Colleen Hoover "Confess"


Colleen Hoover "Confess"
Wydawnictwo Otwarte
Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Rok wydania: 2017
Stron: 300

Znajdź w sobie odwagę, by wyznać… SEKRET 
PRAWDĘ 
MIŁOŚĆ 
Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno. Auburn od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Dziewczyna odkrywa jednak, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze...
Wszystkie wyznania, które przeczytacie w tej powieści, są prawdziwe.

źródło opisu: http://otwarte.eu/


Moja miłość do Colleen Hoover nieprzerwanie trwa odkąd przeczytałam "Hopeless", ale to "November 9" jest moim zdaniem najlepszym romansem autorki i jednym z najlepszych romansów ever, które miałam przyjemność czytać. Bardzo ją kocham za całą wrażliwość jaką posiada, ale "Confess" uważam niestety za jedną ze słabszych książek autorki, co wcale nie oznacza, że książka jest zła. Po prostu bez szału.
Gdy otworzyłam paczuche zawierającą "Confess" byłam bardzo zdziwiona objętością tej książki... liczy ledwie 300 stron, jest naprawdę cieniutka. Czemu tak mało? To książka, którą wprawiony czytelnik przeczyta w 4 godziny. Znajdziemy w niej również cudowne reprodukcje obrazów, ale no mało tych stron, mało...
Zmienił się również tłumacz - wcześniejsze książki tłumaczył wspaniale Piotr Grzegorzewski i bardzo doceniam jego prace, bo fantastycznie potrafił oddać całą wrażliwość autorki. Z całym szacunkiem dla tłumaczki "Confess" - widać tutaj różnicę, ale da się przeżyć (zawsze podziwiałam tłumaczy, którzy są  moim zdaniem często niedoceniani). Jednak to nie tłumacz piszę książkę tylko pisarz i tutaj Colleen Hoover nie rozwinęła za bardzo skrzydeł.
,,Confess" czyta się naprawdę dobrze, strony mijają zadziwiająco szybko, fabuła jest dosyć ciekawa, ale fajerwerków jednak brak. 


Początek mnie strasznie irytował, bo bohaterzy rzucają jakimiś ogólnikami, a ich rozważania są bardzo tajemnicze, Początek jest wg mnie kiepski, bo przez dłuższy czas nie mogłam się zorientować o co tu chodzi i do czego to zmierza. Taki chwyt jest stosowany we wszystkich książkach NA ale tutaj wyjątkowo mnie irytował. Oczywiście tak mniej więcej w 3/4 książki wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce, ale długo trzeba czekać na to, by wszystko się wyjaśniło. Towarzyszy temu zupełna dezorientacja. Mam jeszcze zastrzeżenia co do relacji głównych bohaterów, którzy spotykają się początkowo zaledwie dwa razy, a ich zachowanie już jest bardzo zażyłe. Za bardzo jak na tak krótki okres znajomości, ale o tym za chwilę.

Mimo kiepskiego początku, dalej jest jednak coraz lepiej. Wraca Colleen Hoover, która potrafi cudownie czarować słowami, przekazać emocje, opisać uczucia, kompletnie zaskoczyć. Jak już pisałam tłumaczenie mi tutaj troszkę nie leży, ale to tylko malutki minus, bo jednak z czasem zakochałam się w historii Owena i Auburn i śledziłam z ogromnym napięciem ich losy. Tylko właśnie o ile w "November 9" zupełnie nie przeszkadzał mi krótki czas znajomości głównej pary, tak tutaj początkowo jest to trochę nienaturalne. Z czasem to się zmienia, ale jakoś nie mogę wyrzucić tego początku z pamięci.

Sama historia jest bardzo zaskakująca i zajmująca. Pokochałam głównych bohaterów, bardzo im kibicowałam i długo myślałam o nich po zakończeniu książki. Bardzo fajny pomysł z tymi wyznaniami, które dodają całej historii trochę tajemniczości i wywołują skrajne emocje. Brawo za pomysł, jest bardzo oryginalny. Brakuje mi tutaj jednak tego WOW, które czułam przy okazji  lektury poprzednich książek autorki. Jest naprawdę nieźle, ale nie było za bardzo dramatycznie.  Te 300 stron sprawia, że mam wrażenie jakbym przeczytała jedynie skrót tej historii. Ja chcę więcej Hoover! 
 "Confess" to taka spokojna historia o przeznaczeniu, drugiej szansie, o wierze w siebie i o naprawdę niezwykłej więzi dwojga ludzi.
Książkę oceniam jako dobrą. Czy polecam? Tak polecam, ale nie nastawiajcie się na fajerwerki.

7 komentarzy :

  1. Muszę przyznać, że ja również zdziwiłam się objętością książki, kiedy wzięłam ją do ręki wydała mi się taka leciutka... Ale lektura dopiero przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leciutka i dla mnie zdecydowanie za krótka :) wynagradza to przepiękne wydanie - zakochałam się w białej odsłonie, ale ta druga też jest piekna. Czekam na Twoje wrażenia lektury!

      Usuń
  2. Mam za sobą trzy powieści Hoover i żadna nie skradła mojego serca, przez co w zasadzie nie ciągnie mnie już do jej twórczości...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham wszystko historie napisane przez Colleen <3 Więc Confess jest na mojej półce, ale kiedy przeczytam? Nie mam pojęcia :/

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię autorkę, więc pewnie kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie się podobała :) Była lekka i przyjemna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Hoover i z pewnością niedługo zdobędę jej książkę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka