Wyniki rozdania

Cześć ! W końcu znalazłam chwilę, by przedstawić wyniki rozdania! Bardzo Was przepraszam za opóźnienie. 
Dziękuję wszystkim za udział! Chciałabym każdemu uczestnikowi coś podarować, ale niestety mój budżet nie jest aż tak wysoki :). Dziękuję i zachęcam do udziału w kolejnych konkursach, które będą jak się ogarnę życiowo. Zwycięzca został wyłoniony drogą losowania. O przypisaniu liczby decydowała kolejność zgłoszeń w komentarzach. 
A oto zwycięzca:


Gratuluję Insane Sanity!
Wysyłam maila i na odpowiedź czekam 2 dni. Jeśli jej nie dostanę wylosuję kolejną osobę.

Jeszcze raz dziekuję wszystkim za udział i cierpliwość!

Komunikat w sprawie rozdania!

Cześć!
Tak, wiem, wyniki rozdania miały być w środę, ale mam taki młyn w domu (remont) i robocie (nauka), że po prostu nie mam czasu przeprowadzić losowania. Bardzo Was przepraszam! Jutro postaram się to zrobić, nagram filmik, lub zrobię zdjęcia, by wszystko było jasne i opublikuje wyniki. Proszę Was  o jeszcze chwile cierpliwości !

Book Tour: Sandra Nowaczyk "Friendzone"


Sandra Nowaczyk  "Friendzone"
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2017
Stron: 408

Przeczytałam "Friendzone" i powiem Wam, że tyle myśli wiruje mi w głowie, że nie wiem od czego zacząć. Sandra Nowaczyk jest młodą dziewczyną, młodszą ode mnie o całe dziesięć lat, to sporo. Może zacznę od tego, że cieszę się że wydawnictwa dają szansę młodym autorom, którzy nie poddają się i nie chowają swoich książek do szuflady, tylko je wydają. Napisanie książki i przedstawienie jej czytelnikom to naprawdę odważne posunięcie. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że żeby zostać pisarzem trzeba pozbyć się wstydu, bo pisarz w swojej książce całkowicie się odkrywa. Coś w tym jest. Kiedyś marzyłam o tym, by sama pisać książki, ale nie potrafię. Mam mnóstwo pomysłów, ale gdy próbuję usiąść do pisania mam w głowie kompletną pustkę. Dlatego szanuję pisarzy i tak bardzo ich podziwiam.

"Friendzone" opowiada o dwójce przyjaciół Tate i Griffinie. Znają się bardzo dobrze, są sąsiadami. W pewnym momencie ich przyjaźń zamienia się w miłość, do której żadne z nich nie chce się przyznać. Niedomówienia sprawiają, że ranią się nawzajem. Ten temat jest dość znany, życie pisze różne scenariusze. Pomysł na książkę jest niezły, ale niestety jej potencjał jest tutaj niewykorzystany. Głównym tego powodem jest młody wiek autorki, który odbija się w książce. Sandra musi jeszcze bardzo popracować przede wszystkim nad warsztatem no i nabrać doświadczenia. Autorka ma potencjał i wiele dobrego przed nią, jednak czeka ją jeszcze mnóstwo pracy. Jest porównywana do Estelle Maskame znanej dzięki serii "DIMILY" i tak obie są młode, ale ja nie lubię takich porównań! Nie przepadam za porównaniami i tego typu zabiegami. Każdy pisarz toruje sobie własną drogę. 

"Friendzone" poleciłabym dużo młodszym czytelnikom, ja po prostu jestem na to za stara. Miałam wrażenie, że nastoletnie problemy przedstawione w fabule są po prostu śmieszne, wyolbrzymione, zachowanie głównej bohaterki strasznie mnie irytowało, a przedstawione problemy były jednak błahe i do rozwiązania za pomocą jednej konkretnej rozmowy. Dla mnie za bardzo się to ciągnęło. Sam moment zakochania, też do mnie nie przemówił, jest to naciągane, ale dobra - przymykam na to oko. Nie jestem już nastolatką i mam w tym momencie zupełnie inne podejście do miłości. Młodość rządzi się innymi prawami i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Nie chcę przez to zaniżać oceny tej książki, nie zrobię tego, podchodzę do niej w zupełnie indywidualny sposób.

Jeśli jednak mam się do czegoś konkretnie przyczepić (jak to ja) to do sposobu w jaki autorka przedstawia konkretne sytuacje. Drażniły mnie szczegółowe opisy czynności. O co mi chodzi? O to, do czego przyczepiałam się czytając również książki Maskame. Szczegółowe opisy tego co robią bohaterowie spowalniają akcję. Niepotrzebnie autorka skupia się na tym że np. ktoś pije kawę więc: nalewa sobie wody, miesza łyżką, dorzuca cukier itd. Każdy wie jak to się robi, niepotrzebnie skupia się głównie na takich błahostkach przedstawiając kontekst sytuacyjny. Rozumiem, że trzeba zarysować miejsce akcji itd., ale można to zrobić za pomocą bardziej ogólnych zdań, czy umieścić to w dialogu (Sapkowski jest np. mistrzem takiego budowania kontekstu). Nie potrzeba skupiać się na takich drobiazgach, bo drażni to czytelnika i właśnie jak mówię - spowalnia akcję. Tutaj Sandra Nowaczyk musi wypracować taki "złoty środek", by owszem przedstawić sytuację, konkretne czynności, ale nie wdawać się w takie niepotrzebne, nic nie wnoszące szczególiki. 

Co jeszcze... zabrakło mi takiego ,,związania" bohaterów. Nie przekonała mnie do końca ta relacja. Autorka starała się wplątując np. wspomnienia pokazać, że Tate i Griffin, są przyjaciółmi od dziecka i dużo ich łączy, jednak zabrakło mi tutaj jakiejś iskry, głębszej psychologii. Troszkę ten wątek jest niedopracowany. Dostrzegłam jednak starania i jest to dobry początek.
Jeszcze jedna rzecz. Sandra Nowaczyk próbowała wpleść tutaj trochę dramatu - chodzi o relacje Griffina z ojcem, jednak ten wątek został w pewnym momencie spalony, zbyt pobieżnym podejściem do tematu. Można było z niego wyciągnąć dużo więcej, a mniej skupić się na niepotrzebnym dramatyzowaniu w kwestiach miłosnych.
Początek był średni, ale ostatnie 150 stron moim zdaniem całkiem, całkiem. Książkę czytało mi się bardzo dobrze, wciągnęła mnie mimo tych potknięć o których napisałam, a kilka wydarzeń przybrało nieoczekiwany obrót. Lekki styl zdecydowanie zaliczam na plus. Co ważne drugi plan też jest bardzo dobrze przedstawiony i odgrywa jakąś rolę, a nie jest tylko zbędnym tłem i mrowiem anonimowych postaci. To wartościowa książka dla dużo młodszych ode mnie czytelników, propaguje dobre wartości, przedstawia szaleństwa młodości oraz to, co roi się głowach nastolatków.

Jeśli Sandra przeczyta moje tutaj "dywagacje" :) to jako skromna czytelniczka chcę jej powiedzieć, że idzie w dobrą stronę. Trzymam za nią kciuki i proszę, by się nie zniechęcała. Bardzo chętnie przeczytam jej kolejne książki i sprawdzę jak sobie radzi. To naprawdę duży sukces, że tak znane, cenione i dobre wydawnictwo jak Feeria Young, postanowiło dać szansę młodziutkiej autorce. Po prostu szczerze napisałam co myślę i dlaczego tak myślę.
Będę ją  obserwować.
-------------


Za możliwość udziału w Book Tour bardzo dziękuję kochanej Michalinie z bloga
Regulamin Book Tour i wszystkie informacje znajdziecie tutaj. 



Letnie rozdanie - do zdobycia "Sekretne życie pszczół" [ZAKOŃCZONY]

Chciałabym zaprosić Was na obiecywane już długo rozdanie, które ciągle odkładałam i odkładałam aż w końcu się zebrałam. Do wygrania jest książka "Sekretne życie pszczół" Sue Monk Kidd, która mnie zaczarowała w tym roku. 

Co trzeba zrobić? Być publicznym obserwatorem bloga i zostawić pod tym postem zgłoszenie:
Zgłaszam się.
Email:
Moja strona:

Regulamin:
1. Organizatorem rozdania jestem ja, właścicielka tego bloga.
2. Do wygrania jest jedna książka Sue Monk Kidd "Sekretne życie pszczół". Książka jest w stanie idealnym.
3. Zgłoszać się można od 07.07 do 17.07. 2017r. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
4. Uczestnikiem jest każdy kto spełni WSZYSTKIE wymienione warunki, czyli jest publicznym obserwatorem bloga i zostawi zgłoszenie pod tym postem.
5. Nie wysyłam książki za granicę. 
6. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania do 2 dni po zakończeniu rozdania.
7. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
8. W ogóle nie biorę pod uwagę osób, stron które są tylko "łowcami" konkursów. Będę to sprawdzać i ignorować te zgłoszenia, ostrzegam.


Zachęcam do udziału, bo książka jest naprawdę świetna :) MOJA RECENZJA

Paulina Świst "Prokurator"


Paulina Świst "Prokurator"
Wydawnictwo Akurat
Rok wydania: 2017
Stron: 319


Trzydziestoletnia, niezwykle atrakcyjna Kinga Błońska jest szczęśliwą kobietą. To znaczy była. Od wielu lat dzieliła życie z tym samym mężczyzną a zawodowo, jako błyskotliwa adwokatka, odnosiła sukcesy na sali sądowej. Teraz jednak fortuna przestała jej sprzyjać: nie dość, że przyłapała męża na zdradzie, to musiała również podjąć się prowadzenia sprawy groźnego bandyty „Szarego”. Co gorsza, „Szary” jest jej przyrodnim bratem, z którym od dawna nie miała – i nie chciała mieć – nic do czynienia.

Wydarzenia ostatnich tygodni postanawia odreagować w dyskotece. Po raz pierwszy w życiu ma ochotę zachować się nieodpowiedzialnie… i udaje się jej to aż za bardzo. Ląduje w mieszkaniu Łukasza, którego dopiero co poznała na parkiecie. Po niesamowitych miłosnych uniesieniach, zaspokojna seksualnie, ale skacowana moralnie, ukradkiem wraca do domu. Zaledwie kilka godzin później przekonuje się, że pech upodobał ją sobie na dobre: "facet na jedną noc" okazuje się prokuratorem prowadzącym sprawę jej przyrodniego brata. Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że pozasłużbowe kontakty Kingi i Łukasza nie ograniczą się do jednego gorącego spotkania…

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4559828/prokurator

Kurde co to było??? Kompletnie nie tego się spodziewałam. Jestem tak zaskoczona, że siedzę z rozdziawioną gębą po lekturze i próbuję sklecić tutaj dla Was jakiś w miarę składny tekst.
Petarda! Po prostu petarda nie książka!
Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź, byłam zainteresowana, chociaż nastawiłam się na kryminał, jak głosi okładka. Kompletnie nie wiem, czemu ta książka została zakwalifikowana do tego gatunku. Kryminał pasuje mi tutaj jak wół do karocy, bo to nie jest żaden kryminał tylko ognisty, przepełniony erotyzmem romans z dużą domieszką sensacji! I tak powinna być reklamowana ta książka, która obroni się sama. Książka jest moim zdaniem fantastyczna i pozostawiła mnie z wielkim niedosytem, bo czytałabym ją dalej i dalej i dalej!
Od pierwszych stron po prostu przepadłam i nie mogłam pozbierać długo szczęki z podłogi zagłebiając się coraz bardziej w fabułę. Niezwykle lekki, dowcipny styl, niezłe dialogi sprawiają, że tę książkę po prostu się połyka nie czyta.
Nie mam pojęcia kim jest tajemnicza Paulina Świst, ale zapowiadam, że będę ją bacznie obserwować, oj to będzie prokuratorska obserwacja :) No i czekam na więcej, błagam o więcej! Takiej rozrywki potrzebowałam. Ta książka kompletnie mnie rozluźniła, strasznie rozbawiła, wywołała dreszcze emocji, pan prokurator nieźle mnie wkurzył, a sceny erotyczne to juz nie powiem co, bo może będą to czytali nieletni.
Padło podejrzenie, że za pseudonimem Paulina Świst kryje się facet, ze względu na pewną surowość wyczuwalną w "Prokuratorze" i niezłe przedstawienie perspektywy męskim okiem, ale ja myślę, że Paulina Świst jest jednak kobietą. Perspektywa Łukasza, sposób jej ukazania jest zastanawiający, ale jednak pewne niuanse zdradzają kobiecą rękę. A może wszyscy się mylimy :)

Skoro już wspomniałam, że fabuła dzieli się na męskie i damskie spojrzenie to muszę przyznać, że bardzo podobał mi się sposób w jaki została poprowadzona. Przeplatana narracja wywołuje naprawdę dużo emocji i daje możliwość zżycia się z głównymi bohaterami, czyli Kingą i Łukaszem. Niezłe z nich cholery, naprawdę są siebie warci, ale tytułowy pan prokurator ten cholernik Łukasz nieźle zalazł mi za skórę. Jest chyba najbardziej aroganckim gnojkiem, jakiego miałam przyjemność spotkać w literackim świecie. Drew z serii "Tangled" Emmy Chase może czyścić mu buty. Miałam ochotę go zamordować, a z drugiej strony po prostu go uwielbiam. No uwielbiam tego suk...syna. 
Skoro juz zaczełam przeklinać, czego nigdy nie robię to muszę się wytłumaczyć: to wina tej książki! Od przekleństw, aż w niej się roi i mimo, że jestem przeciwniczką przekleństw w książkach, to jednak pewne historie wymagają ostrego języka. "Prokurator" tego wymaga. Bez tego ta książka nie robiłaby takiego wrażenia jakie robi. Ciągle zbieram szczękę z podłogi.

Wątek sensacyjny. Skoro akcja dzieje się w świecie adwokatów, prokuratorów i policji to spodziewałam się czegoś na kształt moich ulubieńców Chyłki i Zordona. Nic z tego, to zupełnie inny klimat, chociaż pewne rzeczy się na siebie nakładają. Widać, że autorka obraca się w prawniczym świecie i wie co pisze. Sama sprawa "Szarego" jest interesująca, chociaż momentami całość jest mocno naciągana, zwłaszcza pewne kroki, które podejmuje Łukasz są naciagnięte do granic możliwości. Jednak całość moim zdaniem trzyma się kupy. Śledziłam ten wątek z bijącym sercem i byłam ciekawa finału.

Erotyzm... erotyzm po prostu wylewa się z tej książki. Chemia między głównymi bohaterami przyprawia o zawroty głowy, a ich słowne potyczki, reakcje Łukasza i niewyparzony jęzor Kingi dodają całości takiej pikanterii i tak nakręcają całość, że po prostu nie sposób powstrzymać rumieńca wypływającego na twarz. Bardzo ciekawie autorka poprowadziła tę przecież niełatwą relacje. Związała bohaterów w interesujący sposób, całość nie stwarza sztucznego wrażenia, ani przez moment.
No cóż jak widać ja po prostu nie mam pytań. "Prokurator" trafia na listę moich ulubionych książek. Niezła historia. Kompletne zaskoczenie.

Sabaa Tahir "Ember In The Ashes. Pochodnia w mroku"


Sabaa Tahir "Pochodnia w mroku"
Cykl: An Ember In The Ashes t.2
Tłumaczenie: Jerzy Malinowski
Wydawnictwo Akurat
Rok wydania: 2017
Stron: 510


Po dramatycznych wydarzeniach podczas czwartej Próby, Elias i Laia uciekają z Serry i ścigani przez wojańskich żołnierzy ruszają w podróż po bezdrożach Imperium. Laia musi uwolnić z okrytego złą sławą więzienia w Kauf swojego brata, Darina, jedynego zdolnego przynieść wolność Scholarom. Elias jest zdecydowany pomóc Lai za cenę swojej wolności, a nawet życia. Tymczasem przeciwko Lai i Eliasowi sprzysięgają się wszystkie siły, ludzkie i nadludzkie. Przyjdzie im zmierzyć się z licznym gronem nieprzyjaciół: żądnym krwi imperatorem Markusem, bezwzględną komendantką Czarnego Klifu, sadystycznym naczelnikiem więzienia, a przede wszystkim z Heleną, zakochaną w Eliasie a jednocześnie wierną imperatorowi. Helena, zgodnie z wolą imperatora zostaje wysłana z misją odszukania Eliasa Veturiusa oraz scholarskiej niewolnicy, która pomogła mu w ucieczce i jak się okazuje jest obdarzona nadprzyrodzonymi zdolnościami.
źródło opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4696606/ember-in-the-ashes-pochodnia-w-mroku

Jak ja czekałam na tę książkę! Jak ja czekałam... oj długo to trwało i będzie trwać jeszcze dłużej, ponieważ tom drugi zdecydowanie nie jest tym ostatnim i dzięki za to niebiosom. Najgorsze jest to, że trzecią książkę Sabaa Tahir dopiero pisze, więc moje męki zaczynają się od nowa... cóż zrobić. Pokochałam tę serię tak mocno jak Potterowską. Nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że pojawiają się tutaj jakieś słabe punkty, lub Sabaa Tahir wykorzystała jakiś schemat. Nawet jeśli to gwiżdżę na to. Takich emocji od dawna nie dostarczyła mi żadna inna seria i raczej żadna inna już ich nie dostarczy.

Akcja drugiego tomu rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła się poprzednia książka. Laia i Elias Veturius uciekają z Czarnego Klifu ścigani przez wysłanników Imperatora i Helenę, która musi wkonywać rozkazy jako Kruk Krwi poddany władcy. No i się zaczyna... przez sto stron po prostu nie miałam okazji wziąć głębszego oddechu, czytałam w strasznym napięciu kolejne strony! Co chwila coś idzie nie tak, co chwilę bohaterowie oglądają się przez ramię, ciagle ściga ich oddech śmierci i nawet Veturius nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć jako wyszkolony wojownik, odeprzeć wszystkich ataków, chociaż tak bardzo się stara.
Jeśli uważaliście, że "Imperium ognia" było brutalne to ogłaszam, że pierwszy tom był dziecinną igraszką. "Pochodnia w mroku" po prostu spływa krwią...
Ta książka to bomba, która tyka coraz szybciej. Imperium staje się miejscem nie do zniesienia, knucia i intrygi komendantki przyprawiają o dreszcze, imperator wywołuje krwożerce zapędy, a w tym kotle Laia, Elias i Helena próbują odnaleźć jasny punkt zaczepienia i uratować swoje człowieczeństwo, znaleźć coś dobrego i obronić swoich bliskich.

Sabaa Tahir nie oszczędza swoich bohaterów i w pewnym momencie tak poplątała ich losy, że byłam nawet zła, za to co ona z nimi wyprawia! Nienawidzę trójkątów miłosnych, a jak jest w to zamieszane jeszcze więcej osób to dla mnie katastrofa! Ta katastrofa powinna się tu wydarzyć, a jednak Tahir wyszła z tego obronną ręką...nadszedł moment, że po prostu przewróciła wszystko do góry nogami. Wspominałam przy pierwszym tomie, że nie chcę by Tahir zamieniła Eliasa w okrutnika lub co gorsza lovelasa i tak się nie stało. Elias jest dla mnie najlepiej wykreowaną postacią męską w fikcyjnym świecie, jaką miałam okazję poznać. Po prostu mnie rozbraja i z każdą stroną przywiązuję się do niego mocniej, za każdym razem widzę w nim coś innego. To coś niesamowitego. Helena... jak to dobrze, że autorka wplotła w fabułę narrację z jej perspektywy i pozwoliła tak dobrze ją poznać. Narracja z perspektywy Heleny, pozwoliła na szerokie rozciągnięcie fabuły, dopracowanie jej w każdym calu, bez luk. Ale to co ta dziewczyna przeżywa.... co mogę powiedzieć: Sabaa Tahir uwielbia się pastwić nad swoimi bohaterami. Za to ją kocham i nienawidzę.

"Pochodnia w mroku" trzyma poziom pierwszego tomu,  ale jest dużo, dużo bardziej emocjonująca i wstrząsająca. Wątki miłosne, których siłą rzeczy jest więcej ze względu na rozwój sytuacji, są spychane przez dramatyczne wydarzenia, intrygi, wojnę i walkę na drugi plan. To wszystko miesza się ze sobą i składa na bardzo emocjonujący obraz. Całą książkę czyta się po prostu jednym tchem. Dodatkowo pojawia się dużo więcej tajemniczych magicznych stworzeń, które skutecznie utrudniają życie bohaterom.  To sprawia, że ten tom jest pełnokrwistą powieścią fantasy, bo poprzedni przynosił na myśl więcej klimatu starożytnego Rzymu. Klimat się utrzymał, ale moim zdaniem drugi tom przyniósł nieco inny obraz świata wykreowanego przez Tahir. Dopełnił go i rozciągnął, pchając nieco w innym kierunku. Zakończenie bardzo mnie ucieszyło! Takiego zakończenia chciałam, ale jest tyle wątków niedokończonych, że autorka ma ogromne pole do popisu. Pozostawiła mnie w wielkim kacem.

Powtórzę się: po prostu tonę w zachwytach.

Imperium ognia/Pochodnia w mroku

Podsumowanie czerwca 2017


Dwa dni temu pożegnaliśmy czerwiec i połowa roku zleciała nie wiadomo kiedy. Zapraszam Was dziś na krótkie podsumowanie i kilka luźnych przemyśleń.
W lipcu pojawi się na blogu rozdanie w którym do wygrania będzie "Sekretne życie pszczół", więc bądzcie czujni. 
Już jutro zapraszam Was na recenzję książki na którą czekałam z utęsknieniem - druga część cyklu "Ember In The Ashes" - to będzie recenzja w której będę kipieć z zachwytu, ostrzegam :)
Remigiusz Mróz ogłosił, że w lipcu pojawi się nowa książka - ten człowiek nie przestaje mnie zadziwiać. Czekam na premierę, bo zapowiada się naprawdę interesująco, więc na pewno recenzja będzie też w lipcu.
Pod koniec miesiąca mineło 20 lat od pierwszego wydania Harry'ego Pottera. Ta historia jest nieśmiertelna, kultowa i taka już pozostanie. Nie moge się doczekać, aż przedstawię ją swoim dzieciom. Kocham i zawsze będę kochać Harry'ego.


Taki jest wstępny plan. W czerwcu miałam przyjemność czytać książki Joanny Chmielewskiej, a w lipcu postaram się nadrobić zaległości w twórczości Kasi Bondy, bo cały czas to odkładam.
Ostatnio dodałam post o ulubionych blogerach. Możecie go przeczytać tutaj
Dotarliśmy również do mety z Book Tour i już zastanawiam się nad kolejnym :)
W czerwcu przeczytałam 5 książek:

  • Kasie West "Chłopak z sąsiedztwa" - bardzo, lekka i miła lektura.
  • Alek Rogoziński "Jak Cię zabić, kochanie?" - szalona historia! 
  • Elżbieta Rodzeń "Dziewczyna o kruchym sercu" - Rodzeń - to nazwisko pojawi się na blogu jeszcze nie raz.
  • Joanna Chmielewska "Wszystko czerwone" - czarny humor, mnóstwo zabawy i kilka trupów.
  • Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera" - książka, która bardzo przypadła mi do gustu.
Wszystkie teksty znajdziecie pod zakładką Spis recenzji na górze strony. Zajrzyjcie, poczytajcie, zostawcie komentarz, będzie mi bardzo miło :)

Czerwcowa pogoda nas rozpieszczała, więc zostawiam Wam kilka fotograficznych pocztówek:







Piosenka miesiąca:

Harry Styles cudownie czaruje, a ten numer uważam za genialny! Słucham bez końca.

Dziś polecę Wam kilku blogerów! I udzielę kilku rad początkującym :)





Postanowiłam stworzyć luźny post i zarekomendować Wam dzisiaj kilka blogów i blogerów, których pracę bardzo cenię i z przyjemnością do nich zaglądam. Wyróżnię kilka osób, ale to nie jest tak, że zaglądam tylko do nich. W zakładce obserowane blogów jest u mnie zatrzęsienie i bardzo żałuję, że nie mam tyle czasu, by regularnie zaglądać na strony innych, chociaż bardzo się staram wyłuskać chwilę i być w miarę na bieżąco. I tutaj rada dla początkujących: zaglądajcie do innych by znaleźć inspirację, pokazać się, docenić to, co inni mają do zaoferowania i podnieść swoje statystyki. Obracam się w tym  towarzystwie już kilka lat i wysunęłam już mnóstwo interesujących wniosków!
Na co ja zwracam uwagę?
  • Przejrzystość - tu w grę wchodzi szablon, który pomaga w przyswajaniu treści, ale również informacje, które MUSZĄ znaleźć się na blogu, by czytelnik zniechęcony szybko z niego nie uciekł. Przejrzysty spis treści, etykiety które pozwalają znaleźć interesujące nas treści, warto również umieścić zakładkę o mnie lub krótką notatkę na blogu, byśmy wiedzieli z kim mamy do czynienia. 
  • Teksty - tak, wiem że moje nie są idealne i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale rzecz najważniejsza - nie spoilerujemy (grzech ciężki) i nie opowiadamy treści książki, tylko wyrażamy swoje opinie. Recenzją czy raczej opinią ( nie oszukujmy się nasze teksty trzeba raczej zaliczyć do opinii) nie jest opowiedzenie większości fabuły - nie o to tu chodzi. Jak przeczytam książkę to będę wiedziała co w niej jest. Najważniejsze dla mnie są wnioski, przemyślenia, emocje po lekturze. Tego poszukuję w tekstach innych i to mnie zachęca do przeczytania. I jeszcze jedna rzecz: dane techniczne książki powinny się znaleźć w recenzji: cykl, jeśli jest jego częścią, ilość stron, tłumaczenie, rok wydania.
  • Szczerość - jestem już wprawiona w wyłapywaniu naciąganych recenzji. Bądźmy absolutnie szczerzy jeśli już o czymś piszemy - nikt nam za to głowy nie urwie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, by okłamywać czytelnika dlatego, że dostałam pięknie zapakowany egzemplarz recenzencki od wydawnictwa. Tacy ludzie powinni zrezygnować z prowadzenia bloga, ale to temat na inną dyskusję.
  • Nie tylko nowości - bardzo doceniam blogerów, którzy nie recenzują jedynie nowości i tego co jest na topie, tylko wynajdują perełki, troszkę zapomniane, czasami niedoceniane i zachęcają do sięgnięcia po starszą literaturę, czy po klasykę, która wbrew pozorom nie gryzie. Oczywiście, że czytam również nowości i sama na bieżąco o nich piszę, ale jednak cały czas poszukuję książek dobrych i dawniej wydanych.


A blogi, które bardzo cenię (kolejność przypadkowa):

http://poczytalna-umyslowo.blogspot.com - blog prowadzony przez DżejEr Carmen, która nie boi się opasłych tomisk, czyta dużo fantastyki, kryminałów i tym podobnych i wynajduje naprawdę ciekawych autorów. Jej teksty bardzo mi się podobają, są spójne, ciekawie napisane. Blog jest kopalnią interesujących lektur. Polecam!

http://houseofreaders.blogspot.com/ - Judytę odkryłam niedawno, ale uwielbiam jej piękny blog, mamy podobny gust i podobne przemyślenia. Bardzo cenię ją za świetne, wyczerpujące teksty. Judyta sięga po nowości, ale na jej blogu można również trafić na wygrzebane perełki czy naprawdę interesujące cykle. Super dziewczyna!

http://bookme93.blogspot.com/ - Paulina jest śmiertelnie zakochana w Kingu i cały czas wzbudza we mnie wyrzuty sumienia, że znam tak mało książek mistrza grozy. Uwielbiam jej teksty - czytając je mam wrażenie, że toczę z nią rozmowę :). Nie dodaje dużo postów, ale każdy z nich jest przemyślany, ciekawy, widać jakie emocje buzują w niej po lekturze. Sięga również po mniej znane książki i potrafi tak o nich napisać, że natychmiast mam ochotę lecieć po nie do księgarni lub biblioteki. Uwielbiam ją!

http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/ - mam wrażenie, że z Eweliną różnimy się diametralnie. Ona jakiejś książki  nie znosi, a mi bardzo się podoba i odwrotnie, a mimo to coś mnie ciągnie na jej blog. Doceniam to, że jest szczera do bólu i nie ma oporów przed wyrażeniem swoich emocji. Świetnie pisze!

http://erpgadki.pl/blog/ - może Paulina tego nie widzi w swoich statystykach, ale ja naprawdę bardzo często do niej zaglądam niezalogowana i czytam jej posty. Paulina ma zadatki na dobrą pisarkę, pisze interesująco o ciekawych, bardzo często mi nieznanych tytułach, prowadzi piękny blog. Jest przemiła i mam wrażenie bardzo skromna, mimo że jej blog powinien być dużo bardziej znany, bo zasługuje na to. 


Te blogi są dla mnie prawdziwą inspiracją.



TYDZIEŃ Z AUTOREM: Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"


Joanna Chmielewska ,,Przeklęta bariera"
Cykl: Królowa Polskiego Kryminału
Wydawnictwo Olesiejuk
Rok wydania: 2015
Stron: 398

W jaki sposób hrabina Katarzyna Lichnicka, młoda wdowa, przeniosła się z XIX do XX wieku? Czy odnajdzie się we współczesnych realiach? Konfrontacja dwóch różnych światów, dwóch odległych epok. A przy tym romans, sprawy spadkowe, trup w tle i morderca, który poluje na główną bohaterkę.
 źródło opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/265677/przekleta-bariera

Dzięki tej książce całkowicie zakochałam się w Joannie Chmielewskiej! Jest absolutnie niezwykła i utalentowana.
"Przeklętej bariery" nie zaliczyłabym do kryminału. Raczej do romansu lub powieści obyczajowej z lekkim przymrużeniem oka. 
Bardzo oryginalny pomysł na fabułę! Hrabina Lichnicka w niewytłumaczalny i nieoczekiwany sposób przenosi się z dziewiętnastego do dwudziestego wieku. To zdarzenie staje się przyczyną przezabawnych, zaskakujących wydarzeń. Cóż za kreacja bohaterki! Kasia jest przeurocza, inteligentna i niezwykle bystra, jest po prostu wspaniała.
Bardzo fajnie został przedstawiony wielki kontrast między tym, co działo się w dziewiętnastym wieku, a co jest teraz ponad sto lat później. Jak wielki skok cywilizacyjny nastąpił, jak szybko zmienia się świat! To co przed ponad stu laty wydawało się gorszące teraz jest zupełnie naturalne. Jak bardzo ludzie dzięki wynalazkom ułatwili sobie życie. Jak łatwo jest się przystosować do wygody - choćby łazienki z prysznicem!
Hrabina na własnej skórze przekonała się, jak ciężkie było życie kobiety, która w wieku 25 lat w dawnych czasach, była już poważną matroną. Dzięki przeskokowi czasowemu odkrywa uroki życia i dopiero naprawdę zaczyna cieszyć się młodością, miłością i swobodą.

Chmielewska jest absolutnie genialna, czego dowodzi język użyty w tej powieści. Stylizacja na wiek dziewiętnasty, ani na chwilę się nie zmienia, chociaż momentami w zabawny sposób miesza się z językiem współczesnym. Jest to coś niesamowitego, co sprawia, że  książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością i wielkim uśmiechem na ustach. Po prostu genialne.

Nie jest to kryminał, chociaż pojawiają się i trupy, ale morderstwa nie są owiane jakąś wielką tajemnicą, a polowanie na główną bohaterkę nie gra tutaj głównej roli. To po prostu zabawna, nierealna, ale okropnie wciągająca historia, która dała mi wiele radości.
Myślę, że ta książka spodobałaby się czytelnikom lubiącym dobrą, lekką lekturę. Jest idealna na lato, nudny wieczór, dla rozrywki. Bardzo, bardzo mi się spodobała i wędruje na listę: ulubione! 

TYDZIEŃ Z AUTOREM: Joanna Chmielewska "Wszystko czerwone"


Joanna Chmielewska "Wszystko czerwone"
Seria: Królowa Polskiego Kryminału
Wydawnictwo Olesiejuk
Rok wydania: 2015
Stron: 300

Alicja, nieco roztrzepana wdowa mieszkająca na przedmieściach Kopenhagi, ma mnóstwo przyjaciół i nieco mniej szczęścia. Pewien przyjemny wieczór w jej domu, spędzany w towarzystwie miłych gości, kończy się morderstwem, a tajemniczy sprawca nie zamierza poprzestać na jednej ofierze. Czy duński detektyw oryginał rozwikła tę sprawę?
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/252260/wszystko-czerwone

Chmielewska - kto z polskich czytelników nie zna tego nazwiska? Doceniana, nagradzana, uwielbiana przez czytelników. Jej książki czytają kolejne pokolenia, świetnie się bawiąc i doceniając niezwykły styl, dowcip i niebywałą wyobraźnię tej autorki.
Będąc dzieckiem przeczytałam zaledwie jedną pozycję Chmielewskiej - "Nawiedzony dom", ale niestety niewiele już pamiętam, mnóstwo książek przewineło się przez moje ręcę od tego czasu. Korzystając z uprzejmości współpracownika, który uwielbia Chmielewską pożyczyłam kilka książek, które zostały niedawno zebrane i wydane pod szyldem Królowa Polskiego Kryminału. Tak więc, w tym tygodniu królować będzie na blogu Joanna Chmielewska. Będę wdzięczna za Wasze komentarze, może macie jakieś wspomnienia związane z tą pisarką? Albo ulubioną książkę z jej tak licznego dorobku?

Dziś kilka słów o "Wszystko czerwone". Powiem to odrazu: ubawiłam się! Chmielewska powinna być zapisywana w receptach od lekarzy jako lek na poprawę humoru. Istne szaleństwo, mnóstwo absurdalnych komicznych sytuacji, zakręconych bohaterów.
Alicja, mieszkająca w Danii bardzo rozstrzepana wdowa przeżywa najazd gości - rodziny i przyjaciół. Pierwszego wieczoru, podczas słabo oświetlonej imprezy w ogrodzie zostaje zamordowany jej adorator. Jak się okazuje morderca nie zamierza poprzestać na jednym czynie i wkrótce groza ogarnia mieszkańców domu Alcji, którzy nie mogą wyjechać ze względu na dobro śledztwa. 
Styl Chmielewskiej bardzo przypadł mi do gustu. To niesamowite jak sprawnie operuje językiem, a nawet w przeuroczy sposób go kaleczy (genialna kreacja duńskiego policjanta, który w zabawny sposób posługuje się językiem polskim). Książkę czyta się naprawdę dobrze. Mnogość bohaterów, była jednak momentami przytłaczająca. Każdy z nich ma jakąś cechę, która go wyróżnia, ale jest ich naprawdę mnóstwo i musiałam wracać do ściągawki zamieszczonej na początku książki.
Autorka nie daje odetchnąć, akcja nie zwalnia tempa choćby na chwilę, dialogi są przezabawne. Fabuła z każdą stroną przyśpiesza - istne szaleństwo.

Absurdalne sytuacje, dialogi po prostu rozbrajają - znajdziemy tutaj mnóstwo czarnego humoru. 
Akcja ksiażki jak przystało na rasowy kryminał zaczyna się od morderstwa, jest mnóstwo osób podejrzanych, tropów, poszlak i podejrzliwych sytuacji. Sami mieszkańcy domu Alicji to mrowie  różnobarwnych postaci - irytujacych, sprytnych, wrażliwych. Do wyboru do koloru.
Alek Rogoziński pisze w bardzo podobnym stylu jak Chmielewska, jednak niech mi wybaczy to stwierdzenie: jest fantastyczny, ale Chmielewska jest lepsza!
Troszkę rozmyło mi się jednak zakończenie i odkrycie mordercy nie było jakimś wielkim zaskoczeniem, jednak ilość tropów i podejrzanych nieźle miesza przez jakiś czas w fabule.

Komizm sytuacyjny i ta absurdalność nie każdemu czytelnikowi przypadnie jednak do gustu. Takie książki trzeba po prostu lubić i podejść do nich z odpowiednim nastawieniem. Jeśli ktoś preferuje jedynie kryminały ,,na poważnie" z reaserchem, oparte na faktach i szuka w książkach autentyzmu, powinien sobie odpuścić autorów takich jak Chmielewska. 
Tutaj mamy po prostu dobrą rozrywkę. Pamietajcie o tym, bo mam wrażenie, że niektórzy czytelnicy nie rozumieją takich podstawowych rzeczy i wypisują później jakieś głupstwa w swoich opiniach. 

Podsumowanie Book Tour z książką "November 9" Colleen Hoover


No i zakończył się Book Tour, którego byłam organizatorką. Książka jest już u mnie cała i zdrowa.
Dziękuję pięknie wszystkim uczestniczkom, które zechciały wziąć udział w mojej zabawie! Jestem Wam naprawdę wdzięczna za piękną pamiątkę, którą zachowam i na pewno często będę do niej wracać. Cieszę się, że wszystko się udało mimo małych problemów w lutym, co wydłużyło czas trwania zabawy o miesiąc. Książka krążyła po pocztach i chwilowo nawet do mnie wróciła, ale koniec końców wszystko się udało i szczęśliwie dotarliśmy do mety! Dziękuję wszystkim dziewczynom za potraktowanie sprawy poważnie i wysyłanie książki poleconym, przez co łatwo było ją namierzyć. Dziękuję za wszystkie wpisy i uwagi. Przeczytam je wnikliwie i porównam, ze swoimi wrażeniami. Dziękuję za super recenzje i zaangażowanie. Mam nadzieję, że miło będziecie wspominać zarówno książkę, jak i mnie :)










Oto mapka obrazująca przebieg Book Tour:





Recenzje dziewczyn znajdziecie tutaj:


Takie uczestniczki to skarby i osoby warte polecenia.
Book Tour to świetna sprawa. Mamy możliwość przeczytania książki za niewielką cenę - trzeba tylko zapłacić za list polecony no i podejść do sprawy odpowiedzialnie :)
Uwielbiam Book Toury - do następnego!

Elżbieta Rodzeń ,,Dziewczyna o kruchym sercu"


Elżbieta Rodzeń "Dziewczyna o kruchym sercu"
Wydawnictwo Zysk i S-KA
Rok wydania: 2016
Stron: 568


Janek to chłopak towarzyski i lubiany, w szkole wzorowy uczeń, a w wolnych chwilach wolontariusz. Ulka to jego przeciwieństwo – opryskliwa, nieufna, skryta.

Oboje są w klasie maturalnej, a z racji częstych nieobecności dziewczyna ma zaległości z matematyki. Janek zgłasza się na ochotnika, aby jej pomóc. Chce po prostu wypełnić kolejne zadanie. Z biegiem czasu z zaskoczeniem odkrywa, że coraz bardziej zależy mu na Uli. Dziewczyna jednak cały czas go odpycha… Zupełnie jakby czuła, że on nie jest z nią szczery i nigdy nie będzie mógł zdradzić jej swojej tajemnicy. Czy Ula pozwoli Jankowi zbliżyć się do siebie?

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/297366/dziewczyna-o-kruchym-sercu


"Dziewczyna o kruchym sercu" to książka mądra, wciągająca, wzruszająca i przede wszystkim fantastycznie napisana. Elżbieta Rodzeń stanie się chyba dla mnie gwarancją dobrej literatury i umiejętnego posługiwania się językiem. Autorka ma bardzo dobry warsztat, mam wrażenie, że pisanie i w ogóle opowiadanie historii przychodzi jej z dużą łatwością. Czy tak rzeczywiście jest trzeba by było zapytać Panią Elżbietę, ale jest świetna i mam nadzieję, że jeszcze mnóstwo historii wyjdzie z pod jej pióra.

Byłam przygotowana na potok łez i bardzo trudną historię, ale jednak nie - nie uroniłam ani jednej łzy, a mimo to i tak uważam, że jest to niezwykle poruszająca, mocno zapadająca w pamięć opowieść. Nie musimy zachwycać się miłosnymi opowiadaniami zagranicznych pisarzy - mamy Elżbietę Rodzeń, która w równie niezwykły sposób napisała przepiękną, dramatyczną historię miłosną.

Przeciwieństwa się przyciągają - Ula i Janek są bardzo dobrym tego przykładem. On, poukładany, współczujący, kulturalny, zawsze wie jak się zachować. Ona - opryskliwa, arogancka i bardzo doświadczona przez los. Udaje się im jednak znaleźć wspólny język.

 Ich sytuacja życiowa jest diametralnie różna. Nie chcę Wam niczego spoilerować, wspomnę tylko, że rozumiem Ulkę i byłam w stanie wybaczyć jej nieraz naprawdę skandaliczne zachowanie. Ta dziewczyna mogłaby swoimi problemami obdzielić kilka osób, a jednak nie jest to denerwujące czy za bardzo ckliwe. 
Muszę przyznać, że jestem pełna podziwu dla autorki, że potrafiła poruszyć delikatne kwestie religijne, naciągnąć mnóstwo faktów z tym związanych, podejść też trochę filozoficznie do tematu, a jednak cały czas nie przekraczać pewnych granic. Uczucia religijne i ogólnie kwestie z tym związane to moim zdaniem bardzo śliski temat i trzeba naprawdę wielkiego wyczucia, by poruszać się w tej materii. Tutaj to się wg mnie dobrze udało.
I nie, to nie jest to o czym zapewne w tym momencie pomyśleliście - po prostu przeczytajcie książkę :). 




Sama kreacja Uli i Janka stoi na wysokim poziomie. Czytałam w recenzjach, że Ulka niektórych denerwowała, ale jak wspomniałam - ja ją rozumiem. Jest nieprzewidywalna, wyróżnia się, ma charakterek i mimo wad z czasem po prostu trudno jej nie pokochać, lub nie zacząć śledzić fabuły z pozytywniejszym nastawieniem do tej bohaterki. Jest dziewczyną wartościową - przez to bardzo interesującą postacią. To samo mogłabym powiedzieć o Janku - fantastycznie, w przemyślany sposób wykreowana postać. Tak to powinno się robić, tak właśnie powinno się tworzyć bohaterów - niejednoznacznych, do których czytelnik może zmienić nastawienie, a jednak sama postać nie traci swojego charakteru. Oczywiście drugi plan też tutaj dobrze spełnia swoją rolę - nie jest tylko zbędnym tłem. Brawa.

Jest to dosyć obszerna książka, ale krótkie rozdziały, dynamiczna akcja, ciekawa, momentami dramatyczna fabuła sprawiają, że czyta się ją jednym tchem, a zakończenie rozwaliło mnie emocjonalnie - tego się nie spodziewałam. To naprawdę niezwykła historia o sile miłości, o cierpieniu i... chyba wybieraniu mniejszego zła. Bardzo dała mi do myślenia. Początek wydawał mi się sztampowy i nieco naiwny. On przystojny, lubiany i ona odsunięta, wycofana, ale im dalej posuwała się akcja, tym mocniej biło mi serce, tym mocniej ściskałam kciuki, tym bardziej rosło moje zdziwienie i zachwyt.
Wiecie, że nie chwalę niczego bezmyślnie, a czasami nawet aż za bardzo się czepiam, ale tutaj po prostu nie mam do czego. Cieszę się, że mamy takich pisarzy. 

Alek Rogoziński "Jak Cię zabić, kochanie?"


Alek Rogoziński ,,Jak Cię zabić, kochanie?"
Wydawnictwo Filia 
Seria: Mroczna strona
Rok wydania: 2016
Stron: 334


Trzydziestoletnia Kasia ma szansę odziedziczyć ogromny spadek. Jest tylko jeden warunek - musi wysłać na tamten świat niekochanego przez siebie męża. Jak się jednak okaże, nie dość, że jest to piekielnie trudne zadanie, to i ona sama szybko zamieni się z myśliwego w ściganą zwierzynę. Rozpoczyna się komedia omyłek, w której każdy może przez przypadek stać się i ofiarą, i mordercą...
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/297176/jak-cie-zabic-kochanie 

Alka Rogozińskiego odkryłam niedawno, bo na początku tego roku, przeglądając stronę wydawnictwa Filia. Nazwisko autora rzuciło mi się w oczy i pomyślałam: czemu nie? Zapisałam sobie tytuł i pierwsza książka o perypetiach Róży Krull przypadła mi do gustu tak bardzo, że kupiłam ostatnio kolejną książkę autora, czyli "Jak Cię zabić, kochanie?". Mimo, że z Różą bardzo się polubiłyśmy, to muszę przyznać, że ta książka podobała mi się jeszcze bardziej i uważam, że jest ciut lepsza.

Sam pomysł na fabułę jest ciekawy. Niecny plan Kasi, który pragnie zrealizować również jej małżonek skojarzył mi się ze słynnym filmem "Pan i pani Smith" z Jolie i Pittem, gdzie bohaterowie dostali zlecenie na siebie nawzajem. Motywacje w książce Rogozińskiego są co prawda zupełnie inne, niż we wspomnianym filmie. 
Jest to komedia kryminalna, która w dość dosadny sposób ukazuje, jak bardzo jesteśmy łasi na wielkie pieniądze (przez które tracimy rozum), jak szybko małżeństwo, które przecież zawieramy z miłości, może zmienić się w regularną wojnę. Co dzieje się gdy odpuszczamy, stajemy się złośliwi i przestajemy starać się o człowieka, który kiedyś był dla nas całym światem. Zabrzmiało poważnie co? :)

"Jak Cię zabić, kochanie" to komedia pomyłek, którą czyta się naprawdę dobrze. Lekki styl, zabawne dialogi, absurdalne komiczne sytuacje no i akcja, która ani na chwilę nie zwalnia tempa - to wszystko składa się na świetny odbiór książki.
W pewnym momencie poczułam się jakbym siedziała na karuzeli i bardzo szybko się kręciła, autor rozwinął skrzydła i nie sposób było odłożyć lektury chociaż na chwilę.
Co mi się najbardziej podobało? To, że mamy tutaj sporo wątków ciekawie i zabawnie rozwiniętych, które w fajny i momentami naprawdę zaskakujący sposób, łączą się ze sobą. 

Jeśli mamy sporo wątków, to pojawia się również sporo bohaterów, gdzie dość szybko połapałam się co, gdzie i kto.
Główni bohaterowie - Donkowie, są ciekawie nakreśleni. Wydaje się, że oboje są siebie warci, jednak nie jest to takie oczywiste. Wielkie pieniądze, które bardzo chcą odziedziczyć sprawiają, że stają się bezlitośni w tym wyścigu, jednak to, że pierwotny plan który opracowuje każde z nich, nie idzie po ich myśli, powoduje, że wraz z rozwijającą się akcją, możemy poznać różne ciekawe strony ich osobowości, nie tylko mordercze zapędy. Oprócz Donków, mamy tutaj do czynienia m.in z nie całkiem dobrotliwymi zakonnicami czy wściekłym mafiozo - oj dzieje się!



Nie próbowałam nawet zgadywać jak to się skończy. Po prostu z zainteresowaniem śledziłam rozwój wypadków i jestem zaskoczona, ale i zadowolona z zakończenia. Przyznam, że kilka razy przeszedł mnie dreszcz i robiło się naprawdę upiornie, by za chwilę dowcipne wtrącenie, dialog, czy wewnętrzny monolog bohatera, wywoływały u mnie ataki śmiechu.
Pamiętajcie, że do komedii kryminalnej trzeba podejść z dystansem, z dobrym humorem, przygotowując się jednocześnie na dreszczyk grozy i emocji. Alek Rogoziński na pewno Wam to zapewni. Polecam!




Kasie West ,,Chłopak z sąsiedztwa"




Kasie West ,,Chłopak z sąsiedztwa"
Wydawnictwo Feeria Young
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Rok wydania: 2016
Stron: 341

Od śmierci mamy Charlie Reynolds przebywa głównie w męskim towarzystwie - ma trzech starszych braci i sąsiada, honorowego członka rodziny. Jest zdeklarowaną chłopczycą i woli grać z kumplami w kosza, niż bawić się w jakieś gierki i flirty. Jednak gdy musi sama zarobić na kolejny ze swoich mandatów za przekroczenie prędkości, nagle ląduje w butiku z eleganckimi ubraniami. I tam nie pozostaje jej nic innego, jak zachowywać się o wiele bardziej kobieco niż do tej pory. Co sprawia, że zaczyna się nią interesować pewien przystojny chłopak…
Wszystkie stresy Charlie odreagowuje wieczorami, gadając przez płot z Bradenem, sąsiadem i przyszywanym czwartym bratem, który zna ją lepiej niż ktokolwiek. Ale nawet się nie domyśla, że Charlie kryje pewną tajemnicę: jest w nim zakochana. I za żadne skarby mu tego nie zdradzi, bo nie chce go stracić.
 

źródło opisu: Wydawnictwo Feeria Young, 2016


Byłam pewna, że na kolejnej książce Kasie West się nie zawiodę i miałam rację! 
Już od dawna nie zaliczam się do młodzieży i mimo, że książki tej autorki kierowane są głównie do nastolatków, nie przeszkadza mi to w cieszeniu się lekturą. Przy tej książce bardzo się zrelaksowałam. To lekka w odbiorze i prosta historia. Przewidziałam oczywiście jej zakończenie, przeczytałam ją jednak z przyjemnością. 
Kasie West w cudowny i prosty sposób przedstawia świat nastolatków, jednak nie jest to historia głupiutka i naiwna. W tym właśnie tkwi przepis na sukces tej pisarki: proste, nieskomplikowane historie,  które niosą też ważny i mądry przekaz.
,,Chłopak z sąsiedztwa" to opowieść o nastoletniej Charlie, która wychowała się w domu pełnym mężczyzn. Ma wspaniałych braci, fantastycznego ojca, ich relacje rodzinne są naprawdę niezwykłe, szczere i zabawne. Za płotem mieszka również sąsiad, który jest częścią tej wesołej gromadki. 

To książka o budzącej się kobiecości młodej chłopczycy, o zagubieniu, przyjaźni, dorastaniu bez mamy, pierwszych randkach i miłości. O tym, że nie warto udawać przed kimś kogoś, kim się nie jest. Charlie posłużyła tutaj jako przykład dziewczyny kochającej sport i wyzwania, która przytłoczona przez facetów jej życia, stara się odnaleźć w sobie coś kobiecego, co doda jej pewności siebie i pozwoli cieszyć się młodością, bez ciagłego wyznaczania sobie celów i spełniania oczekiwań innych.




Fabuła rozwija się powoli, jest dobrze rozplanowana, akcja jest nieśpieszna, zostało poruszonych wiele typowych nastoletnich tematów. West doskonale opisała rozterki młodej dziewczyny, rozwijające się uczucie jest przedstawione w sposób realistyczny, książka wciąga od pierwszej strony. Jest to naprawdę pogodna historia, która dostarczy Wam wiele radości.
Książkę polecam, jeśli chcecie miło spędzić wieczór. Możecie podrzucić ją również nastoletniej siostrze/bratanicy/siostrzenicy/ sąsiadce - to wartościowa lektura dla młodych ludzi, ale jak pisałam wyżej nie tylko. Ja staruszka ( :) ) świetnie się bawiłam. 

Podsumowanie maja 2017


Co to był za miesiąc! Wiosna w pełni, a nawet przez kilka ostatnich gorących dni można uznać, że już prawie lato.
Największym wydarzeniem minionego miesiąca były oczywiście Targi Książki w Warszawie. Będę naprawdę miło je wspominać i mam nadzieję, że uda mi się wyrwać na nie za rok. Być może będzie to moja ostatnia okazja na takie eskapady przed założeniem rodziny. 
Moją krótką relację z Targów znajdziecie tutaj .
W maju przeczytałam 5 książek i dwie krótkie książeczki z biblioteki Hogwartu. Wynik nie jest powalający, ale w tym roku jak dobrze liczę przeczytałam już 30 książek. To naprawdę sporo. W 2016 przez cały rok udało mi się przeczytać zaledwie 37, więc tegoroczny wynik, jeśli utrzymam tempo czytania, znacznie go przewyższy. Ale przecież nie chodzi o czytanie na wyścigi. Statystyki prowadzę po prostu z czystej ciekawości.
Poszalałam w tym miesiącu z zakupami i przybyło mi trochę książek o czym możecie przeczytać tutaj.

A tak prezentują się przeczytane w tym miesiącu pozycje wraz z moimi średnimi ocenami:
  • ,,Baśnie Barda Beedle'a" J.K. Rowling ✮✮✮✮✮
  • ,,Quidditch przez wieki" J.K. Rowling ✮✮✮✮✮
  • ,,Bez przebaczenia" Agnieszka Lingas - Łoniewska ✮✰✰✰✰
  • ,,Gus" Kim Holden ✮✮✮✮✰
  • ,,Confess" Colleen Hoover ✮✮✮✰✰
  • ,,W cieniu prawa" Remigiusz Mróz ✮✮✮✰✰
  • ,,Lirogon" Cecelia Ahern ✮✮✮✮✮

Razem: 2399 stron co daję średnio 77 stron dziennie.
Wszystkie opinie o ksiażkach znajdziecie pod zakładką spis recenzji. Polecam zajrzeć.
Jak zawsze dziękuę wszystkim odwiedzającym, których w zeszłym miesiącu było naprawdę mnóstwo. Przybyło kilku obserwatorów, więc dziękuję, że coś Was mojej stronie zainteresowało i chcecie zostać ze mną na dłużej. 

Prośba !
Kochani szykuję rozdanie/konkurs w tym miesiącu i chciałabym Was zapytać jaką nagrodę chcielibyście wygrać? Zastanawiałam się nad pięcioma tytułami, z tego chciałabym wybrać dwie książki, ale nie mogę się zdecydować. Proponuję takie, które sama polecam. W pasku bocznym pojawi się za chwilę ankieta - zagłosujcie i wybierzcie nagrody ! :)

Jeszcze news miesiąca: prawdopodobnie już w czerwcu pojawi się kolejna część z cyklu Ember In The Ashes Saaby Tahir "Pochodnia w mroku" - nawet nie wiecie jak czekam na kontynuację losów Lai i Eliasa!!!! Czekamy na konkretne informacje od Wydawnictwa Akurat !


Na koniec zostawiam Was z moją piosenką miesiąca. Do następnego!


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka