Joanne Kathleen Rowling, Jack Thorne i inni ,,Harry Potter i Przeklęte Dziecko" - moja bardzo subiektywna opinia.


Wydawnictwo: Media Rodzina
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko - Kołodzińska, Piotr Budkiewicz
Stron: 367


Nigdy w życiu nie miałam takiego uczucia, że bałam się jakiejś książki, dopóki nie dowiedziałam się o wydaniu rzekomej ósmej części Pottera. Potem napłynęły kolejne informacje, że powstanie sztuka i zostanie wydany jej scenariusz. Autorką nie będzie J.K Rowling tylko scenariusz powstanie przy współpracy z pisarką. Od początku miałam niechętne nastawienie do tego całego pomysłu. 
Dla mnie Potter skończył się wraz z siódmą częścią. Jestem ogromną fanką całego cyklu. Dla mnie Harry Potter zawsze będzie na pierwszym miejscu na liście ukochanych książek i książek, które zmieniły mój świat. Jestem przekonana, że nic innego nigdy ich nie zastąpi. Czytałam całą serię wielokrotnie, ciągle z nieustającym podziwem i nic dziwnego, że bałam się okropnie, że ta niewiadoma ósma część zniszczy mi cały obraz, który żyje w mojej wyobraźni. Przeczytałam i nic takiego się nie wydarzyło, ale... nie traktuję ,,Przeklętego Dziecka" zbyt poważnie.

Dwa dni przed premierą dałam się porwać tej magii, którą bądź co bądź było czuć. To był moment cudownego cofnięcia się w czasie, gdy kolejne części były tak wyczekiwane. Odbyły się wspaniałe premiery w całej Polsce i bardzo się cieszę, że ta magia nadal trwa - premiera ,,Przeklętego Dziecka" udowodniła, że Potter wcale się nie starzeje i zdecydowanie jest dziełem kultowym. Zakupiłam książkę, wzięłam głęboki oddech i zaczęłam czytać. Przeczytałam i wiecie co? Czuję się tak, jakby obiecano mi wielki tort, a dostałam jedynie jego jedną małą porcję. Co za porównanie :) ale tak właśnie jest.

Nie jest to powieść, a scenariusz i na oczywiste różnice byłam przygotowana. Nie jest to jednak to, czego się spodziewałam. W niektórych momentach powracała ta magia Pottera, ale to były ułamki, tak krótkie, że nie zdążyłam się nimi nacieszyć, a już znikały. Po prostu dla mnie to za mało Pottera w Potterze. Sama historia jest interesująca, czasami bardzo zaskakująca, zwłaszcza jeśli chodzi o samo przeklęte dziecko, ale to nie jest ,,to", brakuje po prostu tej... magii, tego niezwykłego klimatu z książek. Jak pisałam wyżej po prostu nie traktuję tego dalszego ciągu zbyt poważnie. Raczej odebrałam to, jak liczne pojawiające się w Internecie fan fiction. 
Jeśli chodzi o bohaterów, to ogromny plus za nowe postacie: Scorpiusa Malfoya i Albusa Pottera. Jeśli mam być szczera, to wiele lat temu po zakończeniu siódmego tomu, podobnie wyobrażałam sobie ich relację. Jednak jeśli chodzi o moje ukochane trio to niestety, nie jestem tak optymistycznie nastawiona. Harry - mój wielki literacki przyjaciel, jest Harrym jakiego sobie wyobrażałam, po ponad dwudziestu latach, ale Hermiona nie jest tą Hermioną, którą pokochałam. Brakuje jej tego inteligentnego pazura, a Ron jest wg mnie w ogóle nie podobny do Rona. Weasley stał się tak jakby starszą wersją swoich braci bliźniaków, wielkim dowcipnisiem. Rozumiem, że praca w sklepie stworzonym przez bliźniaków, mogła wyostrzyć jego dowcip, ale bez przesady.

Nie chcę Was zniechęcać, ani zachęcać do przeczytania scenariusza, nie jest to recenzja. Wszystko co tutaj napisałam, jest moją subiektywną opinią, tak właśnie wygląda to wszystko z mojej perspektywy. Decyzję podejmijcie sami. Nie umiem ocenić tej książki i nie chcę tego robić, bo nie jest to powieść, nie jest napisana przez Rowling, więc nie podejmę się oceny. Chciałabym jednak zobaczyć sam spektakl! Jestem bardzo ciekawa, jak to wszystko odbywa się na scenie, chciałabym zobaczyć scenografię.
Jedno jest pewne: dla mnie ta historia skończyła się na tomie siódmym, nie przeczytam już więcej podobnej książki, dopóki nie napisze jej sama Rowling i nie ogłosi: Napisałam ósmą część Pottera! Na 99% procent tak się jednak nie stanie, więc sprawę uważam za zakończoną.

Cieszę się, że chodź na chwilę magia wróciła :) dziś moja czternastoletnia sąsiadka pożyczyła ode mnie dwa tomy Pottera - wyciągnełam je z półki z radością!

Marie Lu ,,Legenda.Patriota"


Marie Lu ,,Legenda.Patriota"
Cykl: Legenda t.3
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Rok wydania: 2014
Stron: 351

,,Legenda. Rebeliant" / ,,Legenda. Wybraniec" / ,,Legenda. Patriota"

Nie wiem od kiedy stałam się taką płaczką. Może trafiają mi się takie powieści, a może obudziła się we mnie jakaś cholerna wrażliwość, ale to kolejna książka przy której popłynęły mi łzy i mam tego dziwnego kaca. Myślę, że ryczę głównie przez to, że to ostatni tom, pożegnanie z June i Dayem, a autorka zafundowała trudne, smutne ale też pełne nadziei zakończenie. Dopiero co zamknęłam ostatnią stronę i próbuję to jakoś ogarnąć.

Ostatnia część trylogii... ,,Legenda" zalicza się do moich ulubionych dystopii, a ostatni tom zagwarantował mi dużo przeżyć, emocji i rozstałam się z bólem ze światem wykreowanym przez Marie Lu. Czyli mój czas nie został zmarnowany. W ostatnim tomie Republika zostaje poddana próbie i musi odeprzeć niespodziewany atak wroga. Day i June ponownie razem stają do boju, jednocześnie próbują pogodzić się z tym, że ich wspólna przyszłość stoi pod sporym znakiem zapytania. Day nie może zapomnieć o przeszłości i nie wie czy jego ojczyzna jest jego domem czy wrogiem.

Wiecie, mam takie przeświadczenie, że to książki wybierają ludzi, święcie w to wierzę i bardzo się cieszę, że miałam okazję poznać tak świetną, dopracowaną, ciekawą historię, która zawołała do mnie pewnego dnia: przeczytaj mnie! .
Podsumowując, jestem oczarowana. Czytałam z wypiekami na twarzy, kompletnie wciągnełam się w ten zimny, okrutny świat i z bólem serca przyglądałam się zmaganiom głównych bohaterów. Marie Lu wykreowała tak fantastyczne, złożone postacie... doskonale opisała władające nimi emocje, a ich miłość jest subtelna, dojrzała i tak pełna bólu, że łamie serducho i sieje spustoszenie.


Dalej mam jedno zastrzeżenie: wiek bohaterów. Kompletnie nie rozumiem wyboru autorki. Szesnatolatka i siedemnastolatek, oraz Elektor w podobnym wieku decydują o losach ogromnego Państwa. To mi przeszkadzało okropnie. Wiem, że powieść jest skierowana do młodzieży, ale bohaterowie kompletnie nie pasują mi do wizerunku nastolatków.... Nie mogę tego przeboleć.

Podoba mi się ten oszczędny język w ,,Legendzie", skupianie się na sprawach istotnych, konkretne opisy, dzięki którym wyobraźnia pracuje no i ta umiejętność opisywania emocji czy wątpliwości  i podawania ich w sposób niezwykle wzruszający, ale nie przesadzony. Autorka znalała idealny złoty środek. Nigdy nie zapomnę tej sceny, gdy Day wraca do zrujnowanego rodzinnego domu i przywołuje wspomnienia. Cudowna, wzruszająca, rozdzierająca serce scena...
Dziękuję autorce, że pozwoliła mi to przeżyć. Jestem zachwycona polskim wydaniem, ciekawym pomysłem na podział na narrację June i Daya i tymi pięknymi okładkami! I strasznie mi przykro, że to już koniec. :(




Piątek, piąteczek, piątunio: Jesień w pigułce




Witajcie w piątek!
Przyznam, że tegoroczny październik jest bardzo dołujący. Do tej pory w moim regionie były jedynie dwa (!) słoneczne dni października. Jestem pewna, bo zaznaczyłam je w kalendarzu, a tak codziennie ponuro, szaro i leje. Nie ma co się jednak poddawać jesiennej chandrze! Jesienne, zimne wieczory sprzyjają czytaniu i zagłębianiu się w odmętach internetu. Co dziś? Może pokażę Wam co u mnie słychać i jakimi rzeczami zajmuję się w wolnym czasie, bo ciągle tylko te recenzje i recenzje :) Więc dziś różny zbiór różności, głownie książkowych i luźnych przemyśleń. Nie miałam pojęcia jak zatytułować ten post ^^



  • Co teraz czytam? Kończę właśnie moją przygodę z trylogią Marie Lu ,,Legendą" i tym samym kończę na razie z dystopią, bo czuje przesyt tym gatunkiem. Już mi się zaczyna mylić co, gdzie, kto itd. Bardzo przywiązałam się do June i Daya i chcę zobaczyć jak zakończy się ich historia. ,,Patriota" jest wg. mnie najlepszą częścią, a przynajmniej czyta mi się ją najlepiej i liczę na emocjonujące zakończenie. 


  • Co wkrótce na blogu? Te oto trzy lektury. Jeszcze nie czytałam niczego Ciszewskiego, pani w bibliotece mi poleciła, więc wzięłam. O ,,Promyczku" czytałam tak skrajnie różne opinie, że muszę szybko wyrobić sobie własne zdanie. Niestety na jakiejś stronie natknęłam się na tak paskudny spoiler, że odebrało mi to część radości z lektury... niektórym powinno się odciąć dostęp do Internetu i włączyć myślenie.


  • Moje ostatnie odkrycie! Tak, wiem że jestem opóźniona i nie w temacie, ale przyszedł czas na Mroza! Przeczytałam ,,Kasację" jednym tchem i pluję sobie w brodę, że obudziłam się tak późno. R E W E L A C J A. Cieszy mnie fakt, że wszystkie książki tego Pana mam jeszcze przed sobą. Jak tylko uporam się z najbliższymi planami od razu wracam do Chyłki i Zordona i mam zamiar przeczytać wszystkie książki autora.


  • Moja ostatnia zdobycz. Klasyka kurzy się i kurzy na moich półkach, a mimo to ciągle kupuję coś nowego i mam nadzieję, że to mnie zmotywuje w końcu do czytania. 


  • W nawiązaniu do poprzedniego zdjęcia - sezon na świeczki, świeczuszki już otwarty! Mam zupełnego hopla na tym punkcie i muszę mieć zapas zapachowych świecidełek. Za to m.in lubię jesień.
  • Takie codzienne poranne widoki. Nie mam motywacji do robienia zdjęć. Czekam na prawdziwą złotą jesień. Mam nadzieję, że już niedługo.



  • Do posłuchania: delikatna Birdy i jej piękny głos ostatnio często mi towarzyszy. 



  • Piosenki The Weeknd pobudzają zmysły. Uwielbiam wokal wokalisty.

:)

Leslye Walton ,,Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"


Leslye Walton ,,Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"
Tłumaczenie: Regina Kołek
Wydawnictwo: SQN
Stron: 300
Rok wydania: 2016

Kontynuuję wyczytywanie swoich półek i nadrabianie zaległości. Mam tego jeszcze mnóstwo - wystarczy mi do końca roku, chociaż kuszą mnie nowości, ale póki co jestem twarda i realizuję swoje postanowienia. 

Tym razem zdecydowałam się na przeczytanie (w końcu!) książki Leslye Walton. Jest to jedna z najpiękniej wydanych książek, po prostu można ją oprawić w ramkę i powiesić w widocznym miejscu, jest cudowna. Jak taka oprawa ma się do wnętrza ? Ja jestem zachwycona.

Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Myślałam że będzie to opowieść o jakiejś zagubionej, skrzywdzonej dziewczynce - nie do końca tak jest. Tytuł jest w połowie adekwatny do treści - historia jest naprawdę osobliwa, ale nie do końca są to przypadki Avy. Jest to historia rodziny - naprawdę niezwykłej! Przede wszystkim jest to opowieść o kobietach. Ród Roux-Lavender jest wyjątkowy, a ich dzieje obfitują w niezwykłe, magiczne, trudne do pojęcia wypadki.

Narratorką jest Ava, która sięgając daleko wstecz, próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego jest inna? Jakie zdarzenia z przeszłości złożyły się na to, że jest obdarzona... skrzydłami. Kim jest? Aniołem, mutantem, czy zwykłą dziewczyną z niezwykłą przypadłością? Dzięki Avie poznajemy baśniową historię, odkrywając krok po kroku wszystkie tajemnice, nieodwzajemnione uczucia, trudy codziennego życia kilku pokoleń. Ava tak naprawdę pojawia się gdzieś w połowie powieści, a jej historia jest chyba tą najbardziej tajemniczą.
Uwielbiam realizm magiczny w powieściach. Dzięki temu, każda strona może czytelnika kompletnie zakoczyć, magia miesza się z rzeczywistością, nadaje jej inny wyraz, drugie dno, a duchy czy zupełnie surrealistyczne wypadki, wydają się istnieć tuż obok i wywracać życie do góry nogami. Pozwala to również na wykreowanie ciekawych bohaterów, zupełnie nieprzewidywalnych.

Moim zdaniem powieść Walton ukazuje różne oblicza miłości:  cierpliwej, nieodwzajemnionej, zawiedzionej, trudnej, niebezpiecznej, rodzicielskiej. Miłość nie zawsze jest pięknym uczuciem.
Ta książka jest jak niesamowity sen, jak najdziwniejsza fantazja, jak piórko unoszące się na wietrze. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale niektórych kompletnie zaczaruje. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy. Jesli lubicie nietypowe, baśniowe historie - pokochacie ją! Jeśli jesteście osobami twardo stąpającymi po ziemi, ta historia nie jest chyba jednak dla Was.



Cecelia Ahern ,,Skaza" [Przedpremierowo]


Cecelia Ahern ,,Skaza"
Cykl: Skaza t.1
Wydawnictwo: Akurat
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Stron: 446


Cecelia Ahern jako autorka powieści dystopijnej? Przyznam, że gdy widziałam zagraniczne wydania ,,Skazy"  byłam ogromnie ciekawa, co kryje się w środku. Znacie moją bezgraniczną miłość do autorki i jej cudownych, wzruszających powieści, pisałam o nich nie raz. Nie mogłam sobie jednak tego wyobrazić...ona i dystopia? A jednak! Jak wyszło? Moim zdaniem nadspodziewanie dobrze.

Siedemnastoletnia Celestine North prowadzi idealne życie. Jest jedną z najlepszych uczennic w szkole, ma wspaniałego chłopaka i kochającą się rodzinę, mimo małych spięć z siostrą. W świecie w którym żyje, oprócz rządu władzę sprawuje również Trybunał. Jest to instytucja powołana do publicznego osądzania złych uczynków ludzi. Trybunał osądza, czy oskarżona osoba ma skazę na charakterze i czy powinna mieć ograniczone prawa w społeczeństwie. Jeśli tak, musi podporządkować się nowym regułom z długą listą zakazów, a przede wszystkim nosić na swoim ciele widoczne piętno, wypalone rozżarzonym żelazem. Naznaczeni muszą znosić również publiczne poniżanie i nienawistne spojrzenia tzw. porządnych obywateli. Pewnego dnia życie Celestine zmienia się dramatycznie, gdy zostaje oskarżona przez Trybunał...

Jest to pierwsza powieść autorki skierowana głównie do młodzieży. Główna bohaterka Celestine to nastolatka, ale nie głupiutka nastolatka z dziecinnymi rozterkami. Jest bohaterką myślącą logicznie, uwielbia matematykę i proste odpowiedzi.  Zostaje poddana przerażającej próbie.
Dystopia rządzi się swoimi prawami. Świat jest okrutny, ideały upadają, społeczeństwo poddaje się wpływom dyktatorskim. Pod tym względem fabuła ,,Skazy" nie wybija się oryginalnością. Świat wykreowany przez autorkę jednak bardzo mną wstrząsnął i jeśli miałabym ocenić ,,Skazę" od jednego do pięciu, to byłaby to piątka ze sporym minusem.
Fabuła jest interesująca, dużo się dzieje i mimo, że domyśliłam się z łatwością kilku rzeczy, to książkę czytało mi się bardzo dobrze. Strony mijały szybko, akcja rwała do przodu. Narracja jest prowadzona z perspektywy Celestine. Czytelnik dzięki temu rozumie jej rozterki, motywy działania i jest świadkiem zmieniających się poglądów młodej dziewczyny. Mam jedynie zastrzeżenie do kilku zasad panujących w świecie tyranii Trybunału. Mimo, że są wymienione, to niektóre z nich za bardzo się zacierają... Ahern zadbała o szczegóły, pilnuje spójności wątków, a mimo to, miałam czasami mieszane uczucia, odnośnie panującego systemu. Jestem bardzo ciekawa kontynuacji, zakończenie jest zupełnie otwarte, autorka zostawiła mnóstwo wątków do rozwinięcia, nie odkryła wszystkich kart. Jest to jedna z lepszych powieści dystopijnych, porusza tematy ważne, trudne, dyskusyjne, a przy tym jest to historia o nastolatce, która zaczyna rozumieć, że świat nie jest czarno biały. 

Książka ma jasny przekaz - nie ma ludzi idealnych. Popełnianie błędów nie jest niczym złym, powinniśmy się na nich uczyć. ,,Skaza" to również książka o empatii.
Powieść napisana z rozmachem, z wyrazistymi bohaterami, politycznymi rozgrywkami, skupiająca się na moralności, wywołuje w czytelniku mnóstwo, mnóstwo emocji! 


Premiera 26 października.



Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję http://businessandculture.pl/ i Wydawnictwu Akurat.

Dwa lata jestem z Wami!



Nawet nie wiecie jak miło jest mi napisać te słowa: mój blog obchodzi dzisiaj drugie urodziny! Kiedy to minęło? Nie mam pojęcia, ale wiem, że teraz nie wyobrażam sobie dnia bez tej strony.
Przez dwa lata nauczyłam się baardzo dużo. Blog nauczył mnie wyrażać własne zdanie, dzięki niemu przeczytałam wiele wartościowych książek i jeszcze wiele przede mną. Widzę ogromną przepaść między tym, jak to wyglądało na początku, a jak wygląda teraz i chyba o to właśnie chodzi, o rozwijanie się. Bardzo mnie cieszy liczba wyświetleń, każdy komentarz, każde miłe słowo, każdy mały sukces. Gdy nie było mnie przez kilka miesięcy z przyczyn losowych, ogromnie tęskniłam i wracałam z wielką radością.
Dziękuję moim czytelnikom! Wiem, że jest Was dużo, widzę to po statystykach, może nie zawsze zostawiacie komentarze, ale jeśli ktoś poświęci chwilę temu co napisałam, jeśli zachęcę go to do przeczytania jakiejś lektury, to więcej nic mi do szczęścia nie jest potrzebne. Nie mam parcia na jak najwięcej przeczytanych książek, nie publikuję dużo postów, ale wszystko co piszę, piszę szczerze. Wydaje mi się, że jestem bardziej świadomym czytelnikiem - to też zawdzięczam tej stronie.  Jeśli ktoś, kto czyta ten post, zastanawia się nad założeniem własnej strony - zachęcam! Radości jaką daje prowadzenie bloga, nie da się zmierzyć.


Jak zauważyliście zmieniła się nazwa bloga, dlaczego? Bo poczułam, że czas na zmiany. Pseudonimem Little Black posługuję się w internecie od wielu lat, ale uznałam że nie jest to dobra nazwa dla bloga. Myślałam przede wszystkim o zmianie adresu www, ale przekopując się przez odmęty internetu zrozumiałam, że wprowadzi to niepotrzebny bałagan. Wybrałam więc nową nazwę: Miejsce dla słów - nazwa ta zakiełkowała w mojej głowie i uznałam, że idealnie pasuje do mojej strony. Mam nadzieję, że szybko się przyzwyczaicie :)
Rok temu pisałam, że jestem dumna z liczby wyświetleń. Wtedy było to 15,000, a teraz gdy jest to niemal 37,000 jestem w szoku.
A z okazji urodzin będzie konkurs, tylko dajcie mi czas na dopracowanie planu.


Jeszcze raz Wam dziękuję - jesteście moją radością!



Little Black :)

Claire King ,,Nocna tęcza"


Claire King ,,Nocna tęcza"
Wydawnictwo: Pascal
Tłumaczenie: Anna Bereta - Jankowska
Stron: 336
Rok wydania: 2016


,,Nocna tęcza" to książka przepięknie wydana, o której nie było zbyt głośno. Natknęłam się jedynie na kilka opinii, a szkoda. Za to ja Wam o niej opowiem, bo bardzo mi się podoba.

Narratorem w powieści jest dziecko, pięcioletnia dziewczynka o miłym imieniu Pea, która musi się zmierzyć z ogromną stratą i żalem. Za dużym jak na tak małe dziecko. Brakuje jej wsparcia i po prostu miłości. Wokół tego kręci się cała fabuła, która jest dojmująco smutna. Byłaby jeszcze smutniejsza, gdyby powieści nie snuło dziecko, a dzieci mają wspaniałą zdolność szukania jasnych stron życia nawet wtedy, gdy dorośli już dawno się poddają. Dziewczynce towarzyszy Margot, która jest rok młodsza, ale bardzo pomaga jej w codziennych zmaganiach.
Dzięki ,,Nocnej tęczy" mamy okazję przypomnieć sobie nasze zabawy z dzieciństwa, nieraz zupełnie absurdalne i często lekkomyślne. Gdy teraz przypomnę sobie, jak wdrapywałam się jako dziecko na czubek wielkiego drzewa to włos jeży mi się na karku. 



Ta powieść pozwala na wejście w psychikę bardzo małego człowieka. Pokazuje co dla dziecka jest ważne i jak wielką rolę odgrywają w jego wieku rodzice, a szczególnie mama. Przyznam, że byłam wściekła czytając książkę i obserwując relację Pei z matką. Miałam ochotę potrząsnąć tą kobietą i wykrzyczeć pod jej adresem obraźliwe słowa. Sytuacja w której znalazły się bohaterki, nie usprawiedliwia moim zdaniem postępowania matki. Według mnie niektórzy ludzie nie powinni zostawać rodzicami, póki sami nie dorosną i nie będą pewni, że są w stanie wziąć odpowiedzialność za kogoś. Tak, książka to fikcja, ale podobne rzeczy zdarzają się w realnym życiu. Na szczęście Pea ta rezolutna istotka, potrafi przyciągać do siebie dobrych ludzi m.in Claude'a starszego pana z jego czarodziejskim psem Merlinem.
Jak już mówiłam, to bardzo smutna powieść, ale Pea dodaje jej blasku. ,,Nocna tęcza" wycisnęła ze mnie łzy, skłoniła do przemyśleń i do pewnych obietnic, które złożyłam sama sobie. Warto zwrócić na nią uwagę.

LB

Remigiusz Mróz ,,Kasacja"


Remigiusz Mróz ,,Kasacja"
Cykl: Joanna Chyłka t.1
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2015


Ona i on. Doświadczona prawniczka i młody aplikant. Mistrzyni i uczeń. 
Chyłka i Oryński. 
Uważajcie - kto zapozna się z tą parą, ten zostanie wciągnięty w wir nieprzewidywalnych wydarzeń. To zszarpie jego nerwy, ale też wprawi w dobry humor i wywoła chęć zapalenia papierosa, bo będzie się działo...

Długo odkładałam poznanie twórczości tego Pana. "Kasacja" już od maja czekała na czytniku. Gdy postanowiłam wziąć udział w wydarzeniu Książkomania po polsku zdecydowałam się właśnie na tę książkę i kurcze... czemu tyle czekałam! 

Od pierwszych zdań wiedziałam, że będzie to dobra lektura i to nie z powodu licznych zachwytów na blogach - zwykle okazują się przesadzone (zwykle - nie tym razem). Od pierwszego zdania widać tę lekkość stylu. To coś co sprawia, że książka się podoba i nie można się z nią rozstać, aż do przeczytania ostatniej strony. Nie, nie chodzi tylko o to, ale o ten duet Chyłka i Oryński! Dwie sprzeczności, wyszczekana prawniczka i nieopierzony aplikant. Oboje angażują się w sprawę Piotra Langera (Oryński per Zordon, dlatego że musi), który jest oskarżony o makabryczne morderstwo. Wszystkie dowody wskazują na to, że jest winny, ale Chyłka jako obrońca musi wykonać swoje zadanie. Okazuje się jednak, że nie wszystko pasuje do pozornie prostej układanki...

Co to była za akcja! Przyznam, że zakończenie mnie zszokowało, ale co tam zakończenie - czytanie tego thrillera prawniczego to była prawdziwa przyjemność! Słowne przepychanki głównych bohaterów, ich doskonała kreacja, pozwalają na dobrą zabawę. Jeżeli w książce, filmie, serialu pojawia się duet, musi być to duet niekonwencjonalny. Taki, który pozornie do siebie nie pasuje, a mimo to doskonale się uzupełnia. Ich relacja musi zaskakiwać, być nieprzewidywalna, wtedy sukces jest murowany. Znacie takie pary? Na pewno! Gwarantuję, że Chyłka i Oryński pobiją ich na głowę - są niesamowici!

Liczne żarty, dynamiczna akcja i taki powiew świeżości - co tu dużo mówić, to trzeba przeczytać! Buzia mi się uśmiecha na myśl, że kolejne części jeszcze przede mną.
Dzieki ,,Kasacji" możemy wejść do świata prawników, który wcale nie jest prosty i wygodny. To dzika dżungla, gdzie trzeba umieć pokazać pazurki i zachować jasność myślenia. Mróz bardzo fajnie pokazał jak to wszystko wygląda od środka (sam jest doktorantem prawa), jak działa prawo, przytacza liczne paragrafy. Nie ma się czego obawiać, wszystko podane jest w bardzo przystępnej i ciekawej formie.
Polecam, polecam, polecam! Kawał naprawdę dobrej literatury.


LB
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka