piątek, 18 stycznia 2019

Magdalena Knedler "Nie całkiem białe Boże Narodzenie"



Magdalena Knedler "Nie całkiem Białe Boże Narodzenie"
Wydawnictwo: Novae Res
Stron: 434
Rok wydania: 2017

Zagubiony w lesie pensjonat Mścigniew tuż przed świętami Bożego Narodzenia wypełnia się z pozoru zwyczajnymi gośćmi, z których każdy ma niebagatelne powody, by spędzić ten czas właśnie tam – w spokoju i w oddaleniu od zgiełku codzienności. Kiedy więc pewnego poranka amatorka nordic walkingu, Olga Mierzwińska, przed wyjściem na trening odkrywa w wannie trupa, nikt nie jest zadowolony, a najmniej właściciel, który staje na głowie, by zatrzymać gości w pensjonacie. Policja początkowo uznaje sprawę za wypadek. Jednak kiedy ta sama dziewczyna znajduje podczas spaceru kolejne zwłoki, sytuacja staje się poważna i do akcji postanawia wkroczyć detektyw Romanowski – amator krówek ciągutek i ekstrawaganckich krawatów.
źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4803442/nie-calkiem-biale-boze-narodzenie

O tej autorce słyszałam dość dużo i wiele się nie zastanawiając kupiłam ebooka. Planowałam książkę przeczytać w Boże Narodzenie, ale jako że walczę z niemocą czytelniczą, czytanie trochę się przeciągnęło.
Boże Narodzenie - większość z nas z utęsknieniem czeka na ten czas i pragnie go przeżyć w spokoju. Spokoju również przyjechali szukać do pensjonatu na odludziu bohaterowie omawianej książki. Świąteczne piosenki, choinkowe światełka i...trup w wannie. Zaraz...trup?
Przyznam że jestem ogromnie zaskoczona tym co Magdalena Knedler przedstawiła w "Nie całkiem Bożym Narodzeniu". Zaskoczyła mnie zabawa konwencją, lekkie pióro i wnikliwe przedstawienie każdego gościa tego pensjonatu na odludziu.
Ta powieść detektywistyczna przypominała mi trochę książki Joanny Chmielewskiej, bo to jej książki są mi najbardziej znane w danym gatunku, nie Agathy Christie (nie czytałam książek królowej kryminału, nad czym bardzo ubolewam).

Trupa w wannie znajduje Olga, która również jest gościem pensjonatu, jedna z głównych bohaterek książki. Dochodzenie prowadzi  miejscowy policjant Grzegorz Romanowski, który wciąga w cały ten ambaras swojego najlepszego przyjaciela i prywatnego detektywa Wojtka Suzina. Jestem zaskoczona w jak wspaniały sposób ta trójka się uzupełnia, chociaż tak bardzo się od siebie różnią. Olga to marząca o karierze piosenkarka, którą dotknęła bolesna porażka, podinspektor Romanowicz to poukładany, spokojny facet, miłośnik krówek ciągutek, Suzin za to, to sławny w swoich kręgach detektyw, miłośnik drogich gadżetów.

Doskonale zostali przedstawieni bohaterowie drugiego planu - goście nieszczęsnego pensjonatu. Autorka w bardzo ciekawy sposób opisała każdego z nich, a ich prywatne problemy, ciemne sprawki i grzechy przeszłości wychodzące stopniowo na wierzch tak plątają fabułę, że finał jest dla czytelnika kompletnie zaskakujący. Nie domyśliłam się tego kto jest mordercą aż do końcowych scen. Trudno byłoby przechytrzyć autorkę, bo wymyślona przez nią historia jest kompletnie zaskakująca, mimo że przez całą książkę były podsuwane czytelnikowi tropy.

Humor przedstawiony w tej powieści nieodłącznie kojarzy mi się z tym prezentowanym przez Chmielewską. Zabawne, nieraz zupełnie absurdalne, ale i kryjące drugie dno przekomarzania bohaterów sprawiają, że książka jest doskonałą rozrywką, mimo niezbyt wesołego głównego tematu, czyli morderstwa, a nawet dwóch morderstw. Bawiłam się przy tej lekturze bardzo dobrze, z zainteresowaniem śledziłam rozwój fabuły, a na mojej liście podejrzanych coraz pojawiały się kolejne osoby.

Największą zaletą "Nie całkiem białego Bożego Narodzenia" jest zdecydowanie trójka głównych bohaterów, która niestrudzenie, ale i z wdziękiem prowadzi śledztwo. Nawet Olga, która jest kompletnym laikiem wykazuje niespodziewany instynkt detektywistyczny i w niczym nie ustępuję "starym wyjadaczom" - Romanowskiemu i Suzinowi. Korowód barwnych postaci, sprawia że powieść jest niezwykle wciągająca. W fabule nie zauważyłam żadnych luk, wszystko poprowadzone jest koncertowo. Całość jest zamknięta, ponieważ mamy tutaj wąski krąg bohaterów. Nie znajdziemy w niej szaleńczych pościgów i nagłych zwrotów akcji. Z każdą stroną podrzucany jest jakiś trop, który ma za zadanie "zakręcić" czytelnikiem. Jest dużo odwołań do popkultury i tego co jest obecnie popularne.

Ostatnie zdania dają nadzieję, że ta osobliwa trójka być może pojawi się jeszcze w jakiejś książce autorki - jestem jak najbardziej na tak i z przyjemnością ponownie usiadłabym do lektury.
Bawiłam się przednio, niemoc czytelnicza chyba została u mnie przełamana. Pani Magdaleno dziękuję.

3 komentarze:

  1. Nie ukrywam, że nie do końca ciągnie mnie do tej książki, ale cieszę się, że przerwała ona Twoją niemoc czytelniczą. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiała mnie ta książka, ale niechęć o wydawnictwa sprawia, że do tej pory jeszcze po nią nie sięgnęłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna mam w planach książki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!