wtorek, 26 czerwca 2018

Elżbieta Rodzeń ''Przyciąganie"



Elżbieta Rodzeń ''Przyciąganie"
Wydawnictwo: Zysk i S-Ka
Rok wydania: 2018
Stron: 454

Nadia jest zmuszona zacząć wszystko od nowa. Silną niegdyś kobietę zastąpiła osoba ze strachem oglądająca się za siebie. Kiedy znajduje pracę w charakterze opiekunki, wydaje jej się, że to szansa na spokój, którego tak bardzo potrzebuje.

Garrett miał absolutnie wszystko. Piękną dziewczynę, sukcesy w sporcie. Nie przypuszczał, że tak łatwo zostanie mu odebrane to, kim był. Teraz młody, ekscentryczny prawnik każdego dnia próbuje udowodnić, że niepełnosprawność to tylko minimalna przeszkoda na drodze do życia pełną piersią. Kiedy jego rodzice zatrudniają dla niego pielęgniarkę, postanawia zrobić wszystko, aby się jej pozbyć...
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4844004/przyciaganie

Elzbieta Rodzeń jest moim odkryciem zeszłego roku, uważam że jest bardzo ciekawą postacią polskiej literatury, jednak przyznam na wstępie - ''Przyciąganie" to moim zdaniem jej najsłabsza książka.
Miałam trochę wątpliwości czytając opis  z tyłu okładki. Zaleciało mi mocno słynnym ''Zanim się pojawiłeś" i chociaż ta książka z książką Moyes - oprócz oczywistych podobieństw, jak główny bohater na wózku niewiele miała wspólnego, to jednak wolę ciepłą, nieco zabawną, wzruszającą historię Moyes. ''Przyciąganie" było po prostu słabe. Do tego nawiązanie do Greyowskich klimatów, kompletnie odebrało mi w pewnym momencie na nią ochotę. Wymęczyłam i tyle. Jestem zaskoczona, kompletnie nic mi tu nie zagrało. Bohaterowie moim zdaniem są bardzo słabo wykreowani. Nadia jest nudną postacią, nie ma w niej nic niezwykłego. O taka sobie dziewczyna, może i nie miała lekko w życiu, ale jakoś mnie to nie wzruszyło. Psychologia tej postaci jest bardzo słaba. Garrett jest albo słodki, opiekuńczy do bólu, albo strasznie irytujący. Do tego to Greyowskie nawiązanie wywołało u mnie zniesmaczenie. Jak się zresztą okazało, ten wątek nie został rozwinięty. Nie wiem co to miało być. Było to niepotrzebne.

Elżbieta Rodzeń w swoich poprzednich książkach zachwyciła mnie tym jak potrafi fajnie, realistycznie przedstawić historię bohaterów. Wzruszająca ''Dziewczyna o kruchym sercu", po prostu fenomenalna ''Zimowa miłość" - te książki są mocno osadzone w polskich realiach, świetnie napisane, z interesującymi bohaterami - w opisywanej tutaj książce to wszystko po prostu leży. On książę z bajki w wieku 29 lat ma kasy jak lodu, ona ucieka z jedną torbą, trafia do domu obcych ludzi i właściwie za nic dostaje wynagrodzenie i wszystko co chce. 

Zakończenie moim zdaniem jest najsłabszą częścią książki. Czytałam podobne rzeczy w nieco bardziej dopracowanych harlequinach. Strasznie mi żal, że tak tę książkę zjechałam, ale jestem tak strasznie zawiedziona.... kocham Elżbietę Rodzeń i to małe potknięcie z łatwością jej wybaczę, ale proszę by nie korzystała już z  pomysłów napisanych wcześniej fenomenów wątpliwej jakości, ale by pisała dalej ciekawe, niebanalne historie o pięknej miłości. Doceniam fakt, że w książce w mocny sposób został poruszony wątek przemocy w związku, ale ważny temat nie przyćmi pewnej niedbałości fabularnej i po prostu nierealnych, przerysowanych i słabych sytuacji i bohaterów. 

1 komentarz:

  1. Mnie nie przyciąga, ale ja to chyba ostatnio największą miłością pałam do thrillerów :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!