Colleen Hoover ,,November 9"



Colleen Hoover ,,November 9"
Wydawnictwo Otwarte
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Rok wydania: 2016
Stron: 320
O mój Boże... co to było?? Co tam się wydarzyło??
Colleen Hoover po prostu sponiewierała mnie tą książką...
Czuję się jakby przejechał po mnie walec i nic już ze mnie nie zostało...

Podczas spotkania osiemnastoletniej Fallon z ojcem z restauracji, dochodzi między nimi do nieprzyjemnej wymiany zdań. Fallon miała kiedyś szansę na karierę aktorską, jednak w wyniku nieszczęśliwego wypadku, została oszpecona bliznami i musi pogodzić się z tym, że szanse na to, że będzie występować na scenie są nikłe. Ojciec dziewczyny znany aktor, próbuje dać Fallon do zrozumienia, że musi pożegnać się z tym marzeniem i zapomnieć o wyjeździe do Nowego Jorku, gdzie dziewczyna chciała spróbować szczęścia na Brodwayu. Świadkiem ich kłótni jest Ben, który wtrąca się do rozmowy i staje w obronie dziewczyny, przy okazji udając jej chłopaka. Ojciec nie daje się przekonać, ale między Fallon i Benem nawiązuje się nić szczerej sympatii i porozumienia. Niestety, mają tylko jeden dzień, który mogą spędzić razem przed wyjazdem dziewczyny na drugi koniec kraju. Fallon marzy o tym, by spełnić swoje marzenia, a Ben postanawia ją wspierać. Ustalają, że przez pięć lat będą spotykać się w ten sam dzień 9 listopada. Jeśli po tym czasie nadal będą czuć wzajemną fascynację, może uda im się zbudować normalny związek. Jednocześnie Ben, początkujący pisarz, obiecuje Fallon, wielbicielce romansów, że dokładnie opisze historię ich nietypowego ,,związku".

Zacznę od tego, że to najlepsza książka Hoover jąką przeczytałam. Szczerze kochałam poprzednie historie, które miałam okazje poznać, ale ,,November 9" bije je na głowę. Czytałam już wiele książek z gatunku NA, ale ta naprawdę rozdarła moje serce. Rozdarła je na strzępy! Wypłakałam sobie oczy, śmiałam się jak szalona, był moment że byłam wściekła jak diabli, był moment, że byłam kompletnie zdezorientowana i łapałam się za głowę. 

W życiu nie czytałam tak przejmującej historii miłosnej, a może tak pięknie napisanej historii miłosnej. Przepięknie napisanej! Każde zdanie w tej książce trafiało prosto do mojego serca. Ktoś może stwierdzić, że ta historia jest przesłodzona, mało realna, ale wiecie co? Mam to w dupie. Jest tak pięknie, cudownie, rozczulająco przedstawiona, że nie obchodzi mnie to wszystko. Wiecie, trudno jest mnie zadowolić jeśli chodzi o romans. Nie lubię naciąganych, infantylnych historii, ale ta przedstawiona w ,,November 9" kompletnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że w prostych zdaniach można przekazać tyle uczucia...❤

Oprócz tego całość jest przezabawna i tragiczna. Jak można połączyć te dwie sprzeczności? Hoover udowodniła, że można. Stworzyła naprawdę fajnych bohaterów, zwłaszcza Ben jest niezłym dowcipnisiem, a jednocześnie ich historie są tak fatalne, przejmujące, że trudno mi było ogarnąć to co się działo. Zwłaszcza ostatnie jakieś 100 stron jest .... no brak mi słów, nie potrafię napisać tego, co bym chciała.
Tak, wiedziałam, że bajkowa historia nie może ciągnąć się przez całą książkę, ale to co zaserwowała autorka kompletnie mnie załamało. Dostałam dwa ciosy prosto w serce i nie potrafiłam się po nich pozbierać...💔

Czytając ,,November 9" miałam w głowie historię ,,Love Rosie" Ahern. Obie książki mają wspólne mianowniki - mijanie się bohaterów, niepotrzebne nieporozumienia i radość ze wspólnych rzadkich spotkań. Na tym podobieństwa się kończą, bo w ,,November 9" bohaterowie nie boją się swoich uczuć i przeżywają wspólne chwile w sposób zachwycający, muszą jednak najpierw odnaleźć siebie. I szukają, jednocześnie strasznie się miotając... 
Chciałabym napisać więcej, rzucić konkretnymi przykładami, ale przecież nie mogę Wam niczego zespoilerować, bo to wszystko, absolutnie wszystko zepsuje.

Powiem krótko, zbeczałam się jak nigdy dotąd, przeżywałam tę historię jakby była moją własną. To najlepszy romans jaki czytałam i kochamnienawidząc Hoover za to, że stworzyła coś takiego. To powinno być prawnie zakazane, fundować czytelnikom taką burzę emocji. Co mnie podkusiło by przeczytać tę książkę? Teraz ten kac mnie chyba zabije...nawet nie potrafię napisać porządnej opinii


Książka bierze udział w wyzwaniu:

15 komentarzy :

  1. Uwielbiam Hoover. Ufam Ci i skoro piszesz, że to najlepsza jej książka, to muszą ją przeczytać!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją znienawidziłam za to co nawyprawiała w tej książce :) koniecznie przeczytaj :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. New Adult - literatura dla młodych dorosłych

      Usuń
  3. Sama nie wiem, co mam myśleć o tej książce - chcę ją przeczytać, czy nie? Do tej pory trafiam na bardzo skrajne opinie na jej temat, więc już nie mam pojęcia, co robić. Co istotne - mam za sobą trzy powieści Hoover i żadna z nich nie wzbudziła we mnie zachwytu, dlatego targają mną wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie przepadasz za stylem Hoover i za tym jak tworzy swoje historie, to raczej ta książka też nie przypadnie Ci do gustu, bo jest kumulacją tego, co znalazłam w jej poprzednich powieściach. Jeszcze więcej miłości i jeszcze więcej dramatu. Nie namawiam, ale to co napisałam jest szczerą prawdą co ja o niej myślę :)

      Usuń
  4. Po takiej emocjonalnej recenzji nie pozostaje mi nic innego, jak koniecznie sięgnąć po ,,November 9".

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie jestem w trakcie lektury i mogę szczerze powiedzieć, że trudno się od niej oderwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci - chciałabym to przeżyć jeszcze raz :)

      Usuń
    2. Właśnie skończyłam ją czytać i mogę szczerze powiedzieć, że wybeczałam się na długi czas. Little black, zacytuję tu użyte przez ciebie słowo, które jak uważam bardzo obrazuje mój stosunek po tej lekturze - "kochamnienawidząc".

      Usuń
  6. Trochę zaniepokoiłaś mnie tą burzą emocji! Nie lubię beczeć przy książkach i nie lubię tego uczucia, kiedy mnie coś rozwala emocjonalnie od środka ;____; teraz będę się bać. Niedawno kupiłam sobie November 9, więc... czeka mnie wyzwanie >D
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę zagwarantować, że będziesz miała podobne zdanie do mojego, ale ja dalej nie mogę się otrząsnąć :)

      Usuń
  7. To już druga bardzo pozytywna recenzja tej książki, którą dzisiaj przeczytałam. :D
    Ostatnio przeczytałam "Ugly love" i chciałabym w końcu nadrobić zaległości, i zabrać się za pozostałe tytuły. :P

    Pozdrawiam, Jools and her books

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka