Brooke Davis ,,Zgubiono, znaleziono"


Data wydania: 07.10.2015
Wydawnictwo: Czarna Owca
Stron: 280
Przekład: Robert Sudół


Odkąd przeczytałam recenzję tej książki na jednym z blogów (za nic nie mogę sobie przypomnieć u kogo) nie dawała mi spokoju. Wołała do mnie: Przeczytaj mnie! Więc uległam i kupiłam ebook. Jestem zszokowana, wzruszona i nie żałuję lektury, która zajeła mi cały dzisiejszy dzień. Piękna książka, chociaż nietypowa i uprzedzam, że nie każdemu może przypaść do gustu. 

Troje bohaterów: Millie Bird to siedmioletnia dziewczynka, bardzo oryginalna, którą interesuje... śmierć. Prowadzi Księgę Nieżyłków w której zapisuje wszystkie trupy jakie widziała. Ludzi, zwierzęta. Nieoczekiwanie do tej księgi trafia jej tata. Jest to dla niej szok, wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Zostaje sierotą. Gdzie jest jej mama? Tego musicie dowiedzieć się z książki, ale uprzedzam, że to okropnie smutna historia. Ściskało mi się serce. Łzy stały w oczach.
Karl Maszynopiszący ma prawie dziewięćdziesiąt lat. Umiera jego żona. Nie potrafi pogodzić się z jej śmiercią, a syn oddaje go do domu opieki i znika.
Agatha Pantha to również starsza kobieta, która popada w odrętwienie po śmierci męża i zamyka się w domu. Miejscowi uważają ją za wariatkę. Odpycha od siebie wszystkich i na swój sposób przeżywa żałobę.

Jak widać głównym tematem książki jest śmierć. Taka, która przychodzi znienacka, zmienia wszystko, sprawia, że świat rozpada się na kawałki. Śmierć, która jest częścią życia. Los łączy tę trójkę w nieoczekiwany sposób. Przeżywają wspólnie niesamowitą przygodę, dzięki której odkrywają sens życia na nowo. Odkrywają siebie na nowo.
Sytuacje przedstawione w książce są tak absurdalne, że budzą skrajne emocje. Od zniesmaczenia po wielkie zaskoczenie, a także wywołują śmiech. Autorka ma niesamowitą wyobraźnie, jest oszczędna w słowach, ale przyciąga czytelnika i wiąże go z bohaterami w pokręcony i zadziwiający sposób. Narracja jest podzielona na trzech bohaterów, jest w trzeciej osobie, ale każda pozwala spojrzeć na świat inaczej, z trzech różnych perspektyw. Nie mam pojęcia jak nazwać uczucia towarzyszące mi podczas czytania. To była prawdziwa karuzela i jestem oszołomiona, jakby ktoś porządnie mi przyłożył.
To książka o samotności w wielkim świecie. O starości, która nie musi oznaczać końca wszystkiego i zmuszać do litości. O małżeństwie i miłości. Wyciąga różne dziwactwa człowieka, jego słabości, zdolność do okrucieństwa i tą najlepszą stronę.
Taki dobór bohaterów i sytuacja w jakiej się znaleźli musi przynieść coś nieoczekiwanego. Kłaniam się Davis, jest niesamowita. Obudziła we mnie nowe uczucia, dała powód do refleksji. Jestem po prostu oszołomiona. 




8 komentarzy :

  1. Nie słyszałam o tej książce, ale chyba w tym wypadku to ty będziesz osobą, dzięki której po nią sięgnę, bo wydaje się być bardzo interesująca :)

    Zapraszam do mnie na najnowszą recenzję : ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobnie jak koleżanka wyżej nie słyszałam o tej książce, może się skuszę ;)

    Pozdrawiam serdecznie i w wolnej chwili zapraszam do mnie :)
    http://monika-ludwa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Wpisałam na listę "do przeczytania" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i ja dopisuję, wygląda na to, że książka ma duży potencjał. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Książka mało znana, ale naprawdę interesująca :)

      Usuń
  4. Nie słyszałam o tej książce, ale czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka