Book Tour: Sandra Nowaczyk "Friendzone"


Sandra Nowaczyk  "Friendzone"
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2017
Stron: 408

Przeczytałam "Friendzone" i powiem Wam, że tyle myśli wiruje mi w głowie, że nie wiem od czego zacząć. Sandra Nowaczyk jest młodą dziewczyną, młodszą ode mnie o całe dziesięć lat, to sporo. Może zacznę od tego, że cieszę się że wydawnictwa dają szansę młodym autorom, którzy nie poddają się i nie chowają swoich książek do szuflady, tylko je wydają. Napisanie książki i przedstawienie jej czytelnikom to naprawdę odważne posunięcie. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że żeby zostać pisarzem trzeba pozbyć się wstydu, bo pisarz w swojej książce całkowicie się odkrywa. Coś w tym jest. Kiedyś marzyłam o tym, by sama pisać książki, ale nie potrafię. Mam mnóstwo pomysłów, ale gdy próbuję usiąść do pisania mam w głowie kompletną pustkę. Dlatego szanuję pisarzy i tak bardzo ich podziwiam.

"Friendzone" opowiada o dwójce przyjaciół Tate i Griffinie. Znają się bardzo dobrze, są sąsiadami. W pewnym momencie ich przyjaźń zamienia się w miłość, do której żadne z nich nie chce się przyznać. Niedomówienia sprawiają, że ranią się nawzajem. Ten temat jest dość znany, życie pisze różne scenariusze. Pomysł na książkę jest niezły, ale niestety jej potencjał jest tutaj niewykorzystany. Głównym tego powodem jest młody wiek autorki, który odbija się w książce. Sandra musi jeszcze bardzo popracować przede wszystkim nad warsztatem no i nabrać doświadczenia. Autorka ma potencjał i wiele dobrego przed nią, jednak czeka ją jeszcze mnóstwo pracy. Jest porównywana do Estelle Maskame znanej dzięki serii "DIMILY" i tak obie są młode, ale ja nie lubię takich porównań! Nie przepadam za porównaniami i tego typu zabiegami. Każdy pisarz toruje sobie własną drogę. 

"Friendzone" poleciłabym dużo młodszym czytelnikom, ja po prostu jestem na to za stara. Miałam wrażenie, że nastoletnie problemy przedstawione w fabule są po prostu śmieszne, wyolbrzymione, zachowanie głównej bohaterki strasznie mnie irytowało, a przedstawione problemy były jednak błahe i do rozwiązania za pomocą jednej konkretnej rozmowy. Dla mnie za bardzo się to ciągnęło. Sam moment zakochania, też do mnie nie przemówił, jest to naciągane, ale dobra - przymykam na to oko. Nie jestem już nastolatką i mam w tym momencie zupełnie inne podejście do miłości. Młodość rządzi się innymi prawami i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Nie chcę przez to zaniżać oceny tej książki, nie zrobię tego, podchodzę do niej w zupełnie indywidualny sposób.

Jeśli jednak mam się do czegoś konkretnie przyczepić (jak to ja) to do sposobu w jaki autorka przedstawia konkretne sytuacje. Drażniły mnie szczegółowe opisy czynności. O co mi chodzi? O to, do czego przyczepiałam się czytając również książki Maskame. Szczegółowe opisy tego co robią bohaterowie spowalniają akcję. Niepotrzebnie autorka skupia się na tym że np. ktoś pije kawę więc: nalewa sobie wody, miesza łyżką, dorzuca cukier itd. Każdy wie jak to się robi, niepotrzebnie skupia się głównie na takich błahostkach przedstawiając kontekst sytuacyjny. Rozumiem, że trzeba zarysować miejsce akcji itd., ale można to zrobić za pomocą bardziej ogólnych zdań, czy umieścić to w dialogu (Sapkowski jest np. mistrzem takiego budowania kontekstu). Nie potrzeba skupiać się na takich drobiazgach, bo drażni to czytelnika i właśnie jak mówię - spowalnia akcję. Tutaj Sandra Nowaczyk musi wypracować taki "złoty środek", by owszem przedstawić sytuację, konkretne czynności, ale nie wdawać się w takie niepotrzebne, nic nie wnoszące szczególiki. 

Co jeszcze... zabrakło mi takiego ,,związania" bohaterów. Nie przekonała mnie do końca ta relacja. Autorka starała się wplątując np. wspomnienia pokazać, że Tate i Griffin, są przyjaciółmi od dziecka i dużo ich łączy, jednak zabrakło mi tutaj jakiejś iskry, głębszej psychologii. Troszkę ten wątek jest niedopracowany. Dostrzegłam jednak starania i jest to dobry początek.
Jeszcze jedna rzecz. Sandra Nowaczyk próbowała wpleść tutaj trochę dramatu - chodzi o relacje Griffina z ojcem, jednak ten wątek został w pewnym momencie spalony, zbyt pobieżnym podejściem do tematu. Można było z niego wyciągnąć dużo więcej, a mniej skupić się na niepotrzebnym dramatyzowaniu w kwestiach miłosnych.
Początek był średni, ale ostatnie 150 stron moim zdaniem całkiem, całkiem. Książkę czytało mi się bardzo dobrze, wciągnęła mnie mimo tych potknięć o których napisałam, a kilka wydarzeń przybrało nieoczekiwany obrót. Lekki styl zdecydowanie zaliczam na plus. Co ważne drugi plan też jest bardzo dobrze przedstawiony i odgrywa jakąś rolę, a nie jest tylko zbędnym tłem i mrowiem anonimowych postaci. To wartościowa książka dla dużo młodszych ode mnie czytelników, propaguje dobre wartości, przedstawia szaleństwa młodości oraz to, co roi się głowach nastolatków.

Jeśli Sandra przeczyta moje tutaj "dywagacje" :) to jako skromna czytelniczka chcę jej powiedzieć, że idzie w dobrą stronę. Trzymam za nią kciuki i proszę, by się nie zniechęcała. Bardzo chętnie przeczytam jej kolejne książki i sprawdzę jak sobie radzi. To naprawdę duży sukces, że tak znane, cenione i dobre wydawnictwo jak Feeria Young, postanowiło dać szansę młodziutkiej autorce. Po prostu szczerze napisałam co myślę i dlaczego tak myślę.
Będę ją  obserwować.
-------------


Za możliwość udziału w Book Tour bardzo dziękuję kochanej Michalinie z bloga
Regulamin Book Tour i wszystkie informacje znajdziecie tutaj. 



7 komentarzy :

  1. Nie jest to pozycja, którą koniecznie musze przeczytać. Wzielam udział w konkursie i może zdobędę tą książkę, bo chciałabym pomimo wszystko mieć własne zdanie na jej temat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bardzo się cieszę, że wydawnictwa przychylnym okiem patrzą na młodych autorów. W młodych ludziach drzemie ogromny potencjał ;)
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanowię się jeszcze nad tą książkę, gdyż na chwile obecną niezbyt mnie do niej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tą książkę na półce i już niedługo zabieram się za czytanie. Fabuła wydaje się być bardzo ciekawa, ale prawdę powiedziawszy, najbardziej mnie chyba zachęciło to, że autorka jest z mojego rocznika ;P

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  5. Do mnie sam moment zakochania również nie do końca przemówił, wydawał mi się mało realistyczny ;) Jednak bardzo przyjemnie czytało mi się tę historię i myślę, że autorka ma naprawdę spory potencjał :) Cieszę się, że wzięłaś udział w moim Book Tourze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pomyślę o niej, może być idealna dla moich kuzynek :) uwielbiam obdarowywać je książkami, a w związku z tym, że są dużo młodsze ode mnie- pozycja może im się spodobać :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczegółowe opisywanie zwyczajnych czynności to chyba stały błąd debiutantów. Budują w ten sposób tło :) ale z biegiem czasu uczą się, że można to zastąpić czymś zupełnie innym. Kibicuję młodej autorce, choć akurat na tę pozycję, ze względu na target się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Drogi Gościu dziękuję za komentarz - wszystkie są dla mnie niezwykle ważne i motywują mnie do dalszej pracy!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka