Colleen Hoover ,,Maybe Someday"


Co za książka! Nawet nie wiecie jak żałuję, że tak długo czekała na półce, bo ciągle odkładałam jej przeczytanie. Pełna emocji... aż jęknełam, gdy przewróciłam ostatnią kartkę i zobaczyłam, że to koniec i następne są podziękowania autorki. Bomba emocjonalna - tak mogę ją opisać.

Sydney wbrew woli ojca porzuca studia prawnicze i przenosi się na kierunek, który najbardziej ją interesuję - wychowanie muzyczne. Kocha muzykę, a jej największą pasją jest pisanie tekstów. Ma chłopaka, wynajmuje mieszkanie z przyjaciółką, jej życie wydaje się poukładane. Co wieczór wychodzi na balkon, by posłuchać jak tajemniczy, przystojny chłopak z naprzeciwka gra na gitarze. Sama układa teksty do jego utworów i je śpiewa. Pewnego dnia zauważa, że daje jej on sygnały ze swojego balkonu po czym prosi ją, by przesłała mu teksty, które układa. Zawstydzona dziewczyna zgadza się. W tym samym czasie zaczyna podejrzewać, że jej facet coś przed nią ukrywa. W jednej chwili zawala się jej cały świat, a Ridge, chłopak z gitarą proponuje jej pomoc w zamian za wspólną pracę przy piosenkach. Powoli zaczyna łączyć ich fascynująca więź...

Podziwiam autorkę, że podjeła się tak trudnego zadania, ponieważ stworzyła bohatera, który jest... głuchy. Ridge od dziecka nie słyszy, a mimo to uwielbia grać na gitarze i jego odczuwanie muzyki jest dużo głębsze, zupełnie inne. To bohater, którego nie da się nie lubić od pierwszej strony. Niezwykle utalentowany, wykształcony, wrażliwy. To trudne zadanie, opisać jak taki człowiek odbiera świat, jak bardzo wysotrzone są jego bodźce dotykowe, wzrokowe, węch. Jak głuchy człowiek może tworzyć muzykę, której nie słyszy? Przecież istnieją naprawdę tacy ludzie.  To dodatkowy plus tej książki. Niektóre sytuacje sprawiały, że ściskało mi się serce, a emocje aż wylewały się ze stron.
Podoba mi się również główna bohaterka, Sydney. To dziewczyna, która jak się wkurzy potrafi nieźle przywalić, jak ma doła to płacze bez końca, ale też kocha bardzo mocno i jest szczera do bólu. Zupełnie nie daje odczuć Ridgowi, że jego niepełnosprawność jej przeszkadza czy ją zawstydza. Wręcz przeciwnie - podziwia go i szanuje.

Relacja Sydney i Ridga nie układa się łatwo. Czy można kochać jednocześnie dwie osoby? Jak już pisałam ta książka to bomba emocjonalna, pełna pięknych, ale też dramatycznych chwil. Co jeszcze w niej znajdzemy? Złamane serca, poczucie obowiązku, które dusi, mnóstwo niepewności i wyrzutów sumienia. Z jednej strony kibicujemy bohaterom, a z drugiej stąpają oni po bardzo cienkim lodzie. Czy miłość może przynosić aż takie cierpienie? Czy można jej kibicować, a jednocześnie ją potępiać? Czy ,,może kiedyś" ma szansę przemienić się w ,,teraz" ? Zainteresowałam Was? Jeśli tak, to musicie ją przeczytać!

Skoro jest to książka m.in. o muzyce to nie mogło jej zabraknąć! Wspólnie z Griffinem Petersonem autorka stworzyła soundtrack do wszystkich utworów, które się w niej pojawiły. To było niesamowite przeżycie - czytać i jednocześnie słuchać piosenek stworzonych przez bohaterów! Ja jako wielka fanka muzyki jestem pod ogromnym wrażeniem.
Soundtrack można znaleźć pod tym linkiem http://www.maybesomedaysoundtrack.com/
A moje ulubione utwory?  








Ostatniej mogę słuchać bez końca! 


----------------------------------------------
Colleen Hoover ,,Maybe Someday"
Data premiery: 13.05.2015
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Stron: 360

15 komentarzy :

  1. Zazdroszczę :) Bardzo lubię twórczość autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać. Po hopeless mam coraz większą ochotę poznać twórczość autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, zainteresowałaś! :-) Miałam różne fazy co do "Maybe someday". Kiedy była jej premiera, bardzo chciałam przeczytać. A potem posypały się recenzje i stwierdziłam, że moja opinia pewnie już nikogo nie zainteresuje. Tymczasem okazje się, że wciąż są nowi czytelnicy Hoover i jej popularność wcale nie słabnie. Skuszę się na tę książkę z kilku powodów wymienionych w Twojej recenzji. Piszesz, że to prawdziwa bomba emocjonalna, że główna bohaterka jest mocną, silną kobietą i że kocha dwie osoby jednocześnie. Bardzo mnie to wszystko zachęca. Na pewno przeczytam. I to w niedalekiej przyszłości. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda ja też cały czas natykam się na recenzję książek Hoover. Myślę, że ona wyróżnia się na tle innych autorów New Adult, bo nie powiela do końca tematów, wprowadza nowe wątki, zaskakujące. Trochę zespoleruję, ale to nie Syndey kocha dwie osoby ;)

      Usuń
  4. Ciągle nie mogę uwierzyć, że wciąż nie znam twórczość tej autorki. Mam nadzieję, że szybko to nadrobię! Pierwsza piosenka jest cudowna :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stoi już na mojej półce, niedługo ją przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej "Hopeless" mnie rozczarowało, ale Marta z "Życia między wierszami" bardzo mi reklamowała "Maybe someday", więc pewnie dam jej jeszcze jedną szansę właśnie z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja ulubiona powieść Hoover, zaraz za nią jest "Confess" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak dużo już czytałam o tej autorce i jej książkach, a jeszcze żadnej nie czytałam, będę musiała nadrobić! :D I chyba zacznę od tej, bo muzyka i książki to nieodłączny element mojego życia :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Mona Te [Blog]

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka podobała mi się, chociaż do ideału jeszcze jej sporo brakowało. Na pewno jednak "Maybe Someday" zaciekawiło mnie bardziej niż seria "Hopeless", która nie zachwyciła mnie zbyt mocno.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobra książka :) Pomimo, że ją przeczytałam uważam, że nie powinnaś wspominać o tym, że Ridge jest głuchy. Sama przed lekturą przeczytałam o tym w którejś z recenzji i niestety ominęło mnie zaskoczenie, kiedy dowiadujemy się o tym w książce. I pomimo, że książka przede wszystkim się na tym opiera to i tak uważam to za spojler i mam za złe to, że ktoś o tym wspomiał :(

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie lubię spilerów, ale po pierwsze nie wiedziałam czy pomijając to, ktoś zrozumie w ogóle coś z tej recenzji, po drugie we wszystkich recenzjach które czytałam, jest o tym wspomniane więc chyba nie było sensu to pomijać, bo ktoś wejdzie np. na Lubimy Czytać i tak się dowie :) ale słuszna uwaga - spoilerów trzeba unikać jak ognia

      Usuń
  11. Tę książkę trzeba przeczytać, i to koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz, że mam podobny problem. Książka leży i leży na mojej półce :]

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam już dwie książki tej autorki. Świetnie kreuje bohaterów, a fabuła jest zawsze dynamiczna. Też mam w planach przeczytać "Maybe someday" :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka