Światowy Dzień Książki - historia pewnej czytelniczki.



Książka - w naszym języku rodzaj żeński. Dla obcokrajowców słowo trudne do wymówienia i napisania, dla polskiego czytelnika najmilsze na świecie.

Moja miłość do książek  zaczęła się gdy byłam jeszcze dzieckiem. W moim domu rodzinnym było dużo książek, niektóre jednak nie były zbyt ambitne. Mama miała pokaźną kolekcję harlequinów - oczywiście wszystkie przeczytałam. Na półkach stały również książki ciekawsze - Sienkiewicz, mnóstwo encyklopedii i kilka książek młodzieżowych. Do dziś miło wspominam młodzieżową historię Janiny Zającówny ,,Heca z Łysym" którą czytałam tyle razy, że książka w końcu się rozpadła.
Płynnie czytałam już w wieku 5 lat. W nauce literek i ich podziale na spółgłoski i samogłoski pomógł mi znany teleturniej Koło Fortuny. Podobno nie można było mnie oderwać od telewizora, gdy leciał ten program.
Gdy poszłam do zerówki odkryłam bibliotekę. Do dziś czuję dreszcz, gdy wchodzę do tej instytucji i z wielkim namaszczeniem dotykam półek z książkami. Mam wrażenie, że szepczą do mnie. Obecnie rzadko tam zaglądam, bo po prostu książki kupuję i kolekcjonuję. 
W zerówce dostałam nagrodę za dobre wyniki w nauce. Była to ilustrowana bajka Kopciuszek. Czy uwierzycie, że czytałam ją tyle razy, że już w wakacje recytowałam całą książkę z pamięci? Do dziś pamiętam wielkie zdziwienie mojej babci, gdy ona przeglądała książkę, a ja siedziałam naprzeciwko niej i po prostu ją cytowałam słowo w słowo.
Jako dziecko zawsze rano przed szkołą wstawałam wcześniej i czytałam coś w łóżku. To było jak nałóg.
W gimnazjum przypadkowo w moje ręce wpadł Harry Potter. Całą serię czytałam niezliczoną ilość razy, miałam zupełnego hopla na ich punkcie. Żadna inna historia tak mnie nie wciągnęła.
Przyznam, że później nadszedł taki czas, że porzuciłam moją wielką pasję. Czytałam rzadko i tylko popularne serie, o których było głośno i chciałam wiedzieć w czym rzecz.
Do książek z całą mocą powróciłam na studiach, gdzie na na nowo odkryłam jak wielką przyjemność sprawia mi czytanie i nie mogę się nadziwić, dlaczego na chwilę o tym zapomniałam.
Trzy lata temu postanowiłam pewnego październikowego wieczoru założyć bloga. W wakacje zaczęłam kupować książki, uzbierała się już spora kolekcja i zrozumiałam, że kurcze nie mam z kim nawet pogadać o przeczytanych historiach, więc może blog byłby dobrym rozwiązaniem. I tak zaczęła się moja przygoda z tą stroną. 

Nie czytam dużo, zwykle jest to 4-5 książek miesięcznie. Nie czytam na akord tylko wtedy, gdy książka mnie woła. Nie wyobrażam sobie czytać 20 książek miesięcznie, bo obawiam się w pewnym momencie nie wiedziałabym co, gdzie i jak, a to nie sprawiałoby mi przyjemności. Oczywiście nie mam nic przeciwko i podziwiam osoby, które to potrafią, ale ja każdą książkę traktuję jak przyjaciółkę, z którą muszę spędzić trochę czasu, by poznać wszystkie jej tajemnice.
 Czytam wolno i uważnie, w nieskończoność przyglądam się okładkom, czytam informacje techniczne. Z niektórymi nie czuję ,,chemii", a niektóre po prostu zostają ze mną na zawsze. Wybierając książki kieruję się instynktem i wierzę, że w gruncie rzeczy to one wybierają mnie. Te z którymi się nie polubię oddaję do biblioteki. Może ktoś inny je pokocha. Zawsze używam zakładek, ale nie jestem wielką pedantką. Szanuję je, ale noszą oznaki czytania, nieskazitelność zawsze trochę mnie przerażała. Czytanie to moja miłość i pasja, a książka to najpiękniejsza, najdoskonalsza rzecz na świecie. 

A jaka jest wasza historia? :)

25 faktów o mnie

Cześć,
pomyślałam o tym że zrobię dzisiaj troszkę luźny post i napiszę coś o sobie, a zainspirowała mnie do tego Gąska z bloga Lewa strona Literki M. Co prawda trochę już ujawniłam o sobie podczas robienia różnych LBA, ale to były szczątkowe informacje. Sama uwielbiam poznawać blogerów jako osoby, a nie tylko recenzentów. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę :)



1. Nie lubię swojego imienia.  A jeszcze bardziej nie znoszę zdrobnienia Iwonka - wrrrr! 

2. Kocham kolor czerwony i lubię mieć na sobie coś czerwonego, nawet jakiś malutki dodatek. Ten kolor dodaje mi energii i sił.

3. Jestem strasznie wrażliwa. Próbuję nad tym zapanować, ale nie zawsze się udaje. Wystarczy ckliwa scena w książce lub filmie i już muszę szykować chusteczki.

4. Nie znaczy to jednak że jestem cicha i zahukana. Potrafię walczyć o swoje, a czasami aż za bardzo kłapie jęzorem i później żałuję, że się tak uniosłam.

5. Jak mówią moi znajomi - najbardziej charakteryzuje mnie uśmiech. Lubię uśmiechać się do ludzi, a w smsach i elektronicznych wiadomościach nadużywam tych emiotykonek.

6. Jestem uzależniona od zachodów słońca. Zawsze z zachwytem patrzę jak kończy się dzień.

7. Mam bardzo miękkie serce przez co już wiele razy oberwałam po tyłku, ale ciągle niczego się nie nauczyłam. Jeśli ktoś mnie prosi o pomoc nie umiem odmówić nikomu. Sytuacja zmienia się, gdy ktoś mnie zawiedzie, wtedy drugi raz odmawiam.

8. Jestem straszną panikarą i od dziecka jestem bardzo ostrożna i uważna. To sprawia mi często kłopoty np. za kierownicą, ale powoli oswajam się z tym, że nie na wszystko mam wpływ.

9. Jestem w stałym związku od 9 lat. W przyszłym roku biorę ślub. To moja pierwsza miłość i  myślę że ostatnia.

10. Od dziecka nienawidziłam pomidorów, sam ich widok mnie odrzucał. Zmieniło się to kilka lat temu.

11. Dwa lata temu zupełnie sama na spontanie wyruszyłam w świat. Pojechałam do Holandii nikogo nie znając, nie mając pojęcia co mnie czeka, ani gdzie tak naprawdę jadę. Przerażenie dopadło mnie dopiero w środku nocy podczas przesiadki w Berlinie, gdy było za późno, by wracać. ;) Nie żałuję.

12. Bardzo szybko nawiązuje znajomości, ale prawdziwych przyjaciół mam niewielu. Kiedyś bardzo zawiodłam się na pewnej ,,przyjaciółce" i mocno to przeżyłam, bo bardzo mnie skrzywdziła. Ostrożnie dobieram ludzi wokół siebie.

13. Jestem okropną bałaganiarą, ale dobrze to ukrywam. Tzn. ogólnie na zewnątrz mam porządek, ale wystarczy otworzyć moją szafę, a wszystkie ubrania wysypią się na głowę ^^

14. Uwielbiam wszelkie pudełeczka, karteczki, bransoletki, świecidełka i różne tego typu pierdółki. Lubię drobne rzeczy.

15. Od dziecka mam bardzo grube, gęste i kręcone włosy, które co rano doprowadzają mnie do szału. Zresztą nie tylko rano.

16. Mam wykształcenie wyższe.

17. Nie jestem typową kobietą, nie lubię zakupów. Do sklepu wchodzę w gotową listą i spędzam w nim jak najmniej czasu, podobnie jeśli chodzi o ubrania.

18. Panicznie boję się owadów, a zwłaszcza bąków. Kiedyś rozorałam kolano uciekając przed ścigającym mnie owadem :D

19. Kocham fotografię. Przeglądam codziennie mnóstwo zdjęć i sama próbuję coś cykać. 

20. Potrafię odpisać na wiadomość nawet po tygodniu, przez co znajomi strasznie się na mnie wkurzają. 

21. Mam wiecznie zimne stopy i dłonie - nawet w lecie, gdy są upały.

22. Moim ukochanym zespołem jest zespół Coldplay, a piosenką "Clocks".



23. Lubię seriale i filmy kostiumowe i uwielbiam dźwięk uderzeń szabli o szablę.

24. Mam słabość do starych gazet i zdjęć. Lubię przeglądać gazety z przed kilku, kilkunastu lat.

25. Uwielbiam podróże i nowe miejsca. Jestem ,,włóczykijem" chociaż ostatnio nie mam za wiele okazji i możliwości, by gdzieś dalej podróżować, ale droga to mój żywioł.

,,Pasja" reż. Mel Gibson

http://www.filmweb.pl/Pasja

Reżyseria: Mel Gibson
Rok premiery: 2004
Gatunek: Dramat, Biblijny
Produkcja: USA
Główne role: Jim Caviezel, Maia Morgenstern, Christo Jivkov, Monica Bellucci

Jest wiele filmów obrazujących mękę Chrystusa, ale chyba żaden nie pozostawia na widzu takiego wrażenie, nie wywołuje takiego morza łez. 
Jako osoba wierząca nie potrafię w zupełnie obiektywny sposób podejść do tego filmu. Oglądałam go już kilka razy, pierwszy raz jako piętnastoletnia dziewczyna i wyrył się w mojej pamięci jako tragiczny, niezwykle brutalny film, który w czasie Wielkanocnym pozwala głęboko przeżyć zdarzenia, które wydarzyły się ponad dwa tysiące lat temu i są podstawą wiary Chrześcijańskiej.

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PK/passion5.html


Film wiernie odwzorowuje wydarzenia przedstawione w Ewangelii, jednak Mel Gibson poszedł krok dalej. Każda scena ma znaczenie bardzo symboliczne, wielowymiarowe. Kadry filmowe przypominają obrazy, sam obraz jest przyciemniony w wielu scenach. Film nakręcony jest z rozmachem, a aktorzy - zwłaszcza Jim Caviezel w roli Jezusa Chrystusa, wykonali tutaj gigantyczną pracę. Brutalność którą widzimy na ekranie przeraża, ale Gibson nie przekroczył tutaj cienkiej granicy, gdzie mógłby przesadzić.Tak sceny są okropne, ale oddają wielką miłość Chrystusa i to ona przebija się ponad wszystko. 

Mel Gibson postanowił przede wszystkim zobrazować ostatnie dwanaście godzin życia Chrystusa, rozpoczynając od Modlitwy w Ogrójcu. 
Pojawiają się również liczne retrospekcje, a szczególnie rozdzierającą sceną jest scena upadku Chrystusa podczas Drogi Krzyżowej i reakcja Marii przeplatana ze wspomnieniem, gdy mały Jezus upada na kamienie, a Matka podbiega do niego i bierze w ramiona. Przepiękny obraz matczynej miłości.
Chciałabym również zwrócić uwagę na dwie inne role: Hristo Shopova jako Poncjusza Piłata, niezwykle dobrze zagrana rola, aktor w doskonały sposób oddał rozterki Piłata i jego przerażenie agresją tłumu, oraz Rosalindy Celentano która po prostu przeraża w roli Szatana, buduje niesamowite napięcie! 
Wczoraj po raz kolejny obejrzałam ten film, spłakałam się jak dziecko i jeśli nie macie możliwości pójść dzisiaj na Drogę Krzyżową koniecznie obejrzyjcie ,,Pasję".

Wiosna 2017

Chociaż wiosna nie rozpieszcza nas w tym roku jeśli chodzi o temperatury, to jednak przyroda powoli budzi się do życia i czaruje swoim pięknem.








Ja już od dzisiaj mam wolne. Jutro wybieram się na Drogę Krzyżową. Mam nadzieję, że Wielkanocny czas spędzicie w spokoju i zadumie. Wesołych Świąt kochani!

Andrzej Sapkowski "Czas pogardy"


Andrzej Sapkowski "Czas pogardy"
Cykl: Wiedźmin Geralt z Rivii t.4
Wydawnictwo: SuperNova
Rok wydania: 2011
Stron: 319

Druga część właściwego cyklu Wiedźmińskiego podnosi poprzeczke jeszcze wyżej, a myślałam że wyżej już się nie da. Tak, wiem, że już nie możecie czytać moich zachwytów nad tą serią, ale nic na to nie poradzę - zdecydowałam, że wszystkie części pojawią się na blogu i już. Fantastyczne książki trzeba promować i namawiam, namawiam niezdecydowanych do przeczytania CZYTAJCIE WIEDŹMINA, bo to pozycja światowa. 

Sapkowski mistrz słowa i malowania słowami w tym tomie nie oszczędza swoich bohaterów, a historia staje się coraz bardziej skomplikowana i krwawa. Wchodzi na kolejny poziom.
Jak głosi opis na tylnej okładce, świat Geralta i Ciri ogarniają płomienie. Wybucha wojna, świat zasnuwa dym z pogożelisk, lasy pełne są trupów i zbłąkanych wędrowców, którym włos jeży się na głowie, gdy tylko zatrzeszczy jakaś gałązka na której przysiadł niewinny ptak. Nadszedł czas pogardy.
Imperator Nilfgaardu, potężnego królestwa pragnie zawłaszczyć sobie sąsiadujące ziemie i prowokując wywołuje wojnę, która topi cały świat we krwi i wzajemnej nienawiści. Do sprawy przyczyniają się również czarodzieje, którzy tracą swoje ciepłe posadki i poczucie bezpieczeństwa. Tutaj nie ma miejsca na neutralność, trzeba zdecydować po której stronie się stanie, o czym boleśnie przekonuje się nasz Wiedźmin. Każda wojna zmusza do zajęcia jakiegoś stanowiska.



Ta część cyklu jest bardzo dramatyczna, obfituje w tragiczne wydarzenia, pojawia się dużo spisków, intryg obfituje w wątki polityczne, w które zostają wplątani główni bohaterowie. Nie jest oczywiście cały czas tak strasznie, pojawiają się i wesołe momenty, żarty i trafne, ironiczne spostrzeżenia, jednak wojna zmusza bohaterów do heroicznej walki głównie o samych siebie. 
Pod względem językowym i stylistycznym mistrz Sapkowski nadal czaruje.
Kierunek jaki obiera ta historia nie jest przypadkowy. Wszystko jest przemyślane, dopracowane i zrównoważone. Autor stopniuje napięcie, rozbudowuje wątki poboczne, jednak cały czas wiruje wokół głównych zagadnień i bohaterów. Klimat jest po prostu fantastyczny. O tym świecie się czyta, w tym świecie się jest w trakcie lektury i nie chce się go opuszczać. Marzę by powstał z tego kiedyś dobry, naprawdę dobry serial.
Jeśli chodzi o bohaterów to Wiedźmin ma coraz więcej trosk i wydaje mi się, że emocje które w nim wzbierają, mogą wybuchnąć w każdej chwili, a wtedy dopiero się zacznie. Nic w tym dziwnego skoro prześladowcy ciągle depczą mu po piętach, każdy mówi mu co powinien zrobić czy mówić, a najbliższe osoby wykręcają mu takie przykre numery... oj Yennefer tym razem chyba naprawdę wkurzyłaś Geralta! Ta niezwykła para jest nieprzewidywalna i charyzmatyczna. To niesamowity romans, ciekawie poprowadzony wątek, o którym chce się czytać jeszcze i jeszcze. 
Ciri próbuje uciekać przed swoim przeznaczeniem i gdy wydaje się, że Geralt i Yennefer będą mogli ją ochronić, los gotuje im coraz więcej niespodzianek...

- Geralt - Ciri ponownie przyłożyła oko do dziury w murze - stoi z opuszczoną głową. A Yennefer strasznie wrzeszczy na niego. Wrzeszczy i wymachuje rękoma. Ojej... Co to może znaczyć?
- Dziecinnie proste - Jaskier znowu wpatrzył się w ciągnące po niebie obłoki. - Teraz ona przeprasza jego.
cytat z książki s. 104

Agnieszka Lingas - Łoniewska "Skazani na ból"


Agnieszka Lingas - Łoniewska ,,Skazani na ból"
Wydawnictwo Novae Res
Rok wydania: 2015
Stron: 319


Będąc ze mną jesteś skazana na ból. Na cierpienie. I na niebezpieczeństwo.

Aleks ma dwadzieścia lat i od szesnastego roku życia jest skinheadem. Ma swoje bractwo, ideały i prawdy, w które wierzy. Amelia to osiemnastolatka, licealistka, która ma za sobą tragiczną przeszłość.

Drogi Amelii i Aleksa nigdy nie powinny się przeciąć. Nie łączy ich nic – ani pochodzenie, ani poglądy, ani rodzinna przeszłość. A jednak młodzi poznają się w dramatycznych okolicznościach i zakochują w sobie. Od tej chwili zmienia się wszystko.
Historia, która zwala z nóg. Dramatyczna pogoń za miłością silniejszą niż uprzedzenia, bolesne poszukiwanie własnej tożsamości i zakończenie, które nie pozwoli zasnąć.

źródło opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/264672/skazani-na-bol

To moje pierwsze spotkanie z autorką, a już zostawiła mnie z takim mętlikiem w głowie, że zgodnie z opisem nie mogłam zasnąć po przeczytaniu tej książki. Nie ma co, ładnie się ta znajomość zaczyna. 😊
 Mam problem z oceną... na LC kliknęłam "dobra", ale teraz się zastanawiam czy nie zmienić swojej decyzji i dać gwiazdkę wyżej. A może nie, bo jednak nie do końca jestem przekonana... Nie wiem, nie spodziewałam się takich dylematów. Myślałam, że to będzie lekka powieść NA, a to co w niej znalazłam kompletnie mnie zszokowało... trudne, bardzo trudne.
Styl autorki jest dosyć specyficzny... czasami miałam wrażenie, że za bardzo rozpisuje się o emocjach jeśli chodzi o Aleksa, a czasami miałam wrażenie, że tych opisów jest za mało w przypadku narracji z perspektywy Amelii. Książkę przeczytałam szybko, akcja wciąga, zwroty akcji są naprawdę zaskakujące, uroniłam też kilka łez czytając zakończenie. 

Uważam, że to dobra książka, warto ją przeczytać, jednak nie polecam jej nastolatkom. Osoba w moim wieku czyli 25+ doceni pomysł autorki i wyciągnie z niej dużo, ale np. dla siedemnastolatka to nie jest dobra lektura.  I nie chodzi tylko o brutalność i sceny kontrowersyjne pod tym względem. Chodzi o przekonania skinów, dla mnie szokujące, a co dopiero dla młodszego czytelnika, oraz o moim zdaniem błędnym wyobrażeniu, że samą miłością można kogoś zmienić.  Oczywiście jest to piękna historia w książce, ale w życiu nie poszłoby to tak łatwo. Wiele młodych dziewczyn, zaślepionych pierwszą miłością przymyka oko na złe zachowania swoich facetów, ale nie wierzę w takie rozdzielenie dwóch światów w których w jednym rządzi  nienawiść, a w drugim miłość. Nie i koniec. Jeśli facet jest agresywny, to ta agresja dotknie również jego kobietę prędzej czy później. To jak siedzenie na  tykającej bombie, która z pewnością kiedyś wybuchnie.



Z wielkim zainteresowaniem czytałam o ideologii skinów, ale jak już pisałam jestem też tym zszokowana. Plus dla autorki, że podjęła się takiego tematu i stworzyła tego typu bohatera. Jest to coś innego, ciekawego chociaż oczywiście jest to sprzeczne ze wszystkim w co ja Iwona wierzę. 
Kreacja Aleksa jednak nie do końca mnie przekonała, bo ten chłopak jest jedną wielką sprzecznością. Biega po ulicach bijąc "brudasów", upija się do nieprzytomności, a z drugiej strony jest naprawdę fantastycznym, wartościowym chłopakiem. Tak jakby miał dwie osobowości. Nie potrafiłam znaleźć w nim tego środka i dalej się zastanawiam, czy może czegoś nie przeoczyłam. Nie polubiłam go, mimo emocjonującego zakończenia. Jeśli chodzi o Amelię to dla mnie jest po prostu wielką bohaterką. Chociaż nie wierzę, że samo kocham cię może wszytko naprawić i wybaczyć, to jednak dziewczyna zrobiła na mnie wrażenie swoim uporem.

To naprawdę trudna historia, która rozdziera serce, wywołuje moc uczuć. Muszę przyznać, że autorka potrafi zaskoczyć i nieźle namieszać, bardzo mi się to podoba. To książka o niszczących uprzedzeniach, trudnym dzieciństwie, poszukiwaniu siebie i o wielkiej, wielkiej miłości, która trwa, chociaż wydaje się że to niemożliwe, by tak różne osoby darzyły się tak mocnym uczuciem. Oczywiście, że wierzę w moc uczuć, ale uważam, że sama miłość nie wystarczy... potrzebne są również wielkie chęci do zmiany i mnóstwo, mnóstwo pracy nad sobą, dużo prób i błędów.
Książkę polecam jednak starszym czytelnikom, jest to ciekawa pozycja i odbiega trochę od schematów typowego NA.



Podsumowanie marca 2017



No i mamy kwiecień! No i dobrze, bo tegoroczny marzec mnie wkurzał. Ciągle było zimno, mglisto i pochmurnie... ale nadeszła upragniona wiosna, a z nią postanowiłam w końcu wziąć się za siebie i zgubić parę kilogramów - walczę!

Zostawiam dla Was pierwsze wiosenne zdjęcia, które udało mi się zrobić kilka dni temu:






No dobra to teraz zajmijmy się sprawami książkowymi. W marcu przeczytałam 7 książek, na blogu pojawiło się 6 recenzji, ponieważ "Traktat o łuskaniu fasoli" jest książką o której nie można po prostu napisać tekstu na szybko. Moje przemyślenia się pojawią, ale w swoim czasie. 

W tym miesiącu miałam czytać książki Joanny Bator i wziełam się za "Rok królika", ale nie wiem czy ją wymęczę. Zrobię wszytko by ją skończyć, ale czuję się zniechęcona. Nie przepadam za tego typu przedziwną literaturą i naprawdę ciężko mi się ją czyta... miałam w planach "Piaskową górę", ale jest ciągle niedostępna w moich bibliotekach, a książki Bator są jednak drogie, więc skończyło się jak się skończyło. No cóż nie poddam się i będę realizować swoje wyzwanie, ale zaczęłam chyba trochę za ambitnie. Kwiecień za to, to planowo miesiąc poświęcony Agnieszce Lingas - Łoniewskiej. Zaopatrzyłam się już w książki pisarki, więc nie przewiduję tutaj żadnych problemów.

No właśnie... w marcu czytałam powieści zagranicznych autorów, wziełam udział w dwóch wspaniałych Book Tourach, pojawiło się trochę nowości i ogólnie był to bardzo nierówny miesiąc. Czytałam książki, które mnie zachwyciły, ale też takie, które mi się nie podobały...

Przeczytane:
  • "Układ" Ellie Kennedy ✮✮✮✮✮
  • "Już mnie nie oszukasz" Harlan Coben ✮✮✮✮✮
  • "Podarunek" Cecelia Ahern ✮✮✮✰✰
  • "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" Stephanie Garber ✮✰✰✰✰
  • "Spójrz mi w oczy, Audrey" Sophie Kinsella ✮✮✮✮✰
  • "Cztery sekundy do stracenia" K.A. Tucker ✮✮✮✰✰
  • "Traktat o łuskaniu fasoli" Wiesław Myśliwski ✮✮✮✮✮
Wszystkie teksty znajdziecie pod zakładką Spis recenzji  na górze strony.
W kwietniu będą święta, więc czasu na czytanie będzie naprawdę sporo, co mnie cieszy - będzie wolne !
 Chciałam się pochwalić, że zarejestrowałam się i będę w maju na Targach Książki w Warszawie! Mam nadzieję, że się tam spotkamy, koniecznie dajcie znać czy się wybieracie, bo chciałabym Was poznać, a okazja jest idealna 😊
Nie mogę się doczekać, to będzie fantastyczny czas! 
Chciałabym Wam również podziękować za ponad 50 000 wyświetleń! 

Miłego wiosennego weekendu! My dziś zaczynamy sezon na ogniska 👌


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka