Stephanie Garber "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ"


Stephanie Garber "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ"
Cykl: Caraval t.1
Wydawnictwo Znak
Tłumaczenie: Mateusz Borowski
Rok wydania: 2017
Stron: 415

Scarlett i Tella całe życie spędziły na maleńkiej wyspie. Ich okrutny i wpływowy ojciec zaaranżował już dla Scarlett małżeństwo. Oznacza to, że jej tragiczny los jest przesądzony, a dziewczyna nigdy nie weźmie udziału w Caravalu, dorocznej grze, w której stawką jest spełnienie marzenia. Jednak szczęście niespodziewanie się do niej uśmiecha. Scarlett wraz z Tellą mają być gośćmi honorowymi mistrza ceremonii, tajemniczego Legendy. Dziewczyny widzą w tym szansę na uwolnienie się spod władzy despotycznego ojca. Ich sprzymierzeńcem zostaje przybyły zza morza Julian. Choć Scarlett początkowo nie podoba się jego towarzystwo, stopniowo ulega jego urokowi. Jednak szybko okazuje się, że Legenda uprowadza Tellę, a jej odnalezienie jest przedmiotem gry.
Czy Scarlett wygra i uratuje siostrę? Czy zainteresowanie Juliana jest prawdziwe, czy stanowi tylko element gry?

źródło opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4127843/caraval-chlopak-ktory-smakowal-jak-polnoc

Zastanawiałam się czy pisać ten tekst, bo to nie będzie pozytywna opinia... obawiam się, że "Caraval" będzie dla mnie rozczarowaniem roku i przykro mi z tego powodu. Nie mam zamiaru pisać niczego bez pokrycia, nikogo nie mam zamiaru obrażać, to tylko moja bardzo subiektywna opinia, pamiętajcie o tym. Wiem, że książka jest wysoko oceniona na różnych portalach i szanuję to. Wierzę, że może się podobać - mi akurat bardzo się nie podoba i zaraz napiszę dlaczego.

Cieszyłam się, gdy książka wpadła w moje łapki, bo zapowiedzi były bardzo obiecujące. Wydawnictwo postarało się o piękne wydanie, które robi wrażenie.
Przez pierwsze 100 stron było ok. Może i nie podobały mi się pewne rzeczy, ale przymykałam na to oko, czekałam aż akcja się rozwinie i zacznie się prawdziwa gra. Niestety nie doczekałam się, a w pewnym momencie miałam ochotę porzucić lekturę i nigdy do niej nie wrócić. Uparłam się jednak, że przeczytam do końca i ufff dotarłam, ale jestem okropnie, okropnie zawiedziona.

Hmmm od czego zacząć... język i styl! Dawno nie spotkałam się z tak dziwnym stylem i sposobem pisania. Zdania wyrwane z kontekstu, bezsensowne, przedziwne twory językowe, fatalne dialogi, sztuczność, płaskie opisy lub ich zupełny brak. Nie wiem co nie zadziałało, ale nie potrafię pojąć takiego stylu pisania, który nie pozwala mi się ,,zanurzyć" w wykreowanym świecie. Niby wiem, co autorka chciała przekazać w poszczególnych momentach, ale nie wiem. Garber nie potrafi malować słowem i w pełni przekazać swojego zamysłu, uczuć, opisać emocji, miejsc, ludzi. Miałam takie wrażenie jakbym czytała plan wydarzeń, taki jaki tworzy się w szkole. Punkt po punkcie, jedno zdanie i jedziemy dalej. 

Pomysł na fabułę był naprawdę niezły, ale cały potencjał jest moim zdaniem niewykorzystany. Jak już pisałam wyżej: brak opisów. Mamy miejsce akcji: zaczarowaną wyspę, magię unoszącą się w powietrzu, wiele dziwnych fascynujących postaci i co? I wszystko opisane pojedynczymi zdaniami, które zdecydowanie nie działają na wyobraźnię. Opisy kolorów nie oddadzą całej topografii miejsca, to za mało...Sukienki bohaterek były opisane bardziej szczegółowo niż poszczególne miejsca akcji. O ludziach nie wspomnę, bo miałam wrażenie że to miejsce było kompletnie puste, a nie pełne ludzi, którzy biorą udział w niezwykłej grze. O żadnych relacjach między uczestnikami nie ma mowy, ani o tych pozytywnych, ani negatywnych. Zresztą jaka gra? Nie miałam okazji jako czytelnik w niej uczestniczyć, bo albo wszystko zostawało podane na tacy, a bohaterka w cudowny sposób łączyła kompletnie niepowiązane i niewyjaśnione wcześniej fakty, albo rozwiązania pojawiały się znienacka w urywanych zdaniach. Nie czułam również żadnej magii, która ograniczała się do kolorowych uczuć (cokolwiek to jest), opisywania zmieniających się sukienek i do wróżbiarstwa, przepowiadania przyszłości. Mam nieco szersze wyobrażenie o magii. To dla mnie za mało. 
W fabule roi się również od błędów logicznych. Jeśli ktoś będzie chciał konkretnych przykładów to proszę dać znać, jest tego mnóstwo, niektóre są naprawdę zabawne, ale co za dużo to niezdrowo...

Bohaterowie... kolejny minus. Scarlett to bohaterka kompletnie bez charyzmy i charakteru. Jest nijaka do bólu, nie ma w niej NIC interesującego, sama nie wie czego chce. Twierdzi, że marzyła o uczestnictwie w Caravalu od dziecka, a nic o tej grze nie wie, nie ma nawet mglistego pojęcia, o co w niej chodzi. Ma ojca tyrana, ale w sumie nie wiadomo, co dokładnie do niego czuje. Jedyny plus to miłość do siostry, która daje jej chociaż trochę autentyczności. Za to jej siostra Tella zachowuje się jak mały urwis, zbuntowane dziecko z szalonymi pomysłami. Julian - postać męska, też nie zrobił na mnie wrażenia i w sumie nie potrafię go sobie wyobrazić. Wątek uczuciowy między Scarlett a Julianem strasznie mnie irytował. Przegapiłam moment od nienawidzę cię do - o jeju kocham cię. Miałam wrażenie, że czytam wpisy z pamiętnika czternastolatki, chociaż narracja jest trzecioosobowa. Kompletnie nierealistyczna relacja i bardzo dziecinnie przedstawiona.

No cóż... wyżej wymienione powody chyba wystarczą, by zrozumieć dlaczego się zawiodłam. Zakończenie nawet trochę mnie zainteresowało i zaskoczyło, ale to był tylko moment, a to dalej za mało. Bardzo szkoda, ale nie będę czytać kontynuacji. To nie dla mnie. Nie rozumiem przedstawionego świata i nie odpowida mi styl pisarki.
A jakie są Wasze wrażenia?

7 komentarzy :

  1. Nie czytałam jeszcze, ale mimo tego, że opinie są bardzo zróżnicowane, chciałabym sięgnąć i samej się przekonać, co o tej książce myśleć :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ogromny mętlik w głowie odnośnie tej książki. Jedni ją zachwycają, a inni wręcz przeciwnie. I muszę przyznać, że trochę się obawiam wymienionych przez Ciebie minusów - głównie urywanego stylu (może to wina tłumaczenia?), nijakiej bohaterki i dziecinnego wątku romantycznego. Ehhh... może dałabym jej szansę, gdyby udało mi się ją wypożyczyć z biblioteki, w innym przypadku raczej nie.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się czy to wina tłumaczenia, bo dostałam książkę przed korektą, ale nie bardzo chce mi się w to wierzyć, bo to nie jest jeden, dwa, trzy błędy, tylko cała książka jest napisana po prostu źle wg mnie i przedziwnie. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia skąd te zachwyty, ale cóż moja opinia jest inna :)
      Również pozdrawiam !

      Usuń
  3. Piękna okładka. CHyba mam ochotę przeczytać, choc mam mieszane uczucia :)
    P.S. U mnie wyprzedaż książek, zapraszam!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo dobrze spędziłam czas przy tej książce. Pomysł na fabułę mnie zaintrygował i czytałam tą pozycję ekspresowo, ale był jeden problem który mnie strasznie denerwował - mówię tutaj o głównej bohaterce. Gdzieś do połowy książki nie mogłam wytrzymać tego co mówiła, myślała i całej jej osoby! Wrr..

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, styl był dziwny, ale dla mnie choć nie była to mega ciekawa i wciągająca historia, to nie była również męcząca czy zła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma nic gorszego niż niewykorzystany potencjał.. a nie! Zaraz, zaraz! Jest! Bohaterzy z papieru, nijacy.. cóż, ta książka przewijała mi się to tu to tam, ale jakoś mój instynkt samozachowawczy trzymał mnie od niej z daleka. Jak widać słusznie.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka