piątek, 1 grudnia 2017

Jak bardzo przytłaczają nas święta



Postanowiłam dzisiaj napisać post z zupełnie innej beczki, opisać swoje dzisiejsze spostrzeżenia i to jak bardzo poczułam się przytłoczona w pewnym supermarkecie i pomyślałam: nie, ja stąd spadam.

Nie zrozumcie mnie źle - kocham Boże Narodzenie od dziecka. Nie lubię określenia magia świąt, bo magii żadnej w tym nie ma. Rodzi się Bóg i jest to czas radosny, miły, bliski sercu. 
Jednak to co się wyprawia mniej więcej od trzech lat przechodzi ludzkie pojęcie. W sklepach już w październiku zaczynają się pojawiać ozdoby świąteczne i o tym już napisano morze artykułów, wałkując ten temat, mimo że nic to nie pomaga. Jednak postanowiłam wyrazić swoje spostrzeżenia. Mamy początek grudnia - święta za pasem, więc ozdoby w sklepach powinny się już pojawiać, ale dzisiaj ilość tego wszystkiego po prostu mnie przytłoczyła i poczułam małe ukłucie paniki. Skończyło się na tym, że kupiłam bułki i worki na śmieci, bo po to przyszłam i uciekłam. I czuje się tak, jakbym uciekła z dzikiej, ogromnej dżungli. Ulga.
Ostatnie dwa lata spędziłam na zachodzie, byłam w pięknej Holandii i wracając do domu opowiadałam rodzinie i znajomym ile pierdółek, pięknych i zupełnie niepotrzebnych można tam kupić. Do ozdoby domu, podwórka, garażu, psa i wielu innych. Rzeczy zbędnych, czasami drogich, czasami tanich, ale pięknych i przyciągających wzrok. Ta moda na pierdółki w tym roku po prostu zalała Polskę. Ilość tego wszystkiego po prostu przytłacza... kłuje w oczy i każe sięgać do portfela. Kłębiący się wokół tego wszystkiego tłum działa jak lep na muchy i w końcu mimo oporów podeszłam do stoiska z lampkami, lampeczkami, ozdobami, świeczuszkami, słoiczkami itd. itd. Z trudem zachowałam silną wolę. Cały czas sobie tłumaczyłam: kupiłam sobie dwa lata temu świecące drobne lampki, które działają, więc po co mi kolejne? Mam w domu bombki przepiękne, wieloletnie, nawet ręcznie malowane, więc nowych nie potrzebuje. Mam świeczniki, które są w całkiem niezłym stanie, mam piękne notesy, które leżą w kącie, bo ich wcale nie używam, mam, mam to wszystko mam lub tego po prostu nie potrzebuję, a jednak tak trudno było mi się oprzeć.
Zobaczcie jak choćby przez ostatnie 15 lat zmienił się świat.... jeszcze będąc podrostkiem w podstawówce robiłam łańcuchy na choinkę z kolorowego papieru. Jaka była frajda, jak bardzo się podobały.
Mam 70letnią babcię, która bardzo rzadko udaje się do wielkich sklepów, które nawiasem mówiąc są coraz większe, i nawet ja nie jestem w stanie przejść ich całych... Ale już jak w nich jest to nie może się nadziwić, że tyle rzeczy przypada teraz na jednego człowieka. Wszystkie piękne, ale czy naprawdę nam potrzebne? Mnie to wszystko zaczyna po prostu przytłaczać i zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim mam odnaleźć to, co w świętach jest najważniejsze....

7 komentarzy:

  1. Zgodzę się z Tobą w zupełności, ludziom odbija w tym okresie. 8 października znalazłam w markecie Mikołaje i bombki. Zapamiętałam tę datę, bo to moje urodziny. Kurde, 2,5 miesiąca przed świętami ;/ To psuje całą magię. Co prawda jestem sroką i lubię różne pierdółki (które są mi potrzebne głównie do zdjęć na insta), ale są jakieś granice.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam święta za całą rodzinę w domu i to w nich uważam za najważniejsze. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 3 listopada w sklepach już wszędzie stały Mikołaje, renifery... oj, za dużo tego. Magia świąt się gdzieś ulotniła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że ktoś zwraca uwagę na tę "magię"... Niesamowicie mnie to irytuję. A z resztą tekstu jak najbardziej się zgadzam. Niektórzy biegają za tysiącem spraw, a gdyby ich tak zapytać, po co to robią, to pewnie sami nie znaleźliby odpowiedzi.

    Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. Nice post!! Your blog is interesting!!
    I follow you. Mind following back?

    http://asweetwoorld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że nie tylko ja mam takie zdanie. Cóż, dobrze że przynajmniej w domu można poczuć prawdziwą magię świąt ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!