Podsumowanie marca + komunikat :(

Marzec był dla mnie niezłym miesiącem, jeśli chodzi o ilość przeczytanych książek, bo jest ich... sześć. Czyli moja średnia nadal się utrzymuje.



Wszystkie recenzje znajdziecie na blogu, a najlepiej podejrzeć zakładke na górze: Spis recenzji, gdzie są wszystkie teksty, jakie napisałam. Która książka podobała mi się najbardziej? Hmmm... wybór jest trudny, ale ,,Nieznajomy" - od tej zdecydowanie najbardziej nie mogłam się oderwać!
Marzec tematycznie był miesiącem niedokończonych cykli i jak widać, udało mi się to w połowie osiągnąć. Tego co założyłam oczywiście nie zrobiłam, ale i tak jestem zadowolona.

Cieszę się, że podoba Wam się mój cykl: Piątek, piąteczek, piątunio - te posty mają mnóstwo wyświetleń i dużo komentarzy. Staram się odpowiadać, ale nie zawsze jestem w stanie to ogarnąć. Wszystkie jednak czytam i dziękuję za każdy przejaw zainteresowania. To wiele dla mnie znaczy. Cieszę się, że podoba Wam się u mnie i chcecie wracać :*


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i teraz rzecz smutna: Little Black znowu wyjeżdża, więc muszę odłożyć sprawy blogowe na kilka miesięcy. 
Są rzeczy ważne i ważniejsze, a ja muszę zadbać o swoją przyszłość. Niestety Polska mi tego nie zapewni, więc znowu muszę wybrać się na zagraniczną tułaczkę, zakasać rękawy i ciężko pracować. Jadę znowu do pięknej Holandii i mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli. Mimo, że mam doświadczenie, to boję się wielu rzeczy...trzymajcie za mnie kciuki, by wszystko się udało i bym bezpiecznie wróciła do domu. Nie wiem ile potrwa wyjazd - tyle ile wytrzymam. Nie zawieszam działalności bloga, bo biorę ze sobą tablet i może uda mi się od czasu do czasu wrzucić jakiś wpis, ale na pewno nie będzie tego tyle, co do tej pory. Biorę ze sobą oczywiście czytnik, a że jestem stałą klientką Woblinku, to wszystkie nowości będę miała na Kindlu. Co będę czytać i czy będzie na to czas, nie mam pojęcia. Można powiedzieć, że najbliższe kilka miesięcy to dla mnie ten znak: ? Oczywiście będę Was normalnie odwiedzać, czytać wpisy i robić listy ,,do przeczytania". Będę również udzielać się na Instagramie
Jutro lub w sobotę, jak się nie wyrobię, wrzucę jeszcze recenzję ,,Raven", a potem pakowanie i wyjazd w trasę. Trzymajcie za mnie kciuki!!!


Little Black

Victoria Scott ,,Kamień i sól"


Victoria Scott ,,Kamień i sól"
Cykl: Ogień i woda Tom 2
Wydawnictwo: IUVI
Rok wydania: 2016
Tłumaczenie: Marzena Dziewońska
Stron: 365



Zachwycałam się pierwszym tomem tej serii, który z czasem zdobył moje serce. Z czasem, bo na początku nie byłam zadowolona, ale przewracając kolejne strony, coraz bardziej się wkręcałam. Czy druga część dorównała poprzedniczce? Czy Victoria Scott pozwoliła akcji nabrać tempa i ciekawie pociągnęła historię?

Tak! Tak! I jeszcze raz TAK! Jestem zdania, że ta część jest nawet lepsza od ,,Ognia i wody". Niestety nie wiadomo czy pojawi się tom trzeci. Nie dlatego, że Victoria nie chce go napisać, jak się dowiedziałam, bo chce i to bardzo. Zastanawia się jedynie jej wydawca. Jeśli jakimś cudem szanowny wydawca to przeczyta to apeluję: ta historia nie może się skończyć w takim momencie! Pozwólcie Victorii napisać ostatni tom, jest jeszcze tyle do wyjaśnienia!

W kolejnych etapach Tella i jej towarzysze zmagają się z przeciwnościami w dwóch ostatnich  ekosystemach: przepływają morze i zmagają się z ogromem gór. Czy Telli uda się ocalić jej brata? Czy jej relacja z Guyem się rozwinie, a może bohaterowie pójdą inną drogą w końcu są rywalami? Czy cała drużyna będzie razem do końca? Co będą musieli jeszcze przeżyć i ile są w stanie poświęcić dla osób, które kochają? Tego wszystkiego dowiecie się czytając nastepny tom, a warto, absolutnie warto.

Drugi tom jest zachwycający! Każda strona zaskakuje, akcja ani na chwilę nie zwalnia, dzieje się oj dzieje, a autorka nie ma litości nad bohaterami, doświadczając ich bardzo boleśnie i nie pozwalając na chwilę wytchnienia. A Tella? Nasza słodka Tella zamieniła się w prawdziwą Tellę wojowniczkę! Nieustępliwą i pewną siebie kobietę, która jednocześnie nadal jest do bólu dobra i współczująca. Przyznam, że bardzo ją pokochałam, jej metamorfoza jest wspaniała i wcale nie ujmuje jej uroku, który bardzo mnie ujął w pierwszej części. Trochę denerwowały mnie  na początku jej fochy na Guya, ale z czasem zaczęłam ją rozumieć. Wszyscy bohaterowie nie utracili swojego charakteru z pierwszej części, czytelnik ma okazję poznać również kilku innych uczestników Wyścigu. Każdy z nich chce ocalić ukochaną osobę, a to zmusza ich do zachowań nieetycznych, sprzecznych z naturą człowieka, wstydliwych, ale też heroicznych.

Sam Wyścig okazuje się dużo bardziej morderczą wyprawą, niż wydawało się to po pierwszych dwóch etapach. Można dostać zawrotów głowy, bardzo podoba mi się pomysł i wykonanie. Język, jakim posługuje się autorka, jest bardzo plastyczny, sceny są iście filmowe - zdecydowanie widziałabym je na wielkim ekranie. 
Podoba mi się również dużo większa rola Pandor w tej części. Przyznam, że trudno mi było wyobrazić sobie np. byka, słonia i niedźwiedzia na tratwie, czy lwa w śnieżycy (jakoś tego nie widzę), ale autorka umiejętnie przedstawiła ich ogromną rolę w wyścigu, pokazała lojalność i przywiązanie zwierząt do człowieka. Bardzo chciałabym mieć taką broniącą mnie Pandorę! Daje to wielkie pole do wyobraźni.

Nie mam do czego się przyczepić, jeśli są jakieś małe mankamenty to szybko się o nich zapomina, ponieważ całość jest tak świetnie przedstawiona... niektóre momenty zapierają dech w piersi, a niektóre wzruszają do łez. To była wielka przyjemność, móc zatopić się w lekturze i teraz będę czekać na kontynuację. Samo zakończenie złamało mi serce i pomyślałam: jak to? Tylko tyle? No i tu znowu: nie wyobrażam sobie takiego zakończenia sprawy, no ludzie kochani, tak nie można!

Jeśli czytaliście ,,Ogień i wodę" to kolejny tom jest obowiązkowy, jeśli nie, to poznajcie ten cykl, bo warto.

Przyznacie, że polskie wydanie jest przepiekne! Te okładki można oprawić w ramkę!



Piątek, piąteczek, piątunio - Wielkanocne pisanki

Cześć!
No i jest prawie Wielkanoc, a z nią przyszła wiosna i ochota do życia :)

Zgodnie z zapowiedzą, dzisiejszy post będzie bardzo Wielkanocny. Pokażę Wam jakie cudeńka tworzy moja mama - sama, ręcznie, wszystkie wzory to jej pomysły. Pisanki budzą ogromne zainteresowanie, trochę ich w tym roku sprzedała i ciągle ludzie chcą więcej. ;) Rzadko można dzisiaj spotkać ręcznie robione pisanki, zwykle są to jakieś oklejanki, albo jajka malowane farbą. 





Przyznam że my w domu mamy już tej cepelii trochę dość, bo wszędzie stoją kubki z farbami, jajka można znaleźć w całym domu, a trwa to już od jakiś dwóch miesięcy ;).

A skrobie je takimi nożykami:


Co myślicie? :) 

Book Tour: Estelle Maskame ,,Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?"




Estelle Maskame ,,Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?"
DIMILY Tom 2
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Feeria Young
Przekład: Anna Dobrzańska
Stron: 360

Bardzo dziękuję za możliwość  udziału w Book Tour organizatorom - Cyrysi z bloga Literacki Świat Cyrysi oraz wydawnictwu Feeria Young
Bardzo czekałam na drugą część tej serii, bo pierwszy tom bardzo mi się podobał, więc z radością zapisałam się na Book Tour. 

Eden i Tyler nie widzieli się od ponad roku. Dziewczyna odlicza każdy dzień, który spędziła z dala od swojego przybranego brata i jednocześnie chłopaka, w którym jest zakochana. Decyduje się skorzystać z zaproszenia Taylera i leci do Nowego Jorku, by spędzić z nim sześć tygodni i sprawdzić, czy uczucie między nimi nadal jest tak silne jak kiedyś. 

Bardzo podobała mi się pierwsza część, sam pomysł autorki i wykonanie, ale drugi tom będę szczera - bardzo, bardzo mnie rozczarował...
Niestety widać tutaj niedojrzałość autorki, która jest bardzo młoda i wiele rzeczy jeszcze przed nią. Co było dla mnie największym rozczarowaniem? Główna bohaterka czyli Eden. Irytująca do granic możliwości, rozbolała mnie przez nią głowa i mam jej serdecznie dość. Ta dziewczyna w pierwszej części jest fajną, mądrą, rozsądną dziewczyną, która w tomie drugim kompletnie zdziecinniała, mimo że jest starsza. Jej irracjonalne zachowanie doprowadzało mnie do szału. Nie, nie i jeszcze raz nie.
Druga rzecz to styl, który jest okropny. Bohaterowie bez przerwy ,,mruczą" nie mówią i ,,mrużą oczy" zamiast patrzeć (???) liczne powtórzenia bardzo irytują. 
Rozważania Eden są kompletnie bez sensu i przeczą same sobie. Przykład? Najpierw mówi, że kogoś kocha, a za chwilę stwierdza że nie chce z nim być, ale nie dlatego zamierza z nim zerwać (więc dlaczego????), by za chwilę stwierdzić, że kocha tego drugiego i od początku chciała z nim być.  Moja mina w tym momencie: O.o 
Naprawdę, takie zdania pojawiają się w książce. Czy Wy coś z tego rozumiecie, bo ja zgłupiałam. Rozumiem niezdecydowanie i rozchwianie nastolatków, bo sama taka byłam, ale to jest dla mnie kompletnie bez sensu.
Dobiła mnie rola Tiffani w tym wszystkim (kto czytał pierwszą część, ten wie kto to jest), a akcja z jej udziałem jest bezsensowna, niedorzeczna.
Plusem jest jedynie pozytywna metamorfoza Taylera.

Sytuacje ratuje trochę ostatnie 60 stron, gdzie wszystko nabiera tempa, a zakończenie jest naprawdę interesujące i cieszę się, że autorka nie poszła na łatwiznę. 
Podobał mi się również dokładny opis Nowego Jorku, bo jestem fanką tego miasta i bardzo chciałabym  je odwiedzić. Dzięki książce możemy poczuć ten cudowny, nowojorski klimat. 

Maskame musi jeszcze dużo popracować... Kompletnie nie rozumiem co się stało, że po niezłym początku ta część wypadła tak słabo... Bardzo szkoda.




Mimo tego dziękuję za możliwość udziału w tak świetnej akcji!
Regulamin Book Tour i wszystkie informacje znajdziecie tutaj.


LB


Wyniki wiosennego rozdania!

Cześć!
Wiem, że nikt nie lubi czekać długo w niepewności, ja sama nie znoszę czekania, więc ogłaszam wynik wiosennego rozdania. 

W rozdaniu wzieło udział 29 osób! Jestem zaskoczona i bardzo dziękuję wszystkim za zainteresowanie! Chciałabym rozdać więcej nagród, ale niestety mój budżet na to nie pozwala...dziękuję wszystkim jeszcze raz. Nowo przybyli mam nadzieję, że  zostaniecie ze mną na dłużej. Przy okazji poznałam kilka naprawdę ciekawych blogów, na które będę na pewno zaglądać :)

A teraz przedstawiam Wam przebieg losowania no i przede wszystkim wynik :)


Wszystkich uczestników spisałam na karteczkach :)

Wyciełam pojedyńcze losy.

O wylosowanie zwycięzcy poprosiłam mamę, by to na niej spoczywała odpowiedzialność za wynik :D

Oto zwycięzca!

 Adriana Ostaszewicz - serdecznie gratuluję! Los Ci sprzyja :) 

Mam nadzieję, że wybaczysz mi to, że napisałam Twoje imię z podwójnym ,,n". Zobaczyłam ten błąd dopiero po wylosowaniu. Przepraszam za literówkę  :)
Już wysyłam do Ciebie maila!


Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim za udział i poważne podejście do tematu! Obiecuję, że jeszcze będzie wiele konkursów i mam nadzieję, że również przypadną Wam do gustu.

Cristina Sanchez - Andrade ,,Zimowe Panny"



Cristina Sanchez - Andrade ,,Zimowe Panny"
Wydawnictwo: Muza SA
Rok wydania: 2016
Przekład: Katarzyna Okrasko
Stron: 317

Do Tierra de Chá małej wioski w Galisji, wracają po wielu latach siostry Saladina i Dolores. Wywołuje to wielkie poruszenie wśród jej mieszkańców. Ludzie starają się zapomnieć o wydarzeniach, które wydarzyły się w czasie wojny i o dziwnych umowach, do podpisania których namówił ich dziadek sióstr, naukowiec. Powrót kobiet wywołuje szok. Siostry nie rozumieją czemu mieszkańcy nie chcą rozmawiać o ich dziadku Reinaldo i co wydarzyło się w wiosce kilkanaście lat temu. Jednocześnie same skrzętnie strzegą swoich sekretów i starają się prowadzić spokojne życie, marząc o lepszej przyszłości... 

Do książki przyciągneła mnie m.in. okładka - swoją drogą fantastycznie pasująca do treści pod wieloma względami - o tym przekonacie się, gdy ją przeczytacie, oraz autorka. Nie miałam wcześniej za dużo do czynienia z hiszpańskimi autorami i bardzo chciałam ją poznać.

Powieść napisana jest bardzo obrazowym językiem, nie jest przegadana, czyta się ją ekspresowo, a świat przedstawiony wciąga w niesamowity sposób i nie sposób się od niej oderwać! Chcę jednak zaznaczyć, że książka jest dość specyficzna i niektórzy tak jak ja, nie będą mogli się od niej oderwać, a niektórym może się nie podobać i będą uważać ją za dziwaczną.  To zależy od gustu.

Podczas czytania porównywałam ją do innej książki, napisanej przez naszą rodzimą pisarkę Olgę Tokarczuk ,,Prawiek i inne czasy". Co je łączy? Po pierwsze realizm magiczny, czyli realizm połaczony ze światem legend, baśni, przedziwnych wydarzeń. Tego typu książki mają swój klimat, wprowadzają nas w świat, gdzie dzieją się rzeczy przedziwne wymieszane z rzeczami do bólu realistycznymi. Dlatego niektórzy czytelnicy mogą się krzywić, a dosadne opisy mogą ich zniechęcać. Ja takie lektury bardzo lubię, chyba właśnie przez ten niesamowity klimat i niepewność, która towarzyszy mi podczas czytania. ,,Zimowe Panny" przedstawiają podobnie jak w książce Tokarczuk wieś, czyli jakiś mikroświat, który rządzi się swoimi prawami. Nie chcę więcej pisać o porównaniach, bo są to dwie zupełnie inne historie, mające wspólny mianownik, ale każda jest inna i wyjątkowa. Chciałam po prostu żebyście mieli jakiś punkt odniesienia :)

Bardzo podobały mi się te wszystkie przejścia z teraźniejszości do przeszłości, czyli wszystkie retrospekcje. Przyznam, że autorka ma bardzo interesujący styl.
Same siostry, czyli główne bohaterki zostały świetnie przedstawione. Nakreślenie takich dwóch różnych charakterów jest nie lada wyzwaniem. Trudno jednoznacznie mi je ocenić i sama nie wiem, czy je polubiłam czy nie. Pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. Podobnie ma się rzecz z poszczególnymi mieszkańcami wsi. Mnóstwo barwnych bohaterów. Cristina Sanchez - Andrade ma wielki talent, poruszyła wiele trudnych tematów, przedstawiła wszystko w sposób obrazowy, baśniowy i bardzo interesujący. 
Ja jestem zachwycona. Sami się przekonajcie, czy ta lektura przypadnie Wam do gustu.


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję: Businesss&Culture i wydawnictwu Muza SA

Piątek, piąteczek, piątunio - Wielkanocna wymianka z jajem!


Witam w kolejny piątek - weekend czas zacząć! 
Mam ambitne plany na przyszły tydzień, więc pewnie znowu dni zlecą mi w mgnieniu oka, ale wyobraźcie sobie, że za tydzień są... święta!  Dopiero co ubierałam choinkę... a tu trzeba malować pisanki.
Jeśli chodzi o pisanki to z okazji świątecznego weekendu za tydzień pokażę Wam jakie cuda robi moja matula ;)

A co dziś? Też już świątecznie, bo chciałabym pokazać Wam wyniki wielkanocnej wymianki z jajem zorganizowanej przez Stworka
Przyznam, że wahałam się czy dopisać się do listy wymiankowiczów, bo w lutym miałam ciężki okres i nie wiedziałam czy będę miała chęci do zabawy, ale ostatecznie się zdecydowałam i absolutnie nie żałuję. Takie zabawy bardzo poprawiają humor!

Wymianka miała na celu oczywiście głównie wymiane książkami, ale także ,,jajem" czyli jakimś śmiesznym gadżetem, który wywoła uśmiech na twarzy. Długo rozmyślałam, co mogłabym komuś dać jako takie ,,jajo" i pomyślałam o... puchatym breloczku! Nie dość, że jest śmieszny, to wygląda słodko i może się przydać jako zawieszka do kluczy, torebki, w samochodzie. Więc zamówiłam i dołączyłam go do paczuchy.
Oto zawartość paczki, którą otrzymała ode mnie Sylwia, czyli moja ,,ofiara":




A oto co ja dostałam od Michaliny:


Marzyłam o ,,Endgame"! Z książkowych prezentów bardzo, bardzo się cieszę! :) Dostałam przemiły list, śliczną kartkę, pyszną herbatkę i naprawdę ,,jajcarski" kubek, z którym się już nie rozstaje! Połowę czekoladowych jajeczek już zjadłam, bo czekolada to moja najlepsza przyjaciółka jak większość z Was wie! A i pudełko bardzo mi się przyda w ogarnięciu bałaganu na półkach ;)

Podsumowując - uwielbiam wymiany bożonarodzeniowe, wielkanocne i od teraz będę ich stałą uczestniczką!
Przypuszczam, że Stworek zrobi podsumowanie, więc będzie można obejrzeć całą wymiankę już wkrótce u niej na blogu, który polecam.
Czujecie się zachęceni, by wziąć udział w przyszłym roku?

Miłego weekendu!

Zdjęcie z przed chwili :)

No i gdzie ta wiosna?

Pierwszy raz od niepamiętnego czasu (naprawdę) pokazało się dziś słoneczko. Przynajmniej u mnie na lubelszczyźnie. Od razu złapałam aparat, więc dziś post fotograficzny. Wiosna już prawie jest, naprawdę!  









To ostatnie to jakaś kompletna abstrakcja, lustrzanka nie złapała mi ostrości, ale podoba mi się. Czasami takie zdjęcia, które ,,nie wyszły" mają swój urok :)
No i znowu same makro :D

Wiosenne rozdanie

Cześć!
Pomyślałam, że dawno nie było u mnie żadnego konkursu, więc żeby poprawić Wam humory i podziękować za tak liczne odwiedziny, organizuję szybkie rozdanie :)


Baner:


Jak widzicie do wygrania jest książka Colleen Hoover  ,,Maybe Someday".
Przecudna powieść o miłości i poświęceniu.

Co trzeba zrobić? Zasady są bardzo proste:
- być publicznym obserwatorem mojego bloga ( można również polubić stronę na FB, ale nie jest to obowiązkowe)
- udostępnić podlinkowany baner na swoim blogu, FB, lub google +
- zostawić pod tym postem takie oto zgłoszenie:

Obserwuję jako:
Lubię jako:
Udostępniam baner: (link)
Mój e-mail:


Regulamin (proszę o dokładne zapoznanie się, by potem nie było niejasności)
  1. Organizatorem rozdania jestem ja, właścicielka bloga littleblack1.blogspot.com
  2. Do wygrania jest jeden egzemplarz książki Colleen Hoover ,,Maybe Someday". Książka jest nowa, w stanie idealnym.
  3. Rozdanie trwa od 12.03.2016 - 19.03.2016 do 23.59. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
  4. Uczestnikiem jest każdy, kto spełni wymienione warunki: zostanie obserwatorem bloga, udostępni baner, zostawi zgłoszenie pod tym postem.
  5. Proszę o spełnienie WSZYSTKICH warunków, bo będę to sprawdzać. Osoby, które ich nie spełnią, nie będą brane pod uwagę podczas losowania.
  6. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania. 
  7. Wyniki rozdania zostaną obublikowane do dwóch dni po jego zakończeniu. Ze zwycięzcą skontaktuję się mailowo.
  8. Nie wysyłam książek za granicę. Adres musi znajdować się na terenie Polski.
  9. Jako organizator zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
  10. Jeśli liczba chętnych będzie mniejsza niż 5 osób, rozdanie zostanie anulowane.
  11. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr4, poz. 27 z późn. zm.)


Zapraszam do udziału! 

:)

[ZAKOŃCZONE]

Piątek, piąteczek, piątunio - książki w supermarketach




Cześć!

Naprawdę, tygodnie mijają mi w zastraszającym tempie. Dopiero co pisałam post na piątek, a tu znowu koniec tygodnia.

Dziś chciałabym poruszyć poważny temat. Ooo zabrzmiało groźnie co ? :) Nie ma co się bać, jestem tylko ciekawa, co myślicie o czymś takim:







Czy kupujecie książki w supermarketach? Ja przyznaję się, że tak. Rzadko, ale jednak. Przede wszystkim dlatego, że ich cena jest dużo niższa niż w normalnych księgarniach, które burzą się przeciwko temu. Nic w tym dziwnego, bo supermarkety działają jednak na ich niekorzyść. Niestety, książki w Polsce są naprawdę drogie, a nikt nie wygrał miliona w totka i nie stać go zawsze na zakupy w księgarniach. Wolę poszukać tańszej ceny książki w supermarkecie, niż ściągnąć ją z chomika ( o zgrozo!) czy zdobyć ją z innych nielegalnych źródeł (bez komentarza). Wiadomo, że moliki to łowcy okazji. 
Były już projekty, by ustalić stałe ceny książek, ale czy takie rozwiązanie byłoby dobre? Sama nie wiem. Chyba muszę poszukać informacji o tym, jak to jest w innych państwach z cenami książek. Chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat.

Pomijając jednak cenę, chciałabym zwrócić uwagę na to jak książki, przyjaciółki nasze kochane są traktowane w takich oto pudłach. Strasznie mi się to nie podoba, bo po prostu się...niszczą. Przewracane tysiąc razy dziennie (głównie przez osoby, które i tak ich nie kupią), powyginane, zdarzają się naderwane. No serce mi się kraja jak to widzę. Chyba każdy molik zgodzi się ze mną co do tego, że książki powinno się szanować. Prawda? 




Miłego weekendu!



Harlan Coben ,,Nieznajomy"

źr.



Harlan Coben Nieznajomy
Wydawnictwo Albatros
Przekład: Robert Waliś
2016
Stron: 414


Adam Price, prawnik i ojciec dwojga chłopców, zostaje pewnego dnia zaczepiony w barze przez nieznajomego mężczyznę. Facet wyjawia mu pewną tajemnicę jego żony i przekazuje mu dowody jej nieszczerości.  Wstrząśnięty mąż pyta żonę o tę sprawę, a ona obiecuje że mu wszystko wyjaśni, tylko potrzebuje czasu. Niestety, Corinne znika bez śladu, a Adam zupełnie nie wie, co ma o całej sytuacji myśleć. Postanawia szukać żony na własą rękę i nie powiadamia o jej zniknięciu Policji, ani nikogo innego. Wkrótce na jaw wychodzą inne tajemnice Corinne. Czy Adam tak naprawdę nie zna swojej żony? I jaki cel w wyjawieniu sekretu miał nieznajomy? Kim jest i czego chce?

Kupiłam tę książkę na prezent, ale po przeczytaniu kilku stron nie potrafiłam  jej odłożyć. Wciągneła mnie od pierwszych stron. Co za historia! Co za pomysł na fabułę! Jestem oszołomiona.
Co byście zrobili, gdyby nagle podszedł do Was nieznajomy Wam facet i powiedział coś, co w mgnieniu oka zrujnowałoby Wasze życie? To jak scena z koszmaru. Przez kilka słów wszystko się wali, a osoba, która jest Wam najbliższa, nagle staje się kimś obcym. Każdy z nas ma jakieś tajemnice i ma na sumieniu mniejsze lub większe przewinienia. Tego nie da się uniknąć. Szczerość nie zawsze prowadzi nas do dobra, chociaż zgadzam się ze zdaniem ,,Prawda was wyzwoli". Popełniamy błędy, uczymy się na nich.

Podoba mi się pomysł Cobena. Plącze czytelnika w sieć domysłów, powiązań, dziwnych zachowań. Dreszczyk emocji nie opuszczał mnie ani na chwilę. Do ostatniej strony nie miałam pojęcia, jak to wszystko się skończy. 
Podoba mi się zwrócenie uwagi na anonimowość w Internecie, a raczej jej brak. Nie łudźcie się, każde kliknięcie myszką pozostawia w sieci ślad. 

Sam pomysł na postać Nieznajomego, który w swoim przekonaniu robi ludziom przysługę, wyjawiając sekrety ich bliskich (paskudne sekrety), jest naprawdę niezły. Główny bohater Adam Price, to nie jakiś superbohater, czy superinteligentny cwaniak, tylko zwykły facet, adwokat, ojciec i mąż. Niektórzy narzekają, że jest zbyt płaski, ale moim zdaniem spełnił swoją rolę i podoba mi się taki jaki jest.  Może za dużo było o sporcie, to było trochę takie lanie wody, ale ogólnie uważam, że książka jest naprawdę świetna. Mnóstwo dialogów sprawia, że akcja jest wartka, a strony przerzuca się zadziwiająco szybko.
Polecam, nie bedziecie mogli się oderwać.

Cecelia Ahern ,,Pamiętnik z przyszłości"

źr.
Cecelia Ahern ,,Pamiętnik z przyszłości"
Wydawnictwo: Świat Książki
Tłumaczenie: Joanna Grabarek
Data wydania: 2011
Stron: 350


Wszyscy którzy mnie śledzą, wiedzą o mojej miłości do Ahern. Biorę w ciemno wszystkie jej książki i wiem, że każda jest niepowtarzalna i magiczna. Na szczęście jeszcze kilka zostało mi do odkrycia.

Tamara Goodwin to rozpieszczona nastolatka, która mieszka w ogromnej willi nad morzem i stać ją na wszystko, co tylko sobie wymarzy. Rozpieszczona i rozwydrzona często kłóci się z rodzicami, z którymi nie potrafi odnaleźć wspólnego języka. Pewnego strasznego dnia, jej ojciec popełnia samobójstwo z powodu kłopotów finansowych, a Tamara z matką muszą zostawić wielką wille, którą zajmuje bank i przenieść się na wieś zabitą dechami, do wujka i ciotki. Mama popada w depresję, a Tamara spotyka chłopaka, który ma objazdową bibliotekę. Odkrywa w niej dziwną księgę, która pewnego dnia informuje ją, co zdarzy się nazajutrz...

Znam mnóstwo podobnych historii, głównie z filmów: zbuntowana nastolatka przeprowadza się na wieś, poznaje przystojniaka i zmienia się nie do poznania. Gdy zaczęłam czytać, początkowo zmarszczyłam czoło. To nie podobne do Ahern stworzyć taką banalną i przewidywalną historię i oczywiście miałam rację. Książka po pewnym czasie zaskakuje i wciąga w niezwykły, magiczny i specyficzny świat, gdzie rzeczywistość miesza się z baśnią.

Magiczny element, którym jest tutaj tytułowy pamiętnik, w którym Tamara znajduje zapiski dotyczące przyszłego dnia, jest wpleciony w wydarzenia trudne, straszne, takie które zdarzają sie w prawdziwym życiu. Mamy samobóstwo, niezrozumiałość tej decyzji, wyniszczającą żałobę, kłopoty finansowe. Ilu ludzi naprawdę znajduje się w takiej sytuacji? Pamiętnik staje się dla bohaterki przewodnikiem, ale też źródłem kłopotów, przemyśleń, staje się też jej nauczycielem. Odgrywa ważną rolę w przemianie młodej buntowniczki. 

No właśnie, dla mnie przede wszystkim to książka o przemianie, o tym, że nie można marnować dni na kłótniach. O tym jak słowa mogą ranić i jak bardzo można potem ich żałować. No i miłość. W książkach Ahern nie brakuje miłości, ale zawsze jest to miłość, która miesza w życiu. Nie jest uczuciem prostym, ale bardzo złożonym, przez co każda decyzja podjęta pod wpływem głosu serca, ma jakieś konsekwencje, nie zawsze dobre.
Podobała mi się również ta aura tajemniczości i... strachu. Wydarzenia nieraz przypominały sceny z niezłego thrillera, to dla mnie coś nowego. Przez te wszystkie tajemnice i dziwne wydarzenia, odczuwałam dreszczyk niepokoju.
Co mogę powiedzieć? Oczywiście polecam. Kocham książki Ahern. 

Zgadzam się z tymi cytatami w stu procentach, uważam, że książki mają taką niezwykłą moc:

To książki wybierają ludzi, nie odwrotnie
cytat z podziękowań autorki


(...)Odpowiednia osoba dla właściwej książki. Tak jakby wiedziały, czyjego życia częścią powinny się stać, jak mogą je zmienić, nauczyć kogoś czegoś, wywołać uśmiech na twarzy we właściwym momencie.
s.348

Piątek, piąteczek, piątunio




Witajcie!
Nadszedł i jest! Piątek, piąteczek, piątunio czyli weekend. Kontynuując swój zamiar prowadzenia tego cyklu, dziś zaprezentuję Wam zupełnie luźny post o tym, co się działo u mnie i ogólnie w ostatnim tygodniu. Proszę o wyrozumiałość nieczęsto piszę takie posty ;)


Wspominałam ostatnio w podsumowaniu, że miałam kilka zmartwień w lutym, ale wszystko załatwiłam i troski odeszły w niepamięć. Teraz mogę w końcu planować, co będzie się działo w najbliższej przyszłości i czytać, czytać, czytać. Niestety jestem typem książkoholika, który jeśli ma problemy, nie potrafi się skupić na czytaniu, tylko zamartwia się na śmierć, co kiedyś źle się dla mnie skończy ;) . Dziękuję za wszystkie Wasze miłe słowa!


Niestety nie mam dla Was ładnych widoczków, bo pogoda jest paskudna. Nie pamiętam już jak wygląda słońce. Brrr.... pojawiają się już jednak przebiśniegi, co oznacza, że wiosna blisko!


Powoli przygotowuję paczuchę dla Sylwi na  wielkanocną wymiankę. Nie powiem Wam jeszcze co przygotowałam. Pokażę wszystko jak paczka już do niej dotrze, by nie zepsuć niespodzianki. Dużo większą radość sprawia mi przygotowanie czegoś dla drugiej osoby, niż oczekiwanie na to co dostanę ja! Uważam, że to świetna zabawa.




W przyszłym tygodniu mój S. ma urodziny. Postanowiłam wybrać się dzisiaj po prezent, bo nie lubię nic kupować w ostatniej chwili. Mam szczęście, że mój facet lubi książki tak jak ja! Ma mnóstwo książek Cobena, więc najnowsza na pewno go ucieszy. Do tego drobny upominek, który wybierałam bardzo długo. On tutaj raczej nie zagląda, więc śmiało moge dodać zdjęcie :D


Mój dzisiejszy nabytek. Przyznam, że zachwyciło mnie wydanie tej książki, mam nadzieję że treść mnie nie zawiedzie...SQN jest jednym z moich ulubionych wydawnictw i wiem, że nie wydają byle czego, więc mam duże oczekiwania.


I to chyba tyle.  Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. W przyszłym tygodniu wymyślę coś bardziej spektakularnego na Piątek, piąteczek, piątunio. A teraz idę...czytać :D



*wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa

Przedpremierowo: Laurelin Paige ,,Uwikłani.Obsesja"



Lurelin Page Uwikłani. Obsesja
Cykl: Uwikłani tom 2
Przekład: Monika Pianowska
Wydawnictwo Kobiece
Stron: 372

Uwikłani. Pokusa/ Uwikłani. Obsesja

Pamiętacie jak narzekałam przy okazji pierwszego tomu na powtarzalność bohaterów, sytuacji itd. w tego typu powieściach? Jednak nauczona doświadczeniem wiem, że drugi tom jest zazwyczaj lepszy od pierwszego, więc zdecydowałam się na kontynuację (wiedziałam, że tak będzie). 

W kolejnym tomie piętrzą się problemy w związku Alayny i Hudsona, którzy zdecydowali się dać sobie szansę na serio. Pojawiają się tajemnice, nowe okoliczności, szukanie kompromisów.

Drugi tom jest zdecydowanie lepszy ! Po pierwsze pod względem językowym. Nie wiem czy to tłumaczka poszukała innych rozwiązań czy Paige trochę poprawiła się stylistycznie, ale mimo tego, że w książce znajdziemy mnóstwo scen seksu, jest on przedstawiony dużo lepiej. Nie ma powtórzeń, wulgarnych i dziwacznych określeń. Wszystko jest podane w lepszej formie.
Podoba mi się metamorfoza bohaterów. Przede wszystkim Hudson wypada dużo lepiej. Nie jest już dla mnie jakimś trudnym do wyobrażenia kolejnym milionerem, jest przesłodki i podobała mi sie jego walka o ten związek i przywiązanie do Alayny. Uważam jednak, że ubranie go w drogi garnitur jest niepotrzebne, szkoda że autorka porwała się na ten oklepany już schemat, bo niewiele to wnosi do fabuły. Alayna mimo nieprzemyślanych chwilami zachowań zmieniła się w dziewczynę, która zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw swojej choroby i doskonale daje sobie z nią radę. Bohaterowie stali się bardziej osiągalni i przybrali realne kształty, co jest dużym plusem.

Namiętność, duża porcja uczuć i rozczulających gestów to główna oś historii. Sceny łóżkowe są naprawdę gorące! Ta intymność scen zawstydza. Mam nadzieję, że Alayna i Hudson wybrną z kłopotów, które tworzą sobie głównie sami, ale do ich związku mieszają się też osoby trzecie.
Historia nabrała dużego rozpędu i muszę przyznać, że tym razem nie udało mi się przewidzieć fabuły. Bomba, która została rzucona pod koniec powieści wprawiła mnie w osłupienie i jeśli autorka ma w zanadrzu jeszcze jakieś tego typu rewelacje, to chętnie je poznam. Zakończenie jest trochę cukierkowe, ale pozostaje otwarte, więc czekam na to, co wydarzy się w ostatnim tomie i co jeszcze skrywa Hudson!


- Jakie to uczucie należeć do mnie? (...) 
Odpowiedziałam z nieskrywaną szczerością:
- Doskonałe.
s.117


Bardzo pikantna lektura, w której  jednak miłość i wzajemne zaufanie wysuwają się na pierwszy plan. 
Przyznacie, że okładka robi wrażenie, a przynajmniej przyciaga wzrok? ;)

Premiera powieści 16 marca!


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję:

http://www.wydawnictwokobiece.pl/




Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka