niedziela, 10 marca 2019

Christina Dalcher "Vox"



Christina Dalcher "Vox"
Tłumaczenie: Radosław Madejski
Wydawnictwo Muza
Stron: 414
Rok wydania: 2019


Co zrobiłyby kobiety, gdyby nagle liczba słów, które wypowiadają każdego dnia, uległa drastycznemu ograniczeniu?
Feministyczna dystopia o świecie rządzonym przez mężczyzn, w którym kobiety mogą wypowiedzieć tylko 100 słów dziennie. Mocna, wzbudzająca emocje książka, ważny głos w epoce ruchu #MeToo i w świetle ogólnoświatowych dyskusji o prawach kobiet.
Czarna bransoletka zaciśnięta na nadgarstku. Cyfrowe znaczki układają się w liczbę 15. Liczba wypowiedzianych słów nie może przekroczyć 100, każde kolejne słowo oznacza coraz silniejszy ładunek elektryczny. Licznik zresetuje się o północy.
Zasady są proste: najlepiej usunąć wszystkie językowe ozdobniki, ograniczyć pytania do tych, na które wystarczy odpowiedzieć „tak” lub „nie”. Nie pytać dzieci, jak poszło w szkole. Nie rozmawiać z mężem, nie wdawać się w dyskusje. Ważyć każde słowo.
Neurolingwistka dr Jean McClellan wciąż nie potrafi powiedzieć, jak się znalazła w tej utopistycznej rzeczywistości, gdzie rola wszystkich kobiet została ograniczona do milczącej obecności, do zapewniania rodzinie ciepłego posiłku na stole i czystego lokum. Jak do tego doszło? Kiedy, dosłownie i w przenośni, kobiety zostały zakute w kajdany?
Źr. opisu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4874973/

Dwa dni temu ochodziłyśmy dzień kobiet. Były kwiaty, życzenia, żarty, babskie wieczory i niekończące się rozmowy. 
Wyobraźcie sobie teraz rzeczywistość którą przedstawiła autorka w powyższej książce: opaski na rękach które pozwalają wypowiedzieć tylko sto słów dziennie, jeśli przekroczycie limit bedziecie porażone prądem. Kobiety pozbawione pracy, przyjaźni, wolności. Życia. Malutkie dziewczynki które nigdy nie nauczyły się mówić. Porażające i przerażające, ale czy niemożliwe? Wiele razy w historii świata ludzie mówili że coś jest niemożliwe, ale wojny szybko to weryfikowały. 

Po przeczytaniu tej książki, dystopijnej historii, czuję w sobie wolę walki. Zdecydowanie już nigdy nie będę bierna w walce o prawa kobiet. Mamy prawo walczyć o swoje, decydować o sobie i swoim ciele. 
"Vox" to książka świetnie napisana. Wartka akcja, przerażająca, ciekawa historia sprawia,  że czyta się ją błyskawicznie. Główna bohaterka to kobieta dojrzała, bystra, uparta. 
To co doprowadziło do przedstawionej sytuacji społecznej jest dobrze zobrazowane, psychologiczne zagrywki przyprawiły mnie o dreszcze. Jest to jednak książka niosąca nadzieję. Nie oczerniająca mężczyzn, absolutnie. To książka która ma uzmysłowić kobietom że musimy o siebie walczyć,  dbać, nie pozostawać bierne. To mi się spodobało najbardziej. Bardzo mądre podejście do tematu. 

Dziewczyny powiedzmy STOP PRZEMOCY. Nikt nie ma prawa nikogo krzywdzić. Powiedzmy głośne NIE oprawcom. Mamy prawo być szczęśliwe, spełnione. Wybierajmy mądrze życiowych partnerów, nie mówmy "on się zmieni". Kochanie nie zmieni się, jeśli zapaliła ci się czerwona lampka - walcz o siebie. Nie milczmy. Nie warto. Nie chodzi jedynie o przemoc fizyczną, bo także o psychiczną, seksualną,  finansową. Tylko ty możesz zmienić swoje życie.
 Bądź odważna, życie masz je tylko jedno. Masz głos, używaj go. 

1 komentarz:

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!