Claire King ,,Nocna tęcza"


Claire King ,,Nocna tęcza"
Wydawnictwo: Pascal
Tłumaczenie: Anna Bereta - Jankowska
Stron: 336
Rok wydania: 2016


,,Nocna tęcza" to książka przepięknie wydana, o której nie było zbyt głośno. Natknęłam się jedynie na kilka opinii, a szkoda. Za to ja Wam o niej opowiem, bo bardzo mi się podoba.

Narratorem w powieści jest dziecko, pięcioletnia dziewczynka o miłym imieniu Pea, która musi się zmierzyć z ogromną stratą i żalem. Za dużym jak na tak małe dziecko. Brakuje jej wsparcia i po prostu miłości. Wokół tego kręci się cała fabuła, która jest dojmująco smutna. Byłaby jeszcze smutniejsza, gdyby powieści nie snuło dziecko, a dzieci mają wspaniałą zdolność szukania jasnych stron życia nawet wtedy, gdy dorośli już dawno się poddają. Dziewczynce towarzyszy Margot, która jest rok młodsza, ale bardzo pomaga jej w codziennych zmaganiach.
Dzięki ,,Nocnej tęczy" mamy okazję przypomnieć sobie nasze zabawy z dzieciństwa, nieraz zupełnie absurdalne i często lekkomyślne. Gdy teraz przypomnę sobie, jak wdrapywałam się jako dziecko na czubek wielkiego drzewa to włos jeży mi się na karku. 



Ta powieść pozwala na wejście w psychikę bardzo małego człowieka. Pokazuje co dla dziecka jest ważne i jak wielką rolę odgrywają w jego wieku rodzice, a szczególnie mama. Przyznam, że byłam wściekła czytając książkę i obserwując relację Pei z matką. Miałam ochotę potrząsnąć tą kobietą i wykrzyczeć pod jej adresem obraźliwe słowa. Sytuacja w której znalazły się bohaterki, nie usprawiedliwia moim zdaniem postępowania matki. Według mnie niektórzy ludzie nie powinni zostawać rodzicami, póki sami nie dorosną i nie będą pewni, że są w stanie wziąć odpowiedzialność za kogoś. Tak, książka to fikcja, ale podobne rzeczy zdarzają się w realnym życiu. Na szczęście Pea ta rezolutna istotka, potrafi przyciągać do siebie dobrych ludzi m.in Claude'a starszego pana z jego czarodziejskim psem Merlinem.
Jak już mówiłam, to bardzo smutna powieść, ale Pea dodaje jej blasku. ,,Nocna tęcza" wycisnęła ze mnie łzy, skłoniła do przemyśleń i do pewnych obietnic, które złożyłam sama sobie. Warto zwrócić na nią uwagę.

LB

7 komentarzy :

  1. Lubię takie treściwe i krótkie recenzje. Sama zostanę zaraz mamą, więc na pewno los dziewczynki także by mnie wzruszył. Szczerze to kompletnie nie znam tytułu, więc świetnie, że o nim napisałaś;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam czytać, ale początek jak dla mnie słaby. Odłożyłam na jakis czas. Może wrócę do niej niedługo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie od początku wciągneła :) Rozumiem na pewno jeszcze przyjdzie na nią czas - ja też tak mam z niektórymi książkami :)

      Usuń
  3. Widziałam tę książkę zaraz po wydawaniu w empiku. Od razu zapisałam ją do listy "must have"!
    Taki powrót do dzieciństwa jest dobry. Czasem zazdroszczę dzieciakom tego kolorowego patrzenia na świat - ja jestem okropną pesymistką.
    To, że niektórzy nie powinni zostawać rodzicami, tylko najpierw dorosnąć... o, tak, zgodzę się!
    Tylko zachęciłaś mnie do tej lektury :D
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję, że historia jest bardzo smutna, ale pozwala zrozumieć obawy pięciolatki i spojrzeć na świat jej oczami. Chętnie przeczytam. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa jestem jak wygląda narracja w wydaniu pięcioletniej dziewczynki i trochę się o to obawiam, ale piszesz o tej książce na tyle przekonująco, że chętnie dałabym jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam już kilka tego typu książek i mi taka narracja się podoba :) cieszę się i pozdrawiam :)

      Usuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka