Piątek, piąteczek, piątunio: Luty w pigułce



Kończy się najkrótszy miesiąc w roku, więc postanowiłam przygotować krótki przegląd literacki o tym, co działo się w lutym. Jest to mój zupełnie subiektywny wybór wydarzeń, na które zwróciłam szczególną uwagę. 



  • "Wesele" Stanisława Wyspiańskiego lekturą na Narodowe Czytanie w 2017 roku

Prezydent Andrzej Duda podczas obchodów Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego ogłosił lekturę na Narodowe Czytanie, wybraną w głosowaniu w którym wzięło udział prawie 37 tys. osób. Oprócz "Wesela" do wyboru były takie książki jak: "Przedwiośnie" Żeromskiego, "Beniowski" Słowackiego, "Pamiątki Soplicy" Rzewuskiego. Oddaliście swoje głosy?
Oficjalna inauguracja odbędzie się 2 września i wtedy też będziemy mogli posłuchać licznych interpretacji dramatu Wyspiańskiego.
Książkę można pobrać ze strony: http://wolnelektury.pl/katalog/lektura/wesele/
"Wesele"  jest ważną lekturą dla nas - Polaków. Na pewno pamiętacie ją ze szkoły, ale może warto z tej okazji sobie przypomnieć treść tego utworu, tym bardziej teraz, gdy w naszym państwie mają miejsce takie podziały, wywołane przez politykę. "Wesele" na pewno pojawi się tu na blogu. Myślę że teraz, gdy niektórzy z nas już od dawna nie siedzą w szkolnych ławkach, można podejść do niej zupełnie inaczej. 


  • Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego - 21 luty
źr.

21 lutego obchodziliśmy Dzień Języka Ojczystego. Z tej okazji odbyły się liczne dyskusje w mediach m.in. w Programie Pierwszym Polskiego Radia (uwielbiam audycje tej rozgłośni) link. Święto ustanowione przez UNESCO ma na celu pomoc w ochronie narodowych języków, które są główną częścią dziedzictwa i kultury narodu. 
Z obserwacji wiem, że my tutaj chętnie czytamy polską literaturę i bardzo chętnie ją promujemy. Pamiętajcie, że "Polacy nie gęsi" - szanujmy swój język, polską literaturę i nie kalajmy go niepotrzebnymi obcojęzycznymi wtrąceniami, zamiennikami, czy nie daj Boże go nie zapominajmy, nawet gdy wiele lat przebywamy w innym kraju. 

  • Lutowe wydanie SOFY dwumiesięcznika literackiego
źr.


Czytujecie różne literackie periodyki? Ja w czasach studenckich, często czytałam Akcent, a teraz zaglądam do nowych wydań SOFY, która jest niezależnym dwumiesięcznikiem, tworzonym z pasją przez grupę bardzo miłych osób. Najnowszy numer zachwyca niebanalną grafiką, a w środku znajdziecie kilka interesujących tematów: m.in co powinna w sobie zawierać dobra recenzja książki (przydatne, bardzo przydatne!), świetne opowiadania, czy wywiad z Remigiuszem Mrozem (tak, tak to było pierwsze co przeczytałam, przecież znacie moją miłość do autora 😉) zachęcam do lektury. Strona facebookowa SOFY: https://www.facebook.com/sofadwumiesiecznik/ - tutaj znajdziecie wszelkie informacje o numerze, oraz gdzie można go przeczytać, ściągnąć, zanurzyć się w lekturze. Polecam!

Miłego weekendu Wam życzę!
PS. Czy Wam też tak szybko ucieka czas? Wydaje się to niemożliwe, ale mogłabym przysiąc, że dopiero co była sobota, a jutro... znowu sobota. 😉



Sue Monk Kidd "Sekretne życie pszczół"


Sue Monk Kidd "Sekretne życie pszczół"
Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Rok wydania: 2015
Stron: 350

Czternastoletnia Lily nie ma łatwego życia. Dręczy ją ogromne poczucie winy, mama nie żyje, a ojciec jest agresywnym, bezdusznym typem, który pomiata dziewczynką. Jedyną bliską jej osobą jest czarnoskóra opiekunka Rosaleen. Gdy obie wpadają w kłopoty, a ojciec po raz kolejny wyżywa się na dziecku, Lily postanawia uciec z domu razem z Rosaleen i wyruszyć śladami swojej zmarłej matki, by poznać jej historię i poszukać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Obie trafiają do domu trzech czarnoskórych sióstr, noszących letnie imiona i do ich miodowego królestwa. Czy May, June i August dadzą dziecku poczucie bezpieczeństwa i chociaż odrobinę miłości? 

Cudowna, cudowna książka. Wspaniała, chociaż tak smutna historia. Powieść trafia na listę moich ulubionych, ukochanych książek, których nigdy nie zapomnę i na pewno jeszcze kiedyś do niej powrócę.

Kolejny raz przekonałam się, że to książki wybierają ludzi i odpowiedni moment w którym się pojawiają w naszym życiu. 

"Sekretne życie pszczół" gościło na moim czytniku prawie rok. Kilka dni temu spojrzałam na okładkę i pomyślałam: "kolej na ciebie" i to jest ten moment, w którym właśnie jej potrzebowałam. Taka historia była mi teraz potrzebna i tak się cieszę, że mogłam ją poznać. 

Jest to powieść obyczajowa i trudno mi uwierzyć, że liczy tylko 350 stron. Fabuła jest tak rozbudowana, dopracowana, że mam wrażenie, że powinna liczyć dużo więcej. Jest mnóstwo książek z większą ilością stron, które nawet w 1/4 nie oddają tylu uczuć, emocji i nie przedstawiają tylu wydarzeń, ile rozgrywa się w "Sekretnym życiu pszczół".

Gdy zaczęłam czytać, bardzo zaskoczył mnie język tej powieści. Lekki, błyskotliwy, momentami dowcipny, ale zawsze z tą nutką goryczy. Spodziewałam się jakichś górnolotnych frazesów i rozbudowanych zdań, a tu zaskoczenie. Narratorem jest czternastoletnia dziewczynka i autorka książki w doskonały sposób oddała ten moment przejścia - jej wiek, usposobienie podlotka, małej kobietki, a jednak wciąż jeszcze dziecka. Bardzo smutnego dziecka, które jednak ma w sobie tyle słodyczy.
Lily to dziewczynka bardzo skrzywdzona przez los, której brakuje miłości, ciepła i matki. Matka, której prawie nie znała, stanowi centrum jej wszechświata, co jest zrozumiałe. Każda dziewczynka widzi w swojej mamie autorytet i uważa, że zawsze będzie obok i poda jej dłoń, gdy upadnie i zedrze sobie kolano, czy nabije guza. Lily jest tego pozbawiona, ogromnie tęskni za mamą i jej postać jest dla niej legendą, czymś świętym i nietykalnym. Każde złe słowo na jej temat, urasta w umyśle dziewczynki do niewyobrażalnych rozmiarów. Lily tęskni i okropnie cierpi.

"Sekretne życie pszczół" to książka, której akcja osadzona jest w Stanach Zjednoczonych w latach 60 XXw. To moment wielkiej niechęci do kolorowych, wszechobecnego rasizmu i dyskryminacji. 
Po raz kolejny spotykam się z tym, że to dziecko jest narratorem w powieści, w której poruszany jest ten temat. Lily jest pozbawiona uprzedzeń, nie rozumie tej społecznej niechęci do czarnoskórych obywateli, nie zgadza się z niesprawiedliwością jaka ich dotyka i jest do bólu szczera mimo, że już jako czternastolatka wie, co może spotkać człowieka o innym kolorze skóry i jest tym przerażona.
Sue Monk Kidd poruszyła ogromnie ważny społeczny problem, aktualny również teraz, chociaż w mniejszej skali i pokazała do jakiej nienawiści mogą prowadzić głupie uprzedzenia. Jest to bardzo smutny obraz tamtych czasów, to wszystko głęboko mnie poruszyło. Jednocześnie nakreśliła cudowny obraz domu w którym mieszkają czarnoskóre siostry, wspaniałe, pracowite kobiety. Każda z nich jest inna, każda ma swoje dziwactwa, każda wnosi tak wiele do fabuły.

No i pszczoły - od dziś zupełnie inaczej będę patrzeć na te małe pracowite stworzonka, o których możemy bardzo wiele się dowiedzieć. Są dopełnieniem tej historii i pewnego rodzaju klamrą, która spina całość. Traktuje je jako bohaterki i już tęsknię za wiosną, by móc je znowu zobaczyć i usłyszeć. Bardzo podobają mi się krótkie epigrafy z różnych książek dotyczących pszczół i pszczelarstwa, wykorzystane przez autorkę, znajdujące się na początku każdego rozdziału. Każda ciekawostka o tych istotkach odnosi się też do tego, co dzieje się w danym rozdziale książki. Wspaniały pomysł.

To bardzo głęboka, wielowymiarowa, napisana z rozmachem powieść o ludzkim życiu, cierpieniu, lękach. Kocham ją z całego serca. Doceniam całą pracę, którą Sue Monk Kidd w nią włożyła. 

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Stron: 350

Alek Rogoziński "Do trzech razy śmierć"


Alek Rogoziński "Do trzech razy śmierć"
Seria: Róża Krull na tropie t.1
Wydawnictwo Filia
Rok wydania: 2017
Stron: 326

Jak już wspominałam postanowiłam w tym roku czytać głównie polskich autorów i konsekwentnie realizuję swój plan. Przeglądając zapowiedzi w styczniu zajrzałam na stronę Wydawnictwa Filia i zobaczyłam nazwisko Rogoziński, które od razu wpisałam na swoją listę. Sama nie wiem dlaczego, po prostu poczułam, że twórczość autora może mnie zainteresować. Zajrzałam na profil pisarza na Facebooku i...przepadłam. Uwielbiam wpisy tego Pana! Jego poczucie humoru sprawia, że od razu mam lepszy dzień. :) Kupiłam najnowszą powieść i cóż - świetnie się bawiłam!

Autorka powieści kryminalnych, Róża Krull, otrzymuje zaproszenie na zjazd pisarzy, odbywający się we dworku pod Krakowem. Już pierwszego dnia jej koleżanka po piórze zostaje otruta. Wszystko wskazuje na to, że morderca, który zostawił na miejscu zbrodni czarną różę, wciela w życie fabułę jednej z powieści Krull. A inni zaproszeni pisarze wcale nie są tak niewinni, jak się wydaje... 

Pisarka rozpoczyna prywatne śledztwo. Pomagają jej w tym zakochany w gotowaniu specjalista od public relations, zafascynowany kryminałami boy hotelowy oraz trzy szalone blogerki. Czy detektywi-amatorzy okażą się skuteczniejsi od policji?

źródło opisu: http://lubimyczytac.pl

Nigdy nie czytałam komedii kryminalnej, zresztą chyba nie za wiele jest u nas takich książek. Jest to dla mnie coś nowego i z zaciekawieniem, ale też lekką obawą usiadłam do lektury, zastanawiając się czy przypadnie mi do gustu takie połączenie. Zdecydowanie jestem na tak, mam tylko jedno zastrzeżenie - czemu książka jest taka krótka? Nawet nie wiem kiedy dotarłam do ostatniej strony.

Misternie utkana fabuła wciąga i z przyjemnością zabawiłam się w detektywa razem z bohaterami książki. Jak się jednak okazało, nie zrobiłabym kariery w tej dziedzinie, ponieważ autor nieźle mnie wkręcił i zmylił! Nie przewidziałam finału tej afery. 
Podobają mi się bohaterowie, których jest naprawdę dużo, ale dzięki ściągawce zamieszczonej na początku książki łatwiej o orientację. Zresztą każda postać posiada jakieś cechy charakterystyczne, dzięki którym nie sposób pomylić jej z kimś innym. Jest to naprawdę barwna i nietypowa grupa.
Pokochałam Różę Krull! Co za babka! Charyzmatyczna, zabawna, odnalazłam cząstkę siebie w jej nieporadności.

Oczywiście jak na kryminał przystało nie brakuje trupów, mylnych tropów i tajemniczych wydarzeń, których w żaden sposób (do czasu) nie da się wyjaśnić. Dreszczyk grozy i napięcie przeplata się z niezwykłym humorem, przez co całość tworzy mieszankę wybuchową i jest to coś świeżego, innego czego mi brakowało wśród kryminałów.
Alek Rogoziński w krzywym zwierciadle przedstawia od kuchni świat literacki i wzajemne relacje pisarzy, wydawców i... blogerów. No właśnie, ach ci blogerzy! Jest w tym jednak sporo prawdy, zwłaszcza jeśli chodzi o damskie relacje. Kobiety to zdecydowanie niebezpieczne istoty, które potrafią bardzo boleśnie wkuwać sobie wzajemnie szpile - taki nasz urok. 

Podsumowując, ubawiłam się i miło spędziłam czas. Podziwiam dystans autora do otaczającego świata, podoba mi się ten lekki styl, liczne nawiązania do popkultury. Cieszę się, że intuicja mnie nie zawiodła i na pewno przeczytam również poprzednie książki. No i czekam na kontynuację losów Róży i jej znajomych.


Książka bierze udział w wyzwaniu:
Stron: 326

Mia Sheridan "Bez słów"




Mia Sheridan "Bez słów"
Wydawnictwo Otwarte
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Rok wydania: 2016
Stron: 384

Planowałam opublikować recenzję tej książki na Walentynki, ale po prostu wczoraj zabrakło mi czasu na to, by napisać post.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Sheridan. Słyszałam o niej wiele dobrego i chciałam się przekonać, czy mnie również będzie potrafiła wzruszyć.


Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?

Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.
Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.
Czy budzące się w ciszy uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości?
Źródło opisu: lubimyczytac.pl

Nie jestem do końca zadowolona z lektury. To piękna opowieść o niebywałej sile miłości, która potrafi uleczyć rany i zatrzeć tragiczne wspomnienia z przeszłości, ale czegoś mi jednak w niej zabrakło.
Niby wszystko jest ok. Podobają mi się bohaterowie - wspaniała Bree, cudowna dziewczyna, która jest wyrozumiała, cierpliwa i bardzo kocha samotnego chłopaka. Archer też jest dobrze nakreśloną postacią. Ta jego dzikość jest wręcz namacalna, czułam ją podczas czytania. Wszystkie jego rozterki są przedstawione w realistyczny sposób. Zaskoczyła mnie dawka erotyzmu. Scen łóżkowych jest naprawdę sporo i nawet one są przedstawione w dobry sposób, niektórzy gorzej sobie z nimi radzą, ale Sheridan nie przesadziła w żadną stronę. Uczucie rozkwita powoli, jest głębokie, ale...

No właśnie to ale. Jak mam je określić? Zabrakło mi jakiejś iskry, czegoś dzięki czemu, ta historia zapisałaby się w moim sercu na długo. Nie czułam tak wielkiego wzruszenia, jakiego się spodziewałam. Uważam, że ta książka jest dobra i wierzę, że może się bardzo podobać. Ja nie poczułam z nią tej "chemii", mimo że przeczytałam ją błyskawicznie i zainteresowaniem.
Początek jest do bólu sztampowy, później czeka na czytelnika trochę zaskoczeń, ale zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Spodziewałam się czegoś innego.
Żałuję również, że autorka w tak prosty sposób podeszła do bohaterów drugoplanowych. Podzieliła ich po prostu na tych dobrych i antagonistów. Szkoda, że bardziej nie zagłębiła się w psychikę tych postaci, które przecież miały wielki wpływ na fabułę i Archera. Jedna postać przechodzi jako taką metamorfozę, ale było to takie prześlizgnięcie się po bohaterze, zmienionym jakby na siłę. Może to sprawia, że nie jestem do końca zadowolona z lektury.

Książka ma ważne przesłanie i na pewno spełnia swoją rolę. No cóż... na pewno jeszcze coś przeczytam tej autorki, by zobaczyć jak wypadły inne jej książki - tę oceniam jako dobrą. 



Książka bierze udział w wyzwaniu:
Stron: 384

Wiesław Myśliwski "Nagi sad"



Wiesław Myśliwski "Nagi sad"
Wydawnictwo Znak
Stron: 208

Zdaję sobie sprawę z tego, że chcielibyście przeczytać w swoim życiu wiele książek. Wiem, że wydawnictwa prześcigają się w wydawaniu nowości, rynek książki jest bardzo dynamiczny, ale chciałabym Wam też zwrócić uwagę na prawdziwe perełki literatury, na takie książki nad którymi trzeba głębiej się zastanowić i które naprawdę warto znać. Postanowiłam, że będę pisać na blogu o Myśliwskim, prawdziwym mistrzu słowa, pisarzu niezwykłym z którym miałam styczność na studiach, ale nie wyciągnęłam wtedy z jego książek tyle ile bym chciała. Teraz mam naprawdę czas na lekturę, jestem starsza i mam większe wymagania czytelnicze. Czas więc na drugie podejście i w końcu stworzyłam miejsce, gdzie mogę przelać swoje myśli i podzielić się swoimi spostrzeżeniami. 
"Nagi sad" to debiutancka powieść Myśliwskiego, wydana po raz pierwszy w 1967r., wznowiona nie tak dawno (2011r.) przez Wydawnictwo Znak.

O czym jest ta książka? O miłości ojca do syna i syna do ojca. Myśliwski ma swój niepowtarzalny styl. Jego książek nie da się po prostu czytać. Chłonie się je i przeżywa powoli z rozmysłem, ważąc każde słowo, które ma znaczenie. "Nagi sad" liczy niewiele ponad 200 stron, ale ile w niej treści!
Myśliwski jest absolutnym mistrzem słowa. Jego książki to przepiękna polszczyzna, przepiękna! Dzięki takim powieściom możemy docenić nasz rodzimy język, słowa i ich wielkie znaczenie. Autor w zachwycający, precyzyjny sposób buduje zdania, jednym słowem potrafi stworzyć wieloznaczny obraz.
Jeśli chcecie poczuć piękno naszego języka, przeczytajcie książki Myśliwskiego. "Nagi sad" jest praktycznie pozbawiony dialogów, jest to monolog głównego bohatera. Przez tę powieść się ,,płynie" i potrzeba wielkiego skupienia, by w pełni zrozumieć tekst. 

To cudowna powieść o miłości i próbie odnalezienia samego siebie. To książka o milczeniu, poświęceniu i marzeniach, o niezwykłej więzi ojca i syna i wzajemnych wyobrażeniach.
Główny bohater to mężczyzna w podeszłym wieku, który wspomina swoją młodość, wieś, rodzinny dom. Skupia się przede wszystkim na swoich kontaktach z ojcem. Przywołuje niektóre wspomnienia i analizuje je, dzięki czemu rozlicza się z przeszłością, próbuje ocenić swoje życie. Dopiero w podeszłym wieku zaczyna rozumieć zachowania swojego ojca i jeszcze raz przeżywa poszczególne wydarzenia.
Każde wspomnienie, jest tak jakby osobną historią, wszystkie tworzą niezwykły obraz, prawdziwą mozaikę uczuć. "Nagi sad" to kopalnia wspaniałych cytatów, życiowych prawd. 
Bardzo dużo wyniosłam z tej lektury, niektóre fragmenty czytałam kilka razy, by w pełni zrozumieć, co autor chce przekazać. Niesamowite, dzięki takim powieściom, tak bardzo kocham czytać.



Książka bierze udział w wyzwaniu:

Stron: 208

Łukasz Wasilewski "Oddawaj różdżkę, Phong!"




Łukasz Wasilewski "Oddawaj różdżkę, Phong!"
Wydawnictwo: e-bookowo.pl
Rok wydania: 2015
Stron:  408

Długo przymierzałam się do zapoznania z tą książką o bardzo dziwnym tytule. Zastanawiałam się czego mogę się po niej spodziewać. Czy to komedia? Powieść fantasy? Może romans?
Po lekturze skłaniam się ku komedii romantycznej, chociaż nie do końca.
Teraz patrząc na okładkę z trudem hamuję atak śmiechu, przypominając sobie poszczególne sceny, które przeczytałam.

Głównym bohaterem książki jest Piotrek znany na początku jako tajemniczy Szatyn, który pracuje w bardzo dziwnej Fundacji, zajmującej się... no właśnie czym tak naprawdę? Piotrek umawia się z licznymi kobietami i próbuje uświadomić im, jakie błędy życiowe popełniają. Nie do końca jasne są praktyki tej organizacji. Gdy zakochuje się w jednej z kobiet, jego życie bardzo się komplikuje.

To przezabawna powieść, która sprawi, że oderwiecie się od rzeczywistości, a momentami uśmiejecie do łez. Absurd goni absurd, zdarzenia są zupełnie nieprawdopodobne i naciągane, a jednak tak bliskie naszemu codziennemu życiu.

Powieść porusza istotne kwestie takie jak szczerość i zaufanie w związku oraz uświadamia jak trudno jest to zaufanie odbudować i zatrzeć pierwsze złe wrażenie.
Autor w przezabawny sposób przedstawił jak kończą się krętactwa i zwodzenie płci pięknej. Jeden błąd może sprawić, że życie mężczyzny już nigdy nie będzie takie samo. 
Wasilewski wyśmiewa przywary obu płci, humorystycznie podchodzi do spraw damsko - męskich i męskiej przyjaźni. Zaprasza również na spacer warszawskimi ulicami, przez co można poczuć klimat stolicy. Bardzo fajne są liczne nawiązania do popkultury m.in Star Wars czy Batmana.

Jeszcze długo nie otrząsnę się mając w pamięci sceny, związane z tytułową różdżką i starć Piotrka z kobietami. Moja wyobraźnia szaleje.
Świetnie się bawiłam, polecam!

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Stron: 408

Remigiusz Mróz "Wotum nieufności"




Remigiusz Mróz "Wotum nieufności"
Cykl: W kręgach władzy t.1
Wydawnictwo Filia
Rok wydania: 2017
Stron: 624


Marszałek sejmu, Daria Seyda, budzi się w pokoju hotelowym, nie pamiętając, jak się w nim znalazła ani co się z nią działo przez ostatnich dziesięć godzin. Jest przekonana, że stała się ofiarą manipulacji, ale nie wie, kto ani dlaczego może za nią stać.



Tymczasem Patryk Hauer, wschodząca gwiazda prawicy, podczas prac komisji śledczej odkrywa polityczny spisek sięgający najistotniejszych osób w kręgach władzy.

Seyda i Hauer znajdują się po przeciwnych stronach sceny politycznej. Dzieli ich wszystko, ale połączy jedna sprawa…


źródło opisu: lubimyczytac.pl

Uwielbiam twórczość Mroza i zainteresowaniem śledzę wszystkie poczynania autora. Gdy zobaczyłam zapowiedź tej książki pomyślałam sobie: Już? Kolejna powieść? Potem przeczytałam opis i pomyślałam sobie, że to chyba jednak nie dla mnie. Political fiction - trochę mnie to przeraziło. Mam bardzo mgliste pojęcie o polityce, kompletnie mnie ten temat ,,nie rusza", a nazwiska naszych polityków znam głównie z wiadomości telewizyjnych no i z internetowych memów, gdy zdarzy się jakaś spektakularna wpadka. No ale to Mróz, więc postanowiłam zaryzykować.

Niepotrzebnie się jednak obawiałam, była to bardzo interesująca lektura, a wszystkie ruchy polityczne, zawirowania i wygłaszane poglądy są prosto i klarownie wytłumaczone. Nie miałam wrażenia, że czytam niezrozumiały polityczny bełkot. Na pierwszych stronach książki jest mapka, która pomaga zorientować się, gdzie sytuuje się każde ugrupowanie przedstawione w książce.

Daria Seyda i Patryk Hauer to główni bohaterowie na których skupia się fabuła. Książkę otwiera dziwne zdarzenie, które przydarzyło się Darii, a jego echo wybrzmiewa przez całą powieść. Podsycało to moją ciekawość i wyjaśnienie tej zagadki mnie zaskoczyło. Miałam pewne teorie, ale nie do końca udało mi się przewidzieć finał tej sprawy. 
Nie mogę powiedzieć, że polubiłam bohaterów, których wykreował Mróz. O Patryku zaraz wspomnę więcej, ale Daria, mimo tego że nie jest do końca ,,zatruta przez władzę" też nie wzbudziła we mnie zbyt ciepłych uczuć. Myślę, że nie zagłosowałabym na nią w wyborach, jest zbyt chwiejna.
Patryk Hauer - to bohater bardzo wyrazisty. Bezkompromisowy, pyskaty, irytujący facet. Jednak, gdy tylko pojawia się na scenie przyciąga uwagę, a wszystko inne wydaje się tylko tłem. Jego żądza władzy jest przerażająca, a środki, których używa nie mają nic wspólnego z moralnością. Razem ze swoją żoną tworzą diaboliczny team.

Trudno mi sobie wyobrazić takie pragnienie władzy jakie zostało przedstawione w "Wotum nieufności". Nie chodzi tylko o Seydę i Hauera, ale o wszystkich polityków w tym wykreowanym świecie. Osobiście nie jestem osobą, która ma taki charakter, wolę mieć coś narzucone z góry. Trudno mi wyobrazić sobie, że miałabym kopać pod kimś dołki, byle tylko sama wyjść na powierzchnię. Nie mam pojęcia, czy rzeczywiście władza aż tak upaja, ale obserwując to, co dzieje się w naszej realnej polityce, myślę, że jest to możliwe. Oczywiście ten obraz jaki przedstawił Mróz w swojej książce jest przerysowany, ale bardzo niepokojący. Polityków w "Wotum nieufności" tak naprawdę nie interesuje społeczeństwo i ludzie, ale sam fakt posiadania kontroli i wybicia się przed szereg. 
Mróz podczas pisania przemycił również wiele interesujących faktów i przykładów ze światowego życia politycznego. Włożył je albo w usta bohaterów, albo wplótł w fabułę. 

W "Wotum nieufności" znajdziemy wszystko to, co cechuje powieści Mroza: wciągającą historię, wyrazistych bohaterów, słowne przepychanki, zaskakujące zwroty akcji, nieprzewidziane wydarzenia i oczywiście bombowe zakończenie, po którym pozostaje niedowierzanie i niecierpliwe oczekiwanie na kolejny tom. Zanurzyłam się w ten polityczny świat i z niecierpliwością czekam na kontynuację. 
Karty zostały rozdane. Jedni mają asa w rękawie, a drudzy mogą zakończyć rozgrywkę, jeszcze zanim ta na dobre się rozpocznie.



Książka bierze udział w wyzwaniu:
Stron: 624


Book Tour: Kasie West ,,Chłopak na zastępstwo"



Kasie West "Chłopak na zastępstwo"
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Stron: 400
Rok wydania: 2016

Nastoletnia Gia jest w ostatniej klasie szkoły średniej. Dziewczyna jest popularna w szkole, jest przewodniczącą samorządu szkolnego i ma faceta, przystojnego studenta, którego chce w końcu przedstawić przyjaciółkom. Bal maturalny jest idealną okazją, by pochwalić się facetem. Niestety, tuż przed rozpoczęciem imprezy chłopak zrywa z nią na parkingu i odjeżdża. Zdesperowana Gia przekonuje przypadkowo spotkanego okularnika, by udawał jej chłopaka i poszedł z nią na bal. Nie spodziewa się jednak, jak bardzo to odmieni jej życie...

Zapisałam się na ten Book Tour pod wpływem impulsu. Wiele dobrego słyszałam o książkach Kasie West, chociaż bałam się, że jej młodzieżowe powieści nie za bardzo mogłyby przypaść mi do gustu. 
Podeszłam do lektury sceptycznie, jednak moje obawy zostały zupełnie rozwiane po lekturze tej książki. Nie zaliczam się już do młodzieży, ale podobała mi się ta historia i chciałabym więcej. 

Książkę przeczytałam w tempie ekspresowym. Lekki styl, ciekawe wydarzenia, mnóstwo dialogów, interesujący bohaterowie, sprawiają że strony mijają bardzo szybko i fajnie było się oderwać na chwilę od mroźnej rzeczywistości. Myślę, że ta powieść jest dobrym materiałem na film dla młodych ludzi. Bardzo obrazowe opisy pomagają wyobraźni. 
Początkowo nie polubiłam Gii. Popularna i skupiona na sobie dziewczyna, dla której liczy się przede wszystkim zdanie przyjaciółek i ilość lajków na portalach społecznościowych nie robi dobrego wrażenia, ale bohaterka przez całą powieść bardzo się zmienia, zauważa swoje błędy i przechodzi fantastyczną przemianę. 
Ta powieść nie jest płytką opowieścią o problemach nastolatek i ich ,,życiowych tragediach". No dobrze, ta książka jest o problemach nastolatek, ale każde wydarzenie i problem niesie ze sobą coś głębszego, co można wyczytać między wierszami. Ta historia dotyka spraw rodzinnych i atmosfery w rodzinie, tego jak postrzegają nas ludzie, jak wpływają na nas portale społecznościowe. Pozwala zastanowić się nad tym, czym jest tak właściwie prawdziwa przyjaźń? Co jest definicją przyjaźni? Oczywiście jest to też książka o miłości. Bardzo zaskoczył mnie ten wątek, jest bardzo ciekawie, nieśpiesznie poprowadzony. Relacja Gii i jej chłopaka na zastępstwo (nie zdradzę Wam jego imienia, tego dowiecie się z książki 😊 Ma piękne imię! ) jest trudna, pełna pomyłek i zabawnych zdarzeń, ale są to świetni bohaterowie, aż chciałoby się ich spotkać w realu!


Podsumowując, jest to wartościowa książka, która pozwala oderwać się od rzeczywistości. Przerosła moje oczekiwania i naprawdę Wam ją polecam. Muszę koniecznie zapoznać się z innymi książkami West.



Za możliwość udziału w Book Tour serdecznie dziękuję Marcie z bloga http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/ oraz Wydawnictwu Feeria . Książkę można zamówić na stronie empik.com


źr.


Książka bierze udział w wyzwaniu: 
Stron: 400

Podsumowanie stycznia 2017

Cześć,
dziś krótkie podsumowanie stycznia. Miałam w planach około 7 książek, ale jak zwykle nie wyszło. Mam nadzieję, że przynajmniej uda mi się w tym roku moje postanowienie, by przeczytać 52 książki przez cały rok.
Luty zgodnie z zapowiedzą będzie u mnie miesiącem Wiesława Myśliwskiego. Mam zaplanowane 3 książki tego autora: "Traktat o łuskaniu fasoli", "Widnokrąg", "Nagi sad".
Myśliwski jest genialnym pisarzem, jego książki można interpretować na mnóstwo sposobów i cieszę się taką perspektywą lektur.
W styczniu przeczytałam 4 książki:

Z pierwszej lektury nie jestem zadowolona, ale pozostałe przekroczyły moje oczekiwania. Wszystkie recenzje znajdziecie pod linkami. 
Cieszę się, że 3 książki są polskich autorów i mam nadzieję, że będę tak trzymać.
Na blogu trwa również mój Book Tour. Pojawiły się problemy z wysyłką do trzeciej osoby, ale mam nadzieję, że książka jednak dotrze do Oli już bez komplikacji.

Piosenka miesiąca:


Bednarek powraca z nową piosenką, która ma bardzo osobisty tekst. 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka