Kim Holden ,,Promyczek"


Kim Holden ,,Promyczek"
Cykl: Promyczek t. 1
Wydawnictwo Filia
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Stron: 586
Rok wydania: 2016


O ,,Promyczku" było głośno kilka miesięcy temu. Jak zwykle zabrałam się do lektury z wielkim poślizgiem. Na początku w ogóle nie miałam zamiaru jej czytać. Bałam się że to kolejna rozdmuchana historia z dobrą reklamą, ale po zapewnieniu licznych osób, że książka jest cudowna i naprawdę warto, stwierdziłam, że jednak to zrobię. 
Podpisuję się pod listą osób zachwyconych i fanów Kim Holden. Muszę teraz dostać drugą część ,,Gus" i nic w tym dziwnego. Każdy kto przeczytał pierwszy tom musi to zrobić. Może nie jest to książka mojego życia, ale niesie za sobą tyle pozytywnych wartości, że jest po prostu warta tego, by poświęcić jej czas. To po prostu dobra literatura.

Tytułowym ,,Promyczkiem" jest dwudziestoletnia Kate, urodzona optymistka i altruistka, wyznająca zasadę: carpe diem,  mimo tego, że jej życie absolutnie nie jest łatwe. Kate jest jak promyk słońca, ogrzewający wszystkich, którzy znajdą się w jej pobliżu. Nic dziwnego, że jej przyjaciel Gus nadał jej tak miłe przezwisko. Dziewczyna wyjeżdża na studia, gdzie poznaje nowych przyjaciół i jego - Kellera Banksa. Czy pozwoli sobie na miłość? 

Jest mnóstwo opinii o tej książce w Internecie, mnóstwo i tak samo jest z ,,Gusem" - wystrzegajcie się spoilerów naprawdę, bo to zabierze Wam radość z lektury. Jeśli nie czytaliście pierwszego tomu - zapomnijcie na razie o drugim. Jeśli chcecie przeczytać ,,Promyczka" bądźcie ostrożni. Uspokajam tutaj żadnych spoilerów nie będzie :)

,,Promyczek" do połowy nie wyróżnia się niczym szczególnym. Opowiada o życiu nastolatki, studentki, która poznaje nowych przyjaciół. Nie jest to nudne, po prostu niczym się nie wyróżnia. Zastanawiałam się: gdzie te emocje? Gdzie te łzy? Później zrozumiałam w czym rzecz. Autorka umiejętnie prowadzi fabułę. Pozwala czytelnikowi poznać Kate (co jest kluczowe), niedomówieniami rozbudzić ciekawość, pozwolić wszystkim relacjom się rozwinąć, przez co nie miałam wrażenia, że np. ktoś się w kimś zakochał w pięć minut. To nadaje tej historii realności. Później już czułam się tak jakbym wjeżdżała pod stromą górkę, a koniec to był naprawdę szybki zjazd.

Kocham Cię. Te słowa pojawiają się w ,,Promyczku" bardzo często i uzmysłowiłam sobie jak są ważne. Jak ważne jest okazywanie uczuć, jak ważne jest zauważenie drugiego człowieka i nie osądzanie innych. Kate udzieliła bardzo mądrej rady: nie oceniaj, pomóż.
Dla niektórych czytelników Kate jest postacią mityczną, zupełnie nierealną, bo nie ma takich ludzi. Są! Są ludzie uśmiechnięci, pomocni, pozytywnie nastawieni do życia,  spontaniczni. Ja takich znam. Kate nie jest ideałem. Ma czasami wszystkiego dość, potrafi się upić i zrobić awanturę jak ktoś zajdzie jej za skórę. Nie jest idealna, ale jest szczęśliwa, mimo tego co ją spotkało. Tacy ludzie istnieją, niestety jest to indywidualna kwestia charakteru i prawdziwy dar.
Co jeszcze? Jest to powieść, w której te najważniejsze życiowe relacje: związek i przyjaźń są wyniesione na piedestał, są bardzo głębokie. To hołd dla tych relacji, ich cudowny obraz.

Myślę, że warto sięgnąć po ,,Promyczka". Czuję, że ta książka coś we mnie otworzyła, a na pewno zastanowiłam się czy nie jestem zbyt samolubna, czy potrafię docenić dobre rzeczy w moim życiu? Czy skupiam się wyłącznie na kłopotach, tym co trudne i tracę radość życia? 


9 komentarzy :

  1. Mam tę książką na swojej liście zachciewajek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Własnie w tym tygodniu przyszła do mnie. Myslę, że w weekend się za nią zabiorę! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja o "Promyczku" nie słyszałam. Gdzieś mi umknęła ta informacja. Po Twojej recenzji wnioskuję, że nie znajdę w tej książce zaskakującej fabuły, a jedynie jedynie pięknie namalowany obraz związku i przyjaźni. W związku zapiszę sobie tytuł, jednak w najbliższym czasie po niego nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może "Promyczek" nie wstrząsnął moim światem, ale sprawił, że przystanęłam, zastanowiłam się nieco nad pewnymi sprawami... Teraz poluję na "Gusa".

    OdpowiedzUsuń
  5. No ale ważne, że jednak się nie rozczarowałaś i ci się podobała.
    Ja uważam, że połowa tej książki jest denna i tylko niepotrzebnie naciągnięta, ale ogólnie jest całkiem niezła.
    Przyznaje się ryczałam na końcu, rzadko mnie książka wzrusza, ale ta była wyjątkowa.
    Ja właśnie co dopiero zdobyłam ,,Gusa" także niedługo przeczytam. :3
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepsze książki to właśnie te, które mają na nas jakiś wpływ i wywołują określone emocje. Widzę, że tak było u Ciebie w przypadku "Promyczka". To bardzo dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka jest genialna! A Kate zarażała mnie swoim optymizmem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię jej. Za to, że jest taka sztampowa i tak bardzo napisana po to aby "wzruszyć". Przegadana, nierealistyczna i nudna. Będę sobie tutaj tak siedzieć odosobniona...


    Pozdrawiam, Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelina bardzo dobrze, że masz inne zdanie :)

      Usuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka