niedziela, 31 grudnia 2017

Katarzyna Puzyńska ,,Motylek"


Katarzyna Puzyńska ,,Motylek"
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Cykl: Lipowo t.1 
Rok wydania: 2014
Stron: 607


Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego.

W mroźny zimowy poranek na skraju mazurskiej wsi zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobietę potrącił samochód. Szybko okazuje się jednak, że ktoś ją zabił i potem upozorował wypadek. Kilka dni później ginie kolejna osoba. Ofiary nie wydają się być ze sobą w żaden sposób związane. 
Zaczyna się wyścig z czasem. Policja musi odnaleźć mordercę, zanim zginą następne kobiety. 
Śledztwo ujawnia tajemnice mrocznej przeszłości zakonnicy, przy okazji odkrywając też mniejsze lub większe przewiny mieszkańców sielskiej – tylko na pozór – miejscowości.

 źr. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/205828/motylek

Jak zwykle w ostatni dzień roku nie mogę się wyrobić z recenzjami :) Postanowiłam jednak zakończyć ten rok przedstawiając Wam ostatnią książkę, którą miałam okazję w tym miesiącu czytać.
Kasie Puzyńską obserwuję od dłuższego czasu, ale dopiero teraz rozpoczęłam przygodę z Lipowem i nie jest to ostatnie spotkanie.
Styl Pani Kasi jest dosyć specyficzny. Towarzyszymy dzięki narracji licznym bohaterom małej miejscowości. Okazuje się, że mała mieścina kryje w sobie mnóstwo tajemnic, a mieszkańcy mają sporo na sumieniu. Sama zagadka kryminalna okazała się dosyć zaskakująca. Mnóstwo tropów nieźle mnie zmyliło.  Portrety psychologiczne bohaterów są ciekawe i mam wrażenie, że jest mnóstwo tematów niewyczerpanych w ,,Motylku". Na pewno więcej o licznych bohaterach dowiem się czytając kolejne części.
Autorka doskonale oddała klimat małej społeczności, jego specyfikę, różne zachowania i pewną zaściankowość. 
Intryga kryminalna została rozegrana w sposób ciekawy, książka jest wciągająca, czyta się ją bardzo dobrze. Troszkę przeraża na początku ilość stron, ale okazuje się, że mogłoby być ich znacznie więcej. Wbrew pozorom fabuła nie nuży ani przez chwilę, a całość nie jest przegadana. Moim zdaniem działania Policji Lipowskiej są nieco naciągane, kilka kwestii mnie nurtowało czemu tak, a nie inaczej, ale doskonale wiem, że fikcja literacka  rządzi się swoimi prawami. Wyobrażałam sobie przed lekturą fabułę trochę inaczej, ale klimat jaki udało się stworzyć Puzyńskiej zaskoczył mnie pozytywnie.

Kochani Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, bawcie się dobrze tej nocy i jutro zapraszam na roczne podsumowanie ! 

wtorek, 26 grudnia 2017

Paulina Świst ,,Komisarz"


Paulia Świst ,,Komisarz"
Wydawnictwo Akurat
Rok wydania: 2017
Stron: 318

Prokurator/Komisarz


Zuzanna Kadziewicz żyje jak pod kloszem. Kochający ojciec-biznesmen trzyma nad ukochaną jedynaczką parasol finansowy. Zuzanna pracuje jako pedagog z pasji, nie dla chleba. Uwielbia pomagać dzieciom. W jej odrealnionym świecie pewnego dnia pojawia się mężczyzna…

Radosław jest wykształcony, męski, przystojny, dobrze wychowany, zamożny. Potrafi się znaleźć w teatrze, cierpliwie doradzać w butikach. W dodatku, po pięciu tygodniach znajomości, wyjaśnia się, że jest gentelmanem w łóżku. Prawdziwy ideał.

Niestety, wyśniony mężczyzna okazuje się policjantem. Komisarz Radosław Wyrwa – fachowiec od działań „pod przykrywką”. Zuzanna to dla niego tylko figurantka, zaledwie narzędzie służące do rozpracowania ciemnych interesów ojca. Antoni Kadziewicz, na pozór szanowany biznesmen, w rzeczywistości zwabia z Ukrainy dziewczyny do domów publicznych. Zadłużony, szantażowany przez ukraińskich mafiosów, nie potrafi wydostać się z matni.
Szansą może być współpraca z prokuratorem Łukaszem Zimnickim. „Zimny” przedstawia plan. Kadziewicz w obawie przed dożywociem, godzi się zostać „wtyką” i podejmuje grę na dwa fronty…
źr. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4805445/komisarz

Jednym z największych zaskoczeń tego roku była książka "Prokurator" tajemniczej Pauliny Świst. Książka wzbudza ogromne kontrowersje, od oburzenia do zachwytów. Dla mnie debiut autorki to był strzał w dziesiątkę. Moja entuzjastyczna recenzja to potwierdza. Tak, tak wiem, że wielu osobom przeszkadza wulgarny język, zmyłka wydawcy, że jest to kryminał, czy naciąganie faktów. Moim zdaniem jednak Paulina Świst nie przekroczyła magicznej i cienkiej granicy kiczu i zniesmaczenia i zapewniła mi świetną rozrywkę, serwując gorący i niegrzeczny romans. 
Jeśli chodzi o "Komisarza" to trochę już spuściła z tonu. Ostry seks - taa skąd... scen łóżkowych było tutaj jak na lekarstwo. Ostry język - w poprzedniej książce było dużo ostrzej. Ostra jazda - tutaj autorka rozwinęła bardziej te wątki sensacyjne i w pewnym momencie ciężko było się odnaleźć i przyporządkować kto, co i gdzie.

Jeśli "Prokurator" był wybuchającą bombą to "Komisarz" jest wg mnie ledwie tlącym się płomieniem. 
Nie porwali mnie przede wszystkim bohaterowie. W relacji Łukasza i Kingi aż iskrzyło, to była tak świetnie skonstruowana i dobrana para, że to napięcie między nimi przyprawiało o zawrót głowy. Niestety Wyrwa i Zuza nie dorastają im do pięt. Oczywiście to dobrze, że autorka nie stworzyła kopii poprzedniej pary. Zwłaszcza dziewczyny bardzo się różnią. Zuzanna była dla mnie jednak za grzeczna i zbyt naiwna. Coś nie do końca mi tutaj zagrało. Autorka postawiła przede wszystkim na sensację. Jest to jakby pociągnięcie poprzednich wątków. I tutaj też, nie do końca mi się to podobało. Gangsterzy jacyś tacy naiwniacy, co opowiadają wszystkim wszystkie swoje plany. Za mało charyzmatycznych postaci, za dużo kombinowania.

Uważam jednak, że jest to dalej świetna rozrywka, książkę przeczytałam ekspresowo, nieraz z dużym uśmiechem na twarzy i nadal będę czekać na kolejne. "Komisarz" mi się podobał, ale mnie nie porwał tak jak poprzednia książka. Pani Paulino niech się pani nie poddaje krytyce i pisze odważnie. Brakowało takiej autorki na polskim rynku, która nie popada w skrajność i nie pisze ckliwych, słodkich romansów, albo sensacji. Świst moim zdaniem świetnie równoważy oba gatunki, jednak jej odważny debiut to dopiero była jazda. Czekam na powtórkę!

niedziela, 24 grudnia 2017

Wesołych Świąt 💛

Kochani chciałabym Wam życzyć jak co roku wesołych pięknych świąt. Niech dziecina Boża ześle Wam mnóstwo miłości.
Bóg się rodzi moc truchleje. Wszystkiego co najlepsze w ten piękny czas.





piątek, 22 grudnia 2017

Świąteczna wymianka u Fenko

Czekałam niecierpliwie aż Fenko ogłosi tegoroczną wymiankę świąteczną. Myślę, że do wszystkich już dotarły paczki i może są ludzie, którzy cierpliwie czekają do świąt z ich otwarciem, ale ja oczywiście do takich nie należę ^^ 
Przybyłam wczoraj do domu, gdzie czekała na mnie paczucha od Agaty, więc od razu się do niej dorwałam :)
Moja ofiara również dostała już swoją paczkę i Justyna pisała mi, że jest z niej zadowolona, co bardzo mnie cieszy. Skoro Justyna już ją otworzyła, to na początek pokażę Wam jaki prezent zrobiłam ja, a potem pokażę co dostałam od swojego Mikołaja.


Starałam się trafić w gust mojej ,,ofiary" co sama zainteresowana bardzo mi ułatwiła :) Największą radość w tym wszystkim sprawia właśnie kompletowanie dla kogoś prezentu.

A co ja dostałam?


Bardzo cieszę się z ,,Komisarza" którego przeczytam jeszcze w tym roku. Dostałam śliczne ręcznie robione bransoletki, słodycze, które w większości już skonsumowałam, pachnącą świeczkę i kozacki kubek w sam raz do dołączonej herbatki. Piękna paczka i jestem bardzo zadowolona z tej wymianki. Agacie serdecznie dziękuje, również za dołączone miłe słowa.
A w przyszłym roku ponownie wezmę udział!

czwartek, 21 grudnia 2017

Krzysztof Bochus ,,Czarny manuskrypt"


Krzysztof Bochus ,,Czarny manuskrypt"
Cykl: Christian Abell t.1
Wydawnictwo Muza
Rok wydania: 2017
Stron: 384


Mroczny kryminał rozgrywający się w fascynujących latach 30. na niemieckim Pomorzu. Miastem Marienwerder (Kwidzyn) wstrząsają krwawe morderstwa, których ofiarą padają księża z parafii sąsiadującej z katedrą i zamkiem krzyżackim. Tropy wiodą także do zamku w Marienburgu (Malborku). Autor kreuje niezwykły świat, zaludniony przez fałszywych chrześcijan, piękne kobiety z przeszłości, samobójców, fanatycznych nacjonalistów i członków tajemnego bractwa, rojącego o odbudowie wielkiej Rzeszy. Akcja schodzi – dosłownie i w przenośni – do podziemi, ukrytych korytarzy i krypt krzyżackich zamczysk, w których zatrzymał się czas. 

Prowadzący dochodzenie radca kryminalny Christian Abell, zmierzyć się musi nie tylko z wyrachowanym mordercą, ale także z własną przeszłością, wiążącą go z rodzinnym miastem. Pełne napięcia śledztwo się komplikuje. Nic nie jest oczywiste, kolejne hipotezy to drogi donikąd. Nobliwe miasteczko okazuje się swoistym kretowiskiem pełnym zaskakujących, skrzętnie skrywanych tajemnic. Celem mordercy staje się sam Abell.

Ale stawka jest o wiele większa niż tylko życie policjanta. Rozwiązanie zagadki wymaga sięgnięcia daleko w przeszłość, która ciągle wpływa na los współczesnych…
„Czarny manuskrypt“ to intrygująca powieść z pogranicza kryminału noir, sztuki i zagadek historii.

źr: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4374966/czarny-manuskrypt

Oj długo przymierzałam się do tej lektury ciągle odkładając ją na później. A szkoda, bo to lektura warta uwagi.
Nie jestem wielką entuzjastką historii. Zawsze uczyłam się jej tyle ile musiałam, co nie znaczy, że jestem zupełną ignorantką. Uwielbiam za to książki z nutą historii, osadzone w jakimś konkretnym czasie, bo dzięki temu poszerzam swoje horyzonty. Muszę się ukłonić Panu Krzysztofowi, bo widać, że historia, architektura to jego prawdziwa pasja. W swojej książce w zgrabny, nienachalny i ciekawy sposób umieścił tyle faktów historycznych, głównie o historii Zakonu Krzyżackiego, że czyta się je z prawdziwą przyjemnością. Umiejscowienie akcji w czasach przed drugą wojną światową to świetny pomysł. Został oddany klimat, który jest mroczny, pełen niepokojów. To czasy burzliwe, ludzie miotają się popadając w skrajności. Drugi plan i ogólnie oddanie klimatu małego miasta - cudo. Prawdziwa perełka.

Moim zdaniem najmocniejszą stroną tej książki jest główny bohater - doskonale wykreowany. Christian Abell to postać bardzo charyzmatyczna. Gdy wchodzi na scenę, wszystko inne zaczyna blaknąć. Co za postać! Co za pomysł na bohatera... Nie mogę się doczekać, by ponownie się z nim spotkać.
Intryga kryminalna i zaskakujące wydarzenia, które sprawiają, że momentami opadała mi szczęka, doprowadziły do tego, że żal było kończyć czytać. Wszystko jest przemyślane. Akcja co chwilę zwalnia, by zaraz przyśpieszyć przyprawiając o zawrót głowy. Widać, że autor to człowiek dojrzały, który doskonale wie, co chce napisać i jak przedstawić wydarzenia w sposób zajmujący. To połączenie sporej dawki historii z nieźle skrojonym kryminałem. No i ten Abell....
Jestem zachwycona.

czwartek, 14 grudnia 2017

Nanna Foss ,,Spektrum. Leonidy"


Nanna Foss ,,Spektrum. Leonidy"
Cykl: Spektrum t.1
Wydawnictwo: Driada
Tłumaczenie: Bogusława Sochańska
Rok wydania: 2017
Stron: 544

Leonidy to pierwsza część serii SPEKTRUM, w której przyjaźń, miłość i ważące na całym życiu wybory splatają się w teraźniejszości, przeszłości i przyszłości.
Do zalet „Spektrum. Leonidy” należy zaliczyć prosty, przystępny język, intrygującą fabułę i paranormalną otoczkę, która budzi zainteresowanie znacznej części czytelników literatury Young Adult. Nie bez znaczenia są również entuzjastyczne recenzje, które książka otrzymała w rodzimym kraju.

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4809026/spektrum-leonidy

Seria Nanny Foss jest dosyć obiecującą serią młodzieżową. Przeczytałam i cóż... może jestem już odrobinkę za stara, by z zapartym tchem przeżywać pierwsze zauroczenia nastolatków, jednak pierwszy tom wciągnął mnie dosyć mocno.
Cykl Spektrum i początek, tej niezwykłej przygody szóstki nastolatków, nieco kojarzy mi się z kultowym już Power Raingers. Zwłaszcza motyw kolorów, wywołał u mnie jednoznaczne skojarzenia, jednak trzeba przyznać, że telewizyjne przygody Raingersów, były nieco kiczowate, za to w książce Nanny Foss zwroty akcji są naprawdę interesujące i zaskakujące - pewne aspekty są moim zdaniem nieco niedopracowane, jednak całość zrobiła na mnie wrażenie. Mimo pewnych podobieństw, jest to jednak seria wyróżniająca się, jest to coś innego w obecnym zalewie powieści dystopijnych, czy romansów Young/New Adult, kierowanych do młodzieży.

Watek podróży w czasie, paranormalnych zdolności, pewnej otoczki magicznej jest naprawdę ciekawy, jednak pierwszy tom jest zawsze wstępem do dalszych historii i tutaj autorka chciała koniecznie wyczerpać niektóre wątki, wytłumaczyć reguły rządzące tym niezwykłym światem, wprowadzić trochę tajemnic i zamętu, dobrze sportretować bohaterów. Pewne rzeczy wyszły jej lepiej, drugie gorzej. Wiem, jednak dokładnie co zamierzał przekazać autor i udało się tutaj uniknąć powierzchownego podejścia do tematu - uruchomiłam wyobraźnię.
Jeśli chodzi o samych bohaterów, to nie zapałałam do nich szczególną miłością. Zwłaszcza Noa okropnie mnie irytował. To chłopak aspirujący do pozycji lidera, jednak trudno mi go jednoznacznie określić. Co ciekawe te liczne wady i zalety bohaterów, czynią ich interesującymi, mimo tego, że trudno ich obdarzyć wielką sympatią. Jest to dosyć ciekawy zabieg i zwłaszcza z tego powodu jestem zaintrygowana.
Cała fabuła moim zdaniem trzyma się kupy, mimo że akcja rozwija się dosyć powoli. Książka jest bardzo obszerna, ale język powieści jest bardzo prosty, styl lekki, książkę czyta się naprawdę szybko.
Usunęłabym z niej kilka takich zbytecznych opisów np. sytuacji, uczuć, tego gdzie co stoi czy w jaki sposób działa jakiś sprzęt. Czytelnik zna te rzeczy z życia codziennego, są to niepotrzebne zapychacze.
Podoba mi się rozegranie wydarzeń w tej książce i to nieśpieszne tempo, które buduje klimat. Jest  naprawdę nieźle.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję http://businessandculture.pl/

środa, 6 grudnia 2017

,,Cicha noc" reż. Piotr Domalewski


źr. https://cont6.naekranie.pl/wp-content/uploads/2017/09/Cicha-Noc-plakat-278x400.jpg

Pracujący za granicą Adam niespodziewanie wraca do rodzinnego domu na Boże Narodzenie. Nikt z krewnych nie spodziewa się, jak wielki wpływ na ich życie będą miały dalsze wydarzenia wigilijnej nocy. 
źr. opisu Filmweb


Sklepy, telewizja i nasze wyobrażenia windują święta Bożego Narodzenia do magicznego, najważniejszego czasu w roku. Czasu, gdy wszyscy się kochamy, rodzina spędza czas razem, wszystkie niesnaski i kłótnie odchodzą na dalszy plan. Ma być pięknie, miło i rodzinnie. Czy tak jest naprawdę - niestety nie. Owszem w święta wszyscy się staramy, ale rzeczywistość to nie jest bajkowa opowieść, gdzie wszystkie problemy w magiczny sposób się rozwiązują. I o tym jest ,,Cicha noc" w reżyserii Domalewskiego, debiutanta i nadziei kina polskiego. Moim zdaniem to film wybitny, który trzeba obejrzeć kilka razy. To film przemyślany, nieoczywisty, dograny w najmniejszym szczególe. Ukazujący tak prawdziwy obraz, że człowiek wychodzi z kina otrzeźwiony, ale też smutny, przytłoczony, potrzebuje chwili refleksji.

Realistycznie oddany obraz polskiej rodziny sprawia, że każdy z nas znajdzie w tym filmie coś, co nagminnie zdarza się w jego domu. Owszem jest tutaj kilka rzeczy przerysowanych, nad wyraz, ale to sprawia, że ,,Cicha noc" wybrzmiewa jeszcze mocniej i jest to jak najbardziej potrzebne, by oddać wszystko to, co było w zamyśle reżysera.

To nie jest film dynamiczny. Jest kilka momentów, gdzie akcja przyśpiesza, mamy punkt kulminacyjny, ale nie umniejsza to jego oddziaływania na widza, nie ma mowy o nudzie. 

Aktorstwo - matko to prawdziwy majstersztyk! Wybitny jak zawsze Dawid Ogrodnik, moje odkrycie - Tomasz Ziętek, bezbłędny Jakubik, rewelacyjna Agnieszka Suchora i wybitnie zagrana rola dziadka przez Pawła Nowisza. Nie ma tu słabych punktów. Drugi plan po prostu genialny. Tak, tak tak!
Nie mogę wyjść z podziwu jak reżyserowi udało się opanować tylu aktorów na tak małym metrażu. Tutaj każdy dialog, każde słowo, gest, mina ma znaczenie. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam.

Zdjęcia są surowe, kamera cały czas podąża za głównym bohaterem - typowa narracyjna operatorka.
Same wydarzenia nie zaskakują. Po 15 minutach już się domyśliłam, jaki problem mają bracia i w jaki sposób może się to wszystko zakończyć, ale w żaden sposób nie odebrało mi to przyjemności oglądania. Realizm bijący z tej produkcji po prostu powala. Nie mamy tutaj jednak patologii, obraz nie wywołuje w widzu jakiegoś zniesmaczenia. Jak powiedziała jedna z bohaterek: ,,Po co to filmujesz? Przecież każdy ma to w domu". I to najprawdziwsza prawda. Jednak potrzebujemy także realistycznego kina, by zdać sobie sprawę z własnych słabości, błędów, przemyśleć pewne sprawy.
Idźcie do kina! Wspierajmy takie polskie kino.


piątek, 1 grudnia 2017

Jak bardzo przytłaczają nas święta



Postanowiłam dzisiaj napisać post z zupełnie innej beczki, opisać swoje dzisiejsze spostrzeżenia i to jak bardzo poczułam się przytłoczona w pewnym supermarkecie i pomyślałam: nie, ja stąd spadam.

Nie zrozumcie mnie źle - kocham Boże Narodzenie od dziecka. Nie lubię określenia magia świąt, bo magii żadnej w tym nie ma. Rodzi się Bóg i jest to czas radosny, miły, bliski sercu. 
Jednak to co się wyprawia mniej więcej od trzech lat przechodzi ludzkie pojęcie. W sklepach już w październiku zaczynają się pojawiać ozdoby świąteczne i o tym już napisano morze artykułów, wałkując ten temat, mimo że nic to nie pomaga. Jednak postanowiłam wyrazić swoje spostrzeżenia. Mamy początek grudnia - święta za pasem, więc ozdoby w sklepach powinny się już pojawiać, ale dzisiaj ilość tego wszystkiego po prostu mnie przytłoczyła i poczułam małe ukłucie paniki. Skończyło się na tym, że kupiłam bułki i worki na śmieci, bo po to przyszłam i uciekłam. I czuje się tak, jakbym uciekła z dzikiej, ogromnej dżungli. Ulga.
Ostatnie dwa lata spędziłam na zachodzie, byłam w pięknej Holandii i wracając do domu opowiadałam rodzinie i znajomym ile pierdółek, pięknych i zupełnie niepotrzebnych można tam kupić. Do ozdoby domu, podwórka, garażu, psa i wielu innych. Rzeczy zbędnych, czasami drogich, czasami tanich, ale pięknych i przyciągających wzrok. Ta moda na pierdółki w tym roku po prostu zalała Polskę. Ilość tego wszystkiego po prostu przytłacza... kłuje w oczy i każe sięgać do portfela. Kłębiący się wokół tego wszystkiego tłum działa jak lep na muchy i w końcu mimo oporów podeszłam do stoiska z lampkami, lampeczkami, ozdobami, świeczuszkami, słoiczkami itd. itd. Z trudem zachowałam silną wolę. Cały czas sobie tłumaczyłam: kupiłam sobie dwa lata temu świecące drobne lampki, które działają, więc po co mi kolejne? Mam w domu bombki przepiękne, wieloletnie, nawet ręcznie malowane, więc nowych nie potrzebuje. Mam świeczniki, które są w całkiem niezłym stanie, mam piękne notesy, które leżą w kącie, bo ich wcale nie używam, mam, mam to wszystko mam lub tego po prostu nie potrzebuję, a jednak tak trudno było mi się oprzeć.
Zobaczcie jak choćby przez ostatnie 15 lat zmienił się świat.... jeszcze będąc podrostkiem w podstawówce robiłam łańcuchy na choinkę z kolorowego papieru. Jaka była frajda, jak bardzo się podobały.
Mam 70letnią babcię, która bardzo rzadko udaje się do wielkich sklepów, które nawiasem mówiąc są coraz większe, i nawet ja nie jestem w stanie przejść ich całych... Ale już jak w nich jest to nie może się nadziwić, że tyle rzeczy przypada teraz na jednego człowieka. Wszystkie piękne, ale czy naprawdę nam potrzebne? Mnie to wszystko zaczyna po prostu przytłaczać i zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim mam odnaleźć to, co w świętach jest najważniejsze....

czwartek, 30 listopada 2017

Podsumowanie listopada 2017


Nie wiem jak u Was, ale u mnie jest całkiem przyjemnie w ten ostatni dzień listopada... z nieba lecą wielkie płatki śniegu, świeczki się palą, karolyfer odkręcony do końca, herbatka w pięknym kubku, fajna muzyka.
Jak ja mogę podsumować ten listopad. Nienawidzę listopada, po prostu go nie znoszę. Jeśli coś złego ma się wydarzyć w moim życiu, to dzieje się to właśnie w listopadzie. Z drugiej strony 10 lat temu, to właśnie w tym miesiącu pierwszy raz spotkałam mego przyszłego męża. Ale umawiać zaczeliśmy się dopiero w lutym, więc w sumie nie wiem czy ma to wielkie znaczenie.
Tegoroczny listopad znów przysniósł mi okropne wydarzenie z którego nie mogę się otrząsnąć, chociaż muszę je jakoś zaakceptować.

Jak wypadł listopad czytelniczo ? Całkiem nieźle, chociaż mogłoby być nieco lepiej. W każdym bądź razie miałam ambitne plany, które jak zwykle spełzły na niczym. Ale nie jest tak źle. Jutro powitam grudzień z ulgą i oby ten ostatni miesiąc przyniósł mi same dobre lektury.
Przeczytałam 5 książek i ze wszystkich lektur jestem zadowolona. Jednocześnie już teraz dobiłam do końca swojego wyzwania 52 książki w roku z czego ogromnie się cieszę! 
Przeczytane w listopadzie:



Troszkę  nudno było w tym miesiącu na blogu, bo same recenzje, recenzje. Zachęcałam Was także do wzięcia udziału w akcji CzytajPL mam nadzieję, że skorzystaliście.
W grudniu może pojawią się ze dwie recenzje filmowe, bo wybieram się m.in na ,,Cichą noc" do kina. Film podobno rewelacyjny. Jak będę opiszę tu swoje wrażenia :)
Do zobaczenia w nastrojowym grudniu!





piątek, 24 listopada 2017

Jakub Małecki ,,Ślady"


Jakub Małecki ,,Ślady"
Wydawnictwo SQN
Rok wydania: 2016
Stron: 304


Wielobarwny i zaskakujący kalejdoskop ludzkich życiorysów.

Koniec świata za każdym razem wygląda inaczej. Jest pędzącą kulą, błyskiem szkła, odgłosem pukania do drzwi. Czasami nadchodzi w huku. Czasami cicho krąży wokół stołu.
Tadeusz Markiewicz ginie na wojnie, ale nie umiera cały. Pada na ziemię z rozerwaną głową, aby od tej pory trwać w życiach innych. Jego daleka krewna, Bożena Czerska, zostaje po wojnie światowej sławy modelką i uciekając przed samą sobą, odciska ślad na każdym, kogo spotka. Jej ojciec, Ludwik, każdego dnia budzi się, nie wiedząc kim jest, a jednak próbuje być kimś. Kolejne życiorysy przeplatają się coraz gęściej, tworząc niepokojącą mozaikę radości, tęsknoty i strachu.
Wojna, miłość, szaleństwo i wspomnienia. Mordercy, kochankowie, ofiary i szaleńcy. Kryminaliści, muzykanci, żołnierze oraz gwiazdy ekranu. Ludzie z wielkimi marzeniami i przeszłością, o której chcieliby zapomnieć. Ci, którzy żyją tylko w połowie i ci, którzy chcą żyć wiele razy.
A pośród nich coś, o czym żaden z nich nie ma pojęcia.
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3775859/slady

Cóż to była za dziwna książka. Byłam ogromnie zainteresowana twórczością Jakuba Małeckiego i cóż muszę przyznać, że autor ogromnie mnie zaintrygował i w sumie sama nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Mam strasznie mieszane uczucia. ,,Ślady" to książka zawierająca 19 opowiadań o losach ludzi zwykłych - niczym się niewyróżniających, o ludziach szalonych, celebrytce, odrzuconych przez społeczeństwo, samotnych lub martwych już za życia. Co za niesamowity kalejdoskop ludzkich żyć! Poszczególne opowiadania można czytać z osobna, ale każde z nich stanowi jednak pewną całość łączących się bohaterów lub zdarzeń.
Dlaczego nie do końca jestem zadowolona? Bo nie wiem czy odpowiednio odczytałam cały przekaz Małeckiego. Nie wiem czy dorosłam do jego twórczości. Po przeczytaniu ,,Śladów" wysunełam wiele wniosków. Tych, które po przeczytaniu książki wydają się oczywiste: każdy człowiek nosi w sobie jakąś niezwykłą, niepowtarzalną historię. Życie to nie fikcja literacka, układająca się prosto, życie to nie film. Nie warto niczego odkładać na później. Czy to, że można być otoczonym rojem ludzi i być tak naprawdę samotnym. To że czasami rodzina i codzienność nie wystarcza, bo dusza człowieka ciągle jest niespokojna. 
Z tej książki można wyciągnąć mnóstwo rzeczy, interpretować ją, szukać ukrytych znaczeń. Nie wiem czy wszystko to wychwyciłam. Nie wiem, czy odpowiednio odebrałam.
Muszę przyznać, że czegoś podobnego jeszcze nie czytałam. To nie jest lekka lektura do poduszki. Nie przypadnie do gustu ludziom, lubiącym dzięki książce się odprężyć i przeżyć niesamowite przygody czy głupie romanse. To ten inny rodzaj literatury. Dojrzały, filozoficzny, nieoczywisty. O człowieku, jego dziwactwach, pogmatwanym ludzkim losie, o śladach które zostawia, o słabościach, nienawiści i niewdzięczności. O śmierci i przemijaniu. 

Książkę przeczytałam dzięki akcji CzytajPL.

środa, 22 listopada 2017

Akcja Czytaj PL - szerzymy czytelnictwo!




Kochani!

Nie wiem czy wiecie, ale pewnie jako moliki książkowe obeznane w wydawniczym świecie wiecie lub słyszeliście, że przez cały listopad trwa w Polsce akcja Czytaj PL.
Jako bloger, który pisze o literaturze, mol książkowy i człowiek, któremu zależy na szerzeniu czytelnictwa w Polsce, chciałabym Was bardzo zachęcić do udziału w akcji w której... nic nie tracicie, a czytacie książki zupełnie ZA DARMO. Czy to nie jest spełnienie marzeń każdego mola, kupującego książki tonami i jedzącego bułkę z masłem byle tylko kupić wymarzone lektury? Ta akcja to spełnienie moich marzeń i w tym roku chcę czynnie przystąpić do jej rozszerzenia.
Co trzeba zrobić by wziąć w niej udział? 

Aby skorzystać z darmowych wypożyczalni e-booków i audiobooków, należy pobrać aplikację Woblink ze sklepu App Store lub Google Play i przejść do zakładki Czytaj PL. Wystarczy jeden kod. Do całej kolekcji każdy może też zaprosić aż 5 znajomych. Czytaj PL trwa od 2 do 30 listopada. Lokalizator darmowych wypożyczalni e-booków można znaleźć na stronie www.czytajPL.pl

Lista dostępnych książek:
1. Wojciech Drewniak „Historia bez cenzury 2”
2. Krzysztof Piskorski „Czterdzieści i cztery”
3. Gregory David Roberts „Shantaram”
4. Filip Springer „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”
5. Anna Kamińska „Wanda”
6. Jakub Małecki „Ślady”
7. Dan Ariely „Szczera prawda o nieuczciwości”
8. Elżbieta Cherezińska „Korona śniegu i krwi”
9. Camilla Lackberg „Księżniczka z lodu”
10. Peter Wohlleben „Sekretne życie drzew”
11. Jon Ronson „#WstydźSię!”
12. Marek Kamiński „Marek i czaszka jaguara”

Organizatorzy Czytaj PL: Krakowskie Biuro Festiwalowe, Woblink
Partner strategiczny: Instytut Książki
Organizatorzy odsłony w szkołach (Upoluj swoją książkę): Instytut Książki, Krakowskie Biuro Festiwalowe, Woblink
Wydawcy: Znak Horyzont, Wydawnictwo Literackie, Wydawnictwo Marginesy, Wydawnictwo Karakter, SQN, Smak Słowa, Zysk, Wydawnictwo Czarna Owca, Otwarte, Insignis Media, Znak Emotikon
Miasta partnerskie: Kraków, Poznań, Łódź, Wrocław, Gdańsk, Katowice, Lublin, Toruń, Częstochowa, Opole, Gdynia, Rzeszów
Pozostałe miasta biorące udział w akcji: Warszawa, Białystok, Bydgoszcz, Bytom, Chorzów, Mysłowice, Rybnik, Sosnowiec, Szczecin, Tychy
Miasta Literatury UNESCO biorące udział w akcji: Barcelona, Dublin, Dunedin, Edynburg, Lwów, Norwich, Nottingham, Praga, Reykjavik, Dundee
Patronat medialny: LubimyCzytać.pl, Niestatystyczny.pl
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa

Akcja objęta Patronatem Ministra Edukacji Narodowej
źr: informacja prasowa Czytaj PL

Więcej informacji: http://czytajpl.pl/

Nad czym tu się zastanawiać? Zobaczcie jakie tytuły możecie przeczytać za darmo. Nowości 2017 roku, książki doceniane przez czytelników, wspaniałe nazwiska!
Ja posiadam konto na portalu Woblink od kilku lat. Rejestracja na portalu jest całkowicie darmowa, pobranie aplikacji również. Nie ponosicie za nic żadnych kosztów. Woblink jest jedynym miejscem, gdzie zaopatruję się w ebooki i szczerze polecam Wam byście się na niej przy okazji rozejrzeli. Nie jest to reklama z mojej strony - wszystko to piszę z własnego doświadczenia.
Na blogu pojawią się recenzje książek wybranych przeze mnie w tej akcji. Na pierwszy ogień "Ślady" Małeckiego, które bardzo chciałam przeczytać! Udostępniam kod, dzięki któremu możecie pobierać książki na swoją wirtualną półkę i czytać, gdzie tylko chcecie. 



Korzystajcie - ta akcja to piękny prezent dla czytelników!

Harlan Coben ,,Sześć lat później"



Harlan Coben ,,Sześć lat później"
Wydawnictwo Albatros
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Rok wydania: 2015
Stron: 415


Sześć lat temu Jake patrzył, jak miłość jego życia bierze ślub z innym mężczyzną. Gdy przypadkiem natrafia na nekrolog męża Natalii, czuje się zwolniony z obietnicy nienawiązywania kontaktu. Na pogrzebie czeka go niespodzianka... Pogrążona w żałobie wdowa to nie Natalie, a zupełnie inna kobieta. Co więcej – była żoną Todda od ponad dziesięciu lat. Kim zatem była Natalie? I czy w ogóle istniała? Dlaczego wszystko, w co dotąd wierzył, okazało się fikcją?
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/257868/szesc-lat-pozniej


Przeglądając półkę mojego narzeczonego, który po prostu uwielbia Cobena i ma chyba wszystkie jego książki, pomyślałam, że do końca roku chciałabym jeszcze przeczytać coś tego autora. Na chybił trafił, wybrałam "Sześć lat później". 
Muszę przyznać, że nie mogę się napatrzeć na te okładki, które serwuje wydawnictwo Albatros. One doskonale oddają klimaty książek, a okładki na książkach Cobena to po prostu mistrzostwo świata.
"Sześć lat później" to thriller, ale przede wszystkim historia o wielkiej miłości mężczyzny do kobiety  porzuconego z tak naprawdę dziwnych przyczyn, który nie potrafi zapomnieć o tym romansie. Całą fabułę napędza jego miłość do niej. Uporczywie szuka jakiejkolwiek informacji o niej i przez to wpada w ogromne kłopoty.
Coben jak to Coben pisze tak, że książkę po prostu się połyka. Lekki styl autora, a może wspaniała praca tłumacza sprawia, że czytelnik wplatuje się w fabułę i nie chcę jej opuścić.
Sama zagadka zniknięcia Natalii i dochodzenie do prawdy jest naprawdę interesujące. Co ciekawe, dopiero w zakończeniu mamy wyłożoną kawę na ławę. Podczas całej fabuły wskazówek jest niewiele. Zdarza się mnóstwo pościgów i zaplatanych w aferę osób,  ciężko przewidzieć kto na końcu jaką odegra role. Za to kocham Cobena. Oczywiście po przeczytaniu kilku jego książek, jestem w stanie czegoś tam się domyślić, jednak autor zawsze potrafi mnie na końcu zaskoczyć, zadziwić. Sam pomysł z powodem zniknięcia Natalie jest oczywiście nieco naciagany, ale kto wie... może istnieją tego typu rzeczy na świecie.
Myślę, że Cobena nie trzeba reklamować. Jeśli potrzebujecie przeczytać dobry thriller to zawsze jest dobry wybór. Jeśli jesteście fanami autora, a tej książki nie przeczytaliście - na pewno będziecie usatysfakcjonowani. Coben pisze bardzo równo i nie natknełam się jeszcze na żadną wpadkę z jego strony. Czekam na najnowszą książkę, która w Polsce ukaże się w styczniu.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Neil Gaiman "Gwiezdny pył"


Neil Gaiman "Gwiezdny pył"
Wydawnictwo MAG
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Rok wydania: 2016
Stron: 198


Młody Tristran Thorn zrobi wszystko, byle tylko zdobyć lodowate serce pięknej Victorii – przyniesie jej nawet gwiazdę, której upadek z nieba oglądali razem pewnej nocy. By jednak to uczynić, musi wyprawić się na niezbadane ziemie po drugiej stronie starożytnego i dobrze pilnowanego muru, od którego bierze nazwę ich maleńka wioska. Za owym murem leży Kraina Czarów, gdzie nic nie jest takie, jakim je sobie wyobraził – nawet upadła gwiazda. 

Bestsellerowy autor Neil Gaiman przedstawia opowieść o niezwykłej wyprawie do mrocznej, cudownej krainy – w poszukiwaniu miłości i tego, co niemożliwe. 

źródło opisu: www.mag.com.pl

Zaczęłam czytać "Gwiezdny pył" i myślę - skąd ja znam tę historię ? Wiem, co wydarzy się dalej, ale skąd? Czytałam i dumałam i w końcu oprzytomniałam - no tak oglądałam kiedyś film w gwiazdorskiej obsadzie na podstawie tej powieści! Było to już jakiś czas temu, a przez rok przewija się tyle historii w mojej głowie, że czasami ciężko uporządkować myśli.
Pamiętam jednak, że film miał w sobie więcej dramaturgii, a opowieść Gaimana jest bardziej baśniowa, łagodniejsza i ma w sobie niesamowity urok. 
Na tego autora czaiłam się już kilka miesięcy, ciągle odkładając go ,,na później", ale wiecie jak to jest - to książki wybierają ludzi i ostatnio "Gwiezdny pył" przyciągnął mój wzrok.
Muszę przyznać, że się nie zawiodłam, dostałam dokładnie to czego oczekiwałam. Nieoczywistą, baśniową, pełną przygód książkę, może troszkę za krótką, ale mimo to jestem zauroczona i na pewno Gaiman jeszcze trafi w moje łapki. Jest to bardzo uznany na świecie pisarz i muszę przyznać, że jego twórczość ma w sobie coś z magii. Ta książka mnie zrelaksowała, uspokoiła i rozbudziła apetyt na więcej. "Gwiezdny pył" to fantastyka w czystej postaci, pełna niesamowitych wydarzeń, baśniowych stworów, czarownic i odważnych bohaterów.
Co ciekawe bohaterowie nie są jakoś szczegółowo scharakteryzowani, tak naprawdę wiemy o nich niewiele, a jednak potrafię ich sobie dokładnie wyobrazić. Mam wrażenie, że autor pozostawił pewne rzeczy dla wyobraźni czytelnika.
Mimo, że jest to baśniowa historia, to ja jednak nie odczytałam z niej żadnego morału. To po prostu opowieść o drodze, poszukiwaniu szczęścia, miłości, żądzy władzy. Podoba mi się to, ta urocza prostota. No i to wydanie - przepiękne! 

niedziela, 5 listopada 2017

Magdalena Witkiewicz ,,Po prostu bądź"


Magdalena Witkiewicz ,,Po prostu bądź"
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2015
Stron: 344

W pobliżu zawsze był przyjaciel. Jego przyjaciel, któremu nie wolno było czuć.
Ale możemy się umówić
I zawrzeć pewien pakt
Zaopiekował się nią na dobre i na złe.
Ktoś do nich dołączył, a on nadal trwał.
Pewnie nie taką miłość
wymarzyłaś sobie w snach
Miłość przychodzi bezszelestnie, nikogo nie uprzedza.
Równie cicho odchodzi niezauważona. 
Lecz może pokochasz mnie
Za jakiś czas.

źr: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/262228/po-prostu-badz 

Bardzo długo odkładałam zapoznanie się z twórczością Magdaleny Witkiewicz, ciągle coś innego było do przeczytania, mimo że obserwuję autorkę w mediach społecznościowych już bardzo długo. Ostatnio pomyślałam - przeczytam! Muszę w końcu znaleźć czas dla tej przesympatycznej pisarki. Lepiej późno niż wcale - absolutnie mnie oczarowała.
"Po prostu bądź" to książka, która zaserwuje Wam mnóstwo wzruszeń. Historia w niej opowiedziana chwyta za serce i... sprawia, że nie mam ochoty marnować już żadnej sekundy w życiu, bo los bywa przewrotny i nikt z nas nie wie, co mu jest pisane. Niby człowiek to wie, ale w codziennym pędzie ten czas przeznaczony dla bliskich ciągle gdzieś umyka. O nie, po tej lekturze postanowiłam trochę się zatrzymać i spojrzeć na pewne sprawy inaczej. 


Magdalena Witkiewicz pisze bardzo pięknie, obrazowo, klimat tej książki jest cudowny, momentami gorzki jak życie. Bardzo podoba mi się kreacja bohaterów, jest dopracowana, przemyślana. Akcja książki nie pędzi na łeb na szyję, jest wyważona, przez co nie miałam wrażenia, że coś jest sztuczne.
Dość szybko domyśliłam się jak potoczą się losy Poli, zresztą już na początku książki pojawiają się pewne sygnały, jednak kompletnie mi to nie przeszkadzało. Książkę czyta się bardzo dobrze, jest wciągająca, zwłaszcza początek jest świetny, wywołała we mnie wiele emocji. Tego oczekuję w literaturze obyczajowej. Tutaj wszystko współgra ze sobą. Nie jest to jakaś skomplikowana historia z wielkimi zaskoczeniami, a jednak książka ma ,,to coś".
Fajny jest pomysł z tekstami piosenek, świetnie dobranych, które trafnie otwierają każdy rozdział. 
Witkiewicz to wysoki poziom, widać że doskonale wie co chcę przekazać, ma świetny warsztat, cudowną wrażliwość - duma rozpiera, że mamy takich pisarzy. Chcę więcej!

sobota, 4 listopada 2017

Kasie West "Chłopak z innej bajki"



Kasie West "Chłopak z innej bajki"
Wydawnictwo: Feeria Young
Przekład: Jarosław Irzykowski
Rok wydania: 2017
Stron: 351

Caymen ma 17 lat i po szkole pracuje w należącym do jej mamy nieco dziwacznym sklepie z porcelanowymi lalkami i specjalizuje się w sarkastycznym podejściu do życia, szczególnie wobec bogaczy. Lata obserwacji zamożnych ludzi zza lady i życiowe doświadczenia mamy nauczyły ją, że nie można im ufać, a do tego są zblazowani, nieuprzejmi i przekonani, że cały świat powinien leżeć u ich stóp. Gdy do sklepu trafia Xander, wysoki, przystojny i na swój sposób uroczy, ale najwyraźniej obrzydliwie bogaty, od razu widać, że jest z totalnie innej bajki. Caymen co prawda znajduje z nim wspólny język, ale jest przekonana, że jego zainteresowanie nie potrwa długo. Gdy Xandrowi niemal udaje się ją do siebie przekonać, dziewczyna odkrywa, że pieniądze grają w ich związku o wiele większą rolę, niż sądziła. Na ich wspólnej drodze piętrzą się przeszkody... czy ostatecznie trafią razem do tej samej bajki?
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4544574/chlopak-z-innej-bajki 

Kasie West kolejny raz totalnie mnie zauroczyła. Tym razem pobiła na głowę poprzednie powieści. "Chłopaka z innej bajki" wciągnełam w kilka godzin, ekscytując się, kibicując głównym bohaterom i zapomninając o otaczającym mnie świecie. 
Pisałam już w poprzednich opiniach, że West ma niesamowity dar do pisania powieści do bólu prostych, a jednak mających drugie dno, dzięki którym robi się ciepło na serduchu.
Co sprawia, że "Chłopak z innej bajki" tak mnie zauroczył? Tym razem bohaterowie. Tytułowy chłopak czyli Xander jest po prostu uroczy, niedoskonały, obrzydliwie bogaty i tak swojski, że chciałoby się go uściskać. Caymen jest świetnie wykreowaną bohaterką z diabelnie sarkastycznym poczuciem humoru. Relacje tej dwójki, dialogi rozśmieszają do łez i ogromnie wzruszają. Sklep z lalkami wprowadza w bajkowy klimat, bohaterzy drugoplanowi są interesujący i mają istotny wpływ na główną parę. 
Dużą zaletą książek West jest to, jak ona potrafi rozwijać relacje miłosne, rodzinne, jak umiętnie prowadzi akcję. Bohaterowie jej książek są nastolatkami, ale nigdy nie są to głupiutkie opowieści z żenującymi wyznaniami. Autorka w tej książce przemyciła ważne przesłanie - nie warto ludzi mierzyć jedną miarą, a dzieci nie zawsze powielają błędy swoich rodziców, chociaż ci starsi się martwią to jasne. Caymen i Xander sami muszą dojść do pewnych wniosków i robią to strasznie się szarpiąc i popełniając liczne błędy. Uczą się siebie nawzajem i razem poszukują pomysłu na siebie, co jest urocze, buduje ich relacje i sprawia, że jest ona tak prawdziwa i chwytająca za serce. 
Jestem zauroczona opowieścią o nastolatkach ! Jest jednak ona tak fajnie, ciekawie i uroczo napisana, że nie sposób tej książki nie pokochać, nawet jak jest się już panią około trzydziestki. 

środa, 1 listopada 2017

Podsumowanie października 2017 i kilka słów o spotkaniu autorskim z Alkiem Rogozińskim

Listopad w tym roku powitał nas bardzo ponuro, ale nie ma co się poddawać depresyjnej pogodzie za oknem. Czas szybko ucieka, ani się obejrzymy i będą święta.


W październiku odbyły się targi w Krakowie, na których niestety nie zawitałam i raczej nie jest mi to pisane ze względu na to, że do Krakowa mam kawał drogi. Pocieszam się jednak myślą, że do maja już nie tak daleko i wtedy zawojuję stolicę na targach w Warszawie. Z zazdrością oglądałam krakowskie relacje, ale przynajmniej mój portfel nie ucierpiał za bardzo w październiku ^^

Czytelniczo październik wypadł u mnie nieźle. Przeczytałam 6 książek, co daje całkiem niezły wynik.

Zapraszam do przeczytania wszystkich opinii. Więcej znajdziecie pod zakładką Spis recenzji na górze strony.

Chciałabym Wam też krótko opowiedzieć o spotkaniu autorskim z Alkiem Rogozińskim w którym miałam przyjemność uczestniczyć w Lublinie 04.10 w księgarni BookBook, której nikt nie potrafił znaleźć ^^ Panie obiecały, że wkrótce to się zmieni i pojawi się szyld. 
Wschodnia ściana Polski bardzo rzadko ma okazję do spotkań autorskich, ponieważ jest ich u nas bardzo mało. Podobno dlatego, że nikt na nie nie chodzi, co moim zdaniem jest bzdurą. Jest to też wina tego, że są za mało nagłaśniane takie spotkania i wiele osób o nich po prostu nie wie. Na szczęście pisarze są innego zdania, podobnie jak Pan Alek, który przyjechał na Lubelszczyznę i mam nadzieję, że miło ten przyjazd wspomina. 


Wybaczcie jakość, ale zdjęcie zostało zrobione kalkulatorem, czyli moim telefonem^^

Spotkanie było bardzo kameralne, atmosfera była fantastyczna. Spodziewałam się, że będzie wesoło, bo obserwuję pisarza już dłuższy czas na Facebooku, ale na żywo jest jeszcze sympatyczniejszy, bardzo otwarty i strasznie podoba mi się jego podejście do czytelników. Cieszę się, że odnosi takie sukcesy, tym bardziej, że ostatnia książka, czyli ,,Lustereczko...." bardzo mi się podobała.
Jedyna rzecz na minus - szkoda, że tak krótko to trwało, bo z Panem Alkiem można spokojnie przesiedzieć całą noc i nie byłoby dość gadania. Autor zdradził nam kilka tajemnic, opowiedział o tym, co skłoniło go do napisania "Lustereczka...", o swojej znajomości z Rafałem Maślakiem i o wspólnej pracy z Magdaleną Witkiewicz. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego osobowości i charyzmy.

poniedziałek, 30 października 2017

Cara Delevingne, Rowan Coleman ,,Mirror, Mirror"


Cara Delevingne, Rowan Coleman "Mirror, Mirror"
Wydawnictwo Jaguar
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Rok wydania: 2017
Stron: 400



Przyjaźń. Zdrada. Ofiara. Tajemnica. Cara Delevingne stworzyła thriller doskonały.

Red, Leo, Rose i Naomi to czwórka młodych przyjaciół. Są inni od pozostałych rówieśników, są odmieńcami. Nie wiedzą, kim są i kim chcą być. Zbliża ich muzyka. Wspólnie zakładają kapelę Mirror, Mirror. Ale nie nacieszą się długo wspólną pasją...

Naomi zostaje wyciągnięta nieprzytomna z rzeki. Pozostając w śpiączce, walczy o życie. Policja twierdzi, że była to nieudana próba samobójcza. Ale jej przyjaciele wcale nie są tego pewni. Każde inaczej reaguje na dramatyczne wydarzenia – Rose zaczyna imprezować jak szalona, Leo wpada w depresję, a Red postanawia samodzielnie odkryć prawdę. Czy Naomi się obudzi? Co zaprowadziło ją na granicę życia i śmierci? A może pytanie powinno brzmieć: kto?

Odpowiedzi na pytania nie przyniosą niczego dobrego. Na jaw wyjdą najmroczniejsze tajemnice. Nic już nie będzie takie samo. Rozbitego lustra nie da się przecież skleić.

Cara Delevingne to aktorka i modelka znana m.in. z ról w filmach „Papierowe miasta”, „Legion samobójców” oraz „Valerian i miasto tysiąca planet”. Jej konto na Instagramie śledzi ponad 40 milionów osób. Jest bisekusalna (z czym się nie kryje), walczy o prawa zwierząt, nagłaśnia problem depresji, na którą sama chorowała.

źródło opisu: http://wydawnictwo-jaguar.pl/books/mirror-mirror/



Czy modelka i aktorka może napisać dobrą książkę? Podobno jak ktoś jest dobry we wszystkim nie jest dobry w niczym. Miałam pewne obawy, chociaż jestem fanką urody i osobowości Cary Delevingne od bardzo dawna. Gdy wzięłam książkę do ręki, zobaczyłam na niej również nazwisko Rowan Coleman. Podobno to bardzo poczytna pisarka powieści młodzieżowych. Zastanawiam się teraz ile Rowan Coleman jest w tej książce. Szukałam informacji na ten temat, ale niestety nie znalazłam. Przypuszczam, że odpowiada w pewnym stopniu za część merytoryczną, zapewne czuwała nad dziełem Cary,  by ta nie popełniła podstawowych błędów. Ale czy również pisała tę historię? 
Zastanawiam się nad tym, bo jakby było wiadomo na ile jest to dzieło Delevingne, wtedy byłabym w stanie ocenić ją jako pisarkę, a tak nie potrafię tego zrobić. Książka "Mirror, Mirror" zrobiła na mnie spore wrażenie. Uważam, że jest bardzo dobra, ciekawa i z mądrym przesłaniem.


Książka opowiada o grupie nastolatków - odrzuconych przez towarzystwo, mających ogromne problemy emocjonalne i nieodpowiedzialnych rodziców. Sam zamysł historii bardzo mi się podoba. Akcja książki rozgrywa się w Londynie, pod względem językowym książka jest napisana bardzo dobrze. Jest naprawdę wciągająca i... zaskakująca. Dałam się złapać, przyznaję to i w pewnym momencie z niedowierzaniem czytałam kolejne strony.
Główni bohaterowie, to postacie bardzo dobrze wykreowane, przemyślane z którymi można się utożsamiać. Książka porusza wiele trudnych nastoletnich tematów. Mam taką refleksję po jej przeczytaniu, że nasz nastoletni etap w życiu jest chyba tym najważniejszym, który nas kształtuje, o którym wspomina się z największą nostalgią.
To książka o tym, że nie trzeba się wstydzić tego kim się jest. Nie trzeba wstydzić się inności. 
Bardzo mądra, poruszająca historia przedstawiona w "Mirror, Mirror" robi spore wrażenie. Wśród powieści dla nastolatków to perełka, ale nie tylko, bo każdy dorosły powinien sięgnąć po książkę Delevingne, by zrozumieć młodzież, przypomnieć sobie jak to było i nie wydawać pochopnych wniosków. Ważną rolę odgrywają w powieści również media społecznościowe, które stały się już nierozerwalną częścią naszego życia...
Książkę szczerze polecam. To nie jest kolejny celebrycki chłam. Jestem bardzo zaskoczona i czekam na pierwsze samodzielne dzieło Cary. 


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję http://businessandculture.pl/ i wydawnictwu Jaguar!