Elle Kennedy "Błąd"




Elle Kennedy "Błąd"
Cykl: Off Campus t. 2
Tłumaczenie: Anna Mackiewicz
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2016
Stron: 375

Układ/Błąd


Drugi tom z serii Off Campus początkowo nieco mnie rozczarował. Po genialnym, rewelacyjnym i przezabawnym "Układzie" spodziewałam się podobnego klimatu i dużej dawki genialnych dialogów i komicznych sytuacji. "Błąd" jest utrzymany w takim samym uniwersum, czyli w studenckim świecie, gdzie alkohol leje się strumieniami, imprezy są głośne i wymykają się z pod kontroli, a młodość domaga się szalonych czynów i nie do końca rozważnych zachowań. Jest jednak mniej śmiechu, a więcej powagi. I mimo początkowych obaw, że drugi tom nie dorówna pierwszemu, po skończeniu lektury przyznaję, że Elle Kennedy ponownie mnie kupiła, mimo że ta historia tak jak "Układ" powiela mnóstwo schematów - jest jednak zajmująca i jest miłą odskocznią od realnego świata. Książka spełniła więc swoją rolę.

John Logan to seksowny hokeista i najlepszy przyjaciel Garretta, znanego z pierwszego tomu. Nie wikła się w związki, a seks jest dla niego prosty i nie wymaga wyznawania uczuć, czy jakiegokolwiek emocjonalnego zaangażowania. Nie jest to trudne, bo laski po prostu się na niego rzucają. Logan mógłby mieć przed sobą świetlaną przyszłość hokeisty w jednym z najlepszych Bostońskich klubów, jednak życie nie zawsze jest proste i kolorowe. Grace to studentka pierwszego roku, która chciałaby wyjść z cienia przyjaciółki i po prostu dobrze bawić się na studiach, korzystać z młodości. Przypadek sprawia, że ta dwójka niepodziewanie spędza ze sobą sobotni wieczór, co wywołuje lawinę zdarzeń i nieoczekiwanych emocji. Niestety Logan popełnia straszny błąd i traci kontakt z Grace. Po wakacjach postanawia jednak zawalczyć o tę tak inną jak się okazało dziewczynę, jednak ona nie da się tak łatwo ponownie uwieść....

Kennedy znów udało się stworzyć bardzo fajnych, wielowymiarowych i sympatycznych głównych bohaterów, którym kibicowałam. Logan w "Układzie" nie odegrał zbyt dużej roli, ale super że tutaj gra pierwsze skrzypce i jest naprawdę zajmującą postacią męską. Cieszę się, że nie jest to laluś czy bad boy bez rozumu, chociaż początek na to wskazuje. Nie, nie, nie Logan podobnie jak Garrett ma swoją historię, mocne i słabe punkty, ambicje i plany. Elle Kennedy ma talent do tworzenia także żeńskich postaci. Grace moim zdaniem przebija Hannah z poprzedniego tomu. Jest wspaniała, mądra i urocza. O takiej fajnej parze miło się czyta i człowiek nie przewraca z frustracją oczami, że zachowują się jak głupole. Początkowo jednak trochę zniesmaczyła mnie ta pogoń za seksem, podejściem do dziewictwa i ogólnie ten temat. Było tego za dużo. Odniosłam wrażenie, że młodzi ludzie mają tylko jeden priorytet - zaliczyć. Jednak z czasem temat seksu, pojawiał się w odpowiednich momentach, a sceny erotyczne były naprawdę gorące.

Brakowało mi w tej książce takiej lekkości i dowcipu jak w "Układzie". Tutaj żarty i przekomarzania, nie są aż tak rozbrajające, ale może dlatego, że Logan jest jednak porządniejszym facetem niż Garrett. Relacja tej dwójki, początkowo drażniąco opiera się na tematach seksualnych, by z czasem, spokojnie i z rozmysłem zamienić się w coś głębokiego i bardzo pięknego, co bardzo mnie ujęło. Przyznaję, że nie ma czasu na nudę, ale nie chodzi tylko o życie studenckie. Moim zdaniem to dość poważna książka, która porusza poważne i prawdziwe problemy. Nie mamy tutaj do czynienia z naciąganą i idiotyczną dramą. Bohaterowie, nie są również ofiarami jakieś strasznej traumy, po której powinni sfiksować, a nie się za sobą uganiać (jak to się dzieje w innych powieściach młodzieżowych). Nie, tutaj temat jest poważny, dotyczy teraźniejszości, bardzo prawdziwy i to mi się podoba.
Podsumowując - książka mi się podobała, jednak znajomość z Elle Kennedy radziłabym zacząć od "Układu". Wtedy w pełni docenicie "Błąd", który jest fajną kontynuacją, jednak nie z tak lekkim podejściem. Cóż przeczytam z chęcią też kolejny tom, bo czemu nie? Kennedy potrafi oderwać człowieka od rzeczywistości.

Book Tour: Tillie Cole "Reap"



Tillie Cole "Reap"
Cykl: Poranione dusze t. 2
Wydawnictwo Filia
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Rok wydania: 2017
Stron: 404

Raze/Reap


Przetrzymywany przez gruzińskich gangsterów i faszerowany nowym narkotykiem, zmuszającym do posłuszeństwa, 221 nie potrafi już myśleć, działać i żyć samodzielnie. Jest posłuszną marionetką swojego pana, który każe mu zabijać. Mierzący prawie dwa metry, ważący niemal sto piętnaście kilogramów, niezwyciężony w walkach na śmierć i życie mężczyzna skutecznie pomaga szefowi gruzińskiego klanu, trzęsącemu podziemnym przestępczym światem w Nowym Jorku.

Do czasu, aż 221 zostaje pojmany przez swoich wrogów.

Talia Tolstoi marzy, by wyswobodzić się ze szponów trudnej egzystencji. Chciałaby żyć inaczej – zerwać się ze smyczy ojca, jednego z liderów rosyjskiej Braci, i od pracy w brutalnych Kazamatach, rodzinnym interesie zajmującym się organizowaniem walk w klatkach. Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyna poznaje więźnia swojej rodziny, który przypomina raczej zwierzę, i zaczyna odkrywać w nim człowieczeństwo. Ten potężny, piękny, poraniony mężczyzna przemawia do jej serca.

Jednak nie obejdzie się bez ofiar.
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4064385/reap

Dark Erotic potrafi zaskoczyć. Zdecydowanie nie jest to gatunek dla młodego czytelnika. 
Druga część cyklu Poranione dusze poraziła mnie poziomem brutalności. Już przy Raze uważałam, że autorka w kilku momentach przegięła, jednak to nic w porównaniu z tym co zaserwowała w drugim tomie. Co dziwne ta okropna brutalność i surowość miesza się z ckliwością, naiwnością i słodyczą, która momentami przyprawia o straszne mdłości. Hmmm... dosyć dziwna ta mieszanka i stąd moje mieszane uczucia po lekturze. Tak jakby Cole była koniecznie nastawiona na zszokowanie czytelnika, jednak ujawnia się tutaj przede wszystkim jej natura wielkiej romantyczki. 

Jestem jednak wdzięczna, że Cole poszła swoją drogą i nie zaserwowała nam kolejnego Greyowskiego erotyku, których mam już serdecznie dość. To zupełnie inna, oryginalna historia, chociaż wykonanie w drugim tomie jest dużo słabsze. Jest jednak w tej historii coś co sprawia, że bohaterowie nie znikają po kilku godzinach z umysłu czytelnika. Po zakończeniu przez jakiś czas analizowałam jeszcze tę historię i no cóż... pojawiła się zapowiedź trzeciego tomu i zapewne go przeczytam mimo tego, że nie jest to zbyt ambitna literatura. 
Ucieszyłam się z tego że w tym tomie powraca Raze, który moim zdaniem jest całkiem nieźle wykreowanym bohaterem. 221 nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak Raze poprzednio. Mam jednak zastrzeżenia co do postaci kobiecych - które są za to kreowane na jedno kopyto. Zarówno Kisa jak i Talia to mogłaby być jedna bohaterka - one niczym się od siebie nie różnią. Słabo to wypadło.
Książkę czyta się naprawdę szybko, po prostu się ją pochłania. Historia 221 jest naprawdę ciekawa i chwytająca za serce. Miałam wrażenie, że czytam współczesną i bardzo brutalną historię Romea i Julii. Szkoda, że fabuła bardziej nie rozwija wątku zwaśnionych rodzin. Można było z tego zrobić niesamowitą, oryginalną historię. Szkoda też, że językowo trochę to wszystko kuleje, liczne powtórzenia strasznie mnie irytowały, a od pewnego momentu od tkliwych słówek po prostu mnie zemdliło.
Jest to jednak coś innego jeśli chodzi o erotyki i myślę, że jeśli macie trochę wolnego czasu, chcecie oderwać się od poważnej literatury i nie zastanawiać zbyt głęboko, to jest to dobra pozycja. 


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Cyrysi z bloga: http://cyrysia.blogspot.com
PS. Dziekuję poprzedniej uczestniczce Book Tour za słodki podarunek 




Urodzinowy tag blogowy



Postanowiłam w tym roku poświętować troszkę bardziej swoje urodziny a co :) w końcu to mój dzień, więc czemu nie ? Post powstał zupełnie spontanicznie, odpowiedzi są tym bardziej spontaniczne. To chyba nie jest tag, raczej moja luźna opowieść, co u mnie słychać. Taka kartka z pamietnika. Nie lubię pisać o sobie, ale co tam, jeśli macie ochotę poznać mnie bliżej to zapraszam. Jeśli nie, to jutro wracamy do postów typowo blogowych i będzie kolejna recenzja. Tak na marginesie sierpień bardzo słabo wypadł w moim czytelniczym dorobku. Nowa praca i brak czasu skutecznie ograniczają moje możliwości. Muszę wypracować sobie odpowiednią organizację, by mieć czas i na bloga, bo strasznie tęsknię, a zaległości u Was mam z kilku tygodni :) jutro się tym zajmę.

No dobra to zaczynamy:
Doszłam do wniosku, że jednak mam ulubiony gatunek literacki:
Zarzekałam się wcześniej, że nie mam ulubionego gatunku, ale po namyśle i po tym co ostatnio czytam stwierdzam, że to nieprawda, czas zweryfikować swoje dane. Ostatnio np. przestałam lubić erotyki. Zaczęły mnie denerwować, bo wszystkie pisane są pod Greyowskie jedno kopyto i staje się to już nudne. Najbardziej lubię powieści obyczajowe, romanse (dobre, nie jakieś mdłe historyjki) no i fantastykę, którą kocham od dziecka. Tak, to są moje ulubione gatunki. Nie znoszę poradników - najbardziej na świecie. Taką tendencję widać teraz na blogu - wystarczy zajrzeć pod zakładkę Spis recenzji.

Moje blogowe grzeszki:
Zdradzę Wam pewną tajemnicę - nie mam przygotowanych tekstów na bloga. Jeśli wieje pustką w tym miejscu to znaczy, że nic nie przeczytałam i nie mam gotowych tekstów. Każdy mój tekst tutaj jest zupełnie spontaniczny. Nawet ten, bo wpadłam na pomysł napisania go 5 minut temu. Nie potrafię recenzować książki po kilku dniach. Maksymalny czas odwleczenia recenzji to u mnie dwa dni. Najlepiej teksty pisze mi się zaraz po lekturze, co skutkuje tym, że pełno w nich błędów, które dopiero później wyłapuje i poprawiam na bieżąco :) No i przyznam, że ostatnio zupełnie pochłonął mnie Instagram i to tam jest mnie dużo więcej niż tutaj. Wiecie, krótka forma robi teraz furorę, ale i tak nie zamierzam zrezygnować z blogowej pisaniny. Przy okazji się zareklamuję, a co :) mój Instagram: https://www.instagram.com/miejscedlaslow_blog/

Czego nie przeczytałam...
Mam przynajmniej sześć zaczętych i nieskończonych książek. Wyobrażacie sobie? Nie mam pojęcia czemu tak się stało wcześniej nie miałam takich zaległości, a teraz tu kawałek tam kawałek i tak nie skończyłam żadnej. Może dlatego, że ciągle podróżuję i w każdym miejscu towarzyszy mi inna książka. No cóż postaram się to ogarnąć, ale zaczyna mnie to denerwować, bo już nie pamiętam co w której było i trzeba będzie zacząć od początku.

Sierpień to dla mnie ważny miesiąc
I to nie dlatego, że wypadają dzisiaj moje urodziny. Po prostu co roku w sierpniu w moim życiu panuje jakiś kocioł. Jest wiele imprez rodzinnych, rocznic, obowiązków urzędowych, zmian. Nie mam pojęcia dlaczego w tym miesiącu wszystko się tak kumuluje, ale tak jest. Nie narzekam, lubię zmiany, ale już czekam aż ten miesiąc się skończy, by odetchnąć. Kocham lato, ale lubię też jesień i chłodne wiatry, które już powoli zaczynamy odczuwać. Uwielbiam sierpniowe wieczory.

Czas ucieka zbyt szybko
Powoli zbliżam się do trzydziestki. Gdy byłam mała myślałam, że  w tym wieku będę już stateczną żoną i matką, a dalej fruwam jako wolna duszyczka, bez obowiązków, dzieci i kredytu na głowie. Czy jestem w miejscu w którym chciałabym być? I tak i nie. Z jednej strony, jestem zdrowa, otaczają mnie ludzie którzy mnie kochają, a wszystkie problemy z czasem znajdują swoje rozwiązanie. Jednak mam kilka niespełnionych ambicji i pewien żal za młodością, która tak szybko ucieka. Nie poddaje się jednak i stawiam na pozytywne myślenie!
Do zobaczenia jutro!

Cecelia Ahern "Doskonała"





Cecelia Ahern "Doskonała"
Cykl: Skaza tom 2
Wydawnictwo Akurat
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Stron: 479
Rok wydania: 2017

Skaza/Doskonała

Z niecierpliwością oczekiwałam na kontynuacje losów Celestine North i byłam ciekawa jak autorka Cecelia Ahern, zakończy swoja pierwszą powieść dystopijną. Niestety nie jestem zadowolona. Pierwszą część oceniałam jako bardzo dobrą, ale niestety kontynuacja jest wg mnie znacznie słabsza i mam wrażenie, że niedopracowana. Skojarzyło mi się to z Veronicą Roth, która serie Niezgodna również zakończyła w kiepskim stylu. Moje wrażenie jest takie, jakby Ahern zaplanowała sobie powiedzmy trzy tomy, a skończyło się na dwóch, bo to, bo tamto. No i niestety.

Ciężko zawsze pisze się o kontynuacjach, nie chcę zdradzić za wiele, ale pierwszy tom pozostawił mnóstwo niedokończonych wątków, które można było fajnie poprowadzić. Tutaj mam wrażenie, że pisarka poszła nieco na łatwiznę. Sam zamysł na historię jest super, ale wiele sytuacji zostało moim zdaniem za bardzo uproszczonych, wszystko idzie za gładko, lub kłóci się z porządkiem panującym w tym wymyślonym świecie. W dystopiach zawsze obowiązują jakieś prawa, jest jakaś dyktatura i ucisk i tutaj to wszystko znajdziemy, jednak już przy pierwszym tomie miałam spore wątpliwości. Zasady działania Trybunału i świat w którym żyją Naznaczeni nie jest do końca sprecyzowany. Pewne sytuacje są dopuszczalne, by za chwilę narratorka przypominała, że jednak nie są. No... nie rozumiem do końca tych zasad i drugi tom wcale nie rozwiał moich wątpliwości, wręcz przeciwnie. Zakończenie jest wg mnie przewidywalne i miałkie. Zero emocji. Spodziewałam się większej dramaturgii. Sam język powieści jest jakiś taki płaski, co jest dziwne, bo Cecelia Ahern potrafi czarować słowem. Nie podoba mi się również wątek miłosny, który moim zdaniem jest zupełnie nierealny no i poprowadzony za szybko. Tutaj też jestem zdziwiona patrząc na to kto to pisał.

Nie chcę wspominać tutaj tylko o słabych stronach, bo są i mocne, ciekawe. Przede wszystkim główna bohaterka Celestine, zostanie w pamięci czytelnika na długo. Niezwykła dziewczyna, która przechodzi spektakularną przemianę. Jej hart ducha przyprawia o dreszcze i bardzo ją polubiłam. Przez dwa tomy bardzo się zmieniła, stała się bohaterką i osobą godną naśladowania. Uwielbiam ją, bardzo podoba mi się kreacja tej postaci.
Rozumiem również przekaz Cecelii Ahern. Mam wrażenie, że przez ten cykl autorka chciała zwrócić uwagę na problemy naszego społeczeństwa. Na panującą znieczulice, hejt, wzajemną niechęć bez powodu, brak empatii i logicznego myślenia. Może dzięki temu cyklowi młodzi ludzie będą z większą życzliwością pochodzić do drugiego człowieka. Jest to wartościowa książka, mimo tego że nie podoba mi się samo wykonanie.


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję http://businessandculture.pl/ i wydawnictwu Akurat!

Pocztówka z Lublina

Hej!
Nie było mnie troszkę, ale już jestem i nic nie zapowiada tego bym znów na dłużej zniknęła. Pomyślałam, że dziś pokażę Wam mój ukochany Lublin. To moje miasto wojewódzkie, miasto które może poszczycić się  wieloma wspaniałymi osobistościami, miasto które zmienia się naprawdę bardzo dynamicznie z roku na rok. Bardzo je lubię, uważam że panuje tutaj niezwykły klimat, a ludzie na ulicach są naprawdę  przyjaźni. Dajcie znać, czy byliście, a może też jesteście z okolic? :)











Wyniki rozdania

Cześć ! W końcu znalazłam chwilę, by przedstawić wyniki rozdania! Bardzo Was przepraszam za opóźnienie. 
Dziękuję wszystkim za udział! Chciałabym każdemu uczestnikowi coś podarować, ale niestety mój budżet nie jest aż tak wysoki :). Dziękuję i zachęcam do udziału w kolejnych konkursach, które będą jak się ogarnę życiowo. Zwycięzca został wyłoniony drogą losowania. O przypisaniu liczby decydowała kolejność zgłoszeń w komentarzach. 
A oto zwycięzca:


Gratuluję Insane Sanity!
Wysyłam maila i na odpowiedź czekam 2 dni. Jeśli jej nie dostanę wylosuję kolejną osobę.

Jeszcze raz dziekuję wszystkim za udział i cierpliwość!

Komunikat w sprawie rozdania!

Cześć!
Tak, wiem, wyniki rozdania miały być w środę, ale mam taki młyn w domu (remont) i robocie (nauka), że po prostu nie mam czasu przeprowadzić losowania. Bardzo Was przepraszam! Jutro postaram się to zrobić, nagram filmik, lub zrobię zdjęcia, by wszystko było jasne i opublikuje wyniki. Proszę Was  o jeszcze chwile cierpliwości !

Book Tour: Sandra Nowaczyk "Friendzone"


Sandra Nowaczyk  "Friendzone"
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2017
Stron: 408

Przeczytałam "Friendzone" i powiem Wam, że tyle myśli wiruje mi w głowie, że nie wiem od czego zacząć. Sandra Nowaczyk jest młodą dziewczyną, młodszą ode mnie o całe dziesięć lat, to sporo. Może zacznę od tego, że cieszę się że wydawnictwa dają szansę młodym autorom, którzy nie poddają się i nie chowają swoich książek do szuflady, tylko je wydają. Napisanie książki i przedstawienie jej czytelnikom to naprawdę odważne posunięcie. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że żeby zostać pisarzem trzeba pozbyć się wstydu, bo pisarz w swojej książce całkowicie się odkrywa. Coś w tym jest. Kiedyś marzyłam o tym, by sama pisać książki, ale nie potrafię. Mam mnóstwo pomysłów, ale gdy próbuję usiąść do pisania mam w głowie kompletną pustkę. Dlatego szanuję pisarzy i tak bardzo ich podziwiam.

"Friendzone" opowiada o dwójce przyjaciół Tate i Griffinie. Znają się bardzo dobrze, są sąsiadami. W pewnym momencie ich przyjaźń zamienia się w miłość, do której żadne z nich nie chce się przyznać. Niedomówienia sprawiają, że ranią się nawzajem. Ten temat jest dość znany, życie pisze różne scenariusze. Pomysł na książkę jest niezły, ale niestety jej potencjał jest tutaj niewykorzystany. Głównym tego powodem jest młody wiek autorki, który odbija się w książce. Sandra musi jeszcze bardzo popracować przede wszystkim nad warsztatem no i nabrać doświadczenia. Autorka ma potencjał i wiele dobrego przed nią, jednak czeka ją jeszcze mnóstwo pracy. Jest porównywana do Estelle Maskame znanej dzięki serii "DIMILY" i tak obie są młode, ale ja nie lubię takich porównań! Nie przepadam za porównaniami i tego typu zabiegami. Każdy pisarz toruje sobie własną drogę. 

"Friendzone" poleciłabym dużo młodszym czytelnikom, ja po prostu jestem na to za stara. Miałam wrażenie, że nastoletnie problemy przedstawione w fabule są po prostu śmieszne, wyolbrzymione, zachowanie głównej bohaterki strasznie mnie irytowało, a przedstawione problemy były jednak błahe i do rozwiązania za pomocą jednej konkretnej rozmowy. Dla mnie za bardzo się to ciągnęło. Sam moment zakochania, też do mnie nie przemówił, jest to naciągane, ale dobra - przymykam na to oko. Nie jestem już nastolatką i mam w tym momencie zupełnie inne podejście do miłości. Młodość rządzi się innymi prawami i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Nie chcę przez to zaniżać oceny tej książki, nie zrobię tego, podchodzę do niej w zupełnie indywidualny sposób.

Jeśli jednak mam się do czegoś konkretnie przyczepić (jak to ja) to do sposobu w jaki autorka przedstawia konkretne sytuacje. Drażniły mnie szczegółowe opisy czynności. O co mi chodzi? O to, do czego przyczepiałam się czytając również książki Maskame. Szczegółowe opisy tego co robią bohaterowie spowalniają akcję. Niepotrzebnie autorka skupia się na tym że np. ktoś pije kawę więc: nalewa sobie wody, miesza łyżką, dorzuca cukier itd. Każdy wie jak to się robi, niepotrzebnie skupia się głównie na takich błahostkach przedstawiając kontekst sytuacyjny. Rozumiem, że trzeba zarysować miejsce akcji itd., ale można to zrobić za pomocą bardziej ogólnych zdań, czy umieścić to w dialogu (Sapkowski jest np. mistrzem takiego budowania kontekstu). Nie potrzeba skupiać się na takich drobiazgach, bo drażni to czytelnika i właśnie jak mówię - spowalnia akcję. Tutaj Sandra Nowaczyk musi wypracować taki "złoty środek", by owszem przedstawić sytuację, konkretne czynności, ale nie wdawać się w takie niepotrzebne, nic nie wnoszące szczególiki. 

Co jeszcze... zabrakło mi takiego ,,związania" bohaterów. Nie przekonała mnie do końca ta relacja. Autorka starała się wplątując np. wspomnienia pokazać, że Tate i Griffin, są przyjaciółmi od dziecka i dużo ich łączy, jednak zabrakło mi tutaj jakiejś iskry, głębszej psychologii. Troszkę ten wątek jest niedopracowany. Dostrzegłam jednak starania i jest to dobry początek.
Jeszcze jedna rzecz. Sandra Nowaczyk próbowała wpleść tutaj trochę dramatu - chodzi o relacje Griffina z ojcem, jednak ten wątek został w pewnym momencie spalony, zbyt pobieżnym podejściem do tematu. Można było z niego wyciągnąć dużo więcej, a mniej skupić się na niepotrzebnym dramatyzowaniu w kwestiach miłosnych.
Początek był średni, ale ostatnie 150 stron moim zdaniem całkiem, całkiem. Książkę czytało mi się bardzo dobrze, wciągnęła mnie mimo tych potknięć o których napisałam, a kilka wydarzeń przybrało nieoczekiwany obrót. Lekki styl zdecydowanie zaliczam na plus. Co ważne drugi plan też jest bardzo dobrze przedstawiony i odgrywa jakąś rolę, a nie jest tylko zbędnym tłem i mrowiem anonimowych postaci. To wartościowa książka dla dużo młodszych ode mnie czytelników, propaguje dobre wartości, przedstawia szaleństwa młodości oraz to, co roi się głowach nastolatków.

Jeśli Sandra przeczyta moje tutaj "dywagacje" :) to jako skromna czytelniczka chcę jej powiedzieć, że idzie w dobrą stronę. Trzymam za nią kciuki i proszę, by się nie zniechęcała. Bardzo chętnie przeczytam jej kolejne książki i sprawdzę jak sobie radzi. To naprawdę duży sukces, że tak znane, cenione i dobre wydawnictwo jak Feeria Young, postanowiło dać szansę młodziutkiej autorce. Po prostu szczerze napisałam co myślę i dlaczego tak myślę.
Będę ją  obserwować.
-------------


Za możliwość udziału w Book Tour bardzo dziękuję kochanej Michalinie z bloga
Regulamin Book Tour i wszystkie informacje znajdziecie tutaj. 



Letnie rozdanie - do zdobycia "Sekretne życie pszczół" [ZAKOŃCZONY]

Chciałabym zaprosić Was na obiecywane już długo rozdanie, które ciągle odkładałam i odkładałam aż w końcu się zebrałam. Do wygrania jest książka "Sekretne życie pszczół" Sue Monk Kidd, która mnie zaczarowała w tym roku. 

Co trzeba zrobić? Być publicznym obserwatorem bloga i zostawić pod tym postem zgłoszenie:
Zgłaszam się.
Email:
Moja strona:

Regulamin:
1. Organizatorem rozdania jestem ja, właścicielka tego bloga.
2. Do wygrania jest jedna książka Sue Monk Kidd "Sekretne życie pszczół". Książka jest w stanie idealnym.
3. Zgłoszać się można od 07.07 do 17.07. 2017r. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
4. Uczestnikiem jest każdy kto spełni WSZYSTKIE wymienione warunki, czyli jest publicznym obserwatorem bloga i zostawi zgłoszenie pod tym postem.
5. Nie wysyłam książki za granicę. 
6. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania do 2 dni po zakończeniu rozdania.
7. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
8. W ogóle nie biorę pod uwagę osób, stron które są tylko "łowcami" konkursów. Będę to sprawdzać i ignorować te zgłoszenia, ostrzegam.


Zachęcam do udziału, bo książka jest naprawdę świetna :) MOJA RECENZJA

Paulina Świst "Prokurator"


Paulina Świst "Prokurator"
Wydawnictwo Akurat
Rok wydania: 2017
Stron: 319


Trzydziestoletnia, niezwykle atrakcyjna Kinga Błońska jest szczęśliwą kobietą. To znaczy była. Od wielu lat dzieliła życie z tym samym mężczyzną a zawodowo, jako błyskotliwa adwokatka, odnosiła sukcesy na sali sądowej. Teraz jednak fortuna przestała jej sprzyjać: nie dość, że przyłapała męża na zdradzie, to musiała również podjąć się prowadzenia sprawy groźnego bandyty „Szarego”. Co gorsza, „Szary” jest jej przyrodnim bratem, z którym od dawna nie miała – i nie chciała mieć – nic do czynienia.

Wydarzenia ostatnich tygodni postanawia odreagować w dyskotece. Po raz pierwszy w życiu ma ochotę zachować się nieodpowiedzialnie… i udaje się jej to aż za bardzo. Ląduje w mieszkaniu Łukasza, którego dopiero co poznała na parkiecie. Po niesamowitych miłosnych uniesieniach, zaspokojna seksualnie, ale skacowana moralnie, ukradkiem wraca do domu. Zaledwie kilka godzin później przekonuje się, że pech upodobał ją sobie na dobre: "facet na jedną noc" okazuje się prokuratorem prowadzącym sprawę jej przyrodniego brata. Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że pozasłużbowe kontakty Kingi i Łukasza nie ograniczą się do jednego gorącego spotkania…

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4559828/prokurator

Kurde co to było??? Kompletnie nie tego się spodziewałam. Jestem tak zaskoczona, że siedzę z rozdziawioną gębą po lekturze i próbuję sklecić tutaj dla Was jakiś w miarę składny tekst.
Petarda! Po prostu petarda nie książka!
Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź, byłam zainteresowana, chociaż nastawiłam się na kryminał, jak głosi okładka. Kompletnie nie wiem, czemu ta książka została zakwalifikowana do tego gatunku. Kryminał pasuje mi tutaj jak wół do karocy, bo to nie jest żaden kryminał tylko ognisty, przepełniony erotyzmem romans z dużą domieszką sensacji! I tak powinna być reklamowana ta książka, która obroni się sama. Książka jest moim zdaniem fantastyczna i pozostawiła mnie z wielkim niedosytem, bo czytałabym ją dalej i dalej i dalej!
Od pierwszych stron po prostu przepadłam i nie mogłam pozbierać długo szczęki z podłogi zagłebiając się coraz bardziej w fabułę. Niezwykle lekki, dowcipny styl, niezłe dialogi sprawiają, że tę książkę po prostu się połyka nie czyta.
Nie mam pojęcia kim jest tajemnicza Paulina Świst, ale zapowiadam, że będę ją bacznie obserwować, oj to będzie prokuratorska obserwacja :) No i czekam na więcej, błagam o więcej! Takiej rozrywki potrzebowałam. Ta książka kompletnie mnie rozluźniła, strasznie rozbawiła, wywołała dreszcze emocji, pan prokurator nieźle mnie wkurzył, a sceny erotyczne to juz nie powiem co, bo może będą to czytali nieletni.
Padło podejrzenie, że za pseudonimem Paulina Świst kryje się facet, ze względu na pewną surowość wyczuwalną w "Prokuratorze" i niezłe przedstawienie perspektywy męskim okiem, ale ja myślę, że Paulina Świst jest jednak kobietą. Perspektywa Łukasza, sposób jej ukazania jest zastanawiający, ale jednak pewne niuanse zdradzają kobiecą rękę. A może wszyscy się mylimy :)

Skoro już wspomniałam, że fabuła dzieli się na męskie i damskie spojrzenie to muszę przyznać, że bardzo podobał mi się sposób w jaki została poprowadzona. Przeplatana narracja wywołuje naprawdę dużo emocji i daje możliwość zżycia się z głównymi bohaterami, czyli Kingą i Łukaszem. Niezłe z nich cholery, naprawdę są siebie warci, ale tytułowy pan prokurator ten cholernik Łukasz nieźle zalazł mi za skórę. Jest chyba najbardziej aroganckim gnojkiem, jakiego miałam przyjemność spotkać w literackim świecie. Drew z serii "Tangled" Emmy Chase może czyścić mu buty. Miałam ochotę go zamordować, a z drugiej strony po prostu go uwielbiam. No uwielbiam tego suk...syna. 
Skoro juz zaczełam przeklinać, czego nigdy nie robię to muszę się wytłumaczyć: to wina tej książki! Od przekleństw, aż w niej się roi i mimo, że jestem przeciwniczką przekleństw w książkach, to jednak pewne historie wymagają ostrego języka. "Prokurator" tego wymaga. Bez tego ta książka nie robiłaby takiego wrażenia jakie robi. Ciągle zbieram szczękę z podłogi.

Wątek sensacyjny. Skoro akcja dzieje się w świecie adwokatów, prokuratorów i policji to spodziewałam się czegoś na kształt moich ulubieńców Chyłki i Zordona. Nic z tego, to zupełnie inny klimat, chociaż pewne rzeczy się na siebie nakładają. Widać, że autorka obraca się w prawniczym świecie i wie co pisze. Sama sprawa "Szarego" jest interesująca, chociaż momentami całość jest mocno naciągana, zwłaszcza pewne kroki, które podejmuje Łukasz są naciagnięte do granic możliwości. Jednak całość moim zdaniem trzyma się kupy. Śledziłam ten wątek z bijącym sercem i byłam ciekawa finału.

Erotyzm... erotyzm po prostu wylewa się z tej książki. Chemia między głównymi bohaterami przyprawia o zawroty głowy, a ich słowne potyczki, reakcje Łukasza i niewyparzony jęzor Kingi dodają całości takiej pikanterii i tak nakręcają całość, że po prostu nie sposób powstrzymać rumieńca wypływającego na twarz. Bardzo ciekawie autorka poprowadziła tę przecież niełatwą relacje. Związała bohaterów w interesujący sposób, całość nie stwarza sztucznego wrażenia, ani przez moment.
No cóż jak widać ja po prostu nie mam pytań. "Prokurator" trafia na listę moich ulubionych książek. Niezła historia. Kompletne zaskoczenie.

Sabaa Tahir "Ember In The Ashes. Pochodnia w mroku"


Sabaa Tahir "Pochodnia w mroku"
Cykl: An Ember In The Ashes t.2
Tłumaczenie: Jerzy Malinowski
Wydawnictwo Akurat
Rok wydania: 2017
Stron: 510


Po dramatycznych wydarzeniach podczas czwartej Próby, Elias i Laia uciekają z Serry i ścigani przez wojańskich żołnierzy ruszają w podróż po bezdrożach Imperium. Laia musi uwolnić z okrytego złą sławą więzienia w Kauf swojego brata, Darina, jedynego zdolnego przynieść wolność Scholarom. Elias jest zdecydowany pomóc Lai za cenę swojej wolności, a nawet życia. Tymczasem przeciwko Lai i Eliasowi sprzysięgają się wszystkie siły, ludzkie i nadludzkie. Przyjdzie im zmierzyć się z licznym gronem nieprzyjaciół: żądnym krwi imperatorem Markusem, bezwzględną komendantką Czarnego Klifu, sadystycznym naczelnikiem więzienia, a przede wszystkim z Heleną, zakochaną w Eliasie a jednocześnie wierną imperatorowi. Helena, zgodnie z wolą imperatora zostaje wysłana z misją odszukania Eliasa Veturiusa oraz scholarskiej niewolnicy, która pomogła mu w ucieczce i jak się okazuje jest obdarzona nadprzyrodzonymi zdolnościami.
źródło opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4696606/ember-in-the-ashes-pochodnia-w-mroku

Jak ja czekałam na tę książkę! Jak ja czekałam... oj długo to trwało i będzie trwać jeszcze dłużej, ponieważ tom drugi zdecydowanie nie jest tym ostatnim i dzięki za to niebiosom. Najgorsze jest to, że trzecią książkę Sabaa Tahir dopiero pisze, więc moje męki zaczynają się od nowa... cóż zrobić. Pokochałam tę serię tak mocno jak Potterowską. Nikt nie jest w stanie mnie przekonać, że pojawiają się tutaj jakieś słabe punkty, lub Sabaa Tahir wykorzystała jakiś schemat. Nawet jeśli to gwiżdżę na to. Takich emocji od dawna nie dostarczyła mi żadna inna seria i raczej żadna inna już ich nie dostarczy.

Akcja drugiego tomu rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła się poprzednia książka. Laia i Elias Veturius uciekają z Czarnego Klifu ścigani przez wysłanników Imperatora i Helenę, która musi wkonywać rozkazy jako Kruk Krwi poddany władcy. No i się zaczyna... przez sto stron po prostu nie miałam okazji wziąć głębszego oddechu, czytałam w strasznym napięciu kolejne strony! Co chwila coś idzie nie tak, co chwilę bohaterowie oglądają się przez ramię, ciagle ściga ich oddech śmierci i nawet Veturius nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć jako wyszkolony wojownik, odeprzeć wszystkich ataków, chociaż tak bardzo się stara.
Jeśli uważaliście, że "Imperium ognia" było brutalne to ogłaszam, że pierwszy tom był dziecinną igraszką. "Pochodnia w mroku" po prostu spływa krwią...
Ta książka to bomba, która tyka coraz szybciej. Imperium staje się miejscem nie do zniesienia, knucia i intrygi komendantki przyprawiają o dreszcze, imperator wywołuje krwożerce zapędy, a w tym kotle Laia, Elias i Helena próbują odnaleźć jasny punkt zaczepienia i uratować swoje człowieczeństwo, znaleźć coś dobrego i obronić swoich bliskich.

Sabaa Tahir nie oszczędza swoich bohaterów i w pewnym momencie tak poplątała ich losy, że byłam nawet zła, za to co ona z nimi wyprawia! Nienawidzę trójkątów miłosnych, a jak jest w to zamieszane jeszcze więcej osób to dla mnie katastrofa! Ta katastrofa powinna się tu wydarzyć, a jednak Tahir wyszła z tego obronną ręką...nadszedł moment, że po prostu przewróciła wszystko do góry nogami. Wspominałam przy pierwszym tomie, że nie chcę by Tahir zamieniła Eliasa w okrutnika lub co gorsza lovelasa i tak się nie stało. Elias jest dla mnie najlepiej wykreowaną postacią męską w fikcyjnym świecie, jaką miałam okazję poznać. Po prostu mnie rozbraja i z każdą stroną przywiązuję się do niego mocniej, za każdym razem widzę w nim coś innego. To coś niesamowitego. Helena... jak to dobrze, że autorka wplotła w fabułę narrację z jej perspektywy i pozwoliła tak dobrze ją poznać. Narracja z perspektywy Heleny, pozwoliła na szerokie rozciągnięcie fabuły, dopracowanie jej w każdym calu, bez luk. Ale to co ta dziewczyna przeżywa.... co mogę powiedzieć: Sabaa Tahir uwielbia się pastwić nad swoimi bohaterami. Za to ją kocham i nienawidzę.

"Pochodnia w mroku" trzyma poziom pierwszego tomu,  ale jest dużo, dużo bardziej emocjonująca i wstrząsająca. Wątki miłosne, których siłą rzeczy jest więcej ze względu na rozwój sytuacji, są spychane przez dramatyczne wydarzenia, intrygi, wojnę i walkę na drugi plan. To wszystko miesza się ze sobą i składa na bardzo emocjonujący obraz. Całą książkę czyta się po prostu jednym tchem. Dodatkowo pojawia się dużo więcej tajemniczych magicznych stworzeń, które skutecznie utrudniają życie bohaterom.  To sprawia, że ten tom jest pełnokrwistą powieścią fantasy, bo poprzedni przynosił na myśl więcej klimatu starożytnego Rzymu. Klimat się utrzymał, ale moim zdaniem drugi tom przyniósł nieco inny obraz świata wykreowanego przez Tahir. Dopełnił go i rozciągnął, pchając nieco w innym kierunku. Zakończenie bardzo mnie ucieszyło! Takiego zakończenia chciałam, ale jest tyle wątków niedokończonych, że autorka ma ogromne pole do popisu. Pozostawiła mnie w wielkim kacem.

Powtórzę się: po prostu tonę w zachwytach.

Imperium ognia/Pochodnia w mroku

Podsumowanie czerwca 2017


Dwa dni temu pożegnaliśmy czerwiec i połowa roku zleciała nie wiadomo kiedy. Zapraszam Was dziś na krótkie podsumowanie i kilka luźnych przemyśleń.
W lipcu pojawi się na blogu rozdanie w którym do wygrania będzie "Sekretne życie pszczół", więc bądzcie czujni. 
Już jutro zapraszam Was na recenzję książki na którą czekałam z utęsknieniem - druga część cyklu "Ember In The Ashes" - to będzie recenzja w której będę kipieć z zachwytu, ostrzegam :)
Remigiusz Mróz ogłosił, że w lipcu pojawi się nowa książka - ten człowiek nie przestaje mnie zadziwiać. Czekam na premierę, bo zapowiada się naprawdę interesująco, więc na pewno recenzja będzie też w lipcu.
Pod koniec miesiąca mineło 20 lat od pierwszego wydania Harry'ego Pottera. Ta historia jest nieśmiertelna, kultowa i taka już pozostanie. Nie moge się doczekać, aż przedstawię ją swoim dzieciom. Kocham i zawsze będę kochać Harry'ego.


Taki jest wstępny plan. W czerwcu miałam przyjemność czytać książki Joanny Chmielewskiej, a w lipcu postaram się nadrobić zaległości w twórczości Kasi Bondy, bo cały czas to odkładam.
Ostatnio dodałam post o ulubionych blogerach. Możecie go przeczytać tutaj
Dotarliśmy również do mety z Book Tour i już zastanawiam się nad kolejnym :)
W czerwcu przeczytałam 5 książek:

  • Kasie West "Chłopak z sąsiedztwa" - bardzo, lekka i miła lektura.
  • Alek Rogoziński "Jak Cię zabić, kochanie?" - szalona historia! 
  • Elżbieta Rodzeń "Dziewczyna o kruchym sercu" - Rodzeń - to nazwisko pojawi się na blogu jeszcze nie raz.
  • Joanna Chmielewska "Wszystko czerwone" - czarny humor, mnóstwo zabawy i kilka trupów.
  • Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera" - książka, która bardzo przypadła mi do gustu.
Wszystkie teksty znajdziecie pod zakładką Spis recenzji na górze strony. Zajrzyjcie, poczytajcie, zostawcie komentarz, będzie mi bardzo miło :)

Czerwcowa pogoda nas rozpieszczała, więc zostawiam Wam kilka fotograficznych pocztówek:







Piosenka miesiąca:

Harry Styles cudownie czaruje, a ten numer uważam za genialny! Słucham bez końca.

Dziś polecę Wam kilku blogerów! I udzielę kilku rad początkującym :)





Postanowiłam stworzyć luźny post i zarekomendować Wam dzisiaj kilka blogów i blogerów, których pracę bardzo cenię i z przyjemnością do nich zaglądam. Wyróżnię kilka osób, ale to nie jest tak, że zaglądam tylko do nich. W zakładce obserowane blogów jest u mnie zatrzęsienie i bardzo żałuję, że nie mam tyle czasu, by regularnie zaglądać na strony innych, chociaż bardzo się staram wyłuskać chwilę i być w miarę na bieżąco. I tutaj rada dla początkujących: zaglądajcie do innych by znaleźć inspirację, pokazać się, docenić to, co inni mają do zaoferowania i podnieść swoje statystyki. Obracam się w tym  towarzystwie już kilka lat i wysunęłam już mnóstwo interesujących wniosków!
Na co ja zwracam uwagę?
  • Przejrzystość - tu w grę wchodzi szablon, który pomaga w przyswajaniu treści, ale również informacje, które MUSZĄ znaleźć się na blogu, by czytelnik zniechęcony szybko z niego nie uciekł. Przejrzysty spis treści, etykiety które pozwalają znaleźć interesujące nas treści, warto również umieścić zakładkę o mnie lub krótką notatkę na blogu, byśmy wiedzieli z kim mamy do czynienia. 
  • Teksty - tak, wiem że moje nie są idealne i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale rzecz najważniejsza - nie spoilerujemy (grzech ciężki) i nie opowiadamy treści książki, tylko wyrażamy swoje opinie. Recenzją czy raczej opinią ( nie oszukujmy się nasze teksty trzeba raczej zaliczyć do opinii) nie jest opowiedzenie większości fabuły - nie o to tu chodzi. Jak przeczytam książkę to będę wiedziała co w niej jest. Najważniejsze dla mnie są wnioski, przemyślenia, emocje po lekturze. Tego poszukuję w tekstach innych i to mnie zachęca do przeczytania. I jeszcze jedna rzecz: dane techniczne książki powinny się znaleźć w recenzji: cykl, jeśli jest jego częścią, ilość stron, tłumaczenie, rok wydania.
  • Szczerość - jestem już wprawiona w wyłapywaniu naciąganych recenzji. Bądźmy absolutnie szczerzy jeśli już o czymś piszemy - nikt nam za to głowy nie urwie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, by okłamywać czytelnika dlatego, że dostałam pięknie zapakowany egzemplarz recenzencki od wydawnictwa. Tacy ludzie powinni zrezygnować z prowadzenia bloga, ale to temat na inną dyskusję.
  • Nie tylko nowości - bardzo doceniam blogerów, którzy nie recenzują jedynie nowości i tego co jest na topie, tylko wynajdują perełki, troszkę zapomniane, czasami niedoceniane i zachęcają do sięgnięcia po starszą literaturę, czy po klasykę, która wbrew pozorom nie gryzie. Oczywiście, że czytam również nowości i sama na bieżąco o nich piszę, ale jednak cały czas poszukuję książek dobrych i dawniej wydanych.


A blogi, które bardzo cenię (kolejność przypadkowa):

http://poczytalna-umyslowo.blogspot.com - blog prowadzony przez DżejEr Carmen, która nie boi się opasłych tomisk, czyta dużo fantastyki, kryminałów i tym podobnych i wynajduje naprawdę ciekawych autorów. Jej teksty bardzo mi się podobają, są spójne, ciekawie napisane. Blog jest kopalnią interesujących lektur. Polecam!

http://houseofreaders.blogspot.com/ - Judytę odkryłam niedawno, ale uwielbiam jej piękny blog, mamy podobny gust i podobne przemyślenia. Bardzo cenię ją za świetne, wyczerpujące teksty. Judyta sięga po nowości, ale na jej blogu można również trafić na wygrzebane perełki czy naprawdę interesujące cykle. Super dziewczyna!

http://bookme93.blogspot.com/ - Paulina jest śmiertelnie zakochana w Kingu i cały czas wzbudza we mnie wyrzuty sumienia, że znam tak mało książek mistrza grozy. Uwielbiam jej teksty - czytając je mam wrażenie, że toczę z nią rozmowę :). Nie dodaje dużo postów, ale każdy z nich jest przemyślany, ciekawy, widać jakie emocje buzują w niej po lekturze. Sięga również po mniej znane książki i potrafi tak o nich napisać, że natychmiast mam ochotę lecieć po nie do księgarni lub biblioteki. Uwielbiam ją!

http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/ - mam wrażenie, że z Eweliną różnimy się diametralnie. Ona jakiejś książki  nie znosi, a mi bardzo się podoba i odwrotnie, a mimo to coś mnie ciągnie na jej blog. Doceniam to, że jest szczera do bólu i nie ma oporów przed wyrażeniem swoich emocji. Świetnie pisze!

http://erpgadki.pl/blog/ - może Paulina tego nie widzi w swoich statystykach, ale ja naprawdę bardzo często do niej zaglądam niezalogowana i czytam jej posty. Paulina ma zadatki na dobrą pisarkę, pisze interesująco o ciekawych, bardzo często mi nieznanych tytułach, prowadzi piękny blog. Jest przemiła i mam wrażenie bardzo skromna, mimo że jej blog powinien być dużo bardziej znany, bo zasługuje na to. 


Te blogi są dla mnie prawdziwą inspiracją.



TYDZIEŃ Z AUTOREM: Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"


Joanna Chmielewska ,,Przeklęta bariera"
Cykl: Królowa Polskiego Kryminału
Wydawnictwo Olesiejuk
Rok wydania: 2015
Stron: 398

W jaki sposób hrabina Katarzyna Lichnicka, młoda wdowa, przeniosła się z XIX do XX wieku? Czy odnajdzie się we współczesnych realiach? Konfrontacja dwóch różnych światów, dwóch odległych epok. A przy tym romans, sprawy spadkowe, trup w tle i morderca, który poluje na główną bohaterkę.
 źródło opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/265677/przekleta-bariera

Dzięki tej książce całkowicie zakochałam się w Joannie Chmielewskiej! Jest absolutnie niezwykła i utalentowana.
"Przeklętej bariery" nie zaliczyłabym do kryminału. Raczej do romansu lub powieści obyczajowej z lekkim przymrużeniem oka. 
Bardzo oryginalny pomysł na fabułę! Hrabina Lichnicka w niewytłumaczalny i nieoczekiwany sposób przenosi się z dziewiętnastego do dwudziestego wieku. To zdarzenie staje się przyczyną przezabawnych, zaskakujących wydarzeń. Cóż za kreacja bohaterki! Kasia jest przeurocza, inteligentna i niezwykle bystra, jest po prostu wspaniała.
Bardzo fajnie został przedstawiony wielki kontrast między tym, co działo się w dziewiętnastym wieku, a co jest teraz ponad sto lat później. Jak wielki skok cywilizacyjny nastąpił, jak szybko zmienia się świat! To co przed ponad stu laty wydawało się gorszące teraz jest zupełnie naturalne. Jak bardzo ludzie dzięki wynalazkom ułatwili sobie życie. Jak łatwo jest się przystosować do wygody - choćby łazienki z prysznicem!
Hrabina na własnej skórze przekonała się, jak ciężkie było życie kobiety, która w wieku 25 lat w dawnych czasach, była już poważną matroną. Dzięki przeskokowi czasowemu odkrywa uroki życia i dopiero naprawdę zaczyna cieszyć się młodością, miłością i swobodą.

Chmielewska jest absolutnie genialna, czego dowodzi język użyty w tej powieści. Stylizacja na wiek dziewiętnasty, ani na chwilę się nie zmienia, chociaż momentami w zabawny sposób miesza się z językiem współczesnym. Jest to coś niesamowitego, co sprawia, że  książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością i wielkim uśmiechem na ustach. Po prostu genialne.

Nie jest to kryminał, chociaż pojawiają się i trupy, ale morderstwa nie są owiane jakąś wielką tajemnicą, a polowanie na główną bohaterkę nie gra tutaj głównej roli. To po prostu zabawna, nierealna, ale okropnie wciągająca historia, która dała mi wiele radości.
Myślę, że ta książka spodobałaby się czytelnikom lubiącym dobrą, lekką lekturę. Jest idealna na lato, nudny wieczór, dla rozrywki. Bardzo, bardzo mi się spodobała i wędruje na listę: ulubione! 

TYDZIEŃ Z AUTOREM: Joanna Chmielewska "Wszystko czerwone"


Joanna Chmielewska "Wszystko czerwone"
Seria: Królowa Polskiego Kryminału
Wydawnictwo Olesiejuk
Rok wydania: 2015
Stron: 300

Alicja, nieco roztrzepana wdowa mieszkająca na przedmieściach Kopenhagi, ma mnóstwo przyjaciół i nieco mniej szczęścia. Pewien przyjemny wieczór w jej domu, spędzany w towarzystwie miłych gości, kończy się morderstwem, a tajemniczy sprawca nie zamierza poprzestać na jednej ofierze. Czy duński detektyw oryginał rozwikła tę sprawę?
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/252260/wszystko-czerwone

Chmielewska - kto z polskich czytelników nie zna tego nazwiska? Doceniana, nagradzana, uwielbiana przez czytelników. Jej książki czytają kolejne pokolenia, świetnie się bawiąc i doceniając niezwykły styl, dowcip i niebywałą wyobraźnię tej autorki.
Będąc dzieckiem przeczytałam zaledwie jedną pozycję Chmielewskiej - "Nawiedzony dom", ale niestety niewiele już pamiętam, mnóstwo książek przewineło się przez moje ręcę od tego czasu. Korzystając z uprzejmości współpracownika, który uwielbia Chmielewską pożyczyłam kilka książek, które zostały niedawno zebrane i wydane pod szyldem Królowa Polskiego Kryminału. Tak więc, w tym tygodniu królować będzie na blogu Joanna Chmielewska. Będę wdzięczna za Wasze komentarze, może macie jakieś wspomnienia związane z tą pisarką? Albo ulubioną książkę z jej tak licznego dorobku?

Dziś kilka słów o "Wszystko czerwone". Powiem to odrazu: ubawiłam się! Chmielewska powinna być zapisywana w receptach od lekarzy jako lek na poprawę humoru. Istne szaleństwo, mnóstwo absurdalnych komicznych sytuacji, zakręconych bohaterów.
Alicja, mieszkająca w Danii bardzo rozstrzepana wdowa przeżywa najazd gości - rodziny i przyjaciół. Pierwszego wieczoru, podczas słabo oświetlonej imprezy w ogrodzie zostaje zamordowany jej adorator. Jak się okazuje morderca nie zamierza poprzestać na jednym czynie i wkrótce groza ogarnia mieszkańców domu Alcji, którzy nie mogą wyjechać ze względu na dobro śledztwa. 
Styl Chmielewskiej bardzo przypadł mi do gustu. To niesamowite jak sprawnie operuje językiem, a nawet w przeuroczy sposób go kaleczy (genialna kreacja duńskiego policjanta, który w zabawny sposób posługuje się językiem polskim). Książkę czyta się naprawdę dobrze. Mnogość bohaterów, była jednak momentami przytłaczająca. Każdy z nich ma jakąś cechę, która go wyróżnia, ale jest ich naprawdę mnóstwo i musiałam wracać do ściągawki zamieszczonej na początku książki.
Autorka nie daje odetchnąć, akcja nie zwalnia tempa choćby na chwilę, dialogi są przezabawne. Fabuła z każdą stroną przyśpiesza - istne szaleństwo.

Absurdalne sytuacje, dialogi po prostu rozbrajają - znajdziemy tutaj mnóstwo czarnego humoru. 
Akcja ksiażki jak przystało na rasowy kryminał zaczyna się od morderstwa, jest mnóstwo osób podejrzanych, tropów, poszlak i podejrzliwych sytuacji. Sami mieszkańcy domu Alicji to mrowie  różnobarwnych postaci - irytujacych, sprytnych, wrażliwych. Do wyboru do koloru.
Alek Rogoziński pisze w bardzo podobnym stylu jak Chmielewska, jednak niech mi wybaczy to stwierdzenie: jest fantastyczny, ale Chmielewska jest lepsza!
Troszkę rozmyło mi się jednak zakończenie i odkrycie mordercy nie było jakimś wielkim zaskoczeniem, jednak ilość tropów i podejrzanych nieźle miesza przez jakiś czas w fabule.

Komizm sytuacyjny i ta absurdalność nie każdemu czytelnikowi przypadnie jednak do gustu. Takie książki trzeba po prostu lubić i podejść do nich z odpowiednim nastawieniem. Jeśli ktoś preferuje jedynie kryminały ,,na poważnie" z reaserchem, oparte na faktach i szuka w książkach autentyzmu, powinien sobie odpuścić autorów takich jak Chmielewska. 
Tutaj mamy po prostu dobrą rozrywkę. Pamietajcie o tym, bo mam wrażenie, że niektórzy czytelnicy nie rozumieją takich podstawowych rzeczy i wypisują później jakieś głupstwa w swoich opiniach. 

Podsumowanie Book Tour z książką "November 9" Colleen Hoover


No i zakończył się Book Tour, którego byłam organizatorką. Książka jest już u mnie cała i zdrowa.
Dziękuję pięknie wszystkim uczestniczkom, które zechciały wziąć udział w mojej zabawie! Jestem Wam naprawdę wdzięczna za piękną pamiątkę, którą zachowam i na pewno często będę do niej wracać. Cieszę się, że wszystko się udało mimo małych problemów w lutym, co wydłużyło czas trwania zabawy o miesiąc. Książka krążyła po pocztach i chwilowo nawet do mnie wróciła, ale koniec końców wszystko się udało i szczęśliwie dotarliśmy do mety! Dziękuję wszystkim dziewczynom za potraktowanie sprawy poważnie i wysyłanie książki poleconym, przez co łatwo było ją namierzyć. Dziękuję za wszystkie wpisy i uwagi. Przeczytam je wnikliwie i porównam, ze swoimi wrażeniami. Dziękuję za super recenzje i zaangażowanie. Mam nadzieję, że miło będziecie wspominać zarówno książkę, jak i mnie :)










Oto mapka obrazująca przebieg Book Tour:





Recenzje dziewczyn znajdziecie tutaj:


Takie uczestniczki to skarby i osoby warte polecenia.
Book Tour to świetna sprawa. Mamy możliwość przeczytania książki za niewielką cenę - trzeba tylko zapłacić za list polecony no i podejść do sprawy odpowiedzialnie :)
Uwielbiam Book Toury - do następnego!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka