Elle Kennedy "Układ"



Elle Kennedy "Układ"
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Cykl: Off- Campus t.1
Tłumaczenie: Anna Mackiewicz
Rok wydania": 2016
Stron: 464

Ta książka chodziła za mną już od dłuższego czasu, gdy przeczytałam w rocznym podsumowaniu - za nic nie pamiętam u kogo, że to naprawdę fajna historia. Ostatnio stronię trochę od NA, bo chciałabym więcej czytać ambitniejszej literatury niż  romansów młodzieżowych, ale w końcu się skusiłam i absolutnie nie żałuję. Swój zachwyt już wyrażałam na Facebooku, bo milion myśli kotłowało mi się w głowie podczas lektury. 

Hannah to dziewczyna po przejściach, bardzo ambitna i kochająca śpiewać. Nie za bardzo układa jej się z chłopakami, ale jeden szczególnie przyciąga jej wzrok - futbolista Justin. Niestety wybranek nie jest zbyt zainteresowany i kompletnie nie zauważa dziewczyny. Garrett jest studencką gwiazdą, kapitanem drużyny hokejowej, pewnym siebie bawidamkiem i synem sławnego hokeisty. Jego życie komplikuje się, gdy zawala jeden z przedmiotów, co sprawia, że pod znakiem zapytania staje jego przyszłość w drużynie, ponieważ trener wymaga wysokiej średniej. Gdy orientuję się, że nieznajoma Hannah zdała test na piątkę, postanawia namówić ją do udzielenia mu korków. Dziewczyna ze wszystkich sił próbuję go spławić, bo nie ma o nim dobrego zdania, ale Garrett jest uparty. W końcu idą na pewien układ - on w zamian za pomoc w nauce zobowiązuje się pomóc jej w zdobyciu Justina. Okazuje się, że Garrett będzie chyba musiał jednak zmienić swoje nastawienie do stałych związków.

Tak, tak po przeczytaniu powyższego opisu, nasuwają się pewne wnioski, ale niech to Was nie zniechęca. To typowe NA powielające wiele schematów, a jednak jest to świetna książka! Przezabawna i od której po prostu nie można się oderwać! Jak Elle Kennedy to zrobiła? Nie mam pojęcia, ale udało jej się wyróżnić, bo ta historia żyje w mojej głowie, dalej po zakończeniu lektury. Wiecie, że nie oceniam niczego nad wyraz i z chęcią wytknę niektóre małe potknięcia Kennedy, ale one nie mają aż tak wielkiego znaczenia, biorąc pod uwagę całokształt.

Pierwsza ogromna zaleta - humor! Ubawiłam się serdecznie i jestem zachwycona, bo dawno nie przeczytałam tak zabawnie poprowadzonej historii w której jednocześnie, jest poruszone tyle różnych, czasami naprawdę bolesnych tematów. Podoba mi się styl Kennedy i na pewno nie skończy się w moim przypadku na tej jednej książce.
Jeśli chodzi o język, to wulgaryzmów tu pod dostatkiem, ale nie mam pretensji. Akcja dzieje się w świecie studenckim i po prostu tak to wygląda niestety, autorka oddała studencki klimat. No właśnie studenci. Fabuła nie jest tutaj jakoś mocno rozbudowana, ale nie sprawia to wszystko sztucznego wrażenia. Kampusowe życie kręci się wokół egzaminów, zajęć, zaliczeń, sportu, imprez i przyjaciół, wszystko w odpowiednich proporcjach. 
Uwaga - sceny erotyczne są bardzo dobrze rozpisane, a to trudna sztuka. Brawa również dla tłumacza. Naprawdę, to co przedstawiła Kennedy cholernie działa na wyobraźnię i nie jest żenujące.
Sama fabuła jak już wspominałam, jest w pewnym stopniu przewidywalna, ale o to też nie mam pretensji! Przyznajcie, że to powinno być wadą co nie, ale naprawdę nie jest. Historia tej dwójki pokazana jest w tak urzekający, przezabawny sposób, że z przyjemnością pochłaniałam kolejne strony z coraz mocniej bijącym sercem. Co mi trochę przeszkadzało - ilość seksu, ale chodzi mi tu o to, że chłopaki z drużyny hokejowej powinni chyba zapisać się na jakąś terapie, bo prawie o niczym innym nie gadają, z małymi wyjątkami. No dobra ale to faceci, więc jestem w stanie w to uwierzyć. Po drugie ilość przystojniaków na metr kwadratowy jest zbyt duża i tutaj autorka mocno przesadziła mimo, że każda kobieta by chciała napotykać przystojniaka na każdym kroku😊

Dobra to teraz czas na to, o czym chciałabym napisać najbardziej - bohaterowie, a raczej bohater!
Zwykle w NA jest tak, że narracja pierwszoosobowa jest oddana jej - głównej bohaterce. 
Czasami jest tak, że narracja jest przeplatana, czyli z perspektywy jej i jego. W "Układzie" występuje właśnie ten drugi typ, ale moim zdaniem to Garrettowi, autorka poświęciła dużo więcej uwagi i zaangażowania. To jego perspektywa wiedzie tutaj prym, co bardzo mi się podoba i jest dosyć nietypowe. Niby rozkłada się równo, ale to punkt widzenia Garretta jest bardziej rozbudowany pod każdym względem, również tym emocjonalnym.
No dobra, ale co z tymi bohaterami? Poważnie zastanawiam się nad tym, czy nie umieścić ich na pierwszym miejscu swojej listy przed Benem i Fallon z "November 9", które tak mnie zauroczyło. Myślałam, że nic nie przebije mojej ulubionej pary - no nie da rady, a tu proszę Garrett i Hannah chyba zdeklasowali konkurencję...
Co za relacja!  Kennedy poprowadziła to w sposób mistrzowski i to, co wydawało się na początku niemożliwe w naturalny sposób stało się możliwe. 

Sposób bycia Garretta, jego humor i podejście do spraw damsko męskich, bardzo przypomina mi Drew z serii Tangled Emmy Chase. To taki młodszy Drew, dupek, bawidamek i podrywacz. Przy tym jest jednak tak uroczy, że wybacza mu się wszystko, a jego poczucie humoru tylko potęguje to zauroczenie. Może i Garrett zmienia dziewczyny jak rękawiczki, ale nigdy ich nie obraża i zna granice żartów na ten temat. Jego relacja z Hannah od początku nie jest zbyt udana ze względu na wiele sprośnych docinków, ale Garrett nigdy nie przekracza granicy między zabawą a zwykłym chamstwem.

Jestem bardzo przeciwna promowaniu w literaturze toksycznych związków, gdzie facet to stalker czy zadufany gnojek, a biedna bohaterka ugania się za nim. Nie! Zdecydowanie nie jest to wymarzona relacja i trzeba to jasno zaznaczyć. 
W "Układzie" nie ma miejsca na takie rzeczy, relacja bohaterów przedstawiona jest w niesamowity, cudowny sposób, a mimo to Garrett jest uroczym draniem, który potrafi doprowadzić zarówno główną bohaterkę, jak i czytelnika do białej gorączki. Nie da się go jednak nie pokochać ❤
Pod tą jego skorupą uroczego drania, kryje się jednak wiele rys i czułych punktów, które czytelnik odkrywa przez całą książkę i to on, jako bohater wysuwa się tutaj na pierwszy plan,.
Tak się rozpisałam o Garrettcie, a co z Hannah? Ona po prostu idealnie do niego pasuje, daje mu nieźle popalić ( i bardzo dobrze!), jest równie uparta. Bohaterowie uzupełniają się, czuć niesamowitą chemię między nimi, a ich słowne przepychanki wywoływały we mnie histeryczne napady śmiechu.

Podsumowując "Układ" bardzo mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się, że tak się wkręce i takie wrażenie wywrze na mnie ta książka, co widać po tym jak długi jest ten tekst ^^  
Czas poznać kolejne tomy i podboje innych sportowców.



Książka bierze udział w wyzwaniu:
Stron: 464

3 komentarze :

  1. Mam dokładnie takie samo zdanie co do tej książki jak ty :D Ona jest świetna <3 Błąd też jest ciekawy, ale jednak Układ lepszy ;P A Podboju jeszcze nie czytałam, muszę to nadrobić :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się taka relacja bohaterów więc czuję się mocno zainteresowana tym tytułem. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda niepozornie, ale jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka