Remigiusz Mróz ,,Świt, który nie nadejdzie"

To już ostatni tegoroczny post. Pewnie dzisiaj nikt go nie przeczyta, bo jesteście zajęci wybieraniem się na bale, domówki i inne imprezy - sama jak skończę pisać pędzę robić się na bóstwo, ale nie mogłam zakończyć roku, nie kończąc książkowych spraw i napisania kilku słów o ostatniej książce, która towarzyszyła mi w tym roku. Szersze podsumowanie jutro, jak ból głowy mi pozwoli :)

Przy okazji, życzę Wam udanej zabawy i szczęśliwego Nowego Roku! Dziękuję za wszystkie życzenia, bawcie się dobrze. 

Tak właściwie to miałam zakończyć rok z inną książką Mroza ,,Behawiorystą", ale coś mnie skusiło do przeczytania właśnie tej. Kupiłam ją spontanicznie, bo niestety mój portfel nie wytrzymuje tych książkowych nowości, ale zaryzykowałam i cieszę się, że w taki sposób kończę bardzo udany czytelniczy rok.


Remigiusz Mróz ,,Świt, który nie nadejdzie"
Wydawnictwo Czwarta Strona
Rok wydania: 2016
Stron: 528

Były pięściarz, Ernest Wilmański, to człowiek bez przeszłości. Stracił wszystko, co miał do stracenia. W poszukiwaniu nowego życia wyjechał do stolicy, jednak znalazł się w złym czasie i w złym miejscu. Zanim zaczął rozglądać się za pracą, praca znalazła jego i… nie miała nic wspólnego z uczciwym zarobkiem. 

Wilmański wbrew swojej woli został wciągnięty w świat Banników, grupy przestępczej, która swą nazwę zawdzięcza temu, że z przeciwnikami rozprawia się tak, jak robił to słowiański demon – topiąc ich w baniach. 

Ernest wspina się po gangsterskiej drabinie, nie spodziewając się, że jedna kobieta może pokrzyżować wszystkie jego plany. Ani że zjawy z przeszłości dopomną się o uwagę…
Źródło opisu: lubimyczytac.pl



Tym razem autor zabiera czytelników do przedwojennej Warszawy, wprost do przestępczego półświatka. To miejsce bardzo niebezpieczne, rządzące się swoimi prawami, gdzie dym papierosowy wypełnia pomieszczenia, alkohol leje się strumieniami, strach wymusza szacunek. W samej Warszawie króluje korupcja, przestępczość i sutenerstwo. 

Po dwutomowym maratonie z Chyłką i Oryńskim, "Świt, który nie nadejdzie" jest książką przy której złapałam chwilę wytchnienia. Akcja nie gna tutaj na złamanie karku, zwroty akcji nie zaskakują aż tak, jak się przyzwyczaiłam i  dobrze.
Podoba mi się klimat tej książki i ten ciągły dreszczyk niepewności, który mi towarzyszył podczas czytania. Z ciekawością obserwowałam działania gangów przed Drugą Wojną Światową. W Nocie Historycznej, autor zaznaczył, co było wytworem jego wyobraźni, a jakie działania naprawdę miały miejsce w tamtym czasie w Warszawie.
Może i nie pojawiły się błyskotliwe dialogi, wielkie zaskoczenia, ale sam pomysł na prowadzenie fabuły bardzo mi się podobał. Sama struktura takiej organizacji, jest bardzo ciekawie przedstawiona. Przestępczość przecież nigdy nie zniknie, a to co ludzi pcha do takich działań to władza i pieniądze i to nigdy się nie zmieni, bez względu na to w jakim czasie żyjemy. 

Jeśli chodzi o bohaterów, to nie do końca rozumiem Wilmańskiego. Facet bez przerwy ma jakieś kłopoty, co czasami nie jest zupełnie jego winą. Polubiłam go, ale nie do końca zrozumiałam jego motywy i to, czemu na siłę pojawiał się w miejscach, gdzie nie był mile widziany. Szkoda, że autor nie odkrył wszystkich kart, nie przedstawił konkretniej przeszłości tego bohatera, może wtedy lepiej rozumiałabym jego wybory. Zabrakło mi tego. A tak mam różne wyobrażenie tej postaci. 
No i przyznam, że to kobiety chyba jednak ukradły cały show w tej powieści. To one myślą zdroworozsądkowo i to one biorą sprawy w swoje ręce, gdy przychodzi co do czego. Faceci potrafią lać się tylko po gębach i celować do siebie z broni. Świetna postać Elizy, ale to Salomea jest naprawdę ciekawą bohaterką!
No i przepraszam bardzo, co to za zakończenie??? Książkę czytałam na czytniku, wyłączyłam możliwość podglądu na której stronie jestem, akcja nabiera tempa, czytam coraz szybciej i koniec! No nie! Tak, historia będzie żyła w mojej wyobraźni, ale mimo wszystko jestem niepocieszona...

:)

👍

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Stron: 528

Wesołych Świąt!

Kochani,
w ten szczególny dzień życzę Wam wszystkiego co najlepsze! Cieszmy się z narodzenia Pana, zwolnijmy na chwilę, porozmawiajmy, zastanówmy się, nacieszmy się rodziną. Życzę Wam przede wszystkim zdrowia - jeśli zdrowie dopisuje, można pokonać każdą przeszkodę, każdą. 


🎄💛





Zalotny tag książkowy

Cześć!
Już dawno nie  było na blogu żadnej książkowej zabawy, więc pomyślłam o zrobieniu tagu, który znalazłam w odmętach internetów :) Pod uwagę brałam książki przeczytane w tym roku, bo niedługo czas podsumowań, więc niech to będzie wstęp do list, które przygotowuję w ostatnich dniach grudnia  :)

  • Zauważenie - książka którą kupiłam ze względu na okładkę:

Było kilka takich książek, które zauroczyły mnie od pierwszego wejrzenia i spontanicznie postanowiłam je kupić.




  • Pierwsze wrażenie - książka, którą kupiłam ze względu na opis:

Bardzo byłam ciekawa ,,ósmej" części Pottera, która moim zdaniem, jest raczej ciekawym dodatkiem niż kolejną częścią.


  • Słodkie słówka - książka ze świetnym stylem pisania:

Bardzo podoba mi się styl pisania Remigiusza Mroza. To jest to, czego mi brakowało do tej pory w książkach, lekkość i poczucie humoru.


  • Pierwsza randka - pierwszy tom serii, który sprawił, że od razu chciałam zabrać się za kolejne:

Tutaj znowu wymieniłabym ,,Kasację" czyli cykl z Joanną Chyłką. Zakochałam się również w świecie wampirów i czekałam niecierpliwie na kontynuację. Oprócz tego saga Wiedźmińska, jest świetna!




  • Nocne rozmowy telefoniczne - książka dla której zarwałam noc:

Jestem okropnym śpiochem, więc raczej nie zarywam nocy dla książek, ale "Nieznajomy" Cobena to chyba najszybciej przeczytana przeze mnie książka w tym roku.

źr.

  • Zawsze w myślach - książka o której nie mogę przestać myśleć:

,,Wszystkie jasne miejsca" to książka o zagubieniu, samotności, miłości. Jeszcze długo pozostanie mi w pamięci.



  • Kontakt fizyczny - książka, którą kocham za towarzyszące mi uczucia:

,,November 9" jest chyba najlepszym romansem jaki czytałam. Cudna opowieść. 



  • Spotkanie z rodzicami - książka, którą chcę polecić rodzinie i znajomym:

To zdecydowanie ,,Zabić drozda". Powieść uniwersalna, którą powinien przeczytać KAŻDY.



  • Myślenie o przyszłości - książka, którą będę czytała jeszcze nie raz:

I tutaj znowu - ,,November 9". Na pewno jeszcze do niej wrócę.

LB

Book Tour z ,,November 9" - zapisy



Kochani, czy macie ochotę na przeczytanie książki Colleen Hoover ,,November 9" ? Jak pisałam tutaj,  jestem nią oczarowana. Pomyślałam o zorganizowaniu Book Tour, ponieważ sama uwielbiam takie zabawy i chętnie biorę w nich udział. Będę miała również piękną pamiątkę, którą zachowam i ustawię w honorowym miejscu w swoim domu. Jestem bardzo, bardzo ciekawa Waszych wrażeń z lektury. Do zabawy chciałabym zaprosić blogerów książkowych/urodowych/innych - ogólnie osoby posiadające bloga lub fanpage.

Regulamin Book Tour:

1. Book Tour ruszy, jeśli zgłosi się co najmniej cztery osoby, chętne do udziału w zabawie. Zgłaszacie się  pod tym postem, do 19 grudnia do 23.59. Jeszcze przed świętami wyślę książkę do pierwszej osoby, a ta do kolejnej itd. Kolejność zgłoszeń zdecyduje o miejscu w wężyku. 
2. Zgłaszać się mogą jedynie osoby, które mieszkają na terenie Polski. Wysyłka za granicę nie wchodzi w grę.
3.  Po zgłoszeniu proszę o kontakt mailowy: littleblack@poczta.onet.pl, aby podać swoje dane adresowe.
4. Czas na przeczytanie, zrecenzowanie i wysłanie książki do kolejnej osoby to 14 dni. Po przeczytaniu i zrecenzowaniu proszę Was o podesłanie mi linka do Waszej opinii na adres: littleblack@poczta.onet.pl 
5. W swojej recenzji/opinii proszę o uwzględnienie frazy "Book Tour", podlinkowanie do tego posta z regulaminem, umieszczenie zdjęcia pierwszej strony z wpisami poprzednich osób i oczywiście z Waszym wpisem.
6. Bardzo chciałabym, byście wpisali się na pierwszej stronie książki (wewnętrznej okładce, karcie tytułowej) i spisywali w miarę możliwości swoje wrażenia podczas lektury na marginesach, z tyłu książki, przylepiając karteczki, robiąc notatki ołówkiem itd. co tylko przyjdzie Wam do głowy. Chciałabym by książka ,,żyła". Oczywiście z rozsądkiem, by jej nie zniszczyć i by wystarczyło miejsca dla wszystkich. Proszę o poszanowanie książki, która jest moją własnością.
7. Proszę Was o wysyłanie książki kolejnym osobom listem poleconym priorytetowym, by nie zaginęła gdzieś na poczcie. 
8. Po zakończeniu Book Tour książka wraca do mnie i organizatorka czyli ja, opublikuję zdjęcie ze strony z waszymi wpisami na blogu, Instagramie i fanpage'u.
9. Zgłaszając się do Book Tour zobowiązujecie się do przestrzegania powyższego regulaminu.

Startujemy, gdy zgłosi się cztery osoby. Naprawdę warto! 😊


Colleen Hoover ,,November 9"



Colleen Hoover ,,November 9"
Wydawnictwo Otwarte
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Rok wydania: 2016
Stron: 320
O mój Boże... co to było?? Co tam się wydarzyło??
Colleen Hoover po prostu sponiewierała mnie tą książką...
Czuję się jakby przejechał po mnie walec i nic już ze mnie nie zostało...

Podczas spotkania osiemnastoletniej Fallon z ojcem z restauracji, dochodzi między nimi do nieprzyjemnej wymiany zdań. Fallon miała kiedyś szansę na karierę aktorską, jednak w wyniku nieszczęśliwego wypadku, została oszpecona bliznami i musi pogodzić się z tym, że szanse na to, że będzie występować na scenie są nikłe. Ojciec dziewczyny znany aktor, próbuje dać Fallon do zrozumienia, że musi pożegnać się z tym marzeniem i zapomnieć o wyjeździe do Nowego Jorku, gdzie dziewczyna chciała spróbować szczęścia na Brodwayu. Świadkiem ich kłótni jest Ben, który wtrąca się do rozmowy i staje w obronie dziewczyny, przy okazji udając jej chłopaka. Ojciec nie daje się przekonać, ale między Fallon i Benem nawiązuje się nić szczerej sympatii i porozumienia. Niestety, mają tylko jeden dzień, który mogą spędzić razem przed wyjazdem dziewczyny na drugi koniec kraju. Fallon marzy o tym, by spełnić swoje marzenia, a Ben postanawia ją wspierać. Ustalają, że przez pięć lat będą spotykać się w ten sam dzień 9 listopada. Jeśli po tym czasie nadal będą czuć wzajemną fascynację, może uda im się zbudować normalny związek. Jednocześnie Ben, początkujący pisarz, obiecuje Fallon, wielbicielce romansów, że dokładnie opisze historię ich nietypowego ,,związku".

Zacznę od tego, że to najlepsza książka Hoover jąką przeczytałam. Szczerze kochałam poprzednie historie, które miałam okazje poznać, ale ,,November 9" bije je na głowę. Czytałam już wiele książek z gatunku NA, ale ta naprawdę rozdarła moje serce. Rozdarła je na strzępy! Wypłakałam sobie oczy, śmiałam się jak szalona, był moment że byłam wściekła jak diabli, był moment, że byłam kompletnie zdezorientowana i łapałam się za głowę. 

W życiu nie czytałam tak przejmującej historii miłosnej, a może tak pięknie napisanej historii miłosnej. Przepięknie napisanej! Każde zdanie w tej książce trafiało prosto do mojego serca. Ktoś może stwierdzić, że ta historia jest przesłodzona, mało realna, ale wiecie co? Mam to w dupie. Jest tak pięknie, cudownie, rozczulająco przedstawiona, że nie obchodzi mnie to wszystko. Wiecie, trudno jest mnie zadowolić jeśli chodzi o romans. Nie lubię naciąganych, infantylnych historii, ale ta przedstawiona w ,,November 9" kompletnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że w prostych zdaniach można przekazać tyle uczucia...❤

Oprócz tego całość jest przezabawna i tragiczna. Jak można połączyć te dwie sprzeczności? Hoover udowodniła, że można. Stworzyła naprawdę fajnych bohaterów, zwłaszcza Ben jest niezłym dowcipnisiem, a jednocześnie ich historie są tak fatalne, przejmujące, że trudno mi było ogarnąć to co się działo. Zwłaszcza ostatnie jakieś 100 stron jest .... no brak mi słów, nie potrafię napisać tego, co bym chciała.
Tak, wiedziałam, że bajkowa historia nie może ciągnąć się przez całą książkę, ale to co zaserwowała autorka kompletnie mnie załamało. Dostałam dwa ciosy prosto w serce i nie potrafiłam się po nich pozbierać...💔

Czytając ,,November 9" miałam w głowie historię ,,Love Rosie" Ahern. Obie książki mają wspólne mianowniki - mijanie się bohaterów, niepotrzebne nieporozumienia i radość ze wspólnych rzadkich spotkań. Na tym podobieństwa się kończą, bo w ,,November 9" bohaterowie nie boją się swoich uczuć i przeżywają wspólne chwile w sposób zachwycający, muszą jednak najpierw odnaleźć siebie. I szukają, jednocześnie strasznie się miotając... 
Chciałabym napisać więcej, rzucić konkretnymi przykładami, ale przecież nie mogę Wam niczego zespoilerować, bo to wszystko, absolutnie wszystko zepsuje.

Powiem krótko, zbeczałam się jak nigdy dotąd, przeżywałam tę historię jakby była moją własną. To najlepszy romans jaki czytałam i kochamnienawidząc Hoover za to, że stworzyła coś takiego. To powinno być prawnie zakazane, fundować czytelnikom taką burzę emocji. Co mnie podkusiło by przeczytać tę książkę? Teraz ten kac mnie chyba zabije...nawet nie potrafię napisać porządnej opinii


Książka bierze udział w wyzwaniu:

Remigiusz Mróz ,,Zaginięcie"


Remigiusz Mróz ,,Zaginięcie"
Cykl: Joanna Chyłka t. 2
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Stron: 512
Rok wydania: 2015

Kasacja/Zaginięcie

Mróz wdarł się w ostatnim czasie na moją półkę i już na pewno nie opuści honorowego miejsca, które zarezerwowałam dla jego książek. Po lekturze ,,Kasacji" wiedziałam, że przepadłam i podreptałam do księgarni, by zaopatrzyć się w kolejne tomy i dalej towarzyszyć Chyłce i Zordonowi. Ostatnio kupiłam również nowości, więc wkrótce będzie naprawdę Mroźno na blogu, uprzedzam!

W ,,Zaginięciu" mój ulubiony duet powraca i to wielkim stylu. Joanna Chyłka nadal jest bezkompromisowa, wyszczekana, piekielnie inteligentna ale, ale... zauważyłam lekką zmianę, która bardzo mi się spodobała. Oryński per Zordon nadal uroczo naiwny, nabiera doświadczenia i znowu nabija sobie guza biedaczysko, uwielbiam go z całego serca! I jestem zła na Chyłkę, że opiera się chłopiecemu urokowi Zordona, no Joanno proszę cię! 

Drugi tom otwiera nocny telefon, który nigdy nie wróży niczego dobrego. Do Chyłki dzwoni Angelika Szlezyngier, dawna znajoma i prosi ją o pomoc. Jej trzyletnia córka zniknęła z domu bez śladu, mimo włączonego alarmu. Ona i jej bogaty mąż stają się głównymi podejrzanymi. Joanna podejmuje się obrony małżeństwa, mimo tego, że sprawa nie wygląda najlepiej. Prawniczka i jej aplikant ponownie łączą siły i wyruszają na Suwalszczyznę do małej miejscowości, by rozeznać się w sprawie. 

Ta książka to prawdziwa petarda. Akcja ani na chwilę nie zwalnia tempa, a liczne poszlaki, nowe tropy i zaskakujące coraz to  nowe informacje, przyprawiały mnie o zawrót głowy. Spodziewałam się tego, że sprawa będzie miała drugie, a nawet trzecie dno, ale to co zafundował autor przekroczyło moje oczekiwania. Liczne teorie, które snułam na temat tego co się wydarzyło, upadały jedna po drugiej wraz z nowymi bohaterami i kolejnymi nowymi okolicznościami. Nieprzewidywalność akcji zapewnia doskonałą rozrywkę.

Interesujące są rozgrywki na sali sądowej i wszelkie triki stosowane przez prawników. Każda nawet najmniejsza rzecz ma jakieś znaczenie. Przyznam, że zafascynował mnie prawniczy świat i znów z wypiekami na twarzy śledziłam każdą część procesu.

Jest mnóstwo rzeczy, które sprawiają, że zaliczam twórczość Mroza do ulubionych: lekkość stylu, świetne dialogi, kreacja bohaterów, dbałość o szczegóły, dynamizm, poczucie humoru, zaskakujące zwroty akcji, trafne spotrzeżenia, wciągające historie - mogłabym wymieniać bez końca. Remigiusz Mróz jest młodym autorem, mojego pokolenia i doskonale czuję się w wykreowanym przez niego świecie.
Kolejne książki czekają :)

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Stron: 512

Estelle Maskame ,,Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?"



Estelle Maskame ,,Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?"
DIMILY t.3
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska, Joanna Wasilewska
Wydawnictwo Feeria Young
Stron: 364
Rok wydania: 2016

Czy wspominałam, że Cię kocham?/ Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?/ Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?

Ostatni tom serii, która zyskała rzeszę fanów, a młodziutkiej Maskame przyniosła rozgłos. 
Myślę, że autorka jeszcze napisze coś, co ponownie będą czytały tłumy młodych ludzi, bo ma potencjał, duży potencjał, ale musi też jeszcze popracować. Seria DIMILY jest moim zdaniem bardzo nierówna. Pierwsza część podobała mi się, druga była tragiczna, a trzecia plasuje się gdzieś pośrodku.

Po ostatnich wydarzeniach Eden jest wściekła. Sprawę pogarsza ojciec dziewczyny, który za nic nie chce zaakceptować tego, że córka związała się z przyrodnim bratem. Cała rodzina jest skłócona i to na Eden kumuluje się cała złość otoczenia.  Gdy Tyler pojawia się na progu domu, dziewczyna nie chce go widzieć i stara się dać mu do zrozumienia, że szczerze go nienawidzi, ale czy na pewno?  Czy da się jeszcze uratować to uczucie?

Może zacznę od minusów, by mieć to już za sobą. Tom trzeci podobałby mi się jeszcze bardziej, gdyby wyrzucić z niego te wszystkie mało znaczące opisy. O co mi chodzi? O takie rzeczy jak przeczesywanie włosów palcami, opisywanie tego gdzie kto stoi, jaką ma minę i rozwodzenie się nad tym przez pół strony, albo i przez całą! Chodzi o to, że to zabiera całą lekkość odbioru. Jasne, że opis sytuacji jest ważny, ale tutaj Maskame musi znaleźć złoty środek, bo jest tego za dużo. Wiem, że chciała oddać całe uczucia bohaterów, ale czytanie tego, w jaki sposób Tayler patrzy Eden w oczy, trzymając ją tak i tak za rękę, a jego głowa przechyla się tak, mina jest taka, a pogoda za oknem taka, jest strasznie męczące. Chwilami miałam ochotę przeskoczyć wzrokiem i dać sobie spokój, bo te opisy niewiele wnoszą do sytuacji, autorka świetnie operuje dialogami i to wystarcza. 

To są moje wszystkie uwagi, do reszty nie mam zastrzeżeń. Zakończenie jest oczywiście przewidywalne, ale podoba mi się sposób w jaki to wszystko się zakończyło. Jaka zmiana zaszła w głównych bohaterach! Nie wiem czy w jakiejś innej książce znalazłam taki obrót spraw o 180 stopni. Zmiany następowały stopniowo od pierwszego tomu i całość naprawdę wyszła fajnie. No i wreszcie pojęłam, czemu autorka tak wyolbrzymiła kwestię romansu przyrodniego rodzeństwa, niezwiązanego przecież więzami krwi. Maskame bardzo fajnie poprowadziła całą sprawę, okazuje się, że problemem wcale nie było to, co tak gryzło bohaterów. Musieli dojrzeć do pewnych wniosków. 

Ten tom jest dojrzały, spokojniejszy i naprawdę ciekawy. 
Gdyby nie wpadka z drugim tomem, zaliczyłabym całość do naprawdę udanych serii, ale wiem, że młodziutka autorka ma jeszcze wiele przed sobą i cóż, czekam niecierpliwie na jej kolejne powieści.


A za możliwość przeczytania dziękuję Gąsce  ❤


Zimowe kadry

Ostatnio znowu odkurzyłam aparat i dzisiaj przedstawię Wam kilka zdjęć. Aura zimowa, śniegu dużo, mam nadzieję, że będą Wam się podobać :)

Mam nadzieję, że taka zima utrzyma się do świąt.



Smutno ładny widok.




Bałwan też jest.



Po cukierkach został domek.



Takie widoki dookoła.



Zabrałam Gacka na spacer i taka radość. Nurkowanie w śniegu.



Stroicie swoje biblioteczki? U mnie już świątecznie.



Nikt nigdy nie kupuje mi na prezent książek... ale za to dostaję inne rzeczy.


A Wam co przyniósł Mikołaj? :)

Książki po angielsku - Wydawnictwo [ze słownikiem]


Mój poziom angielskiego przyznaję - jest słaby. Zatrzymałam się na poziomie B1 i niestety nie kontynuowałam nauki z różnych powodów. Gdy byłam przez kilka miesięcy w Holandii, język angielski był niezbędny w komunikacji, czy to w sklepie, na ulicy, podczas rozmowy z szefem ( Holendrzy doskonale mówią po angielsku). Musiałam się przełamać i po prostu mówić, jednak nie jest to poziom, który mnie satysfakcjonuje.

Nieraz wyczekuję niecierpliwie na polską premierę jakiejś książki i żałuję, że nie mogę przeczytać jej w oryginale ze zrozumieniem, nie siedząc non stop z wielkim słownikiem w ręce. Na pewno Wy też tak macie. Warto więc zainwestować w swój rozwój i zachęcam Was, do zapoznania się z naprawdę szeroką ofertą Wydawnictwa [ze słownikiem]. Bardzo się cieszę, że takie wydawnictwo powstało. Zapoznałam się z wydanymi przez nie książkami i myślę, że obcowanie z ,,żywym językiem", a nie z wyuczonymi formułkami, daje dużo lepsze efekty. Książki mają  przystępne ceny i na pewno znajdziecie coś co Was zainteresuje.

Wydawnictwo [ze słownikiem] posiada bogatą ofertę lektur o różnym poziomie zaawansowania. Ja zdecydowałam się na dwie pozycje: ,,Alicja w Krainie Czarów" i ,,Piotruś Pan" czyli  w miarę proste lektury, przeznaczone dla młodszych czytelników. ,,Alicja w Krainie Czarów" jest nieco bardziej wymagającą  książką (jak się okazało), ciągle je czytam, ale już widzę duże postępy, jest mi po prostu coraz łatwiej. 
Wystarczy codziennie poświęcić godzinkę na czytanie w oryginale i po pewnym czasie coraz szybciej ,,łapie się" sformułowania, poznaje i utrwala słownictwo.




Książki składają się z trzech słowników.

Pierwszy słownik zawiera najczęściej występujące słówka w tekście. 




Słownik na końcu książki, zawiera wszystkie słowa, które pojawiły się w książce. 




Dodatkowo na każdej stronie, na marginesie można znaleźć słówka trudniejsze. Pozwala to zaoszczędzić czas. Nie musimy wertować zamieszczonych słowników za każdym razem, tylko mamy pogrubione wybrane słówka i wyjaśnione z boku na marginesie. Niestety, mi często jeszcze zdarza się, że muszę przypomnieć sobie znaczenie jakiegoś słowa w słowniku, gdy nie jestem pewna lub go nie znam, a na marginesie go nie znajdę (jest to oczywiście uzależnione, od indywidualnego zasobu słownictwa czytelnika). 


Największą zaletą tych wydań jest to, że wszystko mamy w jednej książce, szybko, łatwo i przyjemnie. Nie trzeba wyciągać wielkiego tomiszcza i wertować kilkaset stron, co kilka sekund. 
Wszystko czego potrzebuję mam w jednym miejscu i nic mnie nie rozprasza, co bardzo ułatwia mi przyswajanie.
Chyba brakowało nam tego typu książek na polskim rynku i myślę, że Wydawnictwo [ze słownikiem]  wypełniło tę lukę. Ja jestem zachwycona i na pewno będę kontynuować naukę w ten sposób. 

A Wy co o tym myślicie? :)

Za możliwość przeczytania bardzo dziekuję Wydawnictwu [ze słownikiem]!




Podsumowanie listopada

Patrzę na to co przeczytałam w listopadzie i widzę, że w tym miesiącu dominowała u mnie miłość. Zupełnie nieświadomie wybierałam takie książki, wzięłam udział w Book Tour i to dwa razy. Ciągle obiecywałam sobie, że ogarnę w końcu blogowe sprawy, muszę uporządkować etykiety, a zabieram się do tego jak pies do jeża :)
Listopad był dla mnie najgorszym miesiącem w tym roku i cieszę się, że już minął.

Tak prezentuje się listopadowa lista:

link

link

link

link

link
Kurcze, wszystkie przeczytane przeze mnie książki w tym miesiącu były dobre. Jestem zadowolona z doboru lektur, a na grudzień również szykuję, ciekawą literaturę. 
Dodaję dużo zdjęć również na Instagramie - uwielbiam to miejsce. Mam nadzieję, że grudzień upłynie Wam w miłej atmosferze. Trzymajcie się cieplutko!

Na koniec moja piosenka miesiąca:


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka