Mia Sheridan "Bez słów"




Mia Sheridan "Bez słów"
Wydawnictwo Otwarte
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Rok wydania: 2016
Stron: 384

Planowałam opublikować recenzję tej książki na Walentynki, ale po prostu wczoraj zabrakło mi czasu na to, by napisać post.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Sheridan. Słyszałam o niej wiele dobrego i chciałam się przekonać, czy mnie również będzie potrafiła wzruszyć.


Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?

Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.
Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.
Czy budzące się w ciszy uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości?
Źródło opisu: lubimyczytac.pl

Nie jestem do końca zadowolona z lektury. To piękna opowieść o niebywałej sile miłości, która potrafi uleczyć rany i zatrzeć tragiczne wspomnienia z przeszłości, ale czegoś mi jednak w niej zabrakło.
Niby wszystko jest ok. Podobają mi się bohaterowie - wspaniała Bree, cudowna dziewczyna, która jest wyrozumiała, cierpliwa i bardzo kocha samotnego chłopaka. Archer też jest dobrze nakreśloną postacią. Ta jego dzikość jest wręcz namacalna, czułam ją podczas czytania. Wszystkie jego rozterki są przedstawione w realistyczny sposób. Zaskoczyła mnie dawka erotyzmu. Scen łóżkowych jest naprawdę sporo i nawet one są przedstawione w dobry sposób, niektórzy gorzej sobie z nimi radzą, ale Sheridan nie przesadziła w żadną stronę. Uczucie rozkwita powoli, jest głębokie, ale...

No właśnie to ale. Jak mam je określić? Zabrakło mi jakiejś iskry, czegoś dzięki czemu, ta historia zapisałaby się w moim sercu na długo. Nie czułam tak wielkiego wzruszenia, jakiego się spodziewałam. Uważam, że ta książka jest dobra i wierzę, że może się bardzo podobać. Ja nie poczułam z nią tej "chemii", mimo że przeczytałam ją błyskawicznie i zainteresowaniem.
Początek jest do bólu sztampowy, później czeka na czytelnika trochę zaskoczeń, ale zakończenie mnie nie usatysfakcjonowało. Spodziewałam się czegoś innego.
Żałuję również, że autorka w tak prosty sposób podeszła do bohaterów drugoplanowych. Podzieliła ich po prostu na tych dobrych i antagonistów. Szkoda, że bardziej nie zagłębiła się w psychikę tych postaci, które przecież miały wielki wpływ na fabułę i Archera. Jedna postać przechodzi jako taką metamorfozę, ale było to takie prześlizgnięcie się po bohaterze, zmienionym jakby na siłę. Może to sprawia, że nie jestem do końca zadowolona z lektury.

Książka ma ważne przesłanie i na pewno spełnia swoją rolę. No cóż... na pewno jeszcze coś przeczytam tej autorki, by zobaczyć jak wypadły inne jej książki - tę oceniam jako dobrą. 



Książka bierze udział w wyzwaniu:
Stron: 384

10 komentarzy :

  1. Ja tam się zawiodłam jeszcze bardziej. Bree irytowała mnie strasznie, a nadmiar złego w życiu bohaterów jest aż przesadny. A zakończenie? Daj spokój, gorzej być nie mogło. Stylem pani Sheridan też nie zachwyciła. Płaskie, nijakie to (może dlatego właśnie nie umiałaś się jej "oddać"), pełno jakichś pierdół w fabule. Ja autorce podziękuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polubiłam Bree przypominała mi trochę Promyczka z książki Holden, ale masz racje tyle tragedii w życiu tej pary to za dużo. Normalny człowiek chyba tyle by nie udźwignął. Zakończenie zdecydowanie rozczarowuje... pomyślałam ,,really"? Nie można było tego zakończyć z przytupem ? :) no cóż trudno :)

      Usuń
  2. Też mam w planach inne ksiązki tej autorki, bo chociaż Bez słów mnie nie zachwyciło, to jestem ciekawa jej dalszej twórczości


    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę obserwować Twoje posty i może porównamy opinie :)

      Usuń
  3. A mi Bez słów bardzo się podobało :D Z chęcią sięgnę po inne książki tej autorki ;)

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się w sumie podobała, tylko trochę za mało jest rozwiniętych wątków pobocznych

      Usuń
  4. Hmm... nie ciągnie mnie do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie że kiedyś czytałam u Ciebie jakąś recenzję książki Sheridan, ale może się mylę :)

      Usuń
  5. Bez słów było średnie, za to Bez winy naprawdę niesamowicie mi się podobało! :D
    Mia Sheridan pokazuje dwie strony swojej twórczości. Tę dobrą, którą jest seria "Bez...", oraz tę złą, czyli swoje pierwsze książki (Stinger, Eden, Calder), które są wręcz fatalne. Ale polecam Bez winy, naprawdę dobra książka. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytam "Bez winy" :) widzę, że jesteś zorientowana w jej twórczości - dziękuję ! :)

      Usuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka