Krystal Sutherland ,,Chemia naszych serc"



Krystal Sutherland ,,Chemia naszych serc"
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Seria: Uwaga Młodość
Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania (polskiego): 2016
Stron: 256


To moja pierwsza książka w tym roku i muszę przyznać, że jestem nieco zawiedziona... a może takie historie o siedemnastolatkach to już nie moja bajka? W końcu jestem prawie dziesięć lat starsza, i nie pamiętam już za wiele z tego, jak to było... sięgając po nią spodziewałam się pokręconej miłosnej historii, ale nie takiego typu jaką przeczytałam.

Henry Page nigdy nie był zakochany i nie zamierzał w najbliższym czasie być. Mógłby wymienić mnóstwo powodów, dla których nie warto było angażować się uczuciowo w związki. Jednak gdy w szkole pojawia się nowa uczennica Grace Town, nie potrafi przestać o niej myśleć. Dziewczyna jest odpychająca, nie dba o siebie, nosi męskie za duże ubrania, podpiera się laską i nie jest zbyt przyjaźnie nastawiona do otoczenia. Henry po sprzeczce z Grace nie potrafi o niej zapomnieć i zauroczony stara się do niej zbliżyć.

Pierwsza miłość - kto z nas nie pamięta tego uczucia? Zwykle kończy się w tragiczny sposób, pozostaje po niej jedynie sentymentalne wspomnienie. "Chemia naszych serc" jest książką o pierwszej miłości i to dosyć niezdrowej. Henry jest do tego stopnia zauroczony, zakochany w Grace, że nie potrafi dostrzec rzeczy dziwnych, dwuznacznych, takich, które powinny go odepchnąć. Jest zakochany w idei, a to nie jest dobra miłość.

Jestem zła na autorkę za wzorowanie, inspirowanie się Johnem Greenem. Do przesady, za bardzo. Gdyby nie nazwisko na okładce, byłabym pewna, że to on napisał tę powieść. Inspiracje nie są czymś złym, ale tutaj mam wrażenie, że czytałam ,,Papierowe miasta" ,,Gwiazd naszych wina"  wymieszane ze sobą w jednej książce z niewielkimi odstępstwami.
Jedyne co ratuje tę książkę to zakończenie, gdzie można znaleźć mądre przesłanie i rozwiązanie tajemnicy Grace, ale samo dobre zakończenie mnie nie przekonuje, bo cała książka jest nudna, przewidywalna, a głównych bohaterów po prostu nie znoszę. Nawet Henry'ego, bo takich bohaterów jest na pęczki, on jest tylko kopią - zakochany nerd, któremu brak pewności siebie. O Grace nie wspomnę, bo jest chyba gorsza niż Margo z ,,Papierowych miast". Okropna, odpychająca dziewczyna. Oprócz tego identyczny czarny humor jak u Greena, za którym nie przepadam, zwariowana rodzinka i przyjaciele, kompletnie nierealistyczni. Nie! 

Cała ta pierwsza miłość jest dla mnie zbyt wyidealizowana, nie czułam żadnej wyjątkowości Grace, o której pisał Henry, raczej miałam ochotę ją trzasnąć, a to uczucie było dla mnie zupełnie odrealnione. Jak już pisałam może dlatego, że zapomniałam jak to jest być młodym i śmiertelnie zakochanym w jakimś ideale, a może po prostu ja jako nastolatka nie miałam tego typu przedziwnych przemyśleń.

W książce odnajdziemy liczne nawiązania do kultury masowej - takich znanych przebojów jak Pulp Fiction, Podziemny krąg czy Harry Potter - fajny zabieg, lubię intertekstualność. Przy okazji można przypomnieć sobie liczne cytaty, czy sceny kultowe. 
Tajemnica Grace, była naprawdę ciekawa i gdyby pójść innym torem, nie inspirować się Greenem, tylko wyciągnać z tego jeszcze więcej, siegnąć głębiej, ta historia mogłaby być dużo lepsza. A tak raczej szybko o niej zapomnę. 


Książka bierze udział w wyzwaniu:
Stron: 256

2 komentarze :

  1. Kiedyś miałam ochotę na tę książkę, ale czytałam kilka opinii, że książka trochę zawiodła, Ciebie także, więc przemyślę jeszcze, czy po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie pierwszy raz czytam o licznych podobieństwach tej lektury do powieści Greena. Może kiedyś przeczytam, jednak nie w najbliższym czasie. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka