Neil Gaiman "Gwiezdny pył"


Neil Gaiman "Gwiezdny pył"
Wydawnictwo MAG
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Rok wydania: 2016
Stron: 198


Młody Tristran Thorn zrobi wszystko, byle tylko zdobyć lodowate serce pięknej Victorii – przyniesie jej nawet gwiazdę, której upadek z nieba oglądali razem pewnej nocy. By jednak to uczynić, musi wyprawić się na niezbadane ziemie po drugiej stronie starożytnego i dobrze pilnowanego muru, od którego bierze nazwę ich maleńka wioska. Za owym murem leży Kraina Czarów, gdzie nic nie jest takie, jakim je sobie wyobraził – nawet upadła gwiazda. 

Bestsellerowy autor Neil Gaiman przedstawia opowieść o niezwykłej wyprawie do mrocznej, cudownej krainy – w poszukiwaniu miłości i tego, co niemożliwe. 

źródło opisu: www.mag.com.pl

Zaczęłam czytać "Gwiezdny pył" i myślę - skąd ja znam tę historię ? Wiem, co wydarzy się dalej, ale skąd? Czytałam i dumałam i w końcu oprzytomniałam - no tak oglądałam kiedyś film w gwiazdorskiej obsadzie na podstawie tej powieści! Było to już jakiś czas temu, a przez rok przewija się tyle historii w mojej głowie, że czasami ciężko uporządkować myśli.
Pamiętam jednak, że film miał w sobie więcej dramaturgii, a opowieść Gaimana jest bardziej baśniowa, łagodniejsza i ma w sobie niesamowity urok. 
Na tego autora czaiłam się już kilka miesięcy, ciągle odkładając go ,,na później", ale wiecie jak to jest - to książki wybierają ludzi i ostatnio "Gwiezdny pył" przyciągnął mój wzrok.
Muszę przyznać, że się nie zawiodłam, dostałam dokładnie to czego oczekiwałam. Nieoczywistą, baśniową, pełną przygód książkę, może troszkę za krótką, ale mimo to jestem zauroczona i na pewno Gaiman jeszcze trafi w moje łapki. Jest to bardzo uznany na świecie pisarz i muszę przyznać, że jego twórczość ma w sobie coś z magii. Ta książka mnie zrelaksowała, uspokoiła i rozbudziła apetyt na więcej. "Gwiezdny pył" to fantastyka w czystej postaci, pełna niesamowitych wydarzeń, baśniowych stworów, czarownic i odważnych bohaterów.
Co ciekawe bohaterowie nie są jakoś szczegółowo scharakteryzowani, tak naprawdę wiemy o nich niewiele, a jednak potrafię ich sobie dokładnie wyobrazić. Mam wrażenie, że autor pozostawił pewne rzeczy dla wyobraźni czytelnika.
Mimo, że jest to baśniowa historia, to ja jednak nie odczytałam z niej żadnego morału. To po prostu opowieść o drodze, poszukiwaniu szczęścia, miłości, żądzy władzy. Podoba mi się to, ta urocza prostota. No i to wydanie - przepiękne! 

Magdalena Witkiewicz ,,Po prostu bądź"


Magdalena Witkiewicz ,,Po prostu bądź"
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2015
Stron: 344

W pobliżu zawsze był przyjaciel. Jego przyjaciel, któremu nie wolno było czuć.
Ale możemy się umówić
I zawrzeć pewien pakt
Zaopiekował się nią na dobre i na złe.
Ktoś do nich dołączył, a on nadal trwał.
Pewnie nie taką miłość
wymarzyłaś sobie w snach
Miłość przychodzi bezszelestnie, nikogo nie uprzedza.
Równie cicho odchodzi niezauważona. 
Lecz może pokochasz mnie
Za jakiś czas.

źr: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/262228/po-prostu-badz 

Bardzo długo odkładałam zapoznanie się z twórczością Magdaleny Witkiewicz, ciągle coś innego było do przeczytania, mimo że obserwuję autorkę w mediach społecznościowych już bardzo długo. Ostatnio pomyślałam - przeczytam! Muszę w końcu znaleźć czas dla tej przesympatycznej pisarki. Lepiej późno niż wcale - absolutnie mnie oczarowała.
"Po prostu bądź" to książka, która zaserwuje Wam mnóstwo wzruszeń. Historia w niej opowiedziana chwyta za serce i... sprawia, że nie mam ochoty marnować już żadnej sekundy w życiu, bo los bywa przewrotny i nikt z nas nie wie, co mu jest pisane. Niby człowiek to wie, ale w codziennym pędzie ten czas przeznaczony dla bliskich ciągle gdzieś umyka. O nie, po tej lekturze postanowiłam trochę się zatrzymać i spojrzeć na pewne sprawy inaczej. 


Magdalena Witkiewicz pisze bardzo pięknie, obrazowo, klimat tej książki jest cudowny, momentami gorzki jak życie. Bardzo podoba mi się kreacja bohaterów, jest dopracowana, przemyślana. Akcja książki nie pędzi na łeb na szyję, jest wyważona, przez co nie miałam wrażenia, że coś jest sztuczne.
Dość szybko domyśliłam się jak potoczą się losy Poli, zresztą już na początku książki pojawiają się pewne sygnały, jednak kompletnie mi to nie przeszkadzało. Książkę czyta się bardzo dobrze, jest wciągająca, zwłaszcza początek jest świetny, wywołała we mnie wiele emocji. Tego oczekuję w literaturze obyczajowej. Tutaj wszystko współgra ze sobą. Nie jest to jakaś skomplikowana historia z wielkimi zaskoczeniami, a jednak książka ma ,,to coś".
Fajny jest pomysł z tekstami piosenek, świetnie dobranych, które trafnie otwierają każdy rozdział. 
Witkiewicz to wysoki poziom, widać że doskonale wie co chcę przekazać, ma świetny warsztat, cudowną wrażliwość - duma rozpiera, że mamy takich pisarzy. Chcę więcej!

Kasie West "Chłopak z innej bajki"



Kasie West "Chłopak z innej bajki"
Wydawnictwo: Feeria Young
Przekład: Jarosław Irzykowski
Rok wydania: 2017
Stron: 351

Caymen ma 17 lat i po szkole pracuje w należącym do jej mamy nieco dziwacznym sklepie z porcelanowymi lalkami i specjalizuje się w sarkastycznym podejściu do życia, szczególnie wobec bogaczy. Lata obserwacji zamożnych ludzi zza lady i życiowe doświadczenia mamy nauczyły ją, że nie można im ufać, a do tego są zblazowani, nieuprzejmi i przekonani, że cały świat powinien leżeć u ich stóp. Gdy do sklepu trafia Xander, wysoki, przystojny i na swój sposób uroczy, ale najwyraźniej obrzydliwie bogaty, od razu widać, że jest z totalnie innej bajki. Caymen co prawda znajduje z nim wspólny język, ale jest przekonana, że jego zainteresowanie nie potrwa długo. Gdy Xandrowi niemal udaje się ją do siebie przekonać, dziewczyna odkrywa, że pieniądze grają w ich związku o wiele większą rolę, niż sądziła. Na ich wspólnej drodze piętrzą się przeszkody... czy ostatecznie trafią razem do tej samej bajki?
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4544574/chlopak-z-innej-bajki 

Kasie West kolejny raz totalnie mnie zauroczyła. Tym razem pobiła na głowę poprzednie powieści. "Chłopaka z innej bajki" wciągnełam w kilka godzin, ekscytując się, kibicując głównym bohaterom i zapomninając o otaczającym mnie świecie. 
Pisałam już w poprzednich opiniach, że West ma niesamowity dar do pisania powieści do bólu prostych, a jednak mających drugie dno, dzięki którym robi się ciepło na serduchu.
Co sprawia, że "Chłopak z innej bajki" tak mnie zauroczył? Tym razem bohaterowie. Tytułowy chłopak czyli Xander jest po prostu uroczy, niedoskonały, obrzydliwie bogaty i tak swojski, że chciałoby się go uściskać. Caymen jest świetnie wykreowaną bohaterką z diabelnie sarkastycznym poczuciem humoru. Relacje tej dwójki, dialogi rozśmieszają do łez i ogromnie wzruszają. Sklep z lalkami wprowadza w bajkowy klimat, bohaterzy drugoplanowi są interesujący i mają istotny wpływ na główną parę. 
Dużą zaletą książek West jest to, jak ona potrafi rozwijać relacje miłosne, rodzinne, jak umiętnie prowadzi akcję. Bohaterowie jej książek są nastolatkami, ale nigdy nie są to głupiutkie opowieści z żenującymi wyznaniami. Autorka w tej książce przemyciła ważne przesłanie - nie warto ludzi mierzyć jedną miarą, a dzieci nie zawsze powielają błędy swoich rodziców, chociaż ci starsi się martwią to jasne. Caymen i Xander sami muszą dojść do pewnych wniosków i robią to strasznie się szarpiąc i popełniając liczne błędy. Uczą się siebie nawzajem i razem poszukują pomysłu na siebie, co jest urocze, buduje ich relacje i sprawia, że jest ona tak prawdziwa i chwytająca za serce. 
Jestem zauroczona opowieścią o nastolatkach ! Jest jednak ona tak fajnie, ciekawie i uroczo napisana, że nie sposób tej książki nie pokochać, nawet jak jest się już panią około trzydziestki. 

Podsumowanie października 2017 i kilka słów o spotkaniu autorskim z Alkiem Rogozińskim

Listopad w tym roku powitał nas bardzo ponuro, ale nie ma co się poddawać depresyjnej pogodzie za oknem. Czas szybko ucieka, ani się obejrzymy i będą święta.


W październiku odbyły się targi w Krakowie, na których niestety nie zawitałam i raczej nie jest mi to pisane ze względu na to, że do Krakowa mam kawał drogi. Pocieszam się jednak myślą, że do maja już nie tak daleko i wtedy zawojuję stolicę na targach w Warszawie. Z zazdrością oglądałam krakowskie relacje, ale przynajmniej mój portfel nie ucierpiał za bardzo w październiku ^^

Czytelniczo październik wypadł u mnie nieźle. Przeczytałam 6 książek, co daje całkiem niezły wynik.

Zapraszam do przeczytania wszystkich opinii. Więcej znajdziecie pod zakładką Spis recenzji na górze strony.

Chciałabym Wam też krótko opowiedzieć o spotkaniu autorskim z Alkiem Rogozińskim w którym miałam przyjemność uczestniczyć w Lublinie 04.10 w księgarni BookBook, której nikt nie potrafił znaleźć ^^ Panie obiecały, że wkrótce to się zmieni i pojawi się szyld. 
Wschodnia ściana Polski bardzo rzadko ma okazję do spotkań autorskich, ponieważ jest ich u nas bardzo mało. Podobno dlatego, że nikt na nie nie chodzi, co moim zdaniem jest bzdurą. Jest to też wina tego, że są za mało nagłaśniane takie spotkania i wiele osób o nich po prostu nie wie. Na szczęście pisarze są innego zdania, podobnie jak Pan Alek, który przyjechał na Lubelszczyznę i mam nadzieję, że miło ten przyjazd wspomina. 


Wybaczcie jakość, ale zdjęcie zostało zrobione kalkulatorem, czyli moim telefonem^^

Spotkanie było bardzo kameralne, atmosfera była fantastyczna. Spodziewałam się, że będzie wesoło, bo obserwuję pisarza już dłuższy czas na Facebooku, ale na żywo jest jeszcze sympatyczniejszy, bardzo otwarty i strasznie podoba mi się jego podejście do czytelników. Cieszę się, że odnosi takie sukcesy, tym bardziej, że ostatnia książka, czyli ,,Lustereczko...." bardzo mi się podobała.
Jedyna rzecz na minus - szkoda, że tak krótko to trwało, bo z Panem Alkiem można spokojnie przesiedzieć całą noc i nie byłoby dość gadania. Autor zdradził nam kilka tajemnic, opowiedział o tym, co skłoniło go do napisania "Lustereczka...", o swojej znajomości z Rafałem Maślakiem i o wspólnej pracy z Magdaleną Witkiewicz. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego osobowości i charyzmy.

Cara Delevingne, Rowan Coleman ,,Mirror, Mirror"


Cara Delevingne, Rowan Coleman "Mirror, Mirror"
Wydawnictwo Jaguar
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Rok wydania: 2017
Stron: 400



Przyjaźń. Zdrada. Ofiara. Tajemnica. Cara Delevingne stworzyła thriller doskonały.

Red, Leo, Rose i Naomi to czwórka młodych przyjaciół. Są inni od pozostałych rówieśników, są odmieńcami. Nie wiedzą, kim są i kim chcą być. Zbliża ich muzyka. Wspólnie zakładają kapelę Mirror, Mirror. Ale nie nacieszą się długo wspólną pasją...

Naomi zostaje wyciągnięta nieprzytomna z rzeki. Pozostając w śpiączce, walczy o życie. Policja twierdzi, że była to nieudana próba samobójcza. Ale jej przyjaciele wcale nie są tego pewni. Każde inaczej reaguje na dramatyczne wydarzenia – Rose zaczyna imprezować jak szalona, Leo wpada w depresję, a Red postanawia samodzielnie odkryć prawdę. Czy Naomi się obudzi? Co zaprowadziło ją na granicę życia i śmierci? A może pytanie powinno brzmieć: kto?

Odpowiedzi na pytania nie przyniosą niczego dobrego. Na jaw wyjdą najmroczniejsze tajemnice. Nic już nie będzie takie samo. Rozbitego lustra nie da się przecież skleić.

Cara Delevingne to aktorka i modelka znana m.in. z ról w filmach „Papierowe miasta”, „Legion samobójców” oraz „Valerian i miasto tysiąca planet”. Jej konto na Instagramie śledzi ponad 40 milionów osób. Jest bisekusalna (z czym się nie kryje), walczy o prawa zwierząt, nagłaśnia problem depresji, na którą sama chorowała.

źródło opisu: http://wydawnictwo-jaguar.pl/books/mirror-mirror/



Czy modelka i aktorka może napisać dobrą książkę? Podobno jak ktoś jest dobry we wszystkim nie jest dobry w niczym. Miałam pewne obawy, chociaż jestem fanką urody i osobowości Cary Delevingne od bardzo dawna. Gdy wzięłam książkę do ręki, zobaczyłam na niej również nazwisko Rowan Coleman. Podobno to bardzo poczytna pisarka powieści młodzieżowych. Zastanawiam się teraz ile Rowan Coleman jest w tej książce. Szukałam informacji na ten temat, ale niestety nie znalazłam. Przypuszczam, że odpowiada w pewnym stopniu za część merytoryczną, zapewne czuwała nad dziełem Cary,  by ta nie popełniła podstawowych błędów. Ale czy również pisała tę historię? 
Zastanawiam się nad tym, bo jakby było wiadomo na ile jest to dzieło Delevingne, wtedy byłabym w stanie ocenić ją jako pisarkę, a tak nie potrafię tego zrobić. Książka "Mirror, Mirror" zrobiła na mnie spore wrażenie. Uważam, że jest bardzo dobra, ciekawa i z mądrym przesłaniem.


Książka opowiada o grupie nastolatków - odrzuconych przez towarzystwo, mających ogromne problemy emocjonalne i nieodpowiedzialnych rodziców. Sam zamysł historii bardzo mi się podoba. Akcja książki rozgrywa się w Londynie, pod względem językowym książka jest napisana bardzo dobrze. Jest naprawdę wciągająca i... zaskakująca. Dałam się złapać, przyznaję to i w pewnym momencie z niedowierzaniem czytałam kolejne strony.
Główni bohaterowie, to postacie bardzo dobrze wykreowane, przemyślane z którymi można się utożsamiać. Książka porusza wiele trudnych nastoletnich tematów. Mam taką refleksję po jej przeczytaniu, że nasz nastoletni etap w życiu jest chyba tym najważniejszym, który nas kształtuje, o którym wspomina się z największą nostalgią.
To książka o tym, że nie trzeba się wstydzić tego kim się jest. Nie trzeba wstydzić się inności. 
Bardzo mądra, poruszająca historia przedstawiona w "Mirror, Mirror" robi spore wrażenie. Wśród powieści dla nastolatków to perełka, ale nie tylko, bo każdy dorosły powinien sięgnąć po książkę Delevingne, by zrozumieć młodzież, przypomnieć sobie jak to było i nie wydawać pochopnych wniosków. Ważną rolę odgrywają w powieści również media społecznościowe, które stały się już nierozerwalną częścią naszego życia...
Książkę szczerze polecam. To nie jest kolejny celebrycki chłam. Jestem bardzo zaskoczona i czekam na pierwsze samodzielne dzieło Cary. 


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję http://businessandculture.pl/ i wydawnictwu Jaguar!

Wyniki rozdania

Cześć 
czas na wyniki rozdania z książką "Lustereczko, powiedz przecie". Ilość chętnych kompletnie mnie zaskoczyła, ale niestety książka poleci do tylko jednej osoby, chociaż chciałabym obdarować wszystkich chętnych... Zwycięzcę wybrałam najprostszą drogą losowania. Numer każdego uczestnika to nr zgłoszenia pod postem konkursowym. Kilka komentarzy się powtórzyło, a w jedym zgłoszeniu nie było meila. Poza tym wszystko jest w porządku - oto lista uczestników wraz z przypisanymi numerkami tak jak kolejność zgłoszeń:



A zwycięzcą jest:



Aga Zaczytana
serdecznie gratuluję i wysyłam meila z informacją. Jeśli w ciągu dwóch dni nie dostanę odpowiedzi wylosuję kolejnego zwycięzcę.

Pięknie dziękuję wszystkim za udział! Skoro książki Pana Alka cieszą się tak dużym powodzeniem, w listopadzie znowu będzie u mnie okazja do zdobycia jednej z nich :)

Kara Thomas "Mroczne zakamarki"




Kara Thomas "Mroczne zakamarki"
Wydawnictwo Akurat
Tłumaczenie: Radosław Madejski
Rok wydania: 2017
Stron: 415
Gatunek: Thriller

W Fayette, prowincjonalnym miasteczku w Pensylwanii, na każdym kroku czają się ponure tajemnice. Tessa, która wyjechała stąd w dzieciństwie, cały czas starała się nie myśleć o tym, co wydarzyło się tamtej letniej nocy. Tak mroczne przeżycia mogą zostawić w pamięci niezatarty ślad, jeśli tylko im się na to pozwoli.

Callie, jej przyjaciółka, została w Fayette. Przeprowadziła się do innego domu, więc nie musi codziennie patrzeć na te same ściany, ale Callie zawsze była tą silniejszą. Dlatego potrafi stawiać czoła demonom i ma nadzieję, że pewnego dnia znikną na dobre, jeśli będzie ostro imprezowała.
Jako dziewczynka Tessa nigdy nie rozmawiała ze swoją przyjaciółką o tym, co wtedy widziały. Nie przed procesem, w którym obie zeznawały. Ani tym bardziej potem. Po procesie Callie zamknęła się w sobie, a Tessa wyjechała, co tylko sprawiło, że przyjaciółki całkowicie straciły ze sobą kontakt. Ale od wyjazdu Tessę nurtują pytania. Pewne rzeczy nieustannie budziły jej podejrzenia. A teraz musi wrócić do Fayette – tam, gdzie Wyatt Stokes czeka w celi śmierci na proces apelacyjny, gdzie przed laty zginęła Lori Cawley, kuzynka jej przyjaciółki, i gdzie ukrywa się ktoś, kto może znać prawdę. Tylko że szukając rozwiązania zagadki Tessa z każdym krokiem zbliża się do mordercy – a tym razem uciec nie będzie tak łatwo.

źródło opisu: https://muza.com.pl/2_wydawnictwo-akurat

Prowincjonalne miasteczko? Ukryte tajemnice? Morderca, którego wspomnienie mrozi krew w żyłach? Pomyślałam od razu - to musi być dobre! Uwielbiam książki w których czuć klimat prowincjonalnego, zapomnianego i mrocznego miasteczka. Zwłaszcza amerykańskiego. To chyba przez te wszystkie filmy z USA, które ogląda się z drżeniem serca i każdego bohatera podejrzewa o jakąś zbrodnię. Karze Thomas udało się oddać ten klimat doskonale. Ta książka jest tak ponura i klimatyczna, że czułam się jakbym tam była, zwłaszcza przy obecnej aurze za oknem, która wręcz wywołuje stany depresyjne. Jednak jestem zawiedziona pozostałymi aspektami...
W pewnym momencie zaczęło wiać... nudą co jest niedopuszczalne w thrillerze. Mam wrażenie, że Karze Thomas zabrakło pomysłu jak rozwinąć fabułę, utrzymując ciągle tempo akcji. W pewnym momencie to tempo po prostu zanika, a Tessa zaczyna szukać piętnastu różnych tropów. Gdybym była na jej miejscu, to już sama nie wiedziałabym, co przed chwilą chciałam zrobić. Sam pomysł na fabułę jest dobry, ale wykonanie troszkę słabe, chociaż nie jest złe. Książka mnie nie uśpiła, ale w pewnym momencie znużona po prostu ją odłożyłam. Za to zakończenie jest tak przeładowane informacjami, że spokojnie można było poszczególne wątki rozwijać przez całą fabułę, a nie wrzucać je na koniec do jednego wora, rozwiązując całą tajemnicę ot tak. Nie podobało mi się to, zabrakło po prostu tutaj pomysłu na to wszystko.

.
Irytowała mnie również główna bohaterka przynajmniej na początku. Tessa o niczym innym nie myśli jak tylko o przeszłości. Wszystko co robi, ma związek z przeszłością. Rozumiem, że człowiek może mieć wyrzuty sumienia, ale takie życie jest po prostu niemożliwe. Tak normalny człowiek nie funkcjonuje. Z czasem jednak bohaterka nabrała bardziej ludzkiego wymiaru i koniec końców, nawet ją polubiłam. Samo psychologiczne podejście do tak bardzo doświadczonej przez życie bohaterki, było dla mnie troszkę za płytkie, chociaż wraz z rozwijającą się fabułą, można w Tessie dostrzec coraz więcej interesujących rzeczy.
Książkę oceniam jako dobrą, bo jest zajmująca, mimo zwolnienia akcji w pewnym momencie. Ma klimat, jest zaskakująca, styl Thomas jest niezły. Jest jednak kilka rzeczy, które autorka musi jeszcze dopracować. Przeczytałam w biogramie, że Kara Thomas jest w moim wieku, więc już nie jest taka młoda. Mam jednak wrażenie, że "Mroczne zakamarki" pisała jako nastolatka, co widać, a mimo to książka jest nad wyraz dojrzała. Udało jej się coś, co rzadko się zdarza. Będę śledzić jej karierę.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję http://businessandculture.pl/ i wydawnictwu Akurat!




PS. Zwycięzce rozdania z "Lustereczkiem..." ogłoszę jutro jak ogarnę wszystkie zgłoszenia :)

Max Czornyj "Grzech"


Max Czornyj "Grzech"
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania 2017
Stron: 395


W Lublinie dochodzi do serii zaginięć. Ktoś porywa kobiety, a ich rodziny otrzymują tajemnicze listy. Do sprawy zostaje przydzielony wybuchowy komisarz Eryk Deryło.

Gdy znalezione zostają pierwsze zwłoki, na miasto pada strach, a presja wywierana na lubelską policję rośnie.
Tropy mnożą się i plączą. Krąg podejrzanych się poszerza.
Strach przeradza się w panikę. Ciało kobiety zostało okrutnie zbezczeszczone, z rozmysłem upozowane i porzucone na jednym z lubelskich cmentarzy. Morderca przez cały czas znajduje się o krok przed ścigającą go policją. 
Do sprawy włącza się Miłosz Tracz, profiler mający za zadanie przygotować portret psychologiczny sprawcy.
Czy okoliczności, w jakich porzucane są ciała, mają znaczenie? A może wyraźne, bluźniercze nawiązania do symboliki religijnej stanowią jedynie próbę zmylenia pościgu?
Jedno jest pewne, zapłatą za grzech jest śmierć.

 źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4807244/grzech 

Max Czornyj to nowe nazwisko na scenie polskiego kryminału i muszę przyznać, że autor swoją karierę rozpoczął z przytupem, zaskakując świetnym warsztatem, pewnym powiewem świeżości i pomysłem na to, jak pisać.
Akcja książki rozgrywa się w Lublinie, mieście które kocham i dobrze znam, więc poszczególne miejsca w których rozgrywa się fabuła są mi dobrze znane, podobnie jak cała topografia Lublina.
Uważam, że cały zamysł fabularny, wykonanie są bardzo dobre. Nie jest to książka rozwleczona, przegadana, jest w niej wszystko to, co powinno znaleźć się w dobrym kryminale. Mamy tajemnicze zaginięcia, napięcie, czarny humor, charyzmatycznego głównego bohatera z dobrym portretem psychologicznym, mordercę, który wprowadza zamęt i strach, pościgi i zaskakujące wydarzenia. To po prostu perełka wśród kryminałów i jestem naprawdę zaskoczona, że debiutant tak świetnie sobie poradził. 
Poszczególne rozdziały kończą się w takim momencie, że zapiera dech i natychmiast chciałam wiedzieć co będzie dalej.


Za największy plus uważam umiejętność budowania napięcia przez autora. Udało się mnie nieźle przestraszyć i będąc w Lublinie wieczorem podczas czytania, wyglądałam ze strachem przez okno mając jakieś głupie myśli.
Autor podjął w książce tematy religijne i nieźle sobie z tym poradził. Religia i fanatyzm z tym związany dają duże pole do popisu dla autora kryminałów, znamy przecież wiele książek, poruszających te kwestie.
Zakończenie obiecuje, że to jeszcze nie koniec, a wręcz początek koszmaru komisarza Deryło, który jeszcze szybko nie odejdzie na emeryturę. No nieźle się zapowiada. 
Trzymam kciuki za Pana Maxa i gratuluję tak dobrego debiutu. Świetnie, że nawiązał współpracę z tak dobrym wydawnictwem jakim jest Filia. Serdecznie polecam.

Jesień - roztargniona malarka

Pięknie jest!










Book Tour: Seweryn Hapka "Zapamiętaj mnie"




Seweryn Hapka "Zapamiętaj mnie"
Wydawnictwo: Novae Res
Stron: 165
Rok wydania: 2016

"Zapamiętaj mnie" zabiera nas we wzruszającą podróż, jaką musi przebyć Will Roberts, by poznać na pozór banalną rzecz - smak szczęścia.

Will, zachłyśnięty wizją wielkiego świata, zaprzedaje swoje wartości w imię ulotnych, materialnych wygód. W pędzie codzienności nie dostrzegł nawet momentu, kiedy stał się trybikiem korporacji, ograbionym z marzeń. Jedyną osobą, która łączy go z dawnymi ideami, jest siostra Evelyn. Czy Willowi uda się odnaleźć właściwą drogę i czy wystarczy mu na to czasu?

źródło opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3773734/zapamietaj-mnie

Książka dotarła do mnie w ramach zabawy Book Tour organizowanego przez Darię.
Kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać i przyznam że jestem nieco zaskoczona gorzkim wydźwiękiem tej historii.
Książka nie jest obszerna liczy zaledwie 165 stron, jest to lektura na jeden wieczór. 
Nie za bardzo przypadł mi do gustu "szorstki" styl autora, nie oznacza to jednak, że książka jest zła. To opowieść w moim odczuciu o bardzo nieszczęśliwym człowieku, który wpadł w machinę korporacji, codzienny pęd, pogoń za sukcesem i przez to stał się bardzo zgorzkniałym człowiekiem. Do przemyślenia swojego życia i przewartościowania go, zmusiło bohatera bardzo smutne osobiste wydarzenie. To książka o tym, że nie warto tak pędzić, że trzeba docenić czas jaki nam dano na tym świecie. To książka o tym, jak ważny jest drugi człowiek i potrzeba bliskości. 
Zmusza do przemyślenia pewnych spraw, wzrusza. Takie lektury są nam jak najbardziej potrzebne.


Zapraszam na rozdanie !

Cześć!
Z okazji niedawnych urodzin bloga i tego, że posiadam dwa egzemplarze, więc chętnie jeden oddam, ogłaszam rozdanie z książką "Lustereczko, powiedz przecie" Alka Rogozińskiego. Moim zdaniem to najlepsza książka autora, a i nie ma znaczenia, który tom Róży Krull przeczytacie jako pierwszy - "Lustereczko..." nie zdradza fabuły poprzedniczki. Serdecznie zapraszam do udziału :)
Co trzeba zrobić? Tak naprawdę niewiele - być publicznym obserwatorem bloga i zostawić pod tym postem zgłoszenie:
Zgłaszam się.
Email:
Moja strona:


Proszę o zapoznanie się z regulaminem:
1. Organizatorem rozdania jestem ja, właścicielka tego bloga.
2. Do wygrania jest jedna książka autorstwa Alka Rogozińskiego "Lustereczko, powiedz przecie". Książka jest w stanie idealnym.
3. Zgłoszać się można od 13.10 do 22.10. 2017r. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
4. Uczestnikiem jest każdy kto spełni WSZYSTKIE wymienione warunki, czyli jest publicznym obserwatorem bloga i zostawi zgłoszenie pod tym postem.
5. Nie wysyłam książki za granicę. 
6. Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania do 2 dni po zakończeniu rozdania.
7. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
8. W ogóle nie biorę pod uwagę osób, stron które są tylko "łowcami" konkursów. Będę to sprawdzać i ignorować te zgłoszenia, ostrzegam.



Powodzenia :)

Trzecie urodziny bloga!




To niemożliwe jak szybko mija czas. Będąc dzieckiem uważałam zupełnie inaczej. Wakacje były niewyobrażalnie długie, a pory roku następowały po sobie bardzo powoli. Nie mam pojęcia czy to z wiekiem czas ucieka coraz szybciej, czy po prostu czasy się zmieniły i teraz tak wygląda rzeczywistość. Trzy lata. Jestem tutaj z Wami trzy lata. Nie potrafię opisać tego, ile radości dało mi to miejsce, jak bardzo rozwineło moją pasję i spełniło kilka marzeń. Jak dobrze się tu czuję i nie zamierzam przestać pisać. Dziękuję Wam pięknie - każdej osobie, która pojawia się na tej stronie. To dzięki Wam moje życie jest piękniejsze, ciekawsze i nigdy się nie nudzę. W moim słowniku od długiego czasu nie ma takiego słowa. Książek do przeczytania mam w swoim życiu jeszcze mnóstwo, a do opowiedzenia o nich mnóstwo pomysłów. Jestem szczęśliwa tu i teraz m.in właśnie dzięki temu miejscu. Moim Miejscu dla słów. ❤
Iwona

Alek Rogoziński ,,Lustereczko, powiedz przecie"


Alek Rogoziński "Lustereczko, powiedz przecie"
Cykl: Róża Krull na tropie t.2
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2017
Stron: 331

Do trzech razy śmierć/Lustereczko powiedz przecie

Znana autorka powieści kryminalnych Róża Krull jest świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia. Wkrótce okazuje się, że nie miał on żadnego powodu, aby zdecydować się na tak desperacki czyn. Zaintrygowana Róża rozpoczyna śledztwo i szybko przekonuje się, że w świecie facetów, którzy wiedzą o kosmetykach i modzie więcej niż ona sama, znajdują się też psychopaci, gotowi na wszystko, aby tylko zdobyć tytuł Najprzystojniejszego Polaka Roku...
"Lustereczko, powiedz przecie" to drugi tom przygód Róży Krull i dwójki jej przyjaciół, a zarazem współpracowników – menadżerki Betty i PR-owca Pepe. Tym razem w rozwiązaniu zagadki kryminalnej pomaga im też sam Mister Polski, Rafał Maślak. 

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4707048/lustereczko-powiedz-przecie

Przyznam, że wyobraźnia pana Aleksandra nie zna chyba granic... gdy przeczytałam opis z tyłu okładki zastanawiałam się, co też takiego znajdę w środku i czy będzie to zabawne? Do przełknięcia? Interesujące? Okazało się, że zdecydowanie tak i no cóż... drugi tom serii z Różą Krull okazał się naprawdę zaskakujący. Przeczytałam trzy książki tego autora i "Lustereczko..." wskakuje na mojej osobistej liście na pierwsze miejsce. Mam wrażenie, że z każdą książką Alek Rogoziński pnie się coraz wyżej i rozwija się jako autor. 
W tej książce znajdziemy cięty dowcip, sporo zabawnych, absurdalnych sytuacji, interesujące  i trafne spostrzeżenia na temat tego, jak w tej chwili internet wpływa na życie ludzi, a raczej jak skrzywia rzeczywistość.
Gdy czytałam "Do trzech razy śmierć" brakowało mi troszkę tego, że tak niewiele mogliśmy się dowiedzieć o pozostałych członkach teamu Róży - o Pepe i Betty. Razem z autorką kryminałów tworzą naprawdę szalone trio i jestem bardzo ciekawa w jaką sytuację wpakują się w kolejnym tomie. Tutaj ci bohaterowie mają trochę więcej do powiedzenia, przez co książka jest fabularnie bardziej rozciągnięta i zabawniejsza.
Intryga kryminalna jest naprawdę skomplikowana i czytając ostatnie strony musiałam ze skupieniem wczytać się w treść i uporządkować wszystkie wydarzenia by zrozumieć, co się wydarzyło. Przesłanki na temat tego, kto jest mordercą pojawiają się dosyć wcześnie, ale cała intryga jest tak poplątana i zwodnicza, że przez całą książkę czułam napięcie, spodziewając się jakiegoś niespodziewanego ostrego zwrotu akcji. Dzięki temu, książkę czyta się po prostu jednym tchem.
Podobała mi się również charakteryzacja bohaterów, a zwłaszcza pretendentów do tytułu Mistera Polonia - znajdziemy tutaj cały wachlarz nieźle skrojonych postaci. 
Jak głosi okładka, jednym z bohaterów jest Rafał Maślak, Mister Polski i kurde naprawdę nieźle to wyszło! Jestem ciekawa, co czuł pan Rafał czytając "Lustereczko...". Moim zdaniem jego postać jest bardzo sympatyczna i jest to pewnego rodzaju ukłon w stronę pana Rafała.
Mam tylko prośbę do autora - niech Pan się tak  nie znęca nad Różą :) może i bywa lekkomyślna, ale przecież to fantastyczna babka! Trzeba trochę podreperować jej pewność siebie. :)
Książkę oczywiście polecam. Świetna rozrywka.

Podsumowanie: lipca, sierpnia, września



Przez straszne zawirowania w moim osobistym światku, nieco zaniedbałam bloga przez ostatnie 3 miesiące, ale powoli wracam ze zdwojoną energią i kilkoma pomysłami. Dziś będzie nie takie duże podsumowanie ostatnich trzech miesięcy. Nie duże, bo i książek przez ten czas przeczytałam niedużo, ale jednak kilka fajnych pozycji mi się trafiło i warto o nich ponownie wspomnieć. Nie mogę uwierzyć, że jutro już zaczyna się październik! 
11 października mój blog będzie obchodził trzecie urodziny! Z tej okazji będzie konkurs oczywiście. Postaram się o jakieś fajne nagrody i mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić! Konkurs będzie nietypowy, ale o tym już wkrótce.

Lipiec

W lipcu przeczytałam trzy książki, w tym dwie, które z marszu trafiły na moją listę ulubionych:

  • Sabaa Tahir "Pochodnia w mroku" - na tę książkę czekałam strasznie długo. Po rewelacyjnym "Imperium ognia" nie mogłam doczekać się kontynuacji i trochę obawiałam się czy dorówna pierwszemu tomowi. Nie było czego się obawiać - kocham serię "Ember In The Ashes" jest wspaniała!
  • Paulina Świst "Prokurator" - ta książka kompletnie mnie zaskoczyła. Reklamowana jako kryminał okazała się ognistym romansem z dużą nutą pieprzu. Zaskakująca, ekscytująca - czekam na kolejne książki Pani Pauliny.
  • Sandra Nowaczyk "Friendzone" - młodziutka autorka musi jeszcze sporo popracować, ale jeśli będzie rozważna, to jeszcze wiele dobrego przed nią.
Sierpień

W sierpniu słabiutko - przeczytałam dwie książki i obie nie za bardzo przypadły mi do gustu.
  • Cecelia Ahern "Doskonała" - niestety kontynuacja "Skazy" moim zdaniem wypadła bardzo słabo. Szczerze mówiąc, zapomniałam już jakie było zakończenie.
  • Tillie Cole "Reap" - w tej książce brakuje wg mnie konsekwencji w prowadzeniu fabuły. Dark erotic, który poraża ilością brutalizmu, by za chwilę słodziutkie buziaczki bohaterów, kompletnie to przyćmiły. Troszkę szkoda, bo potencjał jest.
Wrzesień

We wrześniu zrobiło się na blogu bardzo romansowo, ale kończę z tym, jesień będzie kryminalna :) co udało mi się przeczytać w tym miesiącu?
W sierpniu zapraszałam Was również na spacer po moim ukochanym Lublinie. Link to postu. W październiku obiecuję kolejny post fotograficzny.
W lipcu brałam również udział w wpisie gościnnym na temat... przyjaźni  i jej motywów w książkach. Serdecznie polecam Wam lekturę! I dziękuję Iwonie, autorce bloga za zaproszenie!



Miłej soboty kochani i do zobaczenia w październiku!



Elżbieta Rodzeń ,,Przyszłość ma twoje imię"


Elżbieta Rodzeń "Przyszłość ma twoje imię"
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Rok wydania: 2017
Stron: 544

Blanka właśnie wyprowadziła się od rodziców, zaczyna studia i pracę. Wciąż zmaga się z jednym wydarzeniem z przeszłości – kilka lat wcześniej padła ofiarą napadu i do dziś słabo radzi sobie z jego skutkami. Teraz szuka spokoju i zapomnienia. Poznanie Mateusza wprowadza zamieszanie w jej życie. Dziewczyna czuje się niezręcznie z powodu jego przeszłości, gdyż okazuje się, że spał on niemal z każdą dziewczyną z ich wspólnej pracy.

Mateusz nie miał łatwego życia. Odkąd skończył piętnaście lat, musiał nieustannie walczyć o siebie, o swojego brata, o przetrwanie. Teraz ciężko pracuje, aby zasłużyć sobie na zaufanie Blanki. Czy zaskakujące fakty z ich życia pozwolą im spojrzeć z nadzieją w przyszłość?

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4693900/przyszlosc-ma-twoje-imie


Książki Elżbiety Rodzeń biorę w ciemno. Tak mnie zaczarowała "Zimową miłością", że ja wyznaję jej miłość żarliwego czytelnika i przeczytam wszystko co wyjdzie z pod jej pióra. To mi się rzadko zdarza, ale się zdarza i Elżbieta Rodzeń tego dokonała. Mam jeszcze dwóch autorów, których darzę taką miłością, więc nie jest to zbyt obszerne grono.
Jest to trzecia książka autorki, którą miałam przyjemność poznać, więc mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać. Mianowicie tego, że to nie będzie łatwa historia, pojawią się zakoczenia, łzy wzruszenia. To wszystko się wydarzyło, ale, ale - jeśli chodzi o zaskoczenia, to byłam zaskoczona pod koniec książki, a nie gdy wydarzył się punk kulminacyjny. O nie Pani Elżbieto, na ten numer nie dałam się złapać. Już po kilkunastu stronach wiedziałam w czym będzie problem. Podobny numer wywinęła jedna zagraniczna autorka - nie powiem która, by nie zespoilerować niczego, więc od razu wpadło mi to do głowy. Gdy stało się co się stało, pomyślałam tylko "no tak i jak cholera z tego wybrnąć?". Byłam ciekawa tego, jak to się dalej potoczy i jestem no cóż zadowolona z zakończenia. Ale o tym za chwilę.

Jest to książka dosyć obszerna. Pod względem stylistycznym jest perfekcyjnie napisana - jak zawsze. Akcja nie pędzi na łeb na szyję, jest bardzo rozciągnięta i przez to przedstawiona bardzo realistycznie. Momentami akcja zwalnia, gdy są opisywane zwykłe codzienne czyn ości, przez co jeszcze bardziej możemy zżyć się z bohaterami. Blanka i Mateusz to bohaterowie, których nie da się nie pokochać. Jak zawsze w książkach Rodzeń mają jakieś cechy, które ich wyróżniają, są zajmujący i interesujący. Drażniła mnie jedna rzecz - kwestia seksu. Mam na myśli podejście Blanki dziewiętnastoletniej dziewczyny, która zachowywała się jak małe dziecko pod tym względem i wszystko to było takie... śmieszne. Rozumiem, że dziewczyna niedoświadczona, ale do tego stopnia - trudno mi w to uwierzyć. To już dużo młodsze dzieciaki w tej chwili wiedzą o co kaman (nie żebym to pochwalała). Dorosła, fajna i niegłupia dziewczyna i takie teksty... nie pasowało mi to i tyle. Ale to jedyna rzecz, która psuła mi tutaj obraz tego wszystkiego. 

Jeśli chodzi o samą historię to naprawdę jest to książka warta uwagi. Moim zdaniem każdy powinien ją przeczytać, bo dotyka ona istoty związku dwojga ludzi. Tego, że ludzie mogą być razem i przepracować wszelkie trudności jeśli naprawdę tego chcą. Że wiele można wybaczyć, wiele można się od siebie nauczyć. To książka o tym, że nie warto rezygnować ot tak z drugiego człowieka i trzeba dawać sobie szansę. Blanka - wycofana dziewczyna, która z błahych powodów dostaje ataku paniki - a jednak Mateusz się nie poddał i wydobył z niej piękne rzeczy. Mateusz chłopak bez rodziny i bardzo dumny - a jednak ma dobre serce i szczere intencje. Każdą wadę można przyćmić jakąś zaletą. Gdyby ludzie nawzajem siebie słuchali, może byłoby mniej przykrych rozstań i mniej rozwodów. To też książka o tym, że każdy z nas nosi w sobie jakąś historię, a historia niektórych jest naprawdę tragiczna. Może taką historię ma człowiek, który siedzi obok w autobusie? Za to kocham książki Elżbiety Rodzeń - to po prostu mądre powieści, a przy tym przyjemne w odbiorze.

Jeśli chodzi o zakończenie to byłam zaskoczona, bo coś co myślałam że będzie niemożliwe, jednak stało się możliwe i to bardzo mnie wzruszyło. Strasznie się spłakałam na koniec i cóż mam kaca - dziękuję autorce za to.

Scarlett Cole "Najtwardsza stal"


Scarlett Cole "Najtwardsza stal"
Cykl: Tatuaże t.1
Wydawnictwo Akurat
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Rok wydania: 2017
Stron: 351

Harper Connelly ukrywa się pod przybranym nazwiskiem przed byłym partnerem - narkomanem i psychopatą.
Trent Andrews po życiowych zawirowaniach, po latach terminowania pod okiem mistrza, otwiera własne studio tatuażu, które szybko zyskuje rozgłos i renomę.
Pewnego dnia Trent spotyka na ulicy olśniewającą dziewczynę. Nie wierzy własnemu szczęściu, kiedy jakiś czas potem ta sama dziewczyna przychodzi do jego studia, żeby zamówić tatuaż… na bliznach. To Harper, która w ten sposób ostatecznie chce zerwać z koszmarną przeszłością.
Dla dwojga młodych ludzi rozpoczyna się nowy niezwykły okres w życiu.
Stopniowo odkrywają, że bliskość może być piękna i bezpieczna; że warto o siebie zawalczyć, że dobrze jest umieć się bronić, że miłość nie musi ranić, a troskę można wyrażać na różne sposoby. Ale nie żyją w próżni i świat nie zatrzymuje się tylko dlatego, że się poznali. Trent znienacka dostaje intratną propozycję udziału w telewizyjnym show, co może zaowocować przełomem w jego karierze zawodowej. Harper otrzymuje niepokojące esemesy, świadczące o tym, że jej były partner-oprawca trafił na jej trop.

Nowe wyzwania wystawiają na próbę kiełkujące uczucia.
Czy Harper i Trent znajdą w sobie dość siły, by pokonać przeciwności losu i zostać razem na zawsze, na dobre i na złe?

źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4804147/najtwardsza-stal

Ach cóż to była za przyjemna książka. Tak, to odpowiednie słowo - przyjemna. Miła, nieskomplikowana historia, łatwa do przewidzenia i do bólu sztampowa. A jednak przeczytałam "Najtwardszą stal" Scarlett Cole z prawdziwą przyjemnością i chętnie sięgnę po kolejne tomy z cyklu Tatuaże. Z tego co zdołałam się zorientować, autorka opisała perypetie miłosne wszystkich pracowników, pewnego studia tatuażu w Miami. Przez chwilę przeniosłam się  do tego raju na ziemi.

No i cóż ja mogę napisać.... spodziewałam się ognistego romansu i go dostałam, więc jest Ok.
Harper i Trent są fajnymi bohaterami z którymi szybko się zżyłam i mocno im kibicowałam. Nie są irytujący i może nie wyróżniają się niczym szczególnym, ale nie są też parą, która nie może się zejść z durnych powodów i z niewiadomych przyczyn komplikuje sobie życie. Nie, właśnie przez większość książki trwa prawdziwa sielanka i jest to kurcze fajne.
W moim odczuciu, autorka po prostu opisała idealny związek, taki jaki widzi w wyobraźni, może taki jaki sama tworzy ( jeśli tak to prawdziwa z niej szczęściara).

Po prostu jest to miła, rozczulająca historia. Pokazuje, że prawdziwa miłość polega na patrzeniu w tym samym kierunku, oraz że jest bardzo cierpliwa. Jest to pięknie pokazane w sposób nieprzesadzony. Było kilka momentów, gdy Cole zbliżała się do tej granicy tkliwości, ale jednak w moim odczuciu jej nie przekroczyła, mimo że jakiś strasznych, zaskakujących akcji mamy tutaj niewiele. Jest troszkę wątków sensacyjnych, jednak w całej historii króluje po prostu czułość.

Podoba mi się również to, że narracja jest trzecioosobowa, co zdarza się coraz rzadziej w tego typu książkach. Początkowo czułam się dziwnie, jednak z czasem się przyzwyczaiłam i podobało mi się to. Cole uniknęła dzięki temu dramatycznych wewnętrznych monologów, wszystko zostało przedstawione w sposób rzeczowy i naprawdę przyzwoity. Podoba mi się ten nietypowy styl. Książkę polecam - naprawdę będzie miłą odskocznią w jesienny wieczór drogie kobietki.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję http://businessandculture.pl/ i Wydawnictwu Akurat.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka