wydania: 13.10. 2009
Wydawnictwo: Prószyński i S-Ka
Stron: 520

CourtshipBookTag

Hej, jako że obecnie czytam ,,Lśnienie" Kinga, a właściwie już kończę (Kinga zawsze sobie długo dawkuje), postanowiłam zrobić mały tag. Taki post zapychacz  :)
Znalazłam go na blogu Michaliny i mam nadzieję, że  przypadnie Wam do gustu.




1. Zauważenie - książka, którą kupiłeś ze względu na okładkę.
Chyba każdy kupił jakąś książkę z tego powodu, ale nie zawsze piękny wygląd oznacza dobrą treść. Ostatnio takim moim zakupem była ta książka, która czeka na przeczytanie.











2. Pierwsze wrażenie - książka którą kupiłeś ze względu na opis.
Tę książkę kupiłam chyba ze względu na dobry marketing i opis też!











3. Słodkie rozmówki - książka z niesamowitym sposobem pisania.
Hmmmm... taką książką jest chyba ta Emmy Chase - umierałam ze śmiechu! Facet jako narrator w romansie? To musi być dobre!










4. Pierwsza randka - pierwszy tom serii, który sprawił, że od razu chciałam sięgnąć po kolejny.
Pamiętam, że po przeczytaniu pierwszej części Igrzysk, od razu otworzyłam drugi tom! Kurcze to było równo rok temu i czekam z niecierpliwością na ostatnią część filmową.









5. Nocne rozmowy telefoniczne - książka przy której przetrwałam noc.
Całej nocy nie, ale nie mogłam oderwać się do późnych nocnych godzin od tej książki Grossmana. Świetny thriller!









6. Zawsze w myślach - książka o której nie mogę przestać myśleć.
Tahir wpędziła mnie w największy kac książkowy w życiu! Do tej pory nie mogę się otrząsnąć!











7. Kontakt fizyczny - książka, którą kocham za towarzyszące mi przy niej uczucia.
Mało znana, ale jakże piękna! Cudownie napisana, wywołała we mnie całą masę emocji.









8. Spotkanie z rodzicami - książka, któą mogę polecić rodzinie i znajomym.
Zdecydowanie ta pozycja. Książka o przebaczeniu, którą powienien przeczytać każdy.










9. Myślenie o przyszłości - książka, którą będę czytać jeszcze wiele razy w przyszłości.
Najlepsza książka Ahern, która cholernie mnie wzruszyła. Na pewno jeszcze do niej wrócę.









10. Dzielmy się miłością - kogo taguję?
Każdy kto ma ochotę zrobić ten tag - niech korzysta ! :)



Little Black

Katarzyna Michalak ,,Sekretnik, czyli przepis na szczęście"

Data wydania: 04.11.2015
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Stron: 216

Macie marzenia prawda? Każdy je ma. Chcielibyście by się spełniły? Oczywiście, że tak! Ale los bywa przewrotny i rzuca nam kłody pod nogi... czy można zaprojektować swoje szczęście? Dzięki tej książce uwierzyłam, że tak! 

Powiem to na wstępie - nie przepadam za poradnikami. Moim zdaniem nie ma dokładnego przepisu ,,na coś". Każdy człowiek jest inny i nie da się nas wpisać w jakiś schemat, co cały czas udowadnia nauka i nie odkryte tajemnice naszego mózgu. 
Przyznam się jeszcze do czegoś - do wybrania tej książki zachęciła mnie okładka. Tak wiem, niewybaczalny błąd, bo nie raz już przejechałam się na tej metodzie. Kurczę! Poradnik nie, okładka może zmylić, a jednak coś mnie popchneło do jej przeczytania - i dzięki za to niebiosom! To moje pierwsze spotkanie z Katarzyną Michalak, chociaż nazwisko jest mi znane i na pewno nie ostatnie! Polubiłysmy się, to znaczy ja polubiłam Panią Katarzynę i na pewno sięgnę po jej inne książki.

Może ktoś z Was czytał książkę ,,Potęga podświadomości" Murphy'ego? W moje łapki wpadła, gdybyłam bardzo młoda i nie rozumiałam dokładnie, co autor ma na myśli, chociaż podane przez niego przykłady sprawiły, że włos mi się zjeżył na karku. 
Katarzyna Michalak w tym poradniku pisze właśnie o podświadości.
Co to jest podświadomość? Może przytoczę Wam definicję słownikową, bo nie chcę popełnić jakiejś gafy:

,,warstwa psychiki, w której tkwią treści nieuświadamiane aktualnie przez człowieka"
SJP


To poradnik o tym, że jeśli się o czymś marzy to można, a nawet trzeba to marzenie spełnić! 
Ale uważaj o czym marzysz!
Ta książka dodała mi skrzydeł. Nie znajdziecie w niej zupełnie gotowego przepisu na szczęście (bach! i już się spełniło), tylko wskazówki jak je ,,planować". Przeczytacie w niej wiele osobistych historii Michalak, cennych wskazówek i ostrzeżeń. 

Skoro można osiągnąć sukces dzięki podświadomości, którą każdy z nas ma, to dlaczego na świecie nie ma samych szczęśliwych ludzi? Sprawa nie jest taka prosta, co ciagle przypomina autorka. Podświadomość to nie jest ,,dobra wróżka". Trzeba się z nią obchodzić bardzo ostrożnie i umiejętnie.
Nie rozumiem tych niskich ocen ,,Sekretnika" na różnych portalach. Po pierwsze ludzie nie mają za grosz humoru i humorystyczne anegdoty, żarty i przykłady Michalak traktują zbyt poważnie, jeśli nie dosłownie... nie będę tego komentować. ,,Sekretnik" jest napisany z humorem, który mnie ujął. Dzięki temu przeczytałam go błyskawicznie, nieraz wybuchając śmiechem. Podoba mi się styl autorki i czuję, że dogadałybyśmy się ,,w realu". 

Przyznam się Wam, że ja aktualnie mam... trzy marzenia, które za nic nie chcą się spełnić... to znaczy ciągle coś staje mi na przeszkodzie i dzięki tej lekturze dowiedziałam się, że to JA stoję im na przeszkodzie, bo po prostu się ich boję, mimo że bardzo pragnę, by się spełniły.
,,Sekretnik" dał mi bardzo, bardzo dużo do myślenia i od dzisiaj, mam zamiar odważnie wziąć się za realizację swoich celów i marzeń. 
Dodatkowo to wydanie jest przepiękne i przykuwa wzrok.


Little Black


Za możliwość przeczytania ebooka bardzo dziękuję:


Przypomnienie o konkursie

Moi drodzy przypominam Wam, lub ogłaszam jeśli ktoś przeoczył, że do 11 listopada trwa na tym oto blogu Little Black konkurs urodzinowy.
Zasady są banalnie proste, nagrody zacne, a czas powoli się kończy :)



Oto link:




Musicie mi wybaczyć chwilową przerwę, ale mam istne urwanie głowy. Wychodzę rano, wracam wieczorem, a przynajmniej jak jest już ciemno i dni mijają mi tak szybko, że nie mogę uwierzyć że jest piątek!

Na blogu Fenko znajdziecie również informację o wymiance świątecznej: http://krolowamoli.blogspot.com/2015/11/wymianka-swiateczna.html 
Ja nigdy w czymś takim nie uczestniczyłam, ale mam zamiar i Was też zachęcam :)



Koniec ogłoszeń, życzę przyjemnego weekendu!



Little Black

Marta Bilewicz ,,Goniąc cienie"

źr.


Książka została przeczytana przeze mnie w ramach akcji ,,Podaj dalej, czyli książka w podróży"

Jak już żaliłam się, za mało czytam polskiej literatury, ale od kilku miesięcy bardzo staram się podnieść swoje statystyki.W tej chwili nie jest tak źle i zachęcam Was do tego samego - czytajmy polskich autorów i nie ma co się zniechęcać!

Lucas Scarlett. młody i przystojny detektyw z trudną przeszłością, razem z przyjaciółmi prowadzi agencję detektywistyczną. Podczas jednej z akcji wraz z Tomem, swoim wspólnikiem i przyjacielem, odkrywają trupa w jednym z lombardów. Tom zostaje postrzelony, a Lucas szukając pomocy zatrzymuję piękną i tajemniczą Chelsea. Dziewczyna zachowuje przytomność umysłu i pomaga detektywom. Okazuję się, że ma ona swoje tajemnice i mroczną przeszłość. Lucky (Lucas) postanawia jej pomóc. Dalsze wydarzenia przewracają życie wszystkich bohaterów do góry nogami.

Mój pierwszy zarzut: dlaczego? Dlaczego wydarzenia dzieją się w USA, a bohaterowie są Amerykanami? Moim zdaniem ta cała kreacja jest trochę na siłę. Przecież główną akcję spokojnie można było umieścić w Polsce, bo kompletnie nie czuję tej ,,Ameryki" w książce. 
Po drugie: autorka musi jeszcze popracować nad stylem, ponieważ w niektórych momentach zalatywało mi harlequinem. Poważnie :) za dużo słodkości i ,,szerokich ramion". 
Wydarzenia w książce są też trochę przerysowane i mało realistyczne ale dobra, nie czepiam się więcej, to jestem w stanie przełknąć.

Co mi się podobało - bohaterowie z kilkoma zastrzeżeniami. Są trochę sztampowi, on bawidamek, który zmienia się pod wpływem kobiety, ona tajemnicza i piękna, zawraca mu w głowie. Znamy to prawda? Ale mimo tego podobali mi się! Są odważni i mają zasady. Podobnie jak bohaterowie drugiego planu, którzy wzbudzili we mnie większą sympatię - Laura i Tom. Cieszę się, że autorka stworzyła bohaterów, którzy mają własne demony, a jednocześnie łączy ich bezwarunkowa przyjaźń i oddanie.

Tytuł książki Goniąc cienie jest bardzo trafny. Nie można zupełnie uwolnić się od przeszłości, która zawsze w którymś momencie powróci i trzeba stawić jej czoła. Fabuła  pewnym momencie mnie zaskoczyła i myślę, że autorka ma duży potencjał, tylko musi też jeszcze duużo popracować nad stylem.
Tak właściwie to nie potrafię określić gatunku. Czy to kryminał, powieść obyczajowa czy romans? Kompletnie nie wiem. Mamy morderstwa, ciemny światek i rodzącą się miłość - czyli wszystkiego po trochu.


Zdjęcie z książką :)






---------------------------------------------------------
Marta Bilewicz ,,Goniąc cienie"
Data premiery: 29.04.2014
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Stron: 326

Podaj dalej, czyli książka w podróży

Hej !

Dziś przychodzę do Was z informacją o akcji ,,Podaj dalej, czyli książka w podróży" stworzonej przez Sylwię z bloga http://moje-spojrzenie-na-kulture.blogspot.com/

źr.


Fantastyczna akcja, gdzie książki krążą po całej Polsce wśród blogerów. Powiem Wam, że to fajne uczucie czytać książkę, która była u ludzi, których strony  odwiedzam regularnie i znam tylko z ekranu komputera  :) to trochę tak, jakbym  naprawdę ich spotkała!

Marta Bilewicz  Goniąc cienie - to tytuł, który jest obecnie u mnie. Książka przeczytana, wkrótce pojawi się jej recenzja i teraz moje pytanie:


Kto chciałby otrzymać ją ode mnie? 


Osoba chętna niech zostawi w komentarzu email, a ja zajmę się resztą :)
Regulamin akcji znajdziecie tutaj.



Pozdrawiam,
Little Black

Podsumowanie października!

Kiedy ten miesiąc zleciał?? To nieprawdobodobne jak szybko mija czas... jeszcze trochę i będą święta. Ja właśnie wróciłam z kościoła, zmarzłam mimo słońca i teraz czas na relaks. Muszę skończyć Lśnienie, które czytałam wczoraj z okazji Halloweenowej nocy - to było fantastyczne przeżycie! Moja relacja z tego wydarzenia jest bardzo skąpa, bo wolałam skupić się na czytaniu niż pisać tekst. Wytrzymałam do 2 i to chyba niezła godzina, ale natychmiast po zgaszeniu lampki zasnęłam jak kamień :)
Z zaplanowanych książek na ten miesiąc przeczytałam... 2 ^^ motywacja na blogu nie pomogła, ale za to miałam kilka nadprogramowych lektur i jestem bardzo zadowolona z tego miesiąca.

Przeczytanych książek: 5 (aaa nie mogę się uwolnić od tej liczby)




Najlepsza książka tego miesiąca - zdecydowanie Ember in the Ashes. Imperium Ognia
Jestem nią absolutnie zachwycona i 4 listopada musicie ją mieć. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie. Ja nie mogę się z nią rozstać! Link to mojej nieco chaotycznej (to przez emocje) recenzji znajdziecie tutaj 


A to zapowiedź video:


Polecam Wam też mój post o Ani z Zielonego Wzgórza jednej z moich ulubionych serii.

W październiku mój blog obchodził pierwsze urodziny i z tej okazji cały czas trwa konkurs. Zachęcam do udziału, bo nagrody są naprawdę fantastyczne! Zadanie konkursowe jest banalnie proste, więc nie zastanawiajcie się dłużej tylko kliknijcie na link pod banerem! :)

http://littleblack1.blogspot.com/2015/10/konkurs-urodzinowy.html



A co w listopadzie? Czekam z niecierpliwością na ostatnią część Igrzysk Śmierci! I dalej muszę zmniejszać półkowe zaległości, bo tyle ciekawych książek czeka na przeczytanie... do tego nawiązałam nowe współprace, więc będzie się działo ! :)


Piosenka miesiąca:


Pochwalcie się swoimi wynikami! Jaką książkę polecacie z przeczytanych w ostatnim miesiącu? 

Little Black
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka